Warto pamiętać, że w modelu Mikołaja prezentacja na zdjęciach ma zupełnie drugorzędne znaczenie. Do tego zdjęcia, które Mikołaj nam serwuje nie są mistrzowskiego formatu. Efekty, o których jest mowa w tej sytuacji zanikają i faktycznie ledwo można się ich dopatrzeć. Przy tym działać one mają dynamicznie, to znaczy powierzchnia modelu ma 'zmieniać się' wraz ze zmianą położenia oczu oglądacza i tym samym sposobu oświetlenia. Ta zmiana zależna też jest od odległości od modelu, co po prostu związane jest z jego wielkością. By rzeczywiście spróbować pokazać nam efekt swoich prac Mikołaj musiałby zrobić sekwencje zdjęć z odpowiednimi zbliżeniami, zmianami kątów i oświetlenia. Dla przeciętnego fotografa (np dla mnie) to kilka dni roboty z dość niepewnym skutkiem. Dla niewprawnego to pewnie jakiś dramat. Osobiście nie miałbym sumienia wymagać tego od autora, szczególnie gdy prace nie są jeszcze ukończone.