Tak, 橘花 (Kikka) to tylko jedna, na dodatek mniejsza, z mutacji Me-262.
Na obrazku porównanie wielkości - cień to 262, szkic to Kikka.
Przy okazji składane skrzydła wskazują na Marynarkę Wojenną jako głównego odbiorcę, ale o tym jeszcze będzie.
Druga bardziej przypominająca niemiecki oryginał Ki-201 Karyu (Ognisty panie-ten-tego Smok) Z założenia miał być stworzony na potrzeby dla armii lądowej - skończyło się na samych założeniach. Wizerunek jednak jest znany
I nawet model bracia Czesi wystrugali (RS-Model nr kat. 72081). Nic w tym nadzwyczajnego w końcu niemieckich fantastycznych konstrukcji w dowolnych skalach i dużych na nakładach co nie miara.
Jaskółka po japońsku to jedno. Jest jeszcze Jaskółka po rusku. Tu zwyczajowo nikt nikogo o zdanie nie pytał. Suchoj rozebrał Schwalble na kawałki i zrobił własnego Frankensteina. Su-9. W 1:72 jest i to (Prop&Jet nr kat.7208) – nie wiem co jest w środku i chyba wiedzieć nie chcę.
A potem Su-11…
( …a potem zupełnie inne samoloty oznaczył takimi samymi nazwami).
Z jednej strony trudno się dziwić. Po co wymyślać coś co już jest wymyślone, zwłaszcza, że konstrukcja dolnopłata z silnikami na skrzydłach sprzyjała testom różnych jednostek napędowych bez ingerencji w konstrukcję. Pamiętając, iż silniki odrzutowe w owym czasie były… niedoskonałe.
Tą samą drogą – mowa wyłącznie o układzie konstrukcji! - poszli Brytyjczycy, przy czym Gloster Meteor miał najwięcej szczęścia.
Oczywiście nie twierdzę że G-M F.1 mimo, że rówieśnik to mutacja 262.
No tak ale zrobiło się mocno nie na temat a to warsztat w końcu:
I kolejny krok:
Śrubkę zadał producent.
Właśnie padł mi aparat…no nic, jutro pójdę kupić nowy.