-
Liczba zawartości
4 386 -
Rejestracja
-
Wygrane w rankingu
19
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez greatgonzo
-
Tak. Tylko to jest w zasadzie dowód na to, że przynajmniej usterzenie poziome pozostało w NMF. Przy malowaniu pasów na spodzie skrzydeł przyjąłem koncepcję, że podobnie jak na kadłubie, uporządniono je czarną taśmą. Na krawędziach skrajnych, białych pasów. Da się to jakoś dojrzeć na zdjęciu, z którego pochodzi powyższy fragment.
- 75 odpowiedzi
-
- p47
- thunderbolt
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
No i wydało się, że jednak jest coś, czego nie lubię w modelarstwie. Rysowanie rzeczy w komputrze. Może za dużo mam tego na co dzień i nie kojarzy mi się z frajdą. Tym bardziej podziwiam Irka Targonia, że mu się chce przygotowywać do druku model Wilka. Irek, jak to zawsze miał w zwyczaju, robi to świetnie. Ostatnio rozszerzył prezentację swoich dokonań na tym polu z FB, na sąsiednie forum. Polecam! Oczywiście, nie niechęć do piórka i tabletu była przyczyną tak rozwlekłej przerwy w relacji. Cóż, w życiu jak w życiu: raz na babie, raz pod wozem. Jeszcze delikatnie, jeszcze nieśmiało, ale znów poczułem zew modelarskiego warsztatu. Z niechęcią i obrzydzeniem zajrzałem do plików z rysunkami na planach P-38 w skali i ku mojemu, wielkiemu zdziwieniu okazało się, że większość rzeczy potrzebnych na tym etapie została już narysowana. Także trochę od niechcenia, nonszalancko namazałem elementy brakujące do tego, by rozpocząć cięcie, wiercenie i szlifowanie. Ha! Zatem znów wytęż wzrok i znajdź szczegóły różniące ten rysunek od poprzedniej, prezentowanej wyżej wersji: Albo, jeśli wzrok jest zbyt cenny, by go wytężać nadaremno: Średnice otworów na lufy są dobrane na oko. To jedna z tych rzeczy, które trzeba dopasowywać na żywym organizmie i nawet ich umiejscowienie może wymagać korekty. Pozostaje mieć nadzieję, że ponownie umocowałem się w rzeczywistości na tyle, by zawitać przy modelarskim stole z nieco większą częstotliwością. Zobaczymy... .
-
Cessna C-185 Skywagon 1/72 - Kovozavody Prostejov
greatgonzo odpowiedział ArtDeco → na temat → [L]Warsztat
Prawda, ale zaryzykowałem... . -
Cessna C-185 Skywagon 1/72 - Kovozavody Prostejov
greatgonzo odpowiedział ArtDeco → na temat → [L]Warsztat
Kalkomanie mogą go wymusić. -
Tamiya Spitfire Mk.I 1/48 P9386 QV-K 19 Sqn.
greatgonzo odpowiedział kzugaj → na temat → [L]Warsztat
Jeżeli chodzi Ci o ten, konkretny samolot, to tak. A jeśli o Spitfire w ogóle, to już różnie bywało. Z tym, że jeśli już, to linie podziałowe pojawiały się w rzucie prostopadle do osi. -
Wszystkie pokrywy, wszelkiego podwozia.
-
Interior Green gdziekolwiek poza kabiną będzie błędem. Ten samolot na pewno nie widział farby Sky Gray. Golenie podwozia głównego Light Gray. Pokrywy luków podwozia białe.
-
Jeśli chodzi o górę to znane fragmenty czarno białe i wizja całości w kolorze. Robiłem na potrzeby swojego modelu. Wtedy nie miałem żadnego ujęcia prawego skrzydła. Wymaga nieco korekty. Sylwetki boczne gdzieś mi przepadły. Jak wiadomo, wszechpopularny kiedyś Photobucket się zbisił i mogłem tylko zgarnąć screena z miniaturki z relacji z budowy tego modelu. Tu czarno biała prawa strona zmyślona. Co do szczegółów można się spierać, ale chodzi też o ogólne cechy malowania. Przód samolotu to bardzo rozstrzelony kamuflaż stworzony z licznych pociągnięć pistoletem, podczas gdy ogon i skrzydła to plamy bardziej powierzchniowe. Widoczne też tworzenie tła Dark Green pod oznaczenia kodowe. Użycie MAPowskich kolorów jest raczej poza dyskusją.
- 75 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- p47
- thunderbolt
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Dzieje jednego Camela. Sopwith F.1 1/48 Revell
greatgonzo odpowiedział zaruk → na temat → [L]Galerie
No nie wiem, ja tą swoją odzywką próbowałem jedynie znaleźć sposób na przemycenie Collishawa :). -
Zadajemy pytania... Dostajemy odpowiedzi i pomoc...
greatgonzo odpowiedział krzychu-onisk → na temat → [L]Warsztat
Gdzie? -
Zadajemy pytania... Dostajemy odpowiedzi i pomoc...
greatgonzo odpowiedział krzychu-onisk → na temat → [L]Warsztat
Nie znam się na Hatace. Ale Interior Green (o ile to masz na myśli pisząc interior green) to farba inna niż zabezpieczająca Zinc Chromate Yellow, która, choć nie całkiem stała w odcieniu, to jednak zawsze bliższa była żółci niż zieleni. -
Zadajemy pytania... Dostajemy odpowiedzi i pomoc...
greatgonzo odpowiedział krzychu-onisk → na temat → [L]Warsztat
Ten biały był mylący, bo w ramkę załapało się też podwozie i akurat tam biały kolor nie był wykluczony. Ale na skrzydle to nie wiem skąd miałby się wziąć. GSB był błyszczący. Ale w służbie dość szybko erodował w kierunku półmatu, czy nawet matu. To jednak nie działo sie jednakowo wszędzie. Stąd na zdjęciach dostrzegamy efekty różnej faktury farby, różnego odbicia światła padającego pod różnym kątem na elementy samolotu, zabrudzeń bardziej lub mniej stałych no i te przetarcia. Farba z definicji przecierała się najpierw do podkładu, którym był tu ZCY, a potem do blachy. Wyglądało to więc różnie zależnie od stadium uszkodzenia. Obita farba mogła od razu ukazywać gołą blachę. Efekt ze zdjęcia to zapewne połączenie zmatowienia/zabrudzenia, będącego konsekwencją działań zbrojmistrzów i okopceń z broni pokładowej. -
Zadajemy pytania... Dostajemy odpowiedzi i pomoc...
greatgonzo odpowiedział krzychu-onisk → na temat → [L]Warsztat
Może głupie, może nie. Byłoby łatwiej ocenić, jakby było wiadomo co to jest to. -
Co to?
-
Dzieje jednego Camela. Sopwith F.1 1/48 Revell
greatgonzo odpowiedział zaruk → na temat → [L]Galerie
A'propos uważnego czytania. Spotkałem się z informacją, że obiektem świątecznego ataku było lotnisko San Fior. Od Motta di Livenza to 15-20km i podejrzewam, że mowa jest o tej samej bazie, tylko nazwanej od innej miejscowości. Sam atak, to dość ciekawe zdarzenie pokazujące realia tej wojny. Ernest Hemingway wspominał moment, kiedy Barker wkroczywszy do kantyny oświadczył wszem wobec, czego właśnie dokonał. A trzeba pamiętać, że misja nie ograniczyła się do lotniska. Camele z 28 sqn zaatakowały też konwój ciężarówek i pociąg wypełniony jadącymi na urlop żołnierzami. Po słowach Kanadyjczyka zapadła martwa cisza, przerwana tylko jednym, wymamrotanym zdaniem: You bloody murderous bastard! Jeszcze wtedy w wigilię ostatniego roku wojny powszechne było w lotnictwie przekonanie o zasadności rycerskiej wojny. Fakt, że przybywający z Francji lotnicy widzieli wyraźną różnicę w tej kwestii, charakteryzującą front włoski. Być może tam, w zachodniej Europie, gdzie pozostawienie przy życiu wroga, który następnego dnia zabije twoich przyjaciół, albo i ciebie samego, stawało się już rzeczą trudną do zaakceptowania, inaczej przyjęto by misję Barkera. Na pewno inaczej przyjęło ją dowództwo, uznając ją za podstawę do zaszczytnego wyróżnienia. I tak warto pamiętać, że lotnictwo rozwijało się wraz z wojną w przyroście geometrycznym i dopiero ostatni rok zmagań stał się rzeczywistym konfliktem lotniczym na masową skalę. Dopiero wtedy wystrzeliły w górę konta zestrzeleń czołowych asów. Podejrzewam, że gdyby status asa myśliwskiego określano w 1918, nie byłoby nawet mowy o granicy pięciu zestrzeleń. Oczywiście rzecz do dyskusji, ale czy to nie jest świetnie, kiedy galeria modelu wywołuje taką dyskusję, albo choćby refleksję? -
Dzieje jednego Camela. Sopwith F.1 1/48 Revell
greatgonzo odpowiedział zaruk → na temat → [L]Galerie
Projekt relaksacyjny? -
Dzieje jednego Camela. Sopwith F.1 1/48 Revell
greatgonzo odpowiedział zaruk → na temat → [L]Galerie
Nie wiem co ja mam z tymi Camelami, ale inne samoloty Wielkiej Wojny w porównaniu do tego Sopwitha zupełnie mnie nie ruszają. Pewnie to Goworek zaszczepił we mnie tent sentyment opowiadając jak to Camel stał się synonimem myśliwca w Brytanii i symbolem samym w sobie, w anglosaskiej kulturze. Tak czytelnym, że jeszcze w słynnym (z oczywistych względów bliskim mojemu sercu) Muppet Show, kiedy pojawia się w teatrze wielbłąd, to musi mieć na imię Sopwith. A może specyficzna konstrukcja z wielkim śmigłem, które generowało moment sprawiający w prawdzie, że zakręt w jedną stronę ciągnął się w nieskończoność, za to w drugą samolot zawracał niemal w miejscu. Podobno Barker wykorzystywał tę przypadłość w specyficzny sposób. Ustawiał się przed wrogim aeroplanem, nieco poniżej jego pułapu, teoretycznie w idealnej pozycji do stania się ofiarą ataku. Gdy przeciwnik, oczywiście, przystępował do akcji, Barker wykonywał gwałtowny przewrót z zawrotem i usadawiał się na ogonie zdumionego wroga. I dodatkowo przypowieść o pozorowanej walce z Hurricane'em , z której Camel wyszedł zwycięsko, co poniekąd sporo mówi o pozorowanych walkach. To też ciekawy temat i powtarzające się ciekawe przykłady jak choćby sceny z SWPTO - podstępnie zaaranżowana walka Neela Kearby z dowódcą 475th FG, mająca przekonać zakochanych w Lightningach myśliwców z rejonu, że P-47 to jest wart uwagi samolot, czy obdarty z wszelkich, zbędnych do takich nieprawdziwych pojedynków rzeczy, z uzbrojeniem i farbą włącznie, P-40 Geralda Johnsona, służący do usuwania much z nosa nowoprzybyłych na front pilotów, zadufanych w swoje umiejętności i możliwości ich P-38. Ale Barkera wymyśliłem sobie sam. To pewnie ten czerwony diabełek. Historia samolotu została tu ciekawie opisana. Podobnie potraktowano pilota, ale czas pomiędzy ostatnim lotem na galeriowym B6313, a katastrofą w 1930 roku też zasługuje na rozwinięcie. Wezwany do Anglii pilot został skierowany do szkoły lotniczej. Rola instruktora nieszczególnie odpowiadała Barkerowi. W listach do domu zwierzał się z planów przeskoczenia wszystkich myśliwców walczących na tej wojnie gdy chodzi o ilość zestrzeleń. A tutaj - szkoła! Pozostał fortel. Nie wiadomo jakim cudem, ale Barkerowi udało się sprzedać dowództwu historyjkę, o tym, że walcząc we Włoszech utracił kontakt z realiami frontu we Francji. Skoro ma szkolić pilotów do walki w tym rejonie, to przecież musi najpierw sprawdzić co i jak się zmieniło. Francja stanęła otworem, ale tylko częściowo. Argument uznano i zezwolono Kanadyjczykowi zabrać samolot Sopwith Snipe, zameldować się w dowolnej, wybranej przez niego jednostce i latać tam bojowo, ale tylko przez dziesięć dni. Pogoda nie była, o ironio, przyjazna. Te dziesięć dni, które Barker spędził we Francji okazały się być całkowicie nielotne. Przyszedł czas powrotu do Anglii. Snipe wystartował i skierował się na zachód. Po chwili jednak pilot zawrócił i podążał w kierunku linii frontu. Nie trwało długo, zanim Barker zauważył samolot obserwacyjny. Zaatakował go skutecznie, ale po chwili poczuł wstrząsy wywołane przeszywającymi jego Sopwitha pociskami. Z przestrzeloną ręką i nogą, na oczach kanadyjskiego korpusu piechoty William Barker starł się samotnie z kilkudziesięcioma myśliwcami niemieckimi. Heroiczny bój zakończył się kraksą podziurawionego Snipe'a, ale zanim to nastąpiło francuskie pola ozdobiły jeszcze trzy wraki z czarnymi krzyżami na skrzydłach. Połamane ciało pilota wyjęli z resztek samoloty kanadyjscy piechurzy i wkrótce Barker rozpoczął leczenie i rekonwalescencję we francuskich szpitalach. Ostatnia walka przyniosła pilotowi dekorację Victoria Cross i status najbardziej udekorowanego kanadyjskiego żołnierza Wielkiej Wojny. Powrót do zdrowia i Kanady postawił go przed koniecznością wyboru nowego życia. Powrót na farmę nie wchodził w grę. Wraz z innym kawalerem VC, zwycięzcą w 72 pojedynkach powietrznych, Williamem Bishopem założyli pionierską linię lotniczą. Bishop wniósł do spółki kontakty z osobami z wyższych sfer, Barker wżenił się w bogatą rodzinę, pojmując za żonę jedyną córkę kanadyjskiego milionera, obaj wnieśli sławę i popularność, ale firma i tak upadła. Ciężki los pionierów. Jeszcze powrót do armii, plany zajęcia prominentnej pozycji w rodzącym się lotnictwie wojskowym Kanady i rozczarowanie, gdy skończyło się to ponownym skierowaniem do instruktażu. Zniechęcony wystąpił z wojska. Zostały problemy małżeńskie, alkohol, powszechne zapomnienie i wreszcie fatalny lot w 1930 roku kończący tę historię. Jakże zmienna jest łaska świata. Barkera żegnało kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Nad przykrytą kanadyjską flagą trumną przedefilowały wojskowe myśliwce, rozrzucając niezliczone płatki róż. Skończyło się. A model? Cóż, wspaniały! Tak rzadko zdarza się, że ktoś w znakomity sposób wykona model mojego ulubionego samolotu, że nawet nie zamierzam przyglądać się krytycznym okiem, tylko chłonąć tę galerię w niezmąconej przyjemności. Zresztą, co ja tam wiem o Camelach! Po prostu podoba mi się ta praca jak cholera i ...! Obrazek dołączałem już do warsztatu, ale powtórzę, co tam! Wiem, że niestety, zacząłeś już robić model jakiejś dziwnej, nieistotnej etażerki. Cóż trudno, na zdrowie! Ale skoro tak świetne wyszło nam z Camelem, to może niebawem zdecydujesz się zbudować model innego ikonicznego zestawu gonzowego? Mowa oczywiście o innym Spwith'dzie, czarnym Triplane'ie i jego sławnym pilocie Raymondzie Collishawie. Myślę, że mogłoby mnie to skusić do chwycenia za ołówek i narysowania jeszcze jednego, wielkowojennego myśliwca :). -
F/A-18F Super Hornet, Hasegawa, 1:48
greatgonzo odpowiedział Marcin Witkowski → na temat → [L]Galerie
Moim zdaniem kilka słów o modelarskiej kuchni, ale w temacie szerszym: planowania kolacji, komponowania potraw, a nie jaka przyprawa i kiedy - jest zawsze interesującym dodatkiem do galerii. Szczególnie tak nietuzinkowego modelu. Głosy wspominające o tym kontekście pojawiały się już tu w galerii. I bardzo dobrze, bo dzięki temu wszyscy zainteresowani, nawet umiarkowanie, mogą zetknąć się z nieoczywistymi elementami procesu powstawania dobrego modelu i uświadomić sobie, że niekoniecznie jest to: zdjąłem z półki - wyciąłem- skleiłem - obejrzałem parę fotek w necie - pomalowałem - pobrudziłem - gotowe, tylko sporo dłużej. Dzięki Marcin. Kontekst związany z problemem metr/ nos przy modelu nie jest oczywisty i mnie akurat przyszły do głowy inne aspekty, niż te, o których powiedziałeś. Tym ciekawiej! I przy okazji jeszcze raz popatrzyłem sobie na galerię tego świetnego Horneta. -
F/A-18F Super Hornet, Hasegawa, 1:48
greatgonzo odpowiedział Marcin Witkowski → na temat → [L]Galerie
Rozwiniesz, proszę, kontekst? -
W tej filozofii w miarę, to jakby pod kapturem do treningów nocnych lotów.
-
To w sumie jest ciekawostka towarzysząca pojawieniu się druku 3D w modelarstwie. Człowiek narysował sobie fotelik, i ciach - wydrukował. I fotel zniknął w zakrytej kabinie, bo reszta w niej szpejów nie ładna. Ale krzesło, niewątpliwie wyszło bardzo fajne. W dawnych czasach, jakby człek narzeźbił się by wykonać takie cacko z kawałków plastiku, drutu, blachy i czego tam jeszcze, to zwyczajnie żal byłoby mu chować takie cóś. I pewnie zająłby się bardziej tą kabiną. A tu? Może i trzeba było się napracować, żeby narysować fotelik i ogarnąć druk, ale tylko raz. Teraz już w każdej chwili można pyknąć kolejny. To i schować nie szkoda i nie zajmować się bardziej można. Filozofia Radka.
-
9. Wrocław Model Show - 22-23 kwietnia 2023
greatgonzo odpowiedział lejgo_inc → na temat → Wydarzenia, Spotkania, Konkursy
No rzeczywiście stopniowo. Trudno powiedzieć, czy pół kroku w dobrym kierunku, czy pół w tył z kierunku złego. -
9. Wrocław Model Show - 22-23 kwietnia 2023
greatgonzo odpowiedział lejgo_inc → na temat → Wydarzenia, Spotkania, Konkursy
Ależ oczywiście, że są wyróżnienia i nawet dyplomy. Może inaczej się nazywają, może mają oryginalną formę, ale to nie sprawia, że opuszczają naszą, rzeczywistość. Organizatorzy nawet nie udają, że to nie jest problem i próbują rozwiązać go kolorami kart modeli sędziów i nieocenianiem własnych modeli. Jest cechą naszych organizatorów, że regularnie wykonują dziwne figury akrobatyczne, by tylko jakoś usprawiedliwić sędziowanie przez zawodników na konkursach. Co róż pojawiają się nowe, genialne pomysły, zamieniające taką sytuację w przyzwoitą i etyczną. Nie tak dawno organizator jednego z większych festiwali w Polsce podpierał się dowodem matematycznym, mającym wykazać, że ich system punktowy, dopuszczający ocenę własnych modeli przez zawodników, zapewnia absolutnie niewypaczone wyniki. Pomijając nawet, że ten dowód był oczywistą, matematyczną bzdurą, do obalenia na poziomie średnio rozgarniętego czwartoklasisty z podstawówki, to zastanawia mnie nieodmiennie po co? Skąd u nas takie parcie na ten proceder? Na swój użytek raczej wiem, o co chodziło przy tworzeniu tej wrocławskiej idei i w żadnym razie nie podejrzewam tworzenia podłoża do jakichś wałków. Ale co by nie wyczyniać, to i tak pozostanie to konkursem, gdzie sędziowie oceniają samych siebie. Jeżeli ktoś uważa, że to jest OK, to o ile chce być racjonalnym, będzie zmuszony uznawać taką sytuację właściwie zawsze. To tylko autorom czasem wydaje się, że rozstrzygnęli moralne dylematy, dotychczas nierozwiązywalne. Na zewnątrz widać, że te dylematy były dotąd nierozwiązywalne nie przez przypadek i także nie przez przypadek ogół świata stosuje zasadę: nie rozgrzebywać kupy, bo wiadomo jaki będzie skutek. -
9. Wrocław Model Show - 22-23 kwietnia 2023
greatgonzo odpowiedział lejgo_inc → na temat → Wydarzenia, Spotkania, Konkursy
O masz. A miałem takie dobre mniemanie o wrocławskim konkursie. To na serio kawałek regulaminu?
