Skocz do zawartości

Albatros

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    503
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    11

Zawartość dodana przez Albatros

  1. Panowie, przy tych dyskusjach i cenie być może zapominacie i jednym - że rynek zachodni lub, w tym przypadku japoński jest dużo bardziej perspektywiczny biznesowo niż polski. Więc cena dla rynku zagranicznego może być wciąż bardzo atrakcyjna, jednocześnie zbyt dużo większy niż w Polsce, a co za tym idzie zysk. Koncentrowanie się tylko na rynku polskim jest samobójstwem biznesowym i wiele firm - nie tylko modelarskich - tak właśnie rozumuje. Liczy się ekspansja na zachód, zdobywanie nowych, dużo bardziej chłonnych i zasobnych w kapitał rynków - i to decyduje o rozwoju firmy. A to że polski rynek będzie narzekał na te 100 zł i czy polscy nabywcy będą chcieli tą stówę po wielu narzekaniach wyskrobać - z czasem i w miarę z ekspansją firmy powoli będzie miało coraz mniejsze znaczenie
  2. Albatros

    Radość z hobby

    Lepiej się poczułeś? Dowartościowany?
  3. Trochę czasu upłynęło i udało się popchnąć trochę temat Miga do przodu... Przede wszystkim praktycznie zakończyłem weathering płatowca, położyłem ostatnią, trzecią warstwę olejów, wyciągając najwyższe nasycenia i cienie. W chwili obecnej samolot wygląda tak, jak widać postawiłem go już na kołach, o czym więcej za chwilę. Jak widać sporo zadziało się w obrębie kabiny - zdjąłem już maski oszklenia, domalowałem białe krawędzie na obrzeżach szyb. Szyby będą jeszcze trochę brudzone, na razie są lekko przymglone, ale chciałbym im jeszcze nadać nieco żółtawo-brązowy nalot. Nie wiem jeszcze jak to zrobić, będę robił testy. Wkleiłem też i pomalowałem uszczelkę owiewki. Do środka powędrował już gotowy fotel, który prezentowałem wcześniej. W tym obszarze zostało jeszcze wykonać i wkleić celownik oraz czeka mnie jeszcze spora rzeźba z wewnętrzną stroną owiewki wraz z siłownikiem. Najwięcej pracy było w sumie z podwoziem, mimo, że wydawało mi się, że koła mam już przygotowane na gotowo. Jednak gdy przymierzałem się już do ich wklejenia, to jakoś nie mogłem odpuścić tych wnęk podwozia. Niby użyłem części żywicznych Eduarda, ale jak na nie patrzyłem, to wciąż uważałem, że wymagają sporo poprawek. Niestety było na to już za późno, więc starałem się podorabiać tyle ile było to możliwe we wklejonych i pomalowanych elementach. Udało się dorobić trochę przewodów, które trochę nadały trzeciego wymiaru ty bezsensownym eduardowskim płaskorzeźbom, które wyglądają po prostu źle. Dodałem też zapinki do tych kabli, oraz dość charakterystyczne "wtyczki". Do tego wykorzystałem łączniki przewodów ANYZ. Przy przewodach dojdą jeszcze dwa elementy z blaszki, czekam na wytrawienie. Dodałem też dość charakterystyczny szary pokrowiec na jednym z żółtych przewodów we wnęce, Eduard w ogóle go nie uwzględnił. Wkleiłem też siłowniki i osłony goleni. Po wklejeniu podwozia mogłem też wkleić zewnętrzny zbiornik paliwa, hamulec aerodynamiczny i pylony uzbrojenia. Trochę pracy czekało też na mnie w przedniej wnęce. Dodałem przewody z zapinkami i łącznikami oraz dość charakterystyczną konstrukcję. Ten element Eduard przewidział w zestawie "waloryzacyjnym" z blaszki fototrawionej, ale to był jakiś żart. Całość wyskraczowałem zatem sam. W tych rejonach czeka na mnie jeszcze wykonanie klap wnęk podwozia wraz z siłownikami. Te siłowniki myślę, że wzbogacą jeszcze trochę ścianki wnęk, dzięki czemu całość już może nie będzie wyglądała źle. Od spodu czeka jeszcze antena identyfikacji "swój-obcy" oraz anteny pod skrzydłami. Kolejna nowość dla mnie - zabrałem się już także za wykonanie podstawki. Tutaj pozwoliłem sobie na pewną zmianę w stosunku do oryginału, ale uznałem, że postawienie Miga po prostu na trawniku - tak jak jest eksponowany w MLP, będzie mało ciekawe. Zdecydowałem się wykonać fragment pasa startowego, natomiast wciąż trzymam się blisko oryginału, ponieważ wzoruję się na płytach oryginalnego pasa startowego lotniska Rakowice - Czyżyny, należącego do MLP. Jako instruktaż traktuję filmy mistrza NightShifta, wykorzystałem korek pokryty szpachlą do drewna. Dodatkowo wykonałem też charakterystyczne dla krakowskiego pasa startowego łaty z asfaltu, do ich wykonania wykorzystałem pastę ModellersWorld. Dyletacje wypełniłem ziemią z trawnika, utrwaloną klejem Solution, również z ModellersWorld. Na ten moment jestem gotowy do sadzenia trawy i innej roślinności w szczelinach pomiędzy betonowymi płytami. Całość jest osadzona w "pudełku", które wykonałem z czarnej matowej plexi i wypełnionym styrodurem.
  4. Albatros

    Mig 21 MF 1/48 Eduard

    No właśnie, na moje oko to ani jedno ani drugie zdjęcie nie oddaje ani rzeczywistego koloru ani jasności i rozpiętości tonalnej. Zdjęcie 230 jest zbyt ciepłe i za ciemne - kadr został niedoświetlony aby nie było „przepału” na niebie i białych obszarach (uroki fotografowania w pełnym słońcu), popatrz na wręcz ciemnobrązowy kolor płyt lotniska i ogólny brunatny zafarb na tym zdjęciu. Podobnie zdjęcie 229, także jest zbyt brązowe - urok właśnie starych filmów. Trudno tu mówić o zdjęciach referencyjnych, które oddają rzeczywistość. I jedno i drugie niewiele ma z rzeczywistością wspólnego.
  5. Albatros

    Mig 21 MF 1/48 Eduard

    Ja u siebie użyłem SM201, tutaj (zwlaszcza po czarnej bazie) wydaje się bardzo ciemno, choć na tych zdjęciach nie widać nic kompletnie… co do zaufania do starych zdjęć to też bym bardzo uważał, bo tutaj też było mnóstwo czynników przekłamujących zarówno kolor jak i rozpiętość tonalną - rodzaj filmu (niestety nierzadko podłej jakości, który już z defaultu przekłamywał kolory), użyta chemia do wołania, sposób wywoływania, niedoskonałe techniki reprodukcji. Generalnie żeby prawidłowo oddać kolor to trzeba się przy zdjęciu napracować, żeby to była rzetelna referencja. Podczas pracy nad naszym Migiem z MLP Kamil Trębacz dobierał kolor niejako na żywo, porównując do egzemplarza muzealnego, i wyszło że najbliżej był SM201.
  6. Piękna robota, malowanie robi świetne wrażenie, jak również niby „niewidoczne” detale, one też robią tu robotę. Super
  7. Ale zawsze coś robi nie tak, jakby chciało polskie forum
  8. Polska firma, która z powodzeniem zaistniała na rynkach zagranicznych, której produkty śmiało konkurują z firmami zagranicznymi, a niektóre wręcz dorównują najlepszym to chyba jest powód do dumy firma robi swoje i zdobywa rynek zagraniczny, mimo tego że w rodzimym kraju modelarze zamiast się z tego cieszyć i wspierać, to najeżdżają na nią na forach bo nie chce robić niszowych i nieopłacalnych tematów typu Iskra czy inny Łoś
  9. Rzeczy, na które ja zwróciłem uwagę 1. kryterium pracochłonności - nie do końca się zgadzam, tzn. można to też rozumieć na kilka sposobów - czy bardziej pracochłonny, a przez to wartościowy jest np. model z zestawu typu „vintage” (widzę, że w pewnych kręgach jest jakoś tam „promowane”, z niezrozumiałych dla mnie zupełnie względów), który został wykonany zamknięty, ale włożono w niego tony szpachli, piłowania, szlifowania, rycia, pasowania części żeby to w ogóle do kupy złożyć itd. czyli tępej modelarskiej czarnej roboty, czy też nowoczesny, dobrze spasowany model, ale pootwierany i zwaloryzowany zarówno skraczem, projektowaniem własnych części ale i dodatkami żywicznymi czy drukowanymi (przy czym zakładam tutaj duży wkład pracy modelarza, nie po prostu tylko wklejenie gotowców)…? Bo w tym przypadku ja raczej stawiam na efekt końcowy - jak bardzo model finalny jest dokładny, efektowny, bogaty… Bodajże na ostatnim Moson chyba Best of Show budził spore kontrowersje… 2. kryterium - nazywam to „paradoksem Łosia” chyba już kiedyś wspominałem o tym, jest to bardzo mocno zauważalne, że jakaś Iskra czy inny PZL 11 budzi zawsze podziw i oklaski, bez względu na to jak słaby/dobry jest to model - dla mnie kompletnie niezrozumiałe zjawisko… swoją drogą naprawdę na palcach jednej ręki chyba mogę policzyć modele tych konstrukcji, które - wedle moich kryteriów oczywiście - nazwałbym dobrymi. 3. granica szaleństwa - ja mam osobiście takie podejście, że dobry model jest sumą rzeczy „których nie widać”. Zawsze coś widać, a nawet jeśli widać słabo, to suma tych pozornie niewidocznych detali prowadzi do niezwykłego modelu. Podświadomie nawet człowiek rejestruje (plus np. dokumentacja fotograficzna), że mimo że nie widać to to tam jest - i to prowadzi do punktu 1. czyli wkładu pracy w waloryzację modelu (a nie w walkę w dopasowywanie części mydelniczki z lat 70). Chyba że oba te zjawiska - czyli stary model (bo np. innego nie ma) i związane z nim prace wykończeniowe plus waloryzacje… wtedy faktycznie wkład pracy i jej efekt wzajemnie się uzupełniają. 4. modelarstwo w sztuce już funkcjonuje, można spojrzeć np. na pracę Cezarego Klimaszewskiego „Goliath”, czy też podchodzące pod dioramy realizacje Roberta Kuśmirowskiego.
  10. Ja byłbym bardzo zainteresowany, będzie fajne uzupełnienie do AK Real Colors
  11. Wydaje mi się, że chyba się trochę nie rozumiemy. Nie mam na myśli oddzielnej „kategorii modeli artystycznych”, w każdym razie nie o to mi chodzi. Wciąż krążę wokół modelu jak najlepiej oddającego rzeczywistość ale też wykonanego w stylu wypracowanym przez autora, mającym walory artystyczne. Jak ja to pojmuję: wartość merytoryczna jest bardzo ważna, przy budowie opieram się na zdjęciach, materiałach źródłowych, dokumentacji, dużo waloryzacji, dużo skraczu. Wspomniana sytuacja z innym silnikiem nie wchodzi w grę, w miarę możliwości model ma być poprawny merytorycznie. Przy malowaniu oraz weatheringu także posiłkuje się dokumentacją zdjęciową, aby odtworzyć jak najlepiej, ale… i tutaj pojawia się pole „artystyczne”. Oczywiście dbam o wierną kolorystykę, ale po pierwsze - sposób położenia farby (także aerografem) jest już kwestią indywidualną, podobnie wszelkie pre i postshadingi, modulacje. Podobnie z weatheringiem, przebarwieniami, zużyciem powierzchni. Każdy modelarz - mimo iż nieraz korzysta z podobnych, znanych i popularnych technik - zawsze będzie to wykonywał w sposób indywidualny: kolejność procedur, intensywność i ilość warstw, sposoby na zinterpretowanie zużytych powierzchni, podkreślenie podziału blach, wkleslosci i wypukłości, chipping i różne sposoby jego uzyskania, mieszanie różnych technik, wreszcie intensywność końcowego efektu… to wszystko składa się w moim mniemaniu i postrzeganiu na warstwę artystyczną, zwłaszcza, że malowanie nawet realistycznego kamuflażu i śladów eksploatacji zawsze będzie ich jakąś autorską interpretacją - nie da się ich odtworzyć 1:1, ponieważ my je malujemy, a nie powstają w wyniku działania czynników atmosferycznych czy pola walki. Ponadto w bardzo wielu przypadkach działamy na podstawie niepełnej dokumentacji, rzadko mamy samolot w pełni obfotografowany w najdrobniejszych szczegółach, w przypadku maszyn historycznych zdjęć może być mało, kiepskiej jakości, czarno-białych. Więc mimo iż dążymy do realizmu, podpierając się dokumentacją to interpretacja oraz sposoby symulacji efektów już podchodzą jednak pod proces artystyczny. I sposób malowania tych efektów, ich natężenie, subtelność, ich interpretacja mogą już być charakterystyczne dla danego modelarza, być jego stylem - wciąż przy zachowaniu realizmu przedstawienia. Tak postrzegam właśnie pracę np. Sergiusza Pęczka, ScaleScriber, Luftraum72 czy Suichi Hayashi. Jednocześnie zagrożeniem takiego stylu może być już pewne zmanierowanie, czyli schematyczne kratki preshadingu nałożone jak leci i tak samo we wszystkich modelach. Więc w tym znaczeniu w realistycznym modelarstwie widzę olbrzymie pole dla wartości artystycznych. Kolejnym krokiem może być sposób ekspozycji modelu, narracja na dioramach która może wykraczać poza tylko odtwarzanie zdjęcia, ale może w taką scenę tchnąć jakąś historię. W tym właśnie widzę analogię do fotografii - odtwarzamy i dokumentujemy rzeczywistość ale to my komponujemy kadr i nadajemy mu znaczenie. Natomiast co do kryteriów - dla mnie nigdy takich jednolitych kryteriów nie będzie, ponieważ każdy - jak widać - ma nieco inne podejście do modelarstwa i w skutek tego każdy będzie miał nieco inne kryteria, zgodne ze swoim postrzeganiem i „filozofią” wykonywania modeli.
  12. @greatgonzohmm, ciekawe, jak na różne sposoby można interpretować to samo. Ale to pokazuje jak bardzo różne można mieć podejścia i to w sumie jest chyba pozytywne, ciekawe, ubogaca temat. Co do stylu - ja uważam., że styl danego modelarza jest rzeczą bardzo pozytywną, to, że modelarz ma styl świadczy o jego już bardzo wysokim poziomie i świadomości. I uważam, że na styl jest miejsce zarówno w modelarstwie takim jakie Ty wyznajesz (a w dużej mierze także i ja, bo dla mnie wartości merytoryczne też są bardzo istotne), jak i w modelarstwie bardziej „swobodnym”, jak to nazywasz bardziej artystycznym. Z drugiej strony uważam też że modelarstwo, nazwijmy to realistyczne może być równocześnie modelarstwem bardzo artystycznym, oba te podejścia się nie wykluczają, a w moim odczuciu (i staram się to w moim modelu realizować) koegzystują, wzajemnie się uzupełniają. I to właśnie buduje styl. Zagrożeniem dla stylu jest maniera, to maniera sprowadza wartości artystyczne do karykatury, przesady i zachwiania proporcji. Trzeba uważać bo granica może być tutaj bardzo cienka i łatwo ją przekroczyć. Analogia do fotografii wydaje mi się trafna, ponieważ na tym polu także dochodzi do wielu dyskusji. I mimo, że wiele osób postrzega fotografię za medium dokumentacyjne, realistyczne i prawdziwe - to jednak jest to tylko jedna z wielu jej oblicz. Co oczywiście nie wyklucza, że fotografia dokumentacyjna, pokazująca prawdę nie może być jednocześnie artystyczna. I również nie wszyscy fotografowie zajmują się fotografią dokumentacyjną. I trudno wskazać, które podejście jest lepsze, czy bardziej wartościowe, są one równorzędne. Mysle, że podstawą (znów odwołam się do sztuki) jest pewna świadomość tego co się robi, do czego dąży i co jest dla nas ważne. Picasso nie dlatego zrezygnował z realistycznego malarstwa, bo nie potrafił malować (wręcz przeciwnie, zadziwiał profesorów na akademii swoją biegłością), tylko zobaczył, że w takim malarstwie już nie ma niczego odkrywczego, interesującego dla niego jako artysty. Więc była to jego świadoma decyzja. Więc jeśli podążamy jakąś drogą, powinniśmy umieć to uzasadnić, świadomie zadecydować, bo wtedy jest to nasz wybór, a nie ignorancja. I taka droga może prowadzić do różnych podejść także w modelarstwie, a myślę że różnorodność jest także zjawiskiem pozytywnym, wzbogaca krajobraz tego zajęcia i może wzajemnie inspirować modelarzy z różnymi „doktrynami”. Co do reszty pobocznych wątków - @Xmenmoze faktycznie masz rację, że tak krzywa może być odwrócona, patrząc na ilość zarejestrowanych osób w grupach modelarskich. Choć nadal nie jestem jednak tego pewien, nie śledzę tego aż tak dokładnie. Przy czym fora nie są raczej wyznacznikiem, ponieważ jest to raczej forma już bardzo archaiczne i raczej mało popularna, ruch przeniósł się jednak do social mediów. Choć osobiście uważam że jednak forum jest lepszym miejscem dla modelarstwa, ze względu na przejrzystość wątków, relacji z warsztatów, łatwość odnalezienia pogrupowanych informacji. Co do wystaw- nie wiem, bo nie biorę udziału, ale zaryzykuję twierdzenie że wielu modelarzy przeniosło się po prostu do sieci. Zwłaszcza młodszych. Ale może to jest problem bardziej złożony. Sprzedaży sklepów modelarskich w ogóle nie brałbym pod uwagę jako jakiś wyznacznik, ponieważ ogromna część kupuje ale nie skleja, raczej gromadzi pudła w szafach.
  13. Myślę, że modelarstwo stoi nieco na pograniczu techniki i sztuki, w sumie dwóch dość odległych światów. Jednak myślę, że podejście do niego zmienia się trochę tak, jak zmieniało się podejście do malarstwa. Do XXw w zasadzie głównym kryterium oceny dziela sztuki byl temat, obraz był wartościowy, gdy przedstawiał jakąś „wielką historię” - scenę religijną, mitologiczną czy historyczną… dlatego np. martwa natura bardzo sporadycznie pojawiała się jako samodzielny temat. Na początku XXw Maurice Denis powiedział „obraz, zanim stanie się anegdotą, aktem lub koniem bojowym jest przede wszystkim powierzchnią pokrytą kolorami w określonym porządku” podkreślając, że dzieło jest w dużej mierze swoim własnym światem rządzącym się wlasnymi regułami, które niekoniecznie muszą wiernie odzwierciedlać rzeczywistość. Obraz jest osobnym bytem, nawet jeżeli ma tą rzeczywistość odzwierciedlać, dlatego pewne rozwiązania formalne sprzyjające aby obraz wyglądał dobrze, ale nieco naginające rzeczywistość lub w ogóle od niej odchodzące są dopuszczalne. Myślę że podobnie jest z modelarstwem - stosuje się pewne zabiegi, które są pewnym „nagięciem rzeczywistości” po to aby model sam w sobie wyglądał lepiej. Zabiegi które „wzmacniają” efekty rzeczywiste, ale odwzorowane super wiernie nie byłyby na modelu widoczne. Zarówno obraz jak i model zachowuje pewną artystyczną autonomię od rzeczywistości.
  14. Bardzo śmiałe stwierdzenie, myślę że bardzo idealizujesz środowisko modelarzy twierdząc, że „90% nie zależy na lajkach, pochwałach” itd… poza tym skąd taka kategoryczna teoria? Na podstawie jakiegoś badania, statystyki? Czy to po prostu Twoje założenie? Świat się zmienił, kiedyś bardzo trudno było się pochwalić swoją pracą i ją zaprezentować szerokiej publiczności - teraz jest o wiele wiele łatwiej i myślę że bardzo wielu modelarzy z tego chętnie korzysta, już abstra:bip:ąc od motywacji. Widać doskonale po rozwoju social mediów, że człowiek ma dużą potrzebę zaistnienia czy pochwalenia się swoimi dokonaniami. Nie sądzę, żeby modelarze byli jakąś wyjątkową grupą na tle reszty społeczeństw. Raczej zakładałbym typową krzywą statystyczną - niewielka grupa nie publikuje w ogóle, większość czasem, a niewielka grupa bardzo często.
  15. Pięknie to wygląda
  16. W aparatach fotograficznych zarówno pomiar światła, jak i pomiar temperatury barwowej w trybach automatycznych - czyli w aparatach w telefonach komórkowych - jest uśredniony. Znaczy to, że światłomierz jest skalibrowany na 18% szarość i jeżeli mierzy światło przy dominujących obszarach bieli to interpretuje, że jest jasno i będzie naświetlał jak na wspomnianą szarość. Da to efekt zgaszonej bieli/szarości, dlatego na zdjęciach zimowych bardzo często śnieg wychodzi szary. Jest to spowodowane tym, że w aparatach cyfrowych trudniej odzyskać informacje z prześwietleń, niż z cieni, dlatego "bezpieczniej" jest nieco niedoświetlać. Aby biel na zdjęciu wyszła biała, należy wprowadzić korektę ekspozycji w aparacie o ok. + 1/1,5EV. Podobnie przy czarnym tle, aparat będzie prześwietlał czarny dążąc do szarości a nie czerni - dlatego przy czarnym tle należy niedoświetlić zdjęcie o podobną wartość -1/1,5 EV. Dlatego też przy pomiarze ekspozycji warto zmierzyć światło na tzw. szarą kartę z 18% szarością, wtedy korekty będą mniejsze albo w ogóle zbędne. Podobnie dzieje się w przypadku pomiaru temperatury barwowej, jeżeli aparat ma sporo koloru neutralnego w kadrze (biel,szarość) wtedy mierzy temperaturę barwową, właśnie na dominujący kolor i wtedy wprowadza korektę na temperaturę źródła światła. Dlatego od biedy taki pomiar można uznać za w miarę zbliżony do rzeczywistości, aczkolwiek przy pomiarach automatycznych jest wciąż bardzo duży margines błędu. Nawet wysokiej klasy aparaty fotograficzne wciąż dość słabo sobie radzą z automatycznym doborem balansu bieli. Jeżeli neutralnego koloru jest w kadrze mało - np. przy zbliżeniach, wtedy pomiar zaczyna być już dość przypadkowy, obarczony bardzo dużym błędem. Do tego dochodzi jeszcze kiepskie oświetlenie, które z defaultu będzie fałszować kolorystykę. Pewną protezą będzie także wykorzystanie wspomnianej szarej karty, ustawienie jej w kadrze, zrobienie zdjęcia i powtórzenie zdjęcia przy identycznych parametrach już bez niej. W ten sposób mamy jakiś wzornik, dzięki któremu możemy wprowadzić korektę balansu bieli w programie, mierząc właśnie obszar szarej karty i wprowadzając odpowiednią korektę na pozostałe zdjęcia. To jest sposób mocno niedoskonały, bardzo uproszczony, ale da jakiś punkt wyjścia. Innym, droższym rozwiązaniem jest zaopatrzyć się w odpowiednie oświetlenie i dostosować balans bieli do światłą, którego używamy - np. lampy błyskowe mają stałą temperaturę barwową 5500 K +/- 100 K co daje nam stałe parametry fotografowania. Temat generalnie jest bardzo szeroki i skomplikowany wbrew pozorom, trudno go tak w kilku słowach nakreślić... Natomiast w skrócie - wszędzie tam, gdzie korzystamy z automatycznych ustawień, raczej należy spodziewać się dużo przypadkowości i błędów. Aparaty w telefonach nie były konstruowane i programowane do takich celów.
  17. Albatros

    MiG-21

    Czy dysponuje ktoś zdjęciem otwartych wlewów do zbiornika podwieszanego w Migu 21 PFM? Ja znalazłem w necie tylko takie, ale nie bardzo widać szczegóły, czy ma ktoś takie zdjęcie tylko z czystym wlewem? I ewentualnie zbliżenia na klamry mocujące i przewody paliwowe na zdjętym zbiorniku?
  18. Myślę, że tamta wypowiedź @greatgonzoniosła zdecydowanie więcej treści, ja przynajmniej ją odebrałem w taki sposób, że nie należy pogardliwie i lekceważąco wypowiadać się o młodzieży, że nie potrafiłaby ogarnąć prymitywnej gierki z drutami, kiedy ich umiejętności i kompetencje cyfrowe są dużo dużo szersze, w tym naturalna łatwość obsługiwania zaawansowanych komputerów i aplikacji, które starszym mogą sprawiać kłopoty. Więc nie należy ich niedoceniać i traktować z lekceważeniem… Ale cieszę się, że się zgadzamy, że uogólnienia i wrzucanie wszystkich do jednego worka nie jest najlepszą drogą, bo tyle przypadków ile ludzi i sytuacji…
  19. Przepraszam, jeżeli mój komentarz wziąłeś do siebie, bo kompletnie nie do Ciebie był skierowany, bardziej do kolegów @Grzes@bravo112 i @Cypis… akurat Twoja wypowiedź jest mądra i sensowna, i zgadzam się z nią, natomiast podobnie jak Ty nie zgadzam się do krzywdzących uogólnień, wrzucania wszystkich do jednego wora i takich właśnie twierdzeń, że „my ogarniamy a oni nie ogarniają” zarówno w jedną jak i drugą stronę, zarówno w stosunku do młodszych jak i starszych. Starsi dorastali w innych czasach, młodsi funkcjonują w innych i pogardliwe wypowiedzi typu „umiejętności młodych, które sprowadzają się do lajków i przeglądania głupich filmików” czy „nie będą potrafili sobie zaparzyć herbaty” są właśnie krzywdzącym uogólnieniem i wrzuceniem do jednego wora, moja wypowiedź była tylko ironicznym odwróceniem w drugą stronę, aby pokazać mechanizm, i tak jak koledzy wypowiadają się o innych, tak inni mogą w identyczny sposób potraktować ich. Po prostu uważam, że internet także jest miejscem, gdzie powinny funkcjonować normy społeczne i szacunek do innych. I taki był sens mojej wypowiedzi, podkreślenie jak można odebrać takie wypowiedzi. Bo niczego dobrego one nie wnoszą, nie są ani fajne ani śmieszne. Jeszcze raz przepraszam, że wziąłeś moją wypowiedź do siebie i poczułeś się urażony, nie miałem takiego zamiaru.
  20. z przykrością muszę stwierdzić, że ostatnie wypowiedzi kilku panów tak dokładnie brzmią… kiedyś to były czasy a teraz nie ma czasów, a panowie są najlepsi… tylko jak trzeba przerzucić listę kontaktów do nowego telefonu to do tych głupich młodych trzeba lecieć, bo zimny pot oblewa
  21. no ale to chyba nie problem zrobić je wg prawidłowych wymiarów? Na moje oko to duże jest za duże, a te małe za małe… więc poszukałbym wymiarów i zrobił je jeszcze raz, to jeszcze sobie sprężyny od tyłu dorobisz, będzie lepiej wyglądało…
  22. Tak jak pisałem w poście rozpoczynającym moją relację - to mój model „szkoleniowy”, na którym chciałem nauczyć się malować aerografem w ramach warsztatów „Aleja Migów” zorganizowanych w modelarni Agtom w Krakowie przez Kamila Trembacza. W czasie warsztatów Kamil robił swój model i na jego podstawie pokazywał poszczególne techniki, które my próbowaliśmy odtworzyć w swoich modelach. Warsztaty się skończyły rok temu, Kamil swój model też skończył, i to właśnie jego model widziałeś w Bytomiu. Ja - wciąż korzystając ze wskazówek Kamila - kontynuuję prace do dziś, ale w związku z tym, że nie mam już takiej presji czasu jak podczas warsztatów (wtedy musieliśmy się dość sprężać, żeby nadążyć i przechodzić do kolejnych etapów), pracuję wolniej, dokładniej niż wcześniej i staram się też więcej dodawać już swoich rozwiązań czy detali, wraz z nabywaniem doświadczenia. Faktycznie te warsztaty i pomoc Kamila były dla mnie bezcenne, i bardzo się cieszę, że z początkowego okresu wielkiego stresu i ogromnej niepewności kiedy brałem aero do ręki i bałem się że zaraz coś popsuję, doszedłem już do etapu, kiedy bawię się już tym malowaniem i robię to coraz swobodniej. Tempo prac podczas warsztatów sprawiło też, że nie jestem zadowolony z wielu rzeczy, które zrobiłem (lub też nie, bo nie zdążyłem), ale faktycznie jakbym robił po swojemu to jeszcze siedziałbym w kokpicie więc z jednej strony staram się trochę nadrobić, ale z drugiej wiem, że to model szkoleniowy i był robiony częściowo na pół gwizdka. Mam tez nadzieję, że uda się kiedyś spotkać i pokazać razem wszystkie Migi, nad którymi wspólnie pracowaliśmy.
  23. Ja raczej nie jestem festiwalowy, jak jest jakaś wystawa w Krakowie lub okolicach to podjadę popatrzeć, ale żeby jakoś specjalnie jeździć to nie jako samodzielny eksponat to niestety trochę zginie, bo na zdjęciach makro wydaje się duże, ale w rzeczywistości jest małe dość… docelowo na pewno zamontuję go w Migu, myślę że suma takich detali zrobi większe wrażenie… nie wiem, może #zdążęnabytom, to się zastanowię czy go tam wystawiać
  24. @zaruk@skarczu @Grzes dziękuję, w sumie niespodziewanie dużo pracy kosztował ten fotel, ale kiedy zacząłem się z nim bawić i odkrywać kolejne detale na zdjęciach to zaraz próbowałem je dorobić, wyszedł jeden, to próbowałem drugi i tak narastało bardzo lubię ten etap, kiedy już sporo się dzieje, a jeszcze wpada pomysł na kolejny detal i na elemencie zaczyna gęstnieć jeszcze w ostatniej chwili, po pomalowaniu większości dorobiłem rzutem na taśmę kilka szczegółów
  25. Nierównej walki ciąg dalszy... oto fotel:
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.