Skocz do zawartości

greatgonzo

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    4 386
  • Rejestracja

  • Wygrane w rankingu

    19

Zawartość dodana przez greatgonzo

  1. A być może. Ja historię skrzydła Spitfire przyjąłem jako aksjomat i może umknęły mi niuanse gramatyczne. Nie było zmiany położenia goleni do osłony. Po prostu zmieniono osłonę ze względu na zwis zamkniętego podwozia . Zmiana kąta zaklinowania podwozia pojawiła się z MkV i była efektem zastosowania cięższego silnika.. Kolejna zmiana geometrii podwozia Spitfire wiązała się z korektą trakcji i dotyczyła płata E. W międzyczasie pojawiały się zmiany goleni i kół, oraz wprowadzanie mechanizmu nożycowego. To znowu wiązało się z goleniami i drobnymi zmianami w skrzydle. Ale płat C, to płat C i jeśli zastosowany w MkXII to nadal reprezentował cechy tej wersji skrzydeł. Nie było korekt w podwoziu głównym dla MkXII. Były dla skrzydła C.
  2. Dzięki. Nie no, w kwestii przetłoczenia pisze jasno. Skrzydło C = brak przetłoczenia, tak jak wspomniałem wcześniej. Z resztą jest większy kłopot, bo nie udało mi się zrozumieć, czy pierwsze egzemplarze też miały płaskie nitowanie kadłuba, czy jeszcze załapały się na nity wypukłe.
  3. Podkładu się nie spodziewałem :).
  4. Ale dlaczego czarne blast tubes u Mahurina?
  5. Który to aeroplan? Różnica między MkI, a MkV i późniejszymi jest oczywista. Poczytałbym co tam piszą.
  6. Ależ ja nie sugeruję kogo należy ukamieniować. Nieco męczyło mnie to podwozie i postudiowałem trochę materiały. Jedyna rzecz jaką znalazłem to modyfikacja polegająca na wprowadzeniu goleni z nożycami. Rzecz dotycząca szeregu różnych 'mark' i, w tym przypadku, czasu już po wojnie.
  7. To raczej nie ma sensu. Niekoniecznie czuje się mocny w dwunastki, ale nie kojarzę, żeby latały ze skrzydłem B. Jeżeli przyjmujemy skrzydło uniwersalne, to jakakolwiek rozmowa o owiewkach kół na górze płata mija się z celem, bo cechą skrzydła uniwersalnego jest m.in. to, że te owiewki nie występują. Zmieniona geometria podwozia pojawiła się przy Mk V - przesunięto je do przodu zmieniając kąt zaklinowania. Może to o to chodziło? Ale to nie ma nic wspólnego z 'bąblami'. Pozostaje jeszcze pamiętać o zbiornikach paliwa w skrzydłach.
  8. greatgonzo

    Ki-43II

    Chyba faktycznie byłoby lepiej. Jako ktoś, kto nie ma pojęcia o zwyczajach panujących w lotnictwie japońskim, gdy chodzi o malowanie, zupełnie nie wiem co wynieść z tej dyskusji. A temat, owszem, ciekawy. Wprawdzie nie wiem jakiego rodzaju krytyka zdarza się w dedykowanych grupach, ale jeśli powszechną jest tam argumentacja za tezą oparta na błędach logicznych i sprzecznościach, to chyba wolę tę tutejszą, forumową, 'siermiężną' krytykę. Temat jest naprawdę interesujący i, przepraszam markkaiser, ale mam nadzieję, że w dedykowanym wątku poradzisz lepiej. Bo tu, niestety, patrząc z boku widać tylko te błędy i sprzeczności, a to kompletnie nie pomaga w dowiedzeniu się czegokolwiek.
  9. Uhm. Na przykład na siłę :).
  10. Takiego 'ruska' przywiózł mi ojciec z sojuza. Ale pierwsze malowanie nim odbyło się po kilkunastu latach, już po powrocie do modelarstwa. Z modelarską, rzemieślniczą sprężarką kupioną w modelarskim sklepie. Wcześniej nie miałem pojęcia jak go zasilić. Próby ze sprężarką wymontowaną z jakiegoś sprzętu nie przyniosły sukcesu. Kompresorek był chyba zdechły. Rusek był jednofunkcyjny i to w starym stylu. Powietrze zasuwało cały czas, a jedyna regulacja to odciągnięcie igły spustem. Wyjątkowo siermiężny sprzęt, ale gdyby udało się go uruchomić na bieżąco czułbym się jakbym złapał boga za nogi. Co tylko świadczy o tym jak podłe to były czasy. I znowu się wkurzyłem, że trzeba było się cieszyć z badziewiactwa!
  11. greatgonzo

    Ki-43II

    Chodziło o podkreślenie odstającego wiatrochronu? Szkoda było zachodu. I tak dobrze widać.
  12. To jakby szachownica na P-11c z września 1939 miała jakąś żółtą, czy choćby taką błękitną obwódkę. Może i relaksujące , ale jednak w oczy szczypie.
  13. Aua! Te błękitne obwódki znaków..., nie po oczach! Producent kalkomanii w szczytowej formie ;). Post ku przestrodze potomnym.
  14. W kwestii formalnej. Amerykanie od ponad wieku nie stosują kokard jako oznaczeń swoich wojskowych samolotów. Ostatnim razem kiedy można by im to na siłę przypisywać to będzie z 80 lat. Ale to na siłę.
  15. Wyszedł ci trochę taki oksymoron, ale na zło rzeczywiście nie ma tu miejsca :).
  16. Z CA jest ten problem, że trzeba go szlifować w odpowiednim momencie, kiedy jest już szlifowalny, a nie uzyskał jeszcze pełnej twardości. Gdy to się stanie, wtedy robi się kłopot, bo jest twardszy niż otaczający go plastik i ten nieszczęsny plastik chętniej się poddaje. Twardy podkład nie wszędzie da się zastosować. Ta szpachla w płynie ma za zadanie zmiękczyć stwardniałą masę. Ogólnie tak się dzieje, ale u mnie rzadko zdarzają się bardzo precyzyjne szlifowania i nie mam tego przetestowanego na wszystkie strony.
  17. Zdarza mi się mieszać CA z tą szpachlą w płynie Gunze. Mieszaninę szlifuje się łatwiej niż samo CA, a gęstość można regulować stopniem rozcieńczenia szpachli.
  18. Prawda i nieprawda. Taka sytuacja :). Kolorowe zdjęcia z epoki potrafią wprowadzić niezły zamęt. Jest takie, dość znane, zdjęcie Spitfire, które regularnie wywołuje spór o to, czy samolot pomalowany jest w DFS, czy w TLS. Tu już nie chodzi o jakiś odcień, a o to, że ludzie widzą zupełnie inne kolory w tym samym miejscu. Przykładów jest więcej, choćby słynne niebieskie Mustangi... . Zdjęcie powyżej rzeczywiście mówi nam sporo, ale to dlatego, że jest dobre. Wiemy o tym po części z samego zdjęcia, po części z jego historii, a głównie z tego, że skądinąd wiemy czego się spodziewać. Za to gdy liczbę pojedynczą zastąpimy liczbą mnogą, będzie już dużo lepiej. Oglądanie wielu kolorowych zdjęć z epoki pozwala wyrobić sobie zupełnie niezłe zdanie o prezentacji danej farby. Przedstawiony różnie, na różnych zdjęciach wizerunek, powiedzmy, uśrednia się w naszej głowie dając całkiem sensowny rezultat.
  19. Tyle, że ten zielony na obrazku jest zdecydowanie zbyt trawiasty jak na MAP-owski DG. I tego raczej nie da się usprawiedliwić fotą i monitorami. Kolor na łyżeczce, uwzględniając te ewentualne problemy fotograficzno ekranowe, ma szansę być zupełnie w porządku.
  20. Kiedy byłem małą dziewczynką cały świat dookoła tłumaczył, że lepiej być biednym i zdrowym i niż bogatym i chorym. Przy czym narracja była tak nachalna, że człowiek miał nieodparte wrażenie, że chodzi o to być biednym i chorym najlepiej, a bogatym i zdrowym to już nie daj boże! Nie było kompletnie nic po środku - wyłącznie skrajności. Jak z tym szczerym chamstwem. Ale to nie znaczy, że nie warto czerpać z innych kultur. W naszym koszykarskim zespole mamy jednego Amerykanina z NY. Różnice kulturowe układają się czarno na białym i niektóre jego standardy i zachowania są z naszego punktu widzenia po prostu śmieszne. Za to inne, u nas zupełnie nienaturalne, są znakomite i warte zaadoptowania. Któreś anglosaskie forum oferuje dwa wątki galeryjne. Jeden do prezentacji modeli i zbierania uprzejmych och-achów i drugi do liczenia się z krytyką (byle uprzejmą). Nasze podejście niby oznacza tę drugą wersję, ale nierzadko mam wrażenie, że wielu forumowiczów lepiej odnalazłoby się w tej pierwszej :).
  21. Nie chodzi o spasowanie. Po prostu konstrukcja zestawu nie odpowiada konstrukcji oryginału i wymaga nieco korekty. Nie wydaje mi się, by pojawił się temat przebiegu walk away lines. Ale mogę źle pamiętać.
  22. Może i uskok. Tamiya przewidziała montaż dwóch rodzajów wiatrochronów w jednym kadłubie. W rezultacie żaden z nich nie jest wykrojony jak w rzeczywistości. Zawsze jest jakiś fragment przezroczystego elementu, który powinien być częścią poszycia kadłuba, bez żadnych linii podziałowych. W tym przypadku mamy taki ząbek. A może i uskok :). Walk away lines to czarne linie na skrzydłach wyznaczające strefy, gdzie wolno chodzić obsłudze. Do czasu montowania w Spitfire Merlinów serii 60 i idącej za tym modyfikacji chłodnic, linie te były niesymetryczne: kąt na jednym skrzydle i prosta kreska na drugim.
  23. Wciąż jeszcze masz szansę ogarnąć ten wiatrochron... . Zakładając, że były te walk away lines, to i tak jest ich za dużo.
  24. greatgonzo

    Ki-43II

    Wpisany w tło warsztatowego śmietnika model prezentuje się jak jego nierozerwalny fragment. Poplamiona mata, poplamiony Oscar, jakaś przeżuta guma, złachana gąbka - jeden pies. Zdjęcia są spójne, ale czy impresjonistyczny w formie efekt ma ukrywać wady modelu, czy podkreślać skromność autora trudno się domyślić. Widać tylko, że czego jak czego, ale modelu nie widać.
  25. Po zdjęciach trudno wyrokować. NG to ciemna farba jak na przyzwyczajenia wywołane powszechną jasnością farb stosowanych na dolne powierzchnie. Farba powstawała nieco inaczej, ale dobrym punktem wyjścia jest zmieszanie czarnego z białym w proporcjach 1:1. To daje dobrą bazę do obejrzenia sobie stopnia jasności NG.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.