letalin
Użytkownicy-
Liczba zawartości
3 617 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
6
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez letalin
-
HTP 41 Trochę autoreklamy zrobię i odeślę po detale do mojego opracowania: http://armahobbynews.pl/blog/2020/10/13/najskuteczniejszy-nocny-pilot-hurricane-karel-kuttelwascher/
-
Są zdjęcia z tej serii pokazujące go od spodu i był w typowym DFS, szary od spodu. Ten ekran był montowany dość powszechnie, nie tylko na nocnych maszynach i to już w Mk.I. Co ciekawsze sporo nocnych było pozbawionych tego elementu, szczególnie później, gdy wymyślono inny sposób zapobiegania oślepianiu w nocy pilota rozżarzonym do czerwoności wydechem. Po prawdzie większość Hurricane od końcówki 1942 było w roli nocnych myśliwców i intruderów. BD867 nie brał udziału w dziennych operacjach, a to malowanie prawdopodobnie wkrótce mu zmieniono na typowe dla nocnych samolotów, czyli całe czarne. Niestety nie ma zdjęć tej maszyny w nocnym kamuflażu. Jest natomiast zdjęcie QO-W w czarnym kamuflażu z lutego, albo marca 1942, ale ma inny serial. Na drugim zdjęciu w tle.
-
Znane fotki w początku października zostały opublikowane w prasie. Historia tego boxratu mogła być trochę inna. To samo malowanie było w edycji z 1973. Huxley dostał już gotowy schemat do namalowania na nowe pudełko. Nie miał manewru.
-
Heller dla sowieckich oczywiście, którzy dostarczyli dokumentację. Heller zrobił formy i przez 5 lat miał wg umowy produkować te modele pod swoją marką. A "Yak" faktycznie był z poczatku 1975. Tak jak I-153, Bf 109 i Spitfire Vb. I-153 na pewno był już w kwietniu/maju w CSH.
-
Mam jakieś stare katalogi Hellera. Wygrzebię i zobaczę. Ten 1975 wydaje się zdecydowanie nie pasować, ale taki system na 4 ramkach, to faktycznie późniejsza forma, niż jedna ramka z dodatkami, jak to było we wcześniejszych jak MS.406 i D.520.
-
Miałem go ze Smera. Od kolegi z jeszcze Czechosłowacji. Nawet go poskładałem i dostał kalkomanie z początków Techmodu. Projekt miał jeden duży błąd, o którym pisała L+K. Za wąską osłonę silnika. Przeciąłem i wstawiłem cztery wstawki, które poprawiły proporcje. Stoi do dzisiaj.
-
Tak. Jeden z ówczesnych egzaminów na modelarza.
-
Numer katalogowy oryginału to był PK-8. Revell trochę dodał cyferek. Kalkomanie Revella z tego okresu, to porażka. Żółkną, odpadają, są brzydko matowe i mają mniej wyraźny rysunek. Oryginalne Matchboxa można nakładać bez problemu, mimo wieku.
-
Ten zestaw znalazłem pod choinką w 1974 roku. Pierwszy model jaki sklejałem. Sowieci robili absolutnie najgorsze kalkomanie na świecie. Kupiłem kilkanaście lat temu z sentymentu Alangera, ale tam z kolei są strasznie zużyte formy po nieudolnym remoncie. Kadłub się zwęził i nie ma już kołowego przekroju, a okna kabiny zostały zaślepione. Są za to dobrze wyglądające kalkomanie:)
-
Scalemates jest robione wspólnym wysiłkiem takich jak my. Błędy są powszechne. Ktoś coś pamięta, ktoś inny inaczej. Heller wydawał co roku katalogi. Czasopisma modelarskie anonsowały nowości. Można dotrzeć do takich danych, ale komu się chce:)
-
Dzielono się wiedzą, ale nie było internetu, więc kontakt osobisty, albo listowy zostawał. Opis jak malować srebrzanką do kaloryferów dostałem od kolegi poznanego przez Klub Iskra. Niestety zdobycie takiego rozpylacza było b.trudne. Właśnie wprowadzili plastikowe rozpylacze i tych szklanych już nie było w handlu. Fryzjer nie chciał mi oddać swojego:))) Przynajmniej trzy takie moje znajomości z tamtych czasów przetrwały.
-
Zanim ktoś pierwszy przerobił agregat z lodówki na sprężarkę, radzili sobie niektórzy pompując dużą dętkę samochodową i potem przyciskana do podłogi miała oddawać powietrze pod odpowiednim ciśnieniem. Ktoś próbował?
-
Srebrzanka nakładana mgiełķą z dużej odległości (ok.30cm) przesychała w powietrzu i nie żarła już plastiku. Modele malowane w ten sposób miały piękną metaliczną powłokę. Jak nie było aerografu, to używano np. fryzjerskiej pompki do lakierów. Taki szklany szpej na gumowej gruszce.
-
Łaty precz, czyli Kolekcja Spitfire'ów W Kolorach Od Czapy (1:72)
letalin odpowiedział Helmut → na temat → [L]Galerie
Jakikolwiek szary będzi tu mniej dyskusyjny, niż surowe drewno, o równie nieokreślonym gatunku:) -
Łaty precz, czyli Kolekcja Spitfire'ów W Kolorach Od Czapy (1:72)
letalin odpowiedział Helmut → na temat → [L]Galerie
Nie wiem. Nie badałem głębiej tematu. Rzuciłem analogię do śmigieł tego producenta na innych samolotach. Producent śmigieł nie musiał używać odcieni zgodnych z regulacją RAF. Tylna część kołpaka mogła się zmieniać. Musiałbym porównać na foto. Piszę z głowy, czyli z niczego:) Badaj dalej, możliwości jest sporo, ale jasne drewniane jest wątpliwe. Już w czasie PWS bejcowali swoje śmigła dość mocno na ciemny bordowy. Nie pamiętam jasnego drewna na brytyjskich śmigłach. Rzuć okiem na Britmodellera, oni wiedzą najlepiej o swoich wynalazkach. -
Łaty precz, czyli Kolekcja Spitfire'ów W Kolorach Od Czapy (1:72)
letalin odpowiedział Helmut → na temat → [L]Galerie
Zdjęcie jakie pokazałeś pokazuje maszynę bez uzbrojenia. Czarne kropki w miejscach otworów na lufy są namalowane:) Śmigło Watta na Gladiatorach, czy Fury było szare. Prawdopodobnie to dostarczone dla Spitfire też takie było. Z ciemnoszarym malowaniem piasty i metalowego okucia na krawędzi natarcia. -
Ja bym zaryzykował twierdzenie, że boxart to coś, obok dobrego spasowania i prostoty montażu, co przetrwało próbę czasu w tym zestawie. Z czysto artystycznego punktu widzenie, bo merytorycznie już nie. Po pierwsze BD867 był sfotografowany i we wrześniu 1941 nosił literę kodową "Y". Nie wiem skąd wzięła się litera "W", nie widziałem nigdy tej maszyny z tym kodem. Oznakowania się zmieniały, samolot latał w 3 Sqn przez prawie rok. Możliwe, że Matchbox miał jakieś fotografie, ale na pewno jest rzeczą niemożliwą, żeby żółte krawędzie natarcia współistniały z kamuflażem w tych kolorach. Twój modelik jest fajny, czysto nostalgiczny. W zasadzie taki wyjęty z przeszłości. W tamtych czasach tak się właśnie "konwertowało" Matchboxy. Ja przerobiłem ich Spitfire Mk.IX na V i byłem z niego strasznie dumny:)))) Straszny pokrak jako Mk.IX wyglądał dużo lepiej z starszej wersji. Moim zdaniem:) Jakbym miał dzisiaj sobie na szybko skleić vintagowego Mk.IIc, to wezmę Matchboxa, a nie Froga, czy Hellera, a masa kalkomanii dostarczanej przez AH w ich zestawach otwiera możliwość na zrobienie, mimo wszelkich wad tego staruszka, nostalgicznego półkownika upiększonego lekko zgodnymi z historią oznaczeniami.
-
Śledzie w modelarskiej zalewie
letalin odpowiedział Staryfajter1954 → na temat → [L]Nowości i In-Boxy
Warto tu zaznaczyć: Taktyczne uderzenie jądrowe nie było brane pod uwagę w chwili projektowania tego samolotu. To był w zamyśle myśliwiec przechwytujący, na dodatek wysokościowy, a nie maszyna mająca latać z ogromną prędkością na wysokości parunastu metrów z dodatkowym obciążeniem bronią jądrową. Stąd problemy i przydomek "Witwenmacher" w RFN i podobne problemy w kanadyjskim lotnictwie. Hiszpanie nie stracili żadnego samolotu, bo używali go zgodnie z ideą projektu.- 204 odpowiedzi
-
- f-104
- starfighter
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Efekty związane z lotami naddźwiękowymi trzęsły szybami. Na szczęście nocą raczej nie latali tak prędko, chociaż starty na dopalaczu było słychać w całym mieście.
-
ZOMO ganiało od święta, testosteron od rana do nocy, codziennie:)
-
Nie wiem co robiłeś w tym czasie, ale zupełnie nie rozumiem jak mogłeś przegapić Matchboxy zalegające w CSH od wczesnego lata 1984? Modele były dość drogie jak na tamte czasy i te kilkaset tysięcy modeli sprzedawało się bardzo długo. Ja je zauważyłem na początku lipca 84 w bydgoskiej CSH. Spokojnie kupowałem w miarę zdobywania gotówki. Wakacje spędziłem podróżując po Polsce i w każdej CSH jaką odwiedziłem wtedy były Matchboxy. W marcu 1985 kupiłem np. Gladiatora. Na Boże Narodzenie 1985 udało mi się kupić jeszcze Lysandera, wtedy to były już resztki, bo Spitfire, Hurricane, czy MiG-21 zeszły najszybciej, w ciągu paru miesięcy. Mustanga z tej dostawy trafiłem w Iwoniczu Zdrój jeszcze w kwietniu 1986. Zapisywałem daty zakupu. Boeing P-12 leżał samotnie, widocznie nie był zbyt ciekawy dla polskich modelarzy, do września 1988. Wtedy dopiero go kupiłem. Zdałem egzamin i sobie zrobiłem nagrodę:) To chyba ostatni model, który skleiłem natychmiast po zakupie. Dwa dni później stał na półce. Podejrzewam, że coś ciekawszego od modeli musiało zająć Twoją uwagę w tym czasie. Stawiam, że miało to coś wspólnego z testosteronem:)
-
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
letalin odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Pamiętam ten artykuł. Człowiek mieszkał za oceanem. Twierdził, że wspiera dokumentacją tych, którzy w ogłoszeniach Klubu Iskra poszukują materiałów do samodzielnego budowania modeli. Wysłałem więc ogłoszenie do Iskry tak napisane, że zamierzam zbudować Fokkera D.VII od podstaw i poszukuję dokumentacji, ale nie doczekałem się odpowiedzi:) Chyba ten sam człowiek był autorem niektórych planów samolotów z PWŚ drukowanych w "Modelarzu". -
Bardzo dobra inicjatywa. Klejenie modeli to dla wielu tylko element szerszych zainteresowań. Historia i technika są u mnie równie ważne jak doskonałość plastikowych częsci. Jeśli ktoś kiedyś pisał o pracy nad odbiorem naszego hobby w powszechnej świadomości, to jest to jedna z dróg dla zwiększenia prestiżu.
-
Odważne. Robić nowego Drakena, kiedy stara Hasegawa jest ciągle b.dobrym zestawem.
-
PZL W-3 Sokół od Mirage Hobby w 1/72 i Answer Plastic Kits w 1/48, 1/72
letalin odpowiedział Botan → na temat → [L]Nowości i In-Boxy
tu nie chodzi o jakość, bo produkcjom z Ukrainy nic nie brakuje ( ICM np.), ale też problem z terminami, bo sytuacja jest jaka jest. Oby się udało, bo przecież im więcej dobrych modeli, tym lepiej.
