letalin
Użytkownicy-
Liczba zawartości
3 617 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
6
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez letalin
-
To jak już powycinasz, to posklejaj, pomaluj i zapodaj do galerii. Malować do wiosny nie mogę. Warsztat mam na balkonie. Takie życie.
-
Piłka ma 0,12mm (właśnie zmierzyłem ) czyli tyle co nic i szczerze wątpię aby udało się osiągnąć większą dokładność jakąkolwiek inną metodą (obecnie znaną). Biorąc pod uwagę czas potrzebny na dokonanie całej operacji metoda faktycznie ciekawa, dzięki hadzi. Cóż, nie pamiętam w którym kartonie leży jakieś Vacu, jutro się zabawię, najpierw w odnalezienie wydmuszki, a potem w poprawienie rekordu wycinania na czas
-
Ta nowa metoda jest niewątpliwie szybka. Może nawet szybsza niż to co pokazał Piotr D. na PWM, ale...wycięcie piłką, która ma grubość najmniej 0,3mm (nie mierzyłem, jutro to zrobię) powoduje pocienienie kadłuba, czy skrzydła o podwójną grubość piłki i trochę może więcej. Nie sądzę oczywiście, że inne metody są dokładniejsze, bo przy ścieraniu na papierze ściernym, zdarza się przecież b. nierówno docisnąć i stracić te dziesiątki milimetra w niekontrolowany sposób. W każdym razie dzięki za wskazanie kolejnego zastosowania tego czeskiego narzędzia:)
-
Z tym typem samolotu wiąże się ciekawostka: Był to niewątpliwie wyjątkowy samolot dla samego Urbanowicza, skoro w latach 60tych pewien młody modelarz i później pionier organizacji zawodów modelarskich, zbudował na jego zamówienie model właśnie tego samolotu.
-
Jesteś pewien tych szachownic na górnym płacie? Chyba nie była to zamierzona ciekawostka?
-
Jakbym oglądał swoją własną kolekcję z lat 80tych Zresztą na rynku nie było dużego wyboru, stąd pewnie takie deja vu. Fajnie, że je odbudowałeś. Teraz należą do klasy "Vintage Original".
- 40 odpowiedzi
-
- lotnictwo polskie
- 1:48
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Potem wybierali do kopiowania lepsze firmy: Hasegawa, Heller
-
A na zdjęciu widzę Mercedesa. Chociaż może to nie jest takie wyraźne, to kolektor w BMW był jednak trochę inny. No i najważniejsze: Morgała padaje, że samoloty oznaczone 22.xx miały Mercedesy, a te z BMW miały kody 18.xx.
-
Zdjęcia zawsze przed instrukcją. Wiesz, ten co maluje instrukcje, korzysta z tych samych zdjęć i wcale nie ma gwarancji, że przykłada się do roboty, bo to jego praca zarobkowa i wtedy człowiek myśli o korzystnym przełożeniu wysiłku na efekt finansowy, a unika grzebania się w szczegółach. To taka moja teoryjka tłumacząca różne kasztany w instrukcjach malowania. Co do goleni, też nie wiem jak było, ale nie pamiętam nigdzie malowanych IG. Na fotkach tego egzemplarza wydają się rzeczywiście ciemne, więc jakaś swoboda interpretacji istnieje.
-
Taka moja zabawa w "znajdź elementy różniąca dwa obrazki": Żółte krawędzie natarcia w tym egzemplarzu zaczynały się w sporej odległości od luf działek. Kokarda na kadłubie nie leży w swoim, typowym miejscu. Golenie malowane na IG wydają mi się mało prawdopodobne. Rozkład plam kamuflażu też nie jest dokładnie taki jak na zdjęciach. Np. kolory górnego kamuflażu schodziły poza dolną granicę bocznych pokryw silnika na spodnią maskę. Szachownica po lewej stronie leżała na szarym, a nie na zielonym. Godło na prawej burcie jest w odwrotną stronę. Nie traktuj tego jako czepianie, ot po prostu porównałem. Jako obrazki do porównań służyły mi fotografie z matusiakowego albumu "Spitfire IX i XVI lotników polskich". Z wrażeń ogólnych, to tak jak koledzy powyżej: Malowanie jest takie sobie, ale to już wiesz, więc nie ma co się znęcać, tylko życzyć cierpliwości w Nowym Roku.
-
Są zdjęcia wyprasek i instrukcja. http://www.1999.co.jp/eng/10203989 http://www.1999.co.jp/eng/10203987 Raczej dam sobie spokój, bo modele obu samolotów są jednak b. uproszczone.
-
W tytule wątku należy podać skalę. Poza tym nie mam uwag do wykonania, może kokardy trochę za mało niebieskie i wydaje się to Tornado trochę takie włoskie. Nowe materiały w modelarstwie, nowe smaki. Ten kierunek ma jak sądzę dużą przyszłość. Dość z niestrawnymi tworzywami.
-
no własnie, ze slejki, a nie z polistyrenu Żebra polistyrenowe też były w handlu. "Modela" z CSSR robiła takie w kilku wymiarach. Walają się u mnie do dzisiaj. Modele z napędem na CO2, miały taką konstrukcję. Co do skrzydeł Czapli 1/24, to proponuję jednak papier, ale nie japoński, nasączany cellonem, a grubszy, który możesz odkształcic i pofalowac trwale. Metoda znana wśród modelarzy kartonowych. Na twardym podłożu naklejasz cienkie listewki (mogą byc np. plastructy ) w odstępach takich jakie są między żebrami konstrukcji, a potem przyciskasz do tego płat poszycia skrzydła i modelujesz delikatne dolinki między żebrami, tępym, zaokrąglonym przedmiotem. Dostajesz zapadnięcia odpowiednie do swoich potrzeb i wyczucia. Jak nie chcesz kartonu, to użyj cienkiej blaszki:)
-
Dzięki. A Zvezda się nie szykowała do Iła?
-
Nie zastanawiałeś się nad pogłębieniem wnęk podwozia?
-
Nikt z tu obecnych nie może też zweryfikowac tej historii. Jak stoi w poście Botana: Jeśli wkleisz tę opowieści albo pozwolisz to zrobic mnie, lub Botanowi, na forum DWS , gdzie są aktywni ludzie badający historię polskiego lotnictwa, to może byc dalszy ciąg. Widzieli, ale o tak oczywistych sprawach nie trzeba pisac.
-
http://www.hyperscale.com/2012/reviews/kits/az14412reviewmd_1.htm Czy to zupełnie inny model niż EE, czy znowu AZ Model skopiował?
-
MiGi-21 od RV Aircraft w skali 1/72.
letalin odpowiedział Wojciech Butrycz → na temat → [L]Nowości i In-Boxy
Dzięki! Już wiem, że nie wezmę tego do ręki. Obleśny dziób. -
Jest chyba jakaś szansa na reedycję przez Revella. Poza tym to dośc popularny model na aukcjach nawet w oryginalnym wydaniu. Model Classic Airframe nie podoba mi się niestety. To stary wypust i niezbyt jary. Słabe zdjęcia chyba mu niewiele szkodzą. Poprzez te np. grubaśne krawędzie spływu i przeskalowane niektóre wsporniki i popychacze lotek, model wygląda niezbyt filigranowo. Co do wykonania, to nie ma co komentowac, bo jest to znany standard Ryszarda tylko pogratulowac kolejnego wypuszczonego z fabryki!
-
MiGi-21 od RV Aircraft w skali 1/72.
letalin odpowiedział Wojciech Butrycz → na temat → [L]Nowości i In-Boxy
No tak, tylko oni cały czas klepią modele ze starych form, które nic ich nie kosztują. Natomiast nowy model to nowa forma, która tania nie jest. Oczywiście, gdyby tylko chcieli wyłożyć kasę na formę, mogą zrobić nowy model na światowym poziomie. Dzisiaj nic oprócz finansów takich firm nie ogranicza. Dobrym przykładem jest Aeroplast. Też klepali jakieś buble ze starych form, wyłożyli gotówkę i jest sPuszczyk, który moim zdaniem reprezentuje dosyć wysoki poziom. Formy są różne. Czesi przecież też trzepali długo short runy, których formy z żywic są b.tanie, a potem w większości przeszli na technologie HQ ( niby hight quality) a w istocie jest to metoda galwaniczna znana od niemal początku historii form wtryskowych. Stalowe drążone formy są rzeczywiście drogie, ale dobre formy galwaniczne, takie jak np. uzyskuje od dawna Eduard, a ostatnio też Sword, czy nawet AZ Model i RV Aircraft, są wystarczające. Taka technologia w Polsce jest dostępna i pozostaje żałować, że nikt się nie kusi o jej stosowanie. -
MiGi-21 od RV Aircraft w skali 1/72.
letalin odpowiedział Wojciech Butrycz → na temat → [L]Nowości i In-Boxy
Zapewne tak jest im łatwiej. Biorą najmniej skopany model dostępny na rynku, wprowadzają lub nie jakieś poprawki i formują. Tempo AZ Model wypuszczania nowych zestawów też jest przesłanką, że idą na skróty. Zresztą to nic nowego, już Pavla i Sword, przetarły szlaki w używaniu innych zestawów jako "matek" własnych form. -
Dzięki za ciekawą opowieść. Na rynku jest coraz więcej tzw. "What if" , Czesi np. mają swoje Avie B.534 nawet we francuskim malowaniu. Nie jest to żaden grzech we współczesnych czasach.. No jakoś trudno uwierzyć, że Węgrzy uznali Czaplę za samolot myśliwski. Jest jednak historia P-11a, który 18 września wylądował w Debreczynie. Przyleciało nim na Węgry dwóch lotników: podpułkownicy Wyrwicki i Iżycki. Mamy więc "dwumiejscowy" myśliwiec na ziemi węgierskiej, co komplikuje lekko opowieść. W Twojej wersji mamy samolot źle zakwalifikowany, a w mojej mamy myśliwiec i dwie osoby na pokładzie. Sam przelot powolnej Czapli nad Słowacją wydaje się też dość ryzykowny i raczej sprzeczny z rozkazami ewakuacji do Rumunii. P-11a w lotnictwie węgierskim jest udokumentowany. Chyba jako jedyny polski samolot. O Czapli nie ma śladu. P.11a ląduje według polskich źródeł w Debreczynie, czyli parę kilometrów od Hajdúböszörmény. Czyli nadal nie mamy pewnej możliwości wnioskowania, że chodzi o dwa różne, czy może jeden i ten sam samolot. Może tak, a może nie. Silnik gwiazdowy, górnopłat, stałe podwozie i malowany na wojskowe khaki. W moim mniej, ale może warto uderzyć do historyków polskiego lotnictwa z tą opowieścią. Nie jest dobrze. Moim zdaniem tło malunków sprawia często, że nie widać sylwetki maszyny, a dzięki przyjętemu kadrowaniu, czyli zbliżenia kadłuba, widać jeszcze mniej. Oba pudełka P-7a (polski i rumuński) to ta sama fotografia obrócona o 180 stopni. Na b.bojowym malunku P.11c pali się Ju 88, którego Niemcy nie mogli stracić we wrześniu 1939. Malunek łaciatej P.11c jest też na podstawie zdjęcia muzealnej maszyny, a widać to po małych kołach, które nie są oryginalne... Najmniej udane jest Jak-1M (1 Pułk Lotnictwa Myśliwskiego "Warszawa"). Po pierwsze prawidłowe oznaczenie typu to Jak-1b, a po drugie śmigło wydaje się mieć łopaty ustawione nie co 120 stopni. Równie tanie modele sprzedaje Misterkraft, czy Mastercraft, ale ich grafiki są wzorcowe. I kalkomanie też na tyle dobre, że wielu kupuje modele tylko dla nich, chociaż nie są do końca merytorycznie poprawne. OK, ale mogą być o wiele lepsze i merytorycznie i kompozycyjnie i nawet kolorystycznie. Pozdrawiam.
-
Mam rozgrzebanych kilka (dziesiąt ), wszystkie czekają na swoją kolej już długie lata. Nie dałbym rady z tak krótkim terminem:) Będę kibicował. Co do wytycznych, to masz przecież zdjęcie tej białej "5" bez figurek.
-
Figurki się ruszają, idą na fajkę, albo na stronę.
-
Na mój gust mógłbyś znaleźć w sieci inne zdjęcie, też leżącego na brzuchu Emila, też ze zdjętym okapotowaniem silnika, ale z usterzeniem. Są też takie zdjęcia, gdzie pogięta jest np. tylko jedna łopata śmigła. Jak dla mnie taki samolot bez usterzenia, to jednak dziwny wybór. Ten jest nawet lepiej udokumentowany i ma wszystkie blachy , a osłony silnika leżą ładnie w pobliżu. http://www.asisbiz.com/il2/Bf-109E/Bf-109E-JG27.7-%28W5+%29.html albo taki: http://falkeeins.blogspot.se/2009/12/fw-wilhelm-willi-roth-bf109e-3n-weisse.html Tu masz poległego, a przynajmniej ciężko rannego: http://www.asisbiz.com/il2/Bf-109E/Messerschmitt-Bf-109E/pages/Bf-109E1-3rd-staffel-red-1-force-landed-early-1940-01.html
