Skocz do zawartości

greatgonzo

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    4 381
  • Rejestracja

  • Wygrane w rankingu

    19

Zawartość dodana przez greatgonzo

  1. Kamuflaż jest trudny o ile chce się go rzeczywiście odtworzyć, a nie tylko pomalować coś podobnego. Choć wykonywany był 'po fantazji' to ma bardzo konkretny przebieg. Dodatkowo trzeba łączyć znane fragmenty z nieznanymi obszarami, no i odwzorować ślady przemalowań, błędów lakierniczych i poprawek. I jeszcze zmierzyć się z odwieczną wojną w temacie jak wyglądał spód tego D-25. Widziałem może ze dwa przypadki, kiedy ktoś w ogóle podjął to wyzwanie. Przy czym jeden z nich, to kartonówka Halińskiego ;). Bardzo porządne opracowanie tematu. No i co tu dużo mówić: No replacement for displacement!
  2. Jeśli Shvetsov, Lavochkin itd, to nie JAK, tylko YAK. Przydałoby się trochę konsekwencji. Wprawdzie wersja anglojęzyczna jest uciążliwa w czytaniu tekstu i nie ma żadnego uzasadnienia poza uciechą autora, ale kto wie, może to tylko mnie bolą zęby kiedy to widzę. Jednak w żadnym razie ani ŁA-5 i JAK, ani LA-5 i YAK, tylko Ła-5 i Jak i Szwiecow Asz-82, czy tam wersja angielska jak ktoś musi.
  3. Tzw. szybka akcja:
  4. Oba zapewnią Ci komfort pracy. Taki komfort to pewność, że jeśli coś Ci nie wychodzi, to wina jest Twoja, nie sprzętu. Ten niuans, który jest bardzo istotny na początku, powtarzam za Kamilem Sztarbałą. Warto tylko zadbać, by dysza była ok. 0,3 ( w Badgerze będzie to jedynka - ok. 0.25), jak wspomniano wyżej. Raczej nie więcej. Badger rozbiera się o mikrooczko łatwiej. Wybierz ten, do którego bardziej cię ciągnie. To porównywalne aerografy.
  5. Mam nadzieję, że nie masz zamiaru zepsuć tej pięknej bryły (i piszę to jako wróg buców poruszających się BMW) jakimś rzucaniem na glebę i innym tzw. Tjuningiem w stylu Szypki i Fściekły... Ale fajny. Chyba zerknę na budowę. Był czas kiedy rozważałem, czy nie poruszać się takim pojazdem. Zastanawiam się tylko, czy buc w BMW jest bardziej bucem niż buc w innym aucie. Albo w ogóle bez auta. Samych rekinów miałem trzy, ciekawe czy to się kwalifikuje... ;)
  6. Ach, o tę zimę chodzi. To też nijak. Samolot jest z marca i do bojowej służby nie wszedł przed majem. Lane latał na nim we wrześniu.
  7. Tamiya się nie pomyliła, ale nie oznacza to, że taki układ Browningów występował we wszystkich Mk.I. W przypadku P9386 to anachronizm i w modelu będzie to oczywisty błąd. A tak w ogóle, to o ile pamiętam zimą 1940 samolot nie latał już w 19 Sq.
  8. Tomek, miałem folię aluminiową na większości powierzchni kadłuba. Malowałem emaliami Model Master bez żadnych podkładów i bez zauważalnych różnic do malowania plastiku.
  9. To jest zupełnie inny temat i nie w tym leży największa trudność. Tzw talent by pomógł, owszem, on pomaga. W twoim przykładzie pewnie nawet bardzo. W przypadku modelu, o którym mówiliśmy wcześniej, wciąż miałby znaczenie drugorzędne. Pewne predyspozycje jak najbardziej. Tylko, że one mają mało wspólnego z modelarstwem samym w sobie.
  10. Spróbuj zrobić taki model. Nawet nie aż tak zaawansowany i zaraz się przekonasz, czy to talent jest najbardziej znaczącym problemem. Albo popróbuj zdefiniować talent modelarski i skonfrontuj to z rzeczywistością. Nie znam modelarza, który bawiłby się w takie modelarstwo i nie zgodziłby się ze mną. Zresztą, nie ja to przecież wymyśliłem. Ale to raczej temat na priv.
  11. Jeżeli chodzi o modele takie jak robione przez Irka, czy Mikołaja, to do ich powstania potrzeba paru rzeczy, ale talent zajmuje dalekie miejsce na liście priorytetów. Ale mnie inna rzecz strasznie zainteresowała. Co to jest to 'sote', i jak to u diabła rozumieć?
  12. Te ramki to powinny być raczej w wiórach niż w kawałkach. Ale spróbuj pomieszać sobie płynną szpachlę Gunze z CA. Być może to załatwi sprawę.
  13. Ja z kolei mogę mówić tylko o lotnictwie. Tu wykorzystuję pastele w ograniczonym stopniu. Pastele, czy pigmenty, bo w tym przypadku konia z rzędem temu, kto odróżni jedno od drugiego na gotowym modelu. Nie mówiąc już o zdjęciu modelu... . Przydają się do miejscowego różnicowania faktur powierzchni, szczególnie w miejscach, gdzie były one niejednorodne, np. okopcenia od spalin. Można je wykorzystywać do uzyskiwania określonych form zacieków z bonusem w postaci sporej kontroli nad ich formą, kształtem. Jeszcze podmalówki cieni. Chętnie używam pasteli do wstępnego cieniowania linii podziałowych. Zmienia mi to fakturę w ich wnętrzu i pozwala kontrolować zapuszczanie tam kolorów w późniejszych etapach malowania. Jeśli ktoś chce natryskiwać pastele na model, to raczej trzeba je mielić. Ja tego nie stosuję i przygotowanie pasteli ograniczam do przejechania kredką po kartce. To bardzo stratna metoda, ale jak wspomniałem, stopień wykorzystania jest ograniczony więc zużycie i tak żadne. Lepiszcze pasteli nie jest wadą z definicji, a tylko wtedy, gdy przeszkadza uzyskać zamierzony efekt. To samo można powiedzieć o braku lepiszcza. Moim zdaniem więcej dobrego początkującym modelarzom zrobiłoby zwracanie uwagi na to zamierzenie i znaczenie jego realizowania na modelu, niż podkreślanie walorów konkretnych produktów. To na marginesie, bo trend jest raczej nieodwracalny. Jako się rzekło, nie bardzo widzę miejsce dla 'mokrych' pasteli na modelu, ale rzecz jest otwarta, jak wszystko w modelarstwie. Nawet ten wątek mnie trochę zainspirował i jak uda mi się gdzieś wytrzasnąć olejną kredkę to sobie popróbuję. Ale na pewno nie na modelu!
  14. OK, dzięki. Jasna sprawa. Bodajżelink jednak sobie podaruję. O suche pastele przecież nie pytałem.
  15. Czy mógłbyś pokazać jakiś model lotniczy ze śladami eksploatacji wykonanymi tą mokrą pastelą? Wcale niekoniecznie Twój. Te mokre pastele to byłby chyba mój ostatni wybór do takiej pracy, ale chętnie przełamałbym niechęć, jeśli nieuzasadniona.
  16. Ten tydzień to raczej taka figura literacka. Albo wspomnienie z czasów, gdy farby nakładało się na modele grubymi warstwami. Dobra olejna farba kładziona 'jak dziś' jest optycznie sucha niemal od razu. Do szlifowania na drugi dzień. Ale fakt, że przy Twojej idei malowania robiłaby kłopot. Aha, zastrzegę się, że nie jetem mocny w temacie zmian producentów i receptur i uwagi o Humbrolach dotyczą farb niekoniecznie z zeszłego roku.
  17. Nie używałem Revella. Humbrola owszem. - Tak. Choć nie znam farby która potrzebuje dwóch rozcieńczalników. Za to jednym można rozcieńczać Humbrole i różne inne farby, np Gunze. - Nie, ale warto dodać, że nie zawsze jest to wada. Podobnie jak w przypadku różnych innych cech farb nie wymienionych w tej liście., rzecz jest w zamierzonym celu ich wykorzystania. -Tak. -Tak. Co rzekłszy uprzejmie donoszę, że mnie bardziej podchodzą Model Mastery. Marnowanie czasu zapewne nie ma szczególnego sensu, ale sugeruję, by samemu definiować sobie to pojęcie, które jest tak samo niejednoznaczne jak kiepski zestaw.
  18. To nie jest kwestia ogólnej powinności tylko regulaminu danego konkursu. Jeżeli regulamin zakłada, że przy ocenie sędziowie będą rzucać modele do stolika sędziowskiego i tam je łapać to nie ma powodu sądzić, że nie będzie się tak to odbywać. Warto dopytywać się organizatorów o istotne dla nas sprawy, które nie są ujęte w ogólnie dostępnym regulaminie. Sam, gdy zamierzam wybrać się na jakiś festiwal pytam o ważne dla mnie szczegóły, a już zawsze o to, czy ktoś poza mną ma prawo dotknąć mój model i czy sędziowie mogą startować w konkursie. W zależności od odpowiedzi podejmuję decyzje. Warto wiedzieć, mniej potem rozczarowań.
  19. Przypomina to trochę sytuację, gdy uczeń niezbyt wierzy nauczycielowi i wbrew jego instrukcjom szuka innego sposobu w przekonaniu, że on na pewno musi istnieć, tylko nie wiedzieć czemu jest tajemnicą. Często zdarzało mi się to przy nauce rysunku. Tymczasem ta teoria naprawdę ogranicza się do kilku zależności. Im mniejsza dziura tym rzadsza farba. Im gęstsza farba, tym większe ciśnienie. Ilość farby, którą prawidłowo może przyjąć malowana powierzchnia jest ograniczona i tym mniejsza im rzadsza farba. Ilość farby na powierzchni można regulować odległością i szybkością przesuwu narzędzia. Więcej nie ma i nic nowego, nawet w ramach tego wątku nie powiedziałem. Opisywanie zależności między tymi zmiennymi oznacza tak wiele możliwości, że teoretyczne usystematyzowanie tego to wielostronicowe elaboraty o znikomym znaczeniu, szczególnie dla początkujących. Dla nich będą zwyczajnie niezrozumiałe. Pozostaje samodzielne eksperymentowanie z tymi zależnościami, co jest najskuteczniejszą drogą do zgłębiania tematu. To oczywiście też żadna nowość. Skuteczność wzrośnie, gdy zmienimy nastawienie z jak to zrobić, na co chcemy osiągnąć. Jeśli wiemy dokładnie jaki efekt chcemy uzyskać, możemy łatwiej do niego się zbliżyć. To jest sposób postępowania towarzyszący modelarzom niezależnie od stopnia zaawansowania w posługiwaniu się aerografem. Intuicyjność to tylko ewentualne skrócenie procesu eksperymentu, nie jego wyeliminowanie.
  20. greatgonzo

    F4U-7 -> F4U-4, Hasegawa 1:48

    O tym, że oba modele F4U (-4 i -7) były wyposażone w ten sam silnik silnik (-18W) było już wspomniane w tym wątku. Stąd moje zainteresowanie czym różniły się teoretycznie takie same silniki w amerykańskich i francuskich 'czwórkach'. Myślałem po prostu, że wiesz coś, , czego ja nie wiem i miałem nadzieję, że będę mógł się od Ciebie dowiedzieć czegoś bardzo dla mnie interesującego. Po Twoim poście spojrzałem na swój jeszcze raz i rzeczywiście można go zinterpretować tak jak to uczyniłeś, przyznaję. Ale wcale nie trzeba. To jest wybór. Założyłeś złośliwość z mojej strony tam, gdzie ja chciałem widzieć żart. Trudno, nic na to nie poradzę. W każdym razie przepraszam, że poczułeś się przeze mnie nieprzyjemnie. W tej sytuacji, rzeczywiście, kwestię silników silników lepiej odłożyć ad acta.
  21. greatgonzo

    F4U-7 -> F4U-4, Hasegawa 1:48

    Będę wdzięczny, bo jestem ciekawy czym -18W różnił się od -18W.
  22. greatgonzo

    F4U-7 -> F4U-4, Hasegawa 1:48

    Czym się różniły?
  23. greatgonzo

    F4U-7 -> F4U-4, Hasegawa 1:48

    [2] Te silniki miały wspólne dosłownie kilka części. I to były tego rodzaju elementy jak podstawa mocowania jakiegoś agregatu z tyłu. Wizualnie nie do pomylenia. Od frontu najbardziej rzuca się w oczy właśnie ta osłona reduktora i umiejscowienie/rodzaj osprzętu. No chyba, że producent zestawu zamiast silnika oferuje jakiś bezkształtny klocek... ;).
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.