Skocz do zawartości

greatgonzo

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    4 386
  • Rejestracja

  • Wygrane w rankingu

    19

Zawartość dodana przez greatgonzo

  1. Oby jak najwięcej! A na marginesie. Trudno o prace przy modelu, które wymagają trzymania go w dłoniach. Model umieszczony na stabilnej podstawce pozwala nam używać obu rak do pracy, umożliwia stabilne podparcie ręki roboczej i sam jest stabilny. Dotyczy to prac technicznych i malowania. Wtedy kontrola jest znacznie większa. Jedyny problem to manie lub kreowanie tej podstawki. Gdy pokona się ten problem i człowiek pogodzi się z tym, że trzeba poświęcić te naście sekund na zaaranżowanie warsztatu, to praca staje się skuteczniejsza, możliwości większe, a ryzyko nieszczęścia małe. W pewnym momencie, gdy model jest pomalowany, nadchodzi etap, gdy modelu nie dotyka się już inaczej, niż w rękawiczkach, znów minimalizując ryzyko jakiegoś fackupu. To nie znaczy, że pomalowany model dotknięty gołym palcem zaraz i na pewno skiśnie, ani że klejony nie na podstawce będzie koniecznie prosty jak ogon świni. Ale ryzyko, że tak się stanie wzrasta niepomiernie. Oczywiście: jak kto woli, ale mnie na ogół szkoda jest włożonej pracy.
  2. Chudawa ta lama. Dokarmiłbyś.
  3. Pewnie fajniej, ale jakimś usprawiedliwieniem autora może być wygląd rzeczywistego samolotu. Takie łączenie kolorów regularnie powtarza się na australijskich ósemkach.
  4. greatgonzo

    Frajdolarzerka

  5. greatgonzo

    Frajdolarzerka

    Prawda, ale czym, jeśli nie pincetką?
  6. Generalnie farba lepiej trzymała się podkładu, niż podkład blachy. Dlatego widoczny, żółty podkład niezwykle rzadko jest widoczny w większej ilości. Zdarza się, ale to bardzo nietypowa sytuacja i wtedy w towarzystwie gołej blachy, Pojedyncze ryski, tego typu rzeczy owszem. Ta większa ilość powstaje w przypadku przetarć. Wtedy, naturalnie, najpierw odsłania się podkład, a dopiero potem blacha. Tylko tu proces jest taki, że szybciej rozrasta się srebrna plama, niż pojawia się podkład, więc ZCY jest niewiele i na obrzeżach przetarcia. To najbardziejsza, znana mi obecność ZCY na powierzchni F4U. Wg mnie U4, z poniższego zdjęcia najlepiej oddaje charakter przetarć typowych dla Korsarzy: A ten Birdcage może stanowić układ odniesienia dla Ole 122 w sensie ogólnym, jako F4U zmęczonego służbą na pacyficznych wyspach. Szczególnie z okresu stacjonowania 122 na Roi-Namur. W wersji z numerem 269 na masce. Na klasycznym zdjęciu pod palmami wygląda jeszcze całkiem przyzwoicie. Zdjęcie modelu Kepforda powyżej pokazuje wg mnie, jak nie robić tych przetarć i śladów eksploatacji w ogóle. Wykonanie ewidentnie na patent, bez zastanowienia się skąd wzięło się i jak, w takim razie, powinno wyglądać uszkodzenie. Powstało to na co pozwalała zastosowana technika. Realizm, jak to zwykle bywa, zszedł na drugi plan.
  7. greatgonzo

    Frajdolarzerka

    Siódemka. Zdjęcie, na którym Gonzo ściska kolanko pincetą to ustawka. Nie udało się zapozować do foty z elementem użytym do modelu. Trzeba to było zrobić z podobnym, ale tak ze dwa razy większym, żeby się udało. To już ostatni z kolekcji gratów, które niemal nie sposób będzie zobaczyć w czeluści wnęki przedniego koła. Co się ułamało, co zgubiło i znalazło, co zgubiło na wieki i trzeba było dorobić nowe - szkoda gadać. Dość wspomnieć, że ostatnie wystrzelenie kawałeczka z uchwytu doprowadziło do ekstremalnych posunięć, by go znaleźć. Mam na myśli zrobienie czegoś na kształt porządku na stole roboczym. Kawałeczek się znalazł, element się ukończył. Teraz będziemy kombinować, jak to wszystko pomontować, A nity powoli się naklejają:
  8. Nie wiem, ale nie będzie stał.
  9. greatgonzo

    B5N2 1:48 Hasegawa

    Who cares?!
  10. Konfiguracja w kabinie to sen szalonego mechanika. Zamiast wysuniętego podwozia, hamulce aerodynamiczne w pośrednim położeniu, podobnie jak sterowanie składaniem skrzydeł. Przepraszam Cię, nie mogłem sobie odmówić :). Ale tę czerwoną końcówkę dźwigni składania podwozia, jeśli już zostawisz w niewłaściwej prowadnicy, to chociaż przemaluj na srebrno.
  11. greatgonzo

    B5N2 1:48 Hasegawa

    Barker rules! Warsztat ewidentnie wrogi, ale nie wiedzieć czemu, ogląda się znakomicie. Może to jakość, zaobserwowana i spodziewana?
  12. U.S.S. Bunker Hill
  13. Tak. ZCY będziesz potrzebował do wnętrza przy kółku ogonowym. Ale ten 58 na oko wygląda akurat dobrze do tego celu. Może odrobinka OD by go poprawiła, ale to już trudno ocenić na monitorze. Dałoby się, ale wymagałoby to nieco starań. Z tego co masz możemy zrobić Apple Green. Zachęcam Cię. Wprawdzie nie ma żelaznych kwitów na to, że Apple Green wystąpił w Ole 122, ale jest to całkiem prawdopodobne, no i jest częścią historii malowania Korsarzy. Brakuje Ci płyty pancernej pod fotelem. Co prawda jej widoczność w modelu jest umowna :).
  14. Będzie jak znalazł do Birdcage'ów. Albo P-47, albo.... ;). Masz jakąś zieloną inną niż OD? Taką zieloną, zieloną. Ew. czysty żółty. No i ZCY, masz konkretny, czy będziesz się ratował tym 58?
  15. Pomijając czarne elementy kabina malowana IG. Fotel, wręga za fotelem (sama wręga, nie płyta pancerna), pedały orczyka wraz ze stelażem - Dull Dark Green. Butle CO2 czarne. Butla z tlenem czarna, srebrna, lub żółta. Możliwe pojedyncze elementy ZCG w wersji Apple Green. Np skrzynka z przełącznikami na sterburcie (sama skrzynka, płyta z przełącznikami na niej - czarna). Jeśli rezygnujemy z Apple Green, to skrzynka DDG. Ale IG też może być. Jeżeli chcesz poprawić ten H58 możesz zrobić tak: Weź plastikowy patyczek, najlepiej z czubkiem bez zadziorów (rozciągnięta nad ogniem ramka będzie ok, ale może być cokolwiek niechłonnego) i do naczynka do mieszania nakap dwadzieścia kropel tego żółtego. Dodaj kroplę czarnego i zobacz co wyjdzie. Dodaj znowu jedną kroplę i tak do skutku, aż będziesz zadowolony. Zapisz gdzieś proporcje i będziesz mógł w miarę potrzeb mieszać kiedy chcesz i ile chcesz. To akurat nie jet dziwne. FS przyjął się jako podstawowy odnośnik dla modelarskich farbek, niezależnie od przeznaczenia. Ale on występuje tu jedynie jako marketingowy układ odniesienia. Trochę wskazówka w co celował producent, ale bardziej jako kod do wpisania w przelicznik farb (przy czym nie można tego wnioskować, że farby różnych producentów są kolorystycznie zbieżne). W żadnym razie nie jako informacja, że farbka ma cokolwiek wspólnego z wzornikiem FS.
  16. Ogólnie tak. Ale w momencie, gdy barwiono ten ZCY, to przestawał on spełniać funkcję podkładu i stawał się warstwą wykończeniową. A IG to już w ogóle nic z podkładem wspólnego nie miał. I to nie jest tak, że uzyskane kolory różniły się, bo wrzucano barwnik po uważaniu. Proporcje były określone i kolor wychodził raczej stały. Również dlatego wiadomo, że IG to jest odpowiednik tej wersji ZCG. Istotna różnica była w momencie (i tu Kozborn zaczyna czytać z zainteresowaniem), gdy barwnikiem był aluminiowy proszek. Wówczas powstawał ZCG w wersji tzw. Apple Green. Ten jednak z IG nie miał wiele wspólnego. FS wprowadził własną numerację i własne formuły kolorów, na ogół zmieniając odcienie farb systemu ANA.
  17. To po filmie ;). Bliżej jutra.
  18. Pewnie mógłbym to ogarnąć nawet dzisiaj wieczorkiem, bo samolot ustawiłem już sobie w czasie z własnej ciekawości. Ale to oznacza że Ty będziesz musiał sobie ogarnąć te cztery zielone do wnętrza, bo to jest tylko kwestia gdzie, który. Jeśli podejmiesz to wyzwanie, to można podchodzić do tematu. A o szpeje we wnętrzu pytałem, żeby się upewnić, że nie warto zwracać sobie głowy sprawdzaniem, czy to już butla pojedyncza, czy jeszcze podwójna i takie tam najważniejsze na świecie dla modelarza błahostki :). Moses: No właśnie nie wiem, czy się rozpędziłeś, ale jednym tchem mówisz o podkładzie i Interior Green, co jest dla mnie niezrozumiałe. O ZCG spytałem, bo ludzie używają to w trzech różnych znaczeniach i ciekawy byłem, które masz na myśli. Dzięki.
  19. Te zdjęcia możesz spokojnie, za radą Mojżesza, pominąć. Nie kojarzę żadnego zachowanego U-1A, który mógłby być wzorcem. W kabinach F4U-1 wszystkich wersji stosowano trzy odcienie zieleni (cztery, jeśli ZCY zaliczymy do zielonych) w różnych konfiguracjach. Jak chcesz to zrobię Ci taką rozpiskę kolorystyczną do kabiny. Prawdopodobną, ale przybliżoną. Znamy ogólnie historię malowania tych kabin, ale przyszpilić wszystkie szczegóły do konkretnego egzemplarza nie sposób. To chyba trzeba by go wykopać z dżungli na którejś z salomonowych wysp i liczyć, że erozja farb nie posunęła się ponad ich rozpoznawalność. Jednak chwilę to potrwa, bo muszę poszukać i skonfrontować kilka rzeczy w kontekście tego egzemplarza. Jeśli masz tę chwilę, to poszukam i skonfrontuję. Zakładam, że korekt w wyposażeniu kabiny nie będziesz robił? Moses, rozpędziłeś się z tym podkładem IG, czy coś jest na rzeczy? I z ciekawości, co masz na myśli pisząc ZCG?
  20. Masz ochotę pomalować tę kabinę w kolory zbliżone do oryginału, czy ten IG Ci wystarczy?
  21. W tym kontekście jesteśmy zgodni.
  22. Teraz to ja nie rozumiem. To Ty wprowadziłeś do rozmowy tłumaczenie polskiego nazewnictwa na angielski i dalej argumentujesz w ten sposób. Takie rzeczy nie tłumaczą się koniecznie tak samo w dwie strony. Tu istotne jest przyjęte nazewnictwo stosowane w języku polskim, nie jak tłumaczą to Anglicy, Chińczycy, czy Papuasi. I nie jest istotne czy określenie jest najbardziej, czy nawet w ogóle pasujące, dopóki będzie oficjalnie przyjęte formalnie i językowo. Ostatecznie możesz mieć rację (co do eskadry, nie szwadronu), ale metodologia, którą stosujesz jest chybiona.
  23. To co i jak Anglicy tłumaczą na swoje potrzeby nie ma znaczenia gdy chodzi o język polski. Gdyby chcieć podpierać się nomenklaturą z okresu eskadra by uszła. Dzisiaj squadron to dywizjon, o ile jesteśmy w lotnictwie (to uszczegółowienie wcześniej pominąłem, bo przecież o lotnictwie rozmawiamy, ale słusznie się tu pojawiło). Jak ktoś będzie chciał pisać działon, to w końcu też może, ale lotniczy squadron wciąż pozostanie dywizjonem. Moim zdaniem kompletny i powtarzany squadron bardziej kłułby w oczy niż szwadron.
  24. Nie spotkałem się z sytuacją, by squadron tłumaczono jako szwadron, choć dosłownie tak to wygląda. Jest w zasadzie możliwość, że w początkowym okresie lotnictwa wojskowego stosowano taką nomenklaturę, choćby nieoficjalnie. Gdyby tak, to można by się w ten sposób bronić. Ale trzeba by to wiedzieć, a ja na razie tylko to zmyśliłem. Organizacyjnie squadron odpowiada naszej przedwojennej eskadrze. Ale wtedy nomenklatura nasza opierała się na źródłach francuskich i nazwa z francuskiego lotnictwa przekładała się 1:1. Nomenklaturą brytyjską nikt sobie głowy nie zawracał. Temat pojawił się dopiero przy okazji organizacji PSP w Wielkiej Brytanii. Co prawda przetłumaczenie squadron jako eskadra wydaje się być całkiem naturalne, jednak zrobiono inaczej i razem z RAF latały dywizjony. Moim zdaniem ten dywizjon wziął się z Francji z 1940. Powstające polskie jednostki lotnicze kwalifikowano zgodnie z ówczesną francuską nomenklaturą jako groupe. Uznano, że groupe to już nie escadrille i trzeba ją było jakoś nazwać. Wybrano dywizjon i nazwę przeniesiono do PSP. Nie sprawdzałem w źródłach francuskiego wątku. Moim zdaniem. Tak, czy inaczej po dziś dzień anglojęzyczny squadron tłumaczy się jako dywizjon.
  25. Tylko ten szwadron... . Ale zgadzam się, przeczytałem z zainteresowaniem.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.