Skocz do zawartości

greatgonzo

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    4 386
  • Rejestracja

  • Wygrane w rankingu

    19

Zawartość dodana przez greatgonzo

  1. greatgonzo

    Frajdolarzerka

    Szkoda, szkoda. Ale cóż, wiadomo, że to są sprawy nieregulowalne odgórnie.
  2. Zupełnie pomijając festiwal w Bytomiu. Taki model jest na granicy kategorii. I jako taki, poddaje się konsekwencjom tej sytuacji. Jedną z nich jest możliwość przesunięcia go do innej kategorii niż ta, zgłoszona przez autora. O tym niemal zawsze decydują sędziowie i w zasadzie fakt, że organizator w ogóle odpowiada na związane z tym pytania świadczy tylko o jego dobrej woli i zaangażowaniu. Ale warto pamiętać, że takie przedkonkursowe odpowiedzi nie muszą być wiążące i może się zdarzyć, że sytuacja ostatecznie rozwiąże się inaczej. I nie ma tu miejsca na późniejsze pretensje. Zasadniczo to modelarz decyduje w jakiej kategorii wystawia swoją pracę. Jeżeli wciśnie ją nie tam gdzie trzeba, to musi liczyć się z tym, że organizator skoryguje to w najprostszy, zgodny z regulaminem sposób. Zwykle po prostu dyskwalifikując model. Jeżeli udział w konkursowej ocenie jest dla modelarza istotny, to odpowiedni wybór tematu jest tylko i wyłącznie jego zadaniem. Gdy startuje w sposób narażający model na dyskwalifikację, to jest to jego decyzja i wybór. Jeżeli np. mamy kategorię 1/48 i większe, i autor chce coś ugrać, to musi zastanowić się, czy lepszą drogą jest zbudowanie modelu w 1/48 tak, by zakasować większych konkurentów, czy postawić na 1/32 bo duży może więcej. Na pewno nie marudzić, że on ma zwykły model w czteryósemce i z większymi nie ma szans. Regulaminy konkursowe nie są od tego by dostosowywać się do modeli, które akurat zawidziło się wykonać poszczególnym modelarzom.
  3. greatgonzo

    Frajdolarzerka

    Jak da się leczyć, to sprawa nie jest jeszcze przegrana! Po prawdzie mnie się wydaje, że to tutaj to jest taka podstawowa waloryzacja. Owszem, trochę bardziej rozbudowana pod względem ilości rzeczy, ale jeśli chodzi o stopień trudności, to całkiem zwyczajna. Rozwiązywanie problemów związanych ze spasowaniem zespołów elementów z wypraskami zestawu bazowego jest faktycznie bardziej kłopotliwe, ale ten aspekt nie za bardzo jest pokazywalny i zauważalny w relacji. Dorabianie drobnych, pojedynczych elementów to bezstresowa zabawa - czysta frajdolarzerka. Zerkam czasem na FB, na relację z budowy Vulcana 1/144 Andrzeja Ziobera i jeżeli moje klejenie powinno być leczone z urzędu, to Andrzeja trzeba by odizolować od świata w jakimś wariatkowie w trybie natychmiastowym. Zauważcie, że w tej (lightningowej) koncepcji prawie nie ma dorabiania licznych, powtarzających się elementów, tworzących powtarzające się struktury. Jakieś gęsto ożebrowane w kratkę luki, występujące obok siebie liczne bliźniacze wnęki, tego typu rzeczy. Takie zespoły to wyzwanie dużo większe, niż robienie pojedynczych, różniących się od siebie elementów, gdzie można oszukać tu i tam, choćby na skali. W ogóle chodzi mi o to, że ta koncepcja jest bezproblemowo podzielna i można łatwo zaadaptować ją do swojego warsztatu zapominając o całości, a tylko wybierając dowolny jej fragment. Jeżeli ktoś nie waloryzował samodzielnie modelu, to rozumiem, że taka relacja może, powiedzmy, budzić zastanowienie ;). Przecież sam kiedyś byłem w takim miejscu i wiem, że przede wszystkim widać barierę, która wydaje się być nie do przekroczenia. Jednak nie trzeba jej przeskakiwać, ani burzyć. Wystarczy mała dziurka. Nie trzeba budować od podstaw całej kabiny, czy innej wnęki podwozia. Można np. spróbować zrobić pojedynczy element, jakąś gaśnicę, czy inną butlę. Wtedy okaże się, czy niewyobrażalne rzeczywiście jest niewyobrażalne. Zza światów i spoza wyobraźni, czy nie - dalej jest mi bardzo miło i dziękuję za uznanie.
  4. O, to w zasadzie możesz już do końca życia robić kolejne wcielenia Ole' 122 :).
  5. greatgonzo

    Frajdolarzerka

    Działamy przy jedynce: Najpierw powstała obejma środkowa. Wywiercony otworek w płytce może też funkcjonować jako imadełko do obróbki końcowej plastikowego elementu. W prawym dolnym rogu płytki siedzi zaokrąglony patyczek, który znajdzie swoje miejsce w widocznej tu też obejmie. Taki sam patyczek miał się znaleźć z drugiej strony obejmy, ale czy to wpuszczony od tyłu do pierwszego patyczka klej zmniejszył jej średnicę, czy przeszkadzała jakaś niedoszlifowana mikrozadra, dość, że za nic nie szło go wcisnąć. Nowy patyczek został podszlifowany tak, by od strony montażowej powstało przewężenie, które już na pewno zmieści się w obejmie. Sorki, za pierwszy kadr :). Niestety, przewężenie zdematerializowało się przy odcinaniu końcówki od pręta. No to inaczej. Wyciągnięta na ciepło ramka wtryskowa, w części bliższej nienaruszonego fragmentu wypraski ma zmienną średnicę. Trzeba było tę ramkę odciąć w tym miejscu, oszlifować do kulistego kształtu i znów odciąć jako brakujący patyczek. Jego podstawa ma tę oczekiwaną, mniejszą średnicę i w końcu dopasuje się do obejmy, Jedynka na paletce zbiorczej. Właściwie poniższa fotka powinna się chyba znaleźć w poprzednim odcinku relacji Bo w tym szlifują się już obejmy do trójki. I dalej: Podstawa i pogrubienie korpusu trójki. Sklejone do kupy. Tylko krawędź od przodu, żeby można było odciąć od płaskowniczka samo pogrubienie, a dopiero później podstawę, z niezbędnym naddatkiem. Po warsztacie walają się cieniutkie nitki rozciągniętej ramki. Zawsze można urwać kawałeczek by nanieść na element mikrokropelkę kleju CA. Zaschnięta kropelka widoczna na zdjęciu nie jest mikro. W zasadzie to jest pięć kropelek zaschniętych jedna na drugiej, bo obawiałem się, że jednej na zdjęciu nie będzie widać. Elemencik należy doszlifować. I trójka na paletce. Przy klejeniu tych elementów często używanym spoiwem jest błyszczący lakier. Pozwala on pozycjonować przyklejaną drobinkę, a ślad po klejeniu jest pomijalny. Czasem tak uzyskane łączenie jest ostateczne, czasem wzmacniane jeszcze kropelką CA, Tą mikro. A nity powoli się naklejają:
  6. To tak, ale ja się nie pytam dlaczego trzeci Korsarz, ale dlaczego trzeci 122.
  7. Sentyment do czego?
  8. W tym wątku najbardziej zastanawia mnie co sprawia, że będziemy oglądać, już w trzeciej odsłonie, tego samego Ole' 122.
  9. Skrzydła wszystkich Mustangów były szpachlowane. To jest integralny element konstrukcji tego samolotu. Utrzymanie szpachlowanego płata w odpowiednim stanie też było nakazane regulaminami obsługi. Chodzi trochę opowieści o usuwaniu szpachlowania w jednostkach. W pojedynczych przypadkach mogło się zdarzyć, ale nie znam żadnego sensownie udokumentowanego. Być może coś w Korei. Wątpię, ale nic nie mówię, bo to poza moim spectrum zainteresowań. Producenci pewnie boją się zarzutów, że im się nie chciało, albo że niecodzienny wygląd zestawu zniechęci klientów. Moim zdaniem samodzielne szpachlowanie otwiera szanse na pokazanie śladów tego procesu na powierzchni skrzydła, co przy plastiku bez linii byłoby dużo trudniejsze, więc ja bym bardzo nie narzekał. Szczególnie, że takie narzekanie trzeba by było przenieść na szereg drugowojennych myśliwców, gdzie użycie szpachli nie jest tak powszechnie znane, jak w przypadku laminarnych skrzydeł Mustangów, ale jednak występowało. Spitfire, Corsair..., te rzeczy.
  10. Air Commando to całkiem fajny temat. Model też, choć tę lewitującą limuzynę, to mogłeś ogarnąć.
  11. Wziąwszy pod uwagę moje kompetencje w temacie szał zaczyna się całkiem wcześnie :).
  12. greatgonzo

    Frajdolarzerka

    No ja wiem, że wirtualne. Zabrzmiało to ta tak, jakbyś czytał cale forum, od deski do deski (wirtualnej) i to mnie zdziwiło. Błahostki! Ale za wpis serio Ci dziękuję. Taka relacja wymaga jednak nieco dodatkowego zaangażowania i uznanie podtrzymuje motywację.
  13. Daj spokój, 00007, takich rzeczy twarzą w twarz nie widać, a przez telefon, to... . Tak sobie myślę, że to jest narosły mit. Znaczy się owszem, takie sytuacje się zdarzają, ale to wtedy, kiedy autor nie wykazuje żadnej aktywności w kierunku poznania rzeczywistości. Gdy relacja pokazuje gotowe, pomalowane podzespoły, to można pisać korekty, choć na ogół reakcja jest: trudno, już zrobione i ewentualnie żale, że info jest za późno. Niektórzy wrócą się i poprawią, większość nie. Jeżeli prowadzi się relację tak, że są szanse by coś skorygować, albo, o zgrozo, zadaje się pytania zanim pracowicie coś się wykona, to nie ma żadnego problemu by pojawili się modelarze z tematu, z pomocną dłonią. Kiedy widzę sklejoną i pomalowaną kompletną kabinę, gotową do wklejenia w model, w której występuje szereg błędów, to co mam człowiekowi napisać? Rozklej to wszystko na części i zrób od nowa? Wpis jest oczywiście offtopowy, w żadnym razie personalny. Personalnie to mam nadzieję na fajne MiGi.
  14. greatgonzo

    Frajdolarzerka

    Obawiam się, że musiałbyś być wydawcą. Bardzo pięknie dziękuję, a ustawienie mnie w pozycji Andrzeja, choć bardzo na wyrost i tak chyba sprawi, że zacznę lewitować unoszony pyszną dumą. Może od jutra :). Ale nie mogę powstrzymać ciekawości: możesz powiedzieć, co tutaj, na forum, kartkujesz, a potem czytasz od deski do deski?
  15. Akuratności z czym? Pisałem serio, to nie są oczywiste wybory.
  16. Dlaczego zakładasz, że to nie jest ciuch abtb?
  17. greatgonzo

    Frajdolarzerka

    Aha, na czcze modelowanie, jak już.
  18. A tu już zależy od tego, dokąd kierowałeś swoje śluby wierności.
  19. greatgonzo

    Frajdolarzerka

    To prawda, że marnuję. Ale z drugiej strony muszę Ci powiedzieć, że od kiedy zajmuję się modelarstwem, to nikt nigdy owego zmarnowanego czasu mi nie oddał. Niezależnie od tego jak wyglądała budowa modelu. To już wolę marnować ten czas tak, żeby chociaż mieć z tego jakąś frajdę. No i na jaką cholerę mi 100 Lightningów!
  20. greatgonzo

    Frajdolarzerka

    No nie wiem. Też teraz robiłem jakiś przełącznik hydrauliczny, trójdrożny i po prawdzie, to trzeba by go przynajmniej częściowo poprawić. Ale chyba zostawię, Te szpeje to także rozpoznanie bojem co i jak przed przedziałami, które będą i ciekawsze i bardziej widoczne. Dzięki Panowie za miłe wpisy.
  21. Wiem, że to jest pedantyzm, ale de facto wielkość liter jest istotna. IG pisany wielkimi to nazwa konkretnego koloru ANA 611. Pisane interior green to określenie dowolnego zielonego koloru użytego do wnętrza. Turek użył dobrego koloru, ale skąd wytrzasnął ten Republic bronze green, to nie wiem. Kabiny Thunderboltów malowano zasadniczo Dull Dark Green. Bronze Green nie jest taki niebieski. Zresztą, wokół tego koloru narosło sporo dziwnych mitów, ale to inna historia. Zauważ, że Twój post z kolorami też był dla mnie trochę rebusowaty :).
  22. Jeżeli interior green, to czemu nie? Ale jeśli Interior Green, to nie. Tylko co to, u diabła, jest Republic green?!
  23. greatgonzo

    Frajdolarzerka

    Rysunki detali są uszczegółowiane, dochodzą nowe. Numery na rysunku pokrywają się z tymi na pokazanym wcześniej zdjęciu i tymi na pokazanym za chwilę tableciku zbiorczym. Nie pozostaje zatem nic innego, jak nakleiwszy kilka rządków nitów, zabrać się z a wykonanie detali. Zatem czas na etap charakteryzujący się rozwiązywaniem istotnego życiowo dylematu: czy robić część od nowa, czy jednak ryć nosem po dywanie w poszukiwaniu półmilimetrowego elementu, który był uprzejmy wybrać wolność. Jak zwykle proces polega za sprowadzeniu złożonych przedmiotów do zespołu prostych brył geometrycznych, przygotowaniu tych brył i sklejeniu do kupy. Ale o tym przecież już nie raz mówiłem. No może nie zawsze ja: Z wykorzystaniem plastikowych płytek, okrągłych w przekroju pręcików, ciągniętych nad ogniem ramek wtryskowych i igieł lekarskich powstaną elementy hydrauliki na różne sposoby. Żeby się nie nudziło i żeby pokazać, że można. Na pierwszy ogień idzie dwójka. Ten element zostanie na razie na patyku. Odetnie się go kiedyś, gdy przyjdzie jego czas. Za to można zabrać się za następny, tym razem ósemka. Stalowa rurka na zdjęciu poniżej, to kawałek igły zastrzykowej, która posłużyła jako wybijak do kółka stanowiącego środkowy element części. Wybijaki z igieł różnej grubości są cały czas pod ręką na tym etapie. Nawiercone w płytce otwory stanowią gniazda – imadełka pozwalające ustalić docięty kawałek igły i obrobić końcówkę zdeformowaną cięciem. Jeżeli docelowe krążki są cienkie wymaga to delikatności i cierpliwości, bo metal lubi wysforować się z plastiku na wolność. Im dalej, tym łatwiej. Metoda pozwala też uzyskiwać większą ilość obręczy o tej samej szerokości. Gonzo obrabia kawałeczek z igły wykorzystany w dwunastce. Jest trochę dłuższy i wystarczająco szeroki by wykorzystać mieszczącą się w nim, krótko przyciętą igłę jako imadło, trzymające go przy obróbce. Wspomniany już tablecik. Odwrócona taśma malarska pozwala powstrzymać elementy przed przepadnięciem. W leżącej z lewej strony ósemce w nawiercone wcześniej otwory (jak wspomniał gonzo - przed oszlifowaniem końcówek), wklejone zostały cieniutkie pręciki z ramki. To prowadnice do igłowych gniazd przewodów. Po ich przyklejeniu pręciki-prowadnice zostaną po prostu odłamane. Przy tej grubości wystarczy groźniej spojrzeć. Końcówka ramki wtryskowej, to wstępnie przygotowane na ciepło kolanko kątowe. A nity powoli się naklejają.
  24. Kwestia prawdopodobieństwa. Rzecz polega na tym, że nie ma chyba żadnego potwierdzonego przypadku kamuflażu przed inwazją wykonanego OD. Wiadomo, że powszechnie używano farb brytyjskich i że wycofana niemal pół roku wcześniej farba nie byłą na liście towarów które trzeba było przefrachtować przez Atlantyk. W masie takie malowanie nie ma sensu, w przypadku pojedynczego samolotu nie sposób wiedzieć.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.