-
Liczba zawartości
4 492 -
Rejestracja
-
Wygrane w rankingu
19
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez greatgonzo
-
[Haska]warsztat standard, P-47D Thunderbolt 1/72
greatgonzo odpowiedział Wachmistrz → na temat → Sklejamy tanią Hasegawę
Z celownikiem chodzi o to, że w Big Ass najprawdopodobniej był już K-14. Może nie na 100%, bo na znanych mi zdjęciach zawsze zakryty jest pokrowcem (co samo w sobie jest jakąś niedoskonałą wskazówką), ale prawie, bo można określić masywność urządzenia. Iskrownik możesz sobie wykreślić. W silnikach R2800-59 stosowano rozdzielacze ze zintegrowanym magneto i mimo, że producenci zestawów uparcie go wciskają, to samodzielnego iskrownika tu nie było. Tylko zaślepka na jego gnieździe. Pozostaje pytanie, czy rozdzielacze masz właściwe dla takiej konfiguracji. W P-47 stosowano ich kilka rodzajów. -
[Haska]warsztat standard, P-47D Thunderbolt 1/72
greatgonzo odpowiedział Wachmistrz → na temat → Sklejamy tanią Hasegawę
- Do którego celownik? - Prądnicy? Nie iskrownika aby? -
Dzbanek ale nie z Miniartu, Republic P-47M Thunderbolt 1:48 Tamiya
greatgonzo odpowiedział Polosss → na temat → [L]Warsztat
---. -
Ale ja nie o nitach przecież...
-
Poprawność polityczna, czy śmiałe założenie?
-
KNRZP
-
Dzbanek ale nie z Miniartu, Republic P-47M Thunderbolt 1:48 Tamiya
greatgonzo odpowiedział Polosss → na temat → [L]Warsztat
Jak ktoś by się uparł, to akurat element w kolorze kabiny mógłby być. Choć nie ma to sensu, to można się upierać. Ale Twoje czerwone kółko zakreśliło znacznie więcej niż teraz opisujesz. -
Z doświadczenia się zgadzam. Doświadczenie uzyskane z komentarzy innych modelarzy. I rzecz dotyczy sprawności umysłowej. Zaruk, wspieram Cię psychicznie. A może się?
-
Dzbanek ale nie z Miniartu, Republic P-47M Thunderbolt 1:48 Tamiya
greatgonzo odpowiedział Polosss → na temat → [L]Warsztat
Tak. -
Problemem jest jedynie dostępność. Zabytek rzecz względna. Ogryzek nierozpoznawalnego metalu wystarczy by narozdrabniać w cholerę mikrokawałeczków. Nikt nie będzie chciał milionów, za coś co jest niemal śmieciem. Tylko trzeba znać ludzi, albo samemu kopać. Właśnie ogłoszono, że przy współudziale muzeum z Wisconsin i pod przywództwem założyciela Pacific Wrecks, rusza w maju ekspedycja mająca za cel odnaleźć w nowogwinejskiej dżungli wrak słynnego P-38J-15 Marge Dicka Bonga. Może będzie okazja coś uszczknąć, choć akurat w przypadku tego wraku to może jednak być drogawo. Z drugiej strony koszta ekspedycji wcale nie są szalone i jeśliby się dołożyło parę nieżywych prezydentów do jej organizacji, to pewnie na jakąś blaszkę można by było liczyć. Można jeszcze nakłamać, tzn użyć techniki małego druku, żeby udawać, że się nie kłamie :).
-
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
greatgonzo odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Niezmiennie zastanawia mnie fenomen grafiki na produktach tamtego okresu. Opakowania modeli, okładki książek... . I nie mogę rozstrzygnąć czy to ostracyzm władzy wobec artystów sprawiał, że zajmowali się tym dyletanci, czy płacono tak mało, że żaden sensowny autor nawet nie myślał o wzięciu narzędzia do ręki, czy też dominował nepotyzm i zlecenia dostawali niekoniecznie ci co coś umieli. -
Obejrzałem, jak zwykle, z przyjemnością. Good job! Z jednej strony żal, że nie oglądamy Lightningów z 20th, a z drugiej chciałoby się też kolejnego , fajnego P-51. Lepiej tego ładniejszego, z całym kadłubem. Ciekawostka. Mustang KISS i współczesne zdjęcie tego samego miejsca w King's Cliffe (Station 367). Rozpoznać trudno, więc na wiarę autorowi zdjęcia, którego to autora, niestety, nie znam:
-
Dzbanek ale nie z Miniartu, Republic P-47M Thunderbolt 1:48 Tamiya
greatgonzo odpowiedział Polosss → na temat → [L]Warsztat
Generalnie to nikt nie zdzierał przy malowaniu kamuflażu farby OD za fotelem pilota. -
[Haska]warsztat standard, P-47D Thunderbolt 1/72
greatgonzo odpowiedział Wachmistrz → na temat → Sklejamy tanią Hasegawę
Blast tubes, chcąc być precyzyjnym. Lufy były ukryte w tych rurach. -
Gorzej, gdy rurka musi być i sztywna i pusta. Tam nie tylko otwory nie zachowały symetrii. Całość jest rodzajem kompromisu geometrycznego :). To jest też kwestia miejsca w modelu. Elementu nie da się zobaczyć bezpośrednio i do rozstrzygnięcia pozostaje dylemat czy musi być idealnie, czy wystarczająco dobrze też jest OK. Kryterium w modelu nie jest dla mnie stałe. Oczywiście uwaga jest słuszna. Sam tego nie zauważyłem, dzięki. Zastanowię się czy warto coś z tym robić. Otwory nie są jednoznacznie określone i można je powiększyć, ale muszę sprawdzić, czy współosiowość otworów nie zaburzy owego kompromisu. Robić nowej części na razie nie chcę, ale zobaczymy z czasem. Perspektywa potrafi się zmienić.
-
Trzon podstawy należy uzupełnić o półosie. Jak wspomniano w okrągłych gniazdach, Półosie przyklejone do końcówek podstawy, gniazda przyklejone do tych końcówek i półosi – to zapewni zupełnie niezagrożone połączenie elementów. Ale najpierw półosie. Jak już dobrze wiecie, Gonzo niespecjalnie lubi bawić się w różne prawidła, wierząc w skuteczność wyznaczania na oko, ale w tym przypadku tak się nie da. To mocowanie musi być współosiowe i symetryczne. Zatem prawidło czas zaczynać! Najpierw kleimy do jakiejś płaskiej podstawy kawałek plastikowej płytki z równą, najlepiej świeżo przyciętą krawędzią. Przykładamy do niej pręt z którego powstaną półosie, dociskamy drugą płytką i tę też kleimy. Teraz trzeba oznaczyć granice zgodne z długością trzonu podstawy. Usunąć z prawidła wyznaczony środek, przyłożyć trzon podstawy i przykleić do podłoża ustalające kostki plastiku. Trzon jest już zaklinowany i można bezstresowo kleić półosie No, nie do końca. W takim układzie jest spora szansa, że klejąc te półośki przykleimy też nasz element do prawidła. Zatem tworzymy nieco strefy bezpieczeństwa. Teraz kleimy półosie. Wystarczy tylko heftnąć klejem CA. Po wyjęciu z prawidła można śmielej podlać klejem i mamy gotowy element do nawlekania pierścieni – gniazd. Te też podlewamy klejem i po obróbce powierzchni można cieszyć się z gotowego elementu.
-
W relacji wspominałem o przypadkach, gdy trzeba było ryć nosem po dywanie w poszukiwaniu upadłej części. Po paru takich akcjach (zawsze jest to przekonanie, że to ostatni raz i już się więcej nie zdarzy ) przypomniał mi się dawny patent. W moim przypadku większość części ląduje na podłodze po wypsnięciu się z palców w czasie obróbki przy orderach. Odbijają się od kolan, fotela i nigdy się tam nie zatrzymują znajdując drogę na dywan. Dawny patent stosowałem kiedyś i byłem przekonany, ze gdzieś się musi walać. Tylko gdzie? Na szczęście na świecie jest ktoś taki jak moja żona - Zofia. Magda bez większego zastanowienia sięgnęła na półkę i wyciągnęła patent. Pozostało tylko przymocować go do stołu zszywaczem tapicerskim, który na tę okoliczność został mi użyczony przez kogo? Tę samą Magdę oczywiście.
-
[Haska]warsztat standard, P-47D Thunderbolt 1/72
greatgonzo odpowiedział Wachmistrz → na temat → Sklejamy tanią Hasegawę
Uczucia mieszane. Pasy z kalkomanii do ładnych detali nie należą. Sporo fajnego scratchu , ale czasem tak troszkę jakby na skróty. Obicia do metalu na drewnianym fotelu też trochę przeszkadzają.. -
Byle nie wyszedł przystanek autobusowy!
-
To raczej kwestia spasowania rurek, nie ich ilości, jak sądzę. Skoro udało się zwymiarować element to należy sprawdzić, czy prawidłowo. Do tego posłuży papierowy model: Pasuje. Zatem można zająć się budową elementu, który odtąd nazywać będziemy podstawą. W oryginale była to część odlewana. Być może odkuwka, ale tak czy inaczej rzecz przestrzenna. Na początek płyta główna: odrysowana z otworami ulżeniowymi i miejscem mocowania goleni podwozia: Zaznaczanie i wiercenie otworów przed wycięciem płyty nie miało sensu, Krzywo wycięty element i cała robota na marne. W kolejnym otwory pojawiły się już po wycięciu płyty, Ta nie jest, jak widać idealna, ale nada się. Niedokładności zaleje się klejem, albo podrasuje szlifowaniem. Teraz doklejanie obrzeży wzmacniających. W tym celu przygotowałem sklecone doraźnie prawidło. Prościej, srościej! Grunt, że z trzymanego w gonzowej dłoni patyczka spływa kropelka kleju CA mocująca ściankę. Po doklejeniu ścianek odcinanie końcówek, szlifowanie i dopieszczanie wełną metalową: Na końcach podstawy znajdą się okrągłe gniazda, w które wejdą półosie łączące (w modelu) element ze ścianami gondoli pilota. W samą podstawę wklejone będą trapezoidalne końcówki wypełniające, gdyż na końcach podstawa była pełna. Gniazda wybite wybijakiem z igły, a otwory napunktowane miarą oka i rozwiercone do 0,5mm. Do wykonania trapezoidalnych końcówek posłużyły trójkąty pobrane z miejsca gdzie wycinała się płyta podstawy, z wykorzystaniem zupełnie banalnych zasad geometrii: Gniazda półosi (w ściankach gondoli), to przygotowane wcześniej rurki z wewnętrzną średnicą 0,5mm i 1mm. Ostatecznie uznałem, że półmilimetrowe półosie będą zbyt wiotkie. Wprawdzie obciążeń tam właściwie nie będzie, ale i wygląda to głupio i po co martwić się, że coś się wygnie? A tak: milimetrowe gniazda (na końcach podstawy), półosie 0,9 mm, co może pójść nie tak? No może! Okazało się, że rozwiercenie takich krążków grubym wiertłem jest w zasadzie niemożliwe. Ani to chwycić, ani ustabilizować i ostatecznie elementy ulegały zniszczeniu, Trzeba inaczej: Mimo napierających zewsząd trendów nie jestem zwolennikiem oglądania zdjęć modeli i historii ich powstawania na mikroekranikach telefonów. To jeden z elementów naszego życia, który poświęca jakość na ołtarzu podręczności. Ja nie poświęcam, ale nawet na dużym ekranie monitora trudno jest dostrzec to co ważne. Ale z zoomem już coś widać. Najpierw trzeba puknąć młotkiem lekko, tak by wybijak nie przeciął hipsowej płytki do końca. W narysowanym w ten sposób okręgu znajdujemy punktakiem środek i coraz większymi wiertłami rozwiercamy. Krążek, wciąż trzymany przez otaczający go plastik, nie wypaczy się i nie porwie. Ale, oczywiście trzeba delikatnie. To, że środek wyznaczamy na oko, oznacza, że nie zawsze się uda, ale na ogół wystarczą dwie, trzy próby, by uzyskać zadowalający efekt. Teraz można wybić uzyskany pierścień do końca. Najpierw jednak trzeba puknąć pełne kółko, które pozostanie we wnętrzu narzędzia i posłuży jako bufor zapobiegający deformacji pierścienia przy wypychaniu. Może i jest to zbędne. Nie było sprawdzane. Gonzo stwierdził, że lubi przywalić młotkiem i produkcja takiego zabezpieczenia to sama przyjemność. Pierścienie należy obrobić. Przydają się tu pilniki do polerowania z gąbkowym podkładem, ściereczki kuchenne z mikrofibry i nieśmiertelna wełna metalowa. Na koniec pierścień został nawleczony na wiertło 1mm, by przypomnieć mu kształt, potencjalnie utracony przy obróbce: Teraz czas na wklejenie trapezoidalnych końcówek, zalanie szczelin klejem CA i ich zeszlifowanie, bo oczywiście tu i ówdzie wystają ponad poziom ścianek podstawy: Czarne szczeliny to cienie. Pojawiają się, bo wyszlifowany i wypolerowany klej stał się przezroczysty. Trzon podstawy można uznać za wykonany:
-
XIX Międzynarodowy Festiwal Modelarski Bytom 16-17 marca 2024
greatgonzo odpowiedział Erni → na temat → Wydarzenia, Spotkania, Konkursy
Jak to co? Przeprowadzić rozmowę wyjaśniającą zgodnie z regulaminem. Praca pracą, ale takiej rozmowy chętnie byłbym świadkiem. W stu procentach z ciekawości! -
Jak długo EN 315 był na Malcie i czy był w tym czasie moment, że był przeznaczony do służby na tej Malcie? Ale jak patrzysz na te zdjęcia, to chyba wiesz co jest dla Ciebie oczywiste?
-
Racji to ja mieć nie mogę, bo o śmigłach do Harrych zupełnie nic nie wiem. Tak mi się skojarzyło.
-
Które Spity z PFT były na Malcie? Oczywista odmienność to?
