Spóźniłem się. Spóźniłem się na zimowy konkurs forum, a w planach projekt miałem od dawna. Gdzieś w połowie lat 90-tych widziałem film Keitha Gordona, a w nim scenę, którą trudno przegapić.
Zaraz potem rzuciłem się na książkę Whartona. Chyba najlepszą. Lepszą nawet od „Ptaśka”. Tu coś co w filmie robi wrażenie opisane jest skromnie.
„Ruszamy w las, broń w pogotowiu. Docieramy na miejsce. Mundy podnosi swój hełm i wskazuje palcem w lewo.
Zwykle jestem gotów uwierzyć we wszystko, ale tym razem to naprawdę nie jest łatwe. Wyglądają jak pomnik. Muszą tu już sterczeć od pewnego czasu, bo ostatni śnieg przyprószył im hełmy i ramiona jak cukrem pudrem. Podchodzimy powoli. Gordon pierwszy.
Ktoś ustawił żołnierzy amerykańskiego i niemieckiego wspartych o siebie
w ostatnim uścisku. Splecione ramiona i nogi nadają im wygląd tańczących walca, albo łyżwiarzy, szykujących się do wykonania skomplikowanej figury. Nie idę dalej, niecę na to patrzeć.”
Wharton W., W księżycową jasną noc., Poznań 1999, str.37-38.
Gdy ogłoszony został konkurs od razu wiedziałem, że to jest ten moment by pomysłowi nadać realne kształty. Niestety… spóźniłem się. Niech to będzie zatem epilog. Pokonkursowy odprysk… lodu.
Jeszcze we wrześniu 2015 próbowałem dopasować figurki. Pamiętam oczywiście, że figurki robi się z żywicy, a nie z plastiku. Niestety trafił się Dragon nr 6271- edycja 2005. Taki sobie.
Najlepsza u Dragona zwyczajowo broń.
Figurki składalne.
„Tańczących” wykonałem z zestawu "na winie":
Potem to już poszło:
Powyższa winieta jest wolną interpretacją tematu i nie ma na celu ścisłego odwzorowania kadru filmowego, a raczej wariację na temat tekstu. Specjalistów od umundurowania i wyposażenia armii amerykańskiej proszę o wyrozumiałość natomiast jeśli Szanowna Administracja uzna,że wątek założony jest w niewłaściwym miejscu proszę go przenieść do zakładki F.