Albatros
Użytkownicy-
Liczba zawartości
503 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
11
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Albatros
-
Bardzo ładnie to wygląda, czekam na ciąg dalszy Japończycy to nie moja bajka kompletnie, ale powstaje bardzo ładny model
-
Bardzo ładna praca, świetnie, subtelnie pomalowany, bardzo mi się podoba
-
Piękny model, efekt jest znakomity, bardzo mi się podoba zróżnicowanie powierzchni, super No i sam samolot, tak brzydki że aż piękny
-
Answer CASA C295M 1/72 - definicja modelu nierównego
Albatros odpowiedział mysiek13 → na temat → [L]Nowości i In-Boxy
Ja to nowy jestem w tym hobby, więc może coś mi się pomyliło, ale myślałem, że w tym temacie to chyba o to chodzi, żeby zrobić samemu no, a jak nie chcesz robić samemu, no to nie ma co marudzić tylko sklejać to co jest - żaden model z pudła nie jest realistyczny, w związku z ograniczeniami technologii, więc o co te debaty że model zły? Najlepszy nawet model z pudła wciąż będzie bardzo uproszczony i z wieloma błędami, które można częściowo wyeliminować skraczem, drukiem 3D, żywicami, blaszkami itp. -
Answer CASA C295M 1/72 - definicja modelu nierównego
Albatros odpowiedział mysiek13 → na temat → [L]Nowości i In-Boxy
No to w takim razie patrz od „…I jeszcze z innej beczki…” Szczerze mówiąc, myślę, że można się nauczyć dużo, kwestia determinacji, priorytetów, pracy, czasu, czasami pieniędzy. Oczywiście wiem też że czynników jest wiele, wymówek również. No ale ok, załóżmy, że jednak nie jesteśmy w stanie się nauczyć. No to zaciskam zęby i idę na kompromis, robię to co jest i już. Albo zmieniam tematykę, zainteresowania, tyle. Ile można bić pianę? I jechać - ten robi dobrze to źle, tamten robi źle no to też źle -
Answer CASA C295M 1/72 - definicja modelu nierównego
Albatros odpowiedział mysiek13 → na temat → [L]Nowości i In-Boxy
No to można usiąść i się nauczyć, to też jest dla ludzi. Nie twierdzę, że jest to łatwe, ale też bez przesady, nie jest to w dzisiejszych czasach jakiś kosmos - oferta tutoriali, kursów także jest ogromna. Można zaprojektować fragmenty, które byłyby trudne do wyskraczowania, kombinować druk i skracz. W sytuacji, w której koledzy tak marudzą, że nie ma modeli, które ich interesują, a te co są reprezentują tragiczny poziom - jak powyżej - wydaje mi się to najsensowniejszą drogą, owszem - wymagającą wysiłku i czasu - ale za to jak rozwijającą i satysfakcjonującą. I z jeszcze innej beczki - skoro jednak to taki rocket science, dostępny tylko nielicznym - to dlaczego jest taka jazda po tych, którzy to robią - ale znów nie wg widzimisię kilku kolegów, którzy znów narzekają, że źle, bo nie tak jak oni chcą. No nie kumam tego po prostu. -
Answer CASA C295M 1/72 - definicja modelu nierównego
Albatros odpowiedział mysiek13 → na temat → [L]Nowości i In-Boxy
A ja myślę, że to nie firmy się obrażają, tylko jak widać kilku modelarzy, którzy uważają, że świat powinien się kręcić wokół kilku samolotów, których „atrakcyjność” ma polegać na tym, że są polskie firmy robią swoje i produkują to, na czym można zarobić - tyle i ja się przytoczonemu procesowi nie dziwię - wiadomo, że zanim trafi się na szerszy rynek, najpierw działa się lokalnie. Być może nawet Ci modelarze, którzy zakładają firmy interesują się trochę tematyką polską i dlatego uczą się na jakichśtam Iskrach czy innych Łosiach jak produkować modele - te modele to choroba wieku dziecięcego. Ale po zdobyciu doświadczeń i złapaniu trochę know how widzą, że ta tematyka to ściana i szklany sufit i na tym dalej się nie pojedzie, jeżeli chce się rozwijać i inwestować. I tyle, nie sądzę żeby funkcjonowało to na takim dziecinnym poziomie żeby się na cokolwiek obrażać. Prowadzenie firmy to zbyt poważny temat, żeby traktować to jak hobby. Niektóre firmy wyciągają wnioski, uczą się i rozwijają - wskakując na coraz wyższy poziom - jak chociażby Arma Hobby, a inne - jak Answer - nie uczą się w ogóle, czego dowodem powyższa Casa, która w moim odczuciu, po obejrzeniu pokazanych zdjęć - kwalifikuje się na śmietnik. I są skazane na te niszowe, polskie tematy, bo nikt za granicą nie kupi takiej katastrofy jakościowej. Nawet, jeżeli byłby to Mustang czy Messerschmitt. Mnie zastanawia z kolei co innego - będąc modelarzem w dzisiejszych czasach, ile można narzekać, że nie ma jakiegoś modelu. Przy dostępności bardzo dobrej dokumentacji - a w przypadku rodzimych konstrukcji w większości przypadków nie ma z tym chyba problemu, zachowanych egzemplarzach, które można obejrzeć, pomierzyć, obfotografować, przy dzisiejszych technologiach druku 3D, projektowania, możliwości zlecenia wydruku samodzielnie zaprojektowanych konstrukcji, zlecanie lub wykonywania samodzielnie odlewów, przy dzisiejszej dostępności materiałów modelarskich wysokiej jakości, żywic, jeszcze doskonalszych narzędzi… ile można narzekać, że ktoś czegoś nie wyprodukował… można samemu opracować model w programie i zlecić wydruk, jeżeli nie posiada się swojej drukarki, można częściowo drukować, częściowo skraczować… w czym jest problem? -
Oczywiście, nadruk schodzi i dla mnie to zaleta, bo dla mnie ten ich nadruk jest paskudny wolę to sam pomalować. Natomiast faktycznie, jeśli chcesz mieć nadruk no to wyżarzenie odpada…
-
Tak, te blachy Eduarda ogólnie są grube i toporne… w niektórych specyficznych przypadkach ta grubość i sztywność może być in plus, ale generalnie to uważam je za słabe bardzo. Patentem, aby części fototrawione były bardziej plastyczne i łatwiej się wyginały jest wyżarzenie ich - ja używam do tego lutownicy gazowej Irody z końcówką typu palnik.
-
Temat znany, Windsor Newton Promarkers i podobne są na rynku od dawna, AK przygotowało pewnie dedykowane kolory ale za to będzie pewnie drożej. Choć ja zamierzam wypróbować bo może to być bardzo użyteczne i wygodne do malowania drobnych detali, typu np tablice przyrządów, kokpity itp.
-
Brak czasu wstrzymał prace nad malowaniem, ale wieczorami udawało mi się chwilę podłubać, więc na tapetę poszedł fotel pilota KM-1. Dostępne są dwa aftermarkety tego fotela - Eduard i Aires (ostatnio pojawił się też Reskit, ale w wersji KM-1M, więc mi nie pasuje...) no i... oba są nie bardzo... Eduard wydaje mi się bardziej toporny, detale są mniej finezyjne i nieco mydlane, bardzo słabo odwzorowany jest pokrowiec spadochronu w zagłówku, pasy są fatalne (jak większość blaszek Eduarda...). Aires w moim odczuciu jest bardziej finezyjny, z dużo lepszymi detalami, z bardzo dobrymi pasami pilota, jednak sam fotel wydaje mi się nieco za mały i przede wszystkim - zagłówek ma kompletnie zły kształt. Ten ostatni fakt zdyskwalifikował wykorzystanie tego fotela w całości, ponieważ akurat zagłówek jest bardzo charakterystyczny i dobrze widoczny, ponadto chciałem go jeszcze dodatkowo upgrade-ować, o czym za chwilę. Koniec końców postanowiłem z wykonać jeden fotel z tych dwóch - jako bazę wykorzystałem jednak Eduarda, z Airesa wyciąłem poduszkę na oparcie oraz wykorzystałem pasy bezpieczeństwa z blaszki fototrawionej. Dodatkowo poprawiłem eduardowski zagłówek rzeźbiąc w masach Tamiya Epoxy Putty Smooth i Green Stuff pokrowiec spadochronu, dodałem z drucika 0,1 mm oczka jakichś tam klamerek, jakie tam są. Ponadto chciałem wykonać na zagłówku imitację podartego obicia, na kilku zdjęciach dostrzegłem porwane obicie i wyłażącą spod spodu gąbkę, a taki efekt bardzo mi do mojego wraka pasował. Po próbach zdecydowałem się wykonać ten efekt oklejając zagłówek folią aluminiową. Dodatkowo uzupełniłem fotel jeszcze o kilka sterczących kabli i przewodów z prawej strony (Eduard jak i Aires zrobili tam tylko wtyczki). Fotel gotowy na podkład i malowanie:
-
To po co zadajesz pytania, na które znasz odpowiedź? Co do moich pomysłów (zauważ, że było ich tam kilka, nie tylko ten), to możesz sobie dobrać jeden po kalkulacji kosztów i dopasować, który najbardziej pasuje. Co do druku jednej małej kaleczki, to tutaj też opcji może być kilka - albo drukujesz jedną, albo zamawiasz z kimś jeszcze, kto ma do wydrukowania trochę więcej, albo zamawiasz także wydruk kalek do innego modelu… wiesz, sytuacji i opcji jest wiele, modelarstwo to kreatywność
-
Zamówić sobie niezależnie, wydrukować samemu, namalować, namalować tło i dopasować sobie napis z resztek innych kalkomanii…
-
Jak skończę Miga wracam do mojego głównego projektu, który siłą rzeczy musiał poczekać… wtedy się przekonam, co będzie trudniejsze. Mig wpadł tylko dlatego, że musiałem nauczyć się malować żeby zrobić model który mnie interesuje. Ale inna epoka, inna skala…
-
Jeszcze jedno zdjęcie, które mi umknęło przy ładowaniu posta - widok z góry: W sumie to ciekawe, bo sam nie wiem, czy łatwiej mi jest odtwarzać taki wrak, czy jednak samolot w służbie. Oczywiście przy wraku jest sporo pracy, efektów, ale jednak są one wyraźne, bardzo czytelne, jest ich dużo, rzucają się w oczy i dzięki temu jest to efektowne i bardzo malownicze na modelu. Inna sprawa, żeby to realistycznie oddać. Natomiast przy samolocie w służbie te efekty są dużo bardziej stonowane, mniej intensywne i widoczne, a co za tym idzie nie rzuca się to tak w oczy, nie przyciąga z daleka uwagi, trzeba się temu dobrze przyjrzeć, żeby oddać i wyłapać niuanse... nie mam porównania jeszcze, jako że przygodę z malowaniem zacząłem od wraku i nie malowałem jeszcze samolotu w służbie... ale póki co wydaje mi się, że jednak wrak jest mimo wszystko łatwiejszy, bo na pierwszy rzut oka jest atrakcyjniejszy i efektowny.
-
Dziękuję bardzo mam nadzieję, że przy następnej aktualizacji będzie już stał na kołach
-
No coś Ty w sąsiednim wątku masz modele z drugiego bieguna jakości - wydane na bardzo wysokim poziomie od Arma Hobby, ze znakomitym detalem, bez nadlewek, dobrze opracowane i narzekań jest jeszcze więcej
-
Arma Hobby - zapowiedzi i nowości lotnicze
Albatros odpowiedział Roland_Sebastian → na temat → [L]Nowości i In-Boxy
Zauważ jednak, że od czasu ich początków świat się trochę zmienił. Oni to zauważyli - dostrzegli nowe rynki zbytu, które pozwalają z lokalnej prowincjonalnej firemki w garażu trzepiącej kiepskiej jakości modele niszowych samolotów przekształcić się w firmę produkującą modele jakości bardzo wysokiej i sprzedawanych w całej Europie i nawet dalej. Firmy, której marka zaczyna być już rozpoznawalna nawet za granicą. I chcą iść właśnie w takim kierunku a nie stać w miejscu, gdy świat ucieka. Dla jasności - nigdy nie miałem ich modeli bo zarówno dawna jak i obecna ich tematyka jest poza kręgiem moich zainteresowań. Nie interesuje mnie ani Iskra, ani Hurricane, ani Mustang ani nawet skala 1/48. Więc wydaje mi się że patrzę na to dość obiektywnie, bo ani mnie to grzeje ani ziębi. Ale jakby z czasem weszli w 1/32 z jakością, którą zaprezentowali w Hurricane i byłby to teatr I i II w. św. to wtedy bardzo bym się cieszył. -
Arma Hobby - zapowiedzi i nowości lotnicze
Albatros odpowiedział Roland_Sebastian → na temat → [L]Nowości i In-Boxy
Zgadza się, tylko zwróć uwagę na całą resztę mojej wypowiedzi ze względu na małą szansę na sprzedaż Iskry w dużych ilościach - i w Polsce i przede wszystkim w Europie - to taki wybór jest już mniej logiczny jeżeli firma ma funkcjonować i się rozwijać to musi zarabiać - a zarabia się na dużych ilościach modeli sprzedanych, znów się powtórzę - przede wszystkim za granicą. Więc tematyka misi być tak dobrana, żeby nie była skierowana do wąskiej, a do jak najszerszej grupy. Potem, kiedy firma będzie miała duży katalog dobrze sprzedających się popularnych modeli, wtedy można ewentualnie wypuścić model, który będzie jakąś „zajawką”, modelem dla kaprysu, niż zarabiającym. W takiej sytuacji katalog główny zarabia na kaprysy i nie stwarza zagrożenia dla płynności finansowej. To działa jak w Hollywood - aktorzy, reżyserzy, producenci trzepią blockbustery, aby ewentualnie dla zajawki zagrać, wyreżyserować, wyprodukować jakieś kino niezależne/artystyczne. -
Arma Hobby - zapowiedzi i nowości lotnicze
Albatros odpowiedział Roland_Sebastian → na temat → [L]Nowości i In-Boxy
Szczerze, to nie wiem czy potrzeba na rynku modelu samolotu, którego poza wąskim gronem kilku modelarzy, którzy robią z niego jakiś Bóg wie jaki pomnik, to tak naprawdę nikogo nie interesuje. To kompletnie niszowy samolot, znany praktycznie tylko w Polsce, a nawet w Polsce grono odbiorców jest mocno ograniczone. Zwłaszcza, że żeby przetrwać na rynku, trzeba raczej myśleć o sprzedaży przynajmniej w skali europejskiej. Dla mnie ta nowość jest bardzo logiczna - po opracowaniu Airacobry w 1/72 cała dokumentacja, research i wszelkie konieczne materiały mieli u siebie, przygotowane, myślę że cześć projektu modelu po przeskalowaniu także mogła być użyteczna. Więc dla mnie naturalną koleją rzeczy było wykorzystanie tego co jest w większej skali, zamiast zaczynać kompletnie od zera. W międzyczasie można gromadzić dokumentacje do kolejnych projektów. -
Dzięki oczywiście żart odnoszący się do podcastu „In Scale podcast” Kamila Trębacza, Marcina Witkowskiego i Kuby Chłodka”, gdzie hasło brzmi „modelarski głos w Twoim domu” kiedy pojawia się nowy odcinek, to słucham sobie w czasie pracy, a w edycjach dotyczących konkursów było szereg uwag na temat właśnie szpar i niedoróbek oraz przezroczystych światełek choć raczej nie mam jakichś ambicji konkursowych to jednak dobrze współgrało to z moją przeklętą tendencją do perfekcjonizmu, która życia (nie tylko modelarskiego) zupełnie nie ułatwia
-
Kolejny etap zamknięty - druga warstwa brudzenia. Zmiany może nie są super widoczne w porównaniu do poprzednich zdjęć, ale tutaj już raczej rozgrywa się wszystko w powolnym budowaniu efektu i niuansowaniu - wzmocniłem półtony i wzbogaciłem powierzchnię kolorami. Pojawiło się pytanie o opis technikaliów, ale nie ma tutaj żadnych rewolucyjnych technik. Na bazie pomalowanej aerografem używam praktycznie tylko wspomnianych już panel-linerów Tamiya, oraz farb olejnych Abyeilung 502. Incydentalnie użyłem też gotowych washy AK - przy kołach był to Light Rust, a na tym etapie Moss Deposit. Natomiast mój sposób pracy z olejami polega na warstwowym budowaniu efektu. Pierwsza warstwa to swego rodzaju podmalówka i szkic, położone podstawowe zabrudzenia i plamy, na tym etapie nie starałem się osiągnąć ostatecznych efektów i wysyceń koloru, dlatego pierwsza warstwa była dość blada. Druga warstwa, którą właśnie skończyłem to już dodanie kolorów oraz wzmocnienie poszczególnych obszarów, dzięki czemu uzyskałem tony średnie. Na koniec będę wprowadzał najwyższe cienie, światła i wysycenia. Ten etap będzie już chyba najszybszy, ponieważ planuję go zrobić tylko incydentalnie. Wychodzę z założenia, że w ten sposób nie przesadzę z jakimś efektem zbyt mocno, a całość jest budowana stopniowo na całości, więc daje kilka korzyści: kontrolę nad całym procesem i dobre dobranie proporcji intensywności poszczególnych obszarów, głębię poszczególnych efektów (plamy się przenikają, nie są tępe i jednolite) oraz zróżnicowanie kolorystyczne, nawet w na pozór jednolitych odcieniach. Dodawanie koloru może być też bardziej subtelne, bo poprzez nałożenie cienkiego laserunku bardzo rozrzedzoną farbą, uzyskujemy nie tyle sam kolor, a przenikające się z poprzednimi warstwami zabarwienie. Jedyną trochę bardziej trickową techniką, jaką wykorzystałem były przetarcia na ogonie i bokach kadłuba, użyłem znanej metody na lakier do włosów, ale jakby odwróconej - bo natrysnieciu lakieru i koloru nie robiłem odprysków i zadrapań, tylko ściągałem nadmiar dookoła, zostawiając pożądane plamy farby. Dało to wg mnie dobry efekt dużych, przetartych fragmentów, wzbogacony oczywiście jeszcze farbami olejnymi. Na spodzie dodałem dwie pary detali - cylindry zrzutu czegośtam (części zestawowe były bardzo toporne), wykonane z rurek mosiężnych i drutu, oraz jakies zaczepy, które w zestawie są w ogóle pominięte. Eduard ma je co prawda w zestawie fototrawionym, ale tradycyjnie zaprojektowane są źle i bez sensu, dlatego zaprojektowałem i zleciłem wytrawienie własnych. Pomalowałem dyszę - okopcenie wykonałem aerografem, resztę efektów farbami olejnymi. Pomalowałem, nałożyłem kalkomanie i pobrudziłem pylony uzbrojenia. Mig dostał - co prawda stare, starte i połamane - pazury. Na razie założone do zdjęć na wcisk, będą wklejone po zakończeniu weatheringu całości. Podczas prac usłyszałem „modelarski głos w Twoim domu” który wciąż mi powtarzał, że nie może być szpar. Szpara w kokpicie przy łączeniu tylnej ścianki z kadłubem miała zostać, bo została po wklejeniu już pomalowanych części. Jednak głosy IN SCALE podcast były tak uporczywe, że zdecydowałem się ją załatać, co było jedną z najbardziej stresujących czynności jak dotychczas, ponieważ zupełnie nie byłem pewny czy tylko nie pogorsze sprawy… jednak udało się, kabina dostała jeszcze fototrawione uszczelki oraz brudzenie. Głosy mówiły też, że przezroczyste światełka to +100 do prestiżu, więc dokleilem takowe na skrzydłach i stateczniku pionowym. Wymagają jeszcze lekkiego przeszlifowania z lakieru matowego i kropelkę washa olejnego. Zbiornik paliwa z mocowaniem pomalowany i pobrudzony, gotowy do wklejenia. Tutaj efekty odprysków wykonałem metodą Kamila, mianowicie odpryski maskowałem maskolem i zaraz po pomalowaniu go zrywałem dość bezceremonialnie, co dało efekt poszarpanych krawędzi odpryśniętej farby. Dodatkowo przy uchwycie zbiornika trochę drapałem igłą i papierem ściernym, uzyskując odpryski i przetarcia. Sam pylon został nieco uzupełniony i wzbogacony w stosunku do części zestawowej, dodałem dodatkowe blachy z otworami na bokach oraz nitowanie, oraz zaślepki z resztek części fototrawionych. Osłony goleni podwozia głównego pomalowane, pobrudzone i gotowe do wklejenia. cdn.
-
Znakomite wykonanie, wspaniały model!!!
-
@Staryfajter1954 @zaruk bardzo dziękuję za miłe słowa w sumie ten samolot również zupełnie leży poza moimi kręgami zainteresowań, bo w sumie nie interesuję się lotnictwem polskim ani za bardzo współczesnym, a moje tematy to lotnictwo I i II wojny światowej. Mig miał być tematem na warsztatach do nauki i tylko dlatego się pojawił, ale nie ukrywam, że z czasem go polubiłem. Jest w nim trochę niedociągnięć, na pewno (bez presji czasu) wiele rzeczy zrobiłbym teraz inaczej, choć wtedy pewnie wciąż siedziałbym w kokpicie więc tempo narzucone w czasie warsztatów sprawiło, że udało mi się dotrzeć do etapów, które były dla mnie praktycznie nieznane. Choć teraz już nabrałem trochę pewności i już dotarłem do etapu, że zaczynam się już tym malowaniem bawić. Owszem, jak byłem nastolatkiem i kleiliśmy z bratem modele to nawet mieliśmy jakiś aerograf, ale to było niebo a ziemia w porównaniu z dzisiejszym sprzętem, chemią i możliwościami. Wtedy naszym wielkim sukcesem było równe położenie farby po całości, bez zacieków i zalewania z użyciem Humbroli, a o modulacji, shadingu itp oraz jakimkolwiek weatheringu nie mieliśmy zielonego pojęcia… więc osobiście traktuję to jako debiut w tym temacie. Prace trwają, nawet dość sporo udo się zrobić, ale w związku z nawałem obowiązków zawodowych w ostatnim czasie jakoś nie mogę dotrzeć do studia zrobić zdjęcia (tzn byłem wiele razy, tylko miałem tyle pracy, że na sfotografowanie modelu już brakowało czasu i siły). Mam nadzieję, że wkrótce nadrobię.
