Skocz do zawartości

greatgonzo

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    4 385
  • Rejestracja

  • Wygrane w rankingu

    19

Zawartość dodana przez greatgonzo

  1. greatgonzo

    Co lata/spada nad Ukrainą

    Wypowiedź o tym, że słabe chyba herbu państwa nie dotyczyła. Ale słusznie, herb państwa i od tego trzeba by zacząć. Jeszcze lepiej wpisuje się w mój post. Tylko te barwy... . Druga część , to klasyczny chochoł. Cholera wie po co, także bez komentarza.
  2. greatgonzo

    F-14A, Tamiya 1:48

    Ech, referencje, referencje... . Jak żyć?
  3. greatgonzo

    Co lata/spada nad Ukrainą

    Alianci zachodni malowali/naklejali swastyki, krzyże, japońskie bandery i flagi, włoskie znaki, ale także sylwetki samolotów. Niemcy już zupełnie inaczej, a oznaczania na myśliwcach Rieczkałowa, czy Pokryszkina nie świadczyły o tym, że ci panowie strzelali wyłącznie do kolegów z WWS. Tradycje są różne, akurat wschodnia jest taka. W Ukrainie tryzuby to symbole organizacji walczącej z sowiecką rosją, która (organizacja) miała też jakieś epizody z Polską. Dla nas ważne, bo jedyne; dla Ukraińców mniej istotne.
  4. Wypowiedź znaczy, że podejrzewam, iż moja opinia o modelu (nie 'konstruktywna', w powszechnym, modelarskim sensie rozumienia) jest Ci zupełnie zbędna.
  5. Mam mieszane uczucia przy tym modelu i wobec przebiegu budowy zwyczajnie nie wiem jak się zachować. To może tak: Mk IIA to mój ulubiony Spitfire, toteż nie bez przyjemności zerknąłem na galerię.
  6. W RAF używano druty antenowe z rodzaju plecionki ze stali nierdzewnej. Nie wiem, czy w środku był jakiś rdzeń, ale i tak go nie widać :).
  7. Sorki, że trochę obcesowo, ale czy Ty spojrzałeś na jakieś zdjęcie tego samolotu? Zaczynam mieć wątpliwości. Jeśli nie, to polecam takie praktyki - łatwiej buduje się model. U szczytu masztu rzeczywiście montowano przelotkę, na której drut antenowy zakręcał o 90 stopni i zmierzał do kadłuba. Po przesiadce Fighter Command na radio UKF drut był już zbędny. Mimo to przelotka często zostawała, czasem była demontowana. W PK - K widać, że jej nie ma. W takiej sytuacji maszt nie jest gładki, a pozostaje charakterystyczne gniazdo do mocowania przelotki - podwójne wypusty (wbrew powszechnemu przekonaniu modelarzy słowo to nie oznacza serii produkcyjnej zestawu do budowy modelu) w kształcie fali z dwoma otworami każdy. Anteny drutowej oczywiście nie ma, za to jest antena IFF mkII w postaci dwóch drutów rozpiętych między kadłubem (gniazdo nieco przesunięte w odniesieniu do środka kokardy) a końcówkami stateczników poziomych. Srebrnego malowania wnęk podwozia może i nie da się całkowicie wykluczyć, ale jest ono mało prawdopodobne. Na łom w drzwiach kabiny jest jeszcze za wcześnie. To późniejsza modyfikacja. PK-K charakteryzuje się niestandardową kokardą na kadłubie z lekko powiększonym 'czerwonym' kołem. S/n namalowano przed naniesieniem pasa Sky type S. Malując pas zamaskowano numer i w rezultacie powstał prostokąt z numerem na tle kamuflażu. Przy okazji widać jak serial układał się względem pasa szybkiej identyfikacji - kończył się równo z pasem; prostokąt tła nie był 'zamknięty' kolorem Sky i łączył się z resztą malowania maskującego.
  8. Czerwony prostokąt na: limuzynie - nity, panelu pod wiatrochronem - dzusy, panelu zbiornika paliwa - punkty zgrzewu. Jeżeli rzeczywiście zamierzasz pokazywać takie niuanse to rozumiem, że podobnie jak zdjęcie U-1, kabinę i silnik pokazałeś tylko poglądowo i poprzerabiasz te elementy. Ewentualnie wymienisz. Inaczej, to nie rozumiem.
  9. Fotel i tak nie ma nic wspólnego z rzeczywistym siedziskiem w U-4. A te trzy wielkości nitów to które są? Ogólnie to lepiej jest wzorować się na właściwej wersji samolotu. U-1 tu był taki sam, ale tam jednak trochę różny.
  10. greatgonzo

    Frajdolarzerka

  11. Zostaw sobie kajanie się na inną okazję. Potem, kiedy będzie warto, to Ci zabraknie. Co najmniej w połowie miałeś rację, a w reszcie ledwie trochę się pomyliłeś i to w kwestii gdzie mylą się niemal wszyscy.
  12. Jeśli już jesteśmy przy precyzowaniu pojęć to 'serial' (s/n) nie jest numerem fabrycznym, ani nie jest odpowiednikiem VIN. S/n jest numerem ewidencyjnym użytkownika i jeżeli mielibyśmy koniecznie szukać analogii w samochodach, to jedyne co mi przychodzi do głowy, jako ewentualna propozycja, to nr karty pojazdu (karty, nie rejestracyjny samochodu). Numer fabryczny, którego odpowiednikiem może być VIN, w przypadku brytyjskich samolotów, to będzie 'contract number' (c/n), ale mówię to z dozą niepewności, bo podejrzewam (nie wiem, ale podejrzewam- u Amerykanów jest z tym łatwiej), że wytwórnie miały jeszcze inną, 'prawdziwą' numerację fabryczną. C/n nie rozróżniał poszczególnych wytwórni, ale kto tam trafi za logiką synów Albionu. Np. dla Spitfire Vb W 3507 c/n to: 1795.
  13. Trzeba przyznać, że podpis po ofertą brawurowy!
  14. greatgonzo

    F-14A, Tamiya 1:48

    Ech, referencje... .
  15. Lepiej użyć aerografu zasilanego kompresorem.
  16. Lepiej powiedz jakie modele chcesz robić. W 1/144 powstaje wiele zestawów prezentujących gabarytowe obiekty. Mimo skali modele są często wielokrotnie większe od popularnych tematów w 1/48. Aerograf + puszka to wybór ekonomicznie zupełnie nieuzasadniony i jeszcze takie zasilanie ogranicza potencjał narzędzia.
  17. Piszę o kokardach na skrzydłach w ogóle, w kontekście odniesienia do znaku na kadłubie. Przy zmianie na spodzie dodanie białego koloru nie ma, oczywiście, zastosowania. Ale problem z utrzymywaniem proporcji pozostaje.
  18. I coś tam wcześniej. Byłem przekonany, że tak sobie gadamy o ciekawostkach. Jeżeli zależy Ci na przemalowaniu modelu, to mogę spróbować rozkminić ten kamuflaż R-R. Ale tak po nic to mi się średnio chce, bo zapowiada się sporo szukania. Tych przebudowanych MkV było niecałe 300 i nie wiem jak kształtuje się reprezentacja zdjęciowa. Ale pamiętam, że ogarnięcie tego dla wcześniejszych wersji z CBAF (cała produkcja MkII i MkV) trochę zajęło. Także jeśli chcesz, to proszę bardzo, ale o żadnym lakierze jutro i nie maniu czasu nie może być mowy.
  19. Jeżeli malowałeś tym co na zdjęciu, to nie malowałeś NG. Za to malowałeś raczej dobrze. NG to amerykański kolor używany do malowania dolnych powierzchni samolotów armii. Znacznie ciemniejszy od brytyjskiego Medium Sea Grey. Gdyby interesowało Cię jak wygląda NG, to zmieszaj biały z czarnym 1:1 i będziesz miał bardzo dobre przybliżenie.
  20. Dla mnie są takie dwa charakterystyczne punkty, które rzucają się w oczy. Położenie kokardy na kadłubie i przebieg DG pod kabiną na prawej burcie. Są zdjęcia innych samolotów przebudowanych w R-R, a i RF-G się znajdzie, gdzie widać co tam jest pod kabiną. Ale to tak, informacyjnie, bo kamuflaż trzeba by prześledzić cały. Różnice, naturalnie, występowały wszędzie.
  21. Neutral Grey? Hmm..., na szczęście na zdjęciach kolor nie wygląda jak NG.
  22. Czyli jednak moja wina. Poszczególne wytwórnie malowały swoje Spitfire'y wg własnych, powtarzalnych wzorów. Twój kamuflaż jest chyba całkiem OK, ale akurat nie dla R-R.
  23. Wiem dlaczego. Moja mama pracowała w bibliotece pedagogicznej i dzięki temu dowiedziałem się, że można wysyłkowo zamawiać książki z innych bibliotek, gdzie oferta specjalistyczna jest znacznie bogatsza niż w naszej mieścinie. Zamówiła mi tego Morgałę 39-45, jak nic z Twojej biblioteki! Nie mogłem się z nim rozstać i nawet do głowy mi nie przyszło by go oddawać. Mama chyba o tej książce zapomniała (inne jednak regularnie oddawałem), albo wiedziała ile dla mnie znaczy. W każdym razie z czasem stała się moja przez zasiedzenie. Kiedy po latach mama przechodziła na emeryturę przyszło jej rozliczyć się z biblioteką, a mnie oddać MOJĄ książkę. Czułem się jakby mnie ktoś okradł! Także pewnie ten Morgała wrócił wtedy do Twojej biblioteki, tylko o tym nie wiesz.
  24. Właśnie bardzo rzadko. Przynajmniej w Spitfire. Grey Green to kolor dedykowany do kabin, nie farba zabezpieczająca. Nie ma żadnych wzmianek w dokumentach o stosowaniu tego koloru do wnęk. Zresztą, akurat o malowaniu tego elementu w ogóle prawie nie ma żadnych materiałów. Ale znane są pojedyncze przypadki późnych egzemplarzy, gdzie zielony kolor we wnękach jest. Jeśli przyjąć to za podstawę, to Twoja szesnastka jest wystarczająco późna, by się załapać. W grudniu 1944 Air Ministry wydało rozkaz o wprowadzeniu białego koloru do znaków rozpoznawczych. O żółtej obwódce nie było mowy. Kiedy 2nd TAF wypuściło swoją instrukcję, znalazło się tam miejsce dla tej obwódki. AM nie omieszkało zaserwować panom z 2nd TAF stosownego opl-u, zwłaszcza że jeszcze zapomniało im się wspomnieć o czarnych kołpakach i usunięciu pasów sky. Opl zrobił swoje, ale mleko się wylało. Skutek tego jest taki, że nie sposób mówić o żadnej zasadzie w kwestii żółtych obwódek w owym czasie. Bez zdjęć można tylko zgadywać, choć im później, tym szanse na żółte kółko mniejsze. Nie wiadomo na pewno skąd wzięły się te obwódki w instrukcji. Ale uznaje się całkiem prawdopodobne wytłumaczenie. Otóż sposób przeprowadzenia zmian w kokardzie narzucony przez AM był dość skomplikowany. Znaki miału pozostać te same, a domalować miano tylko biały krąg zgodnie z podanymi proporcjami. Każda kokarda miałaby go w różnych wymiarach. W praktyce, jak to w praktyce, rzecz się uprościła i ostatecznie dominował standard 2". Jednak, po przejrzeniu rozkazu AM, ktoś w 2nd TAF miał wątpliwości w tym temacie i poprosiwszy o dodatkowe wyjaśnienia, otrzymał odpowiedź, by wzorować się na kokardach kadłubowych. Potraktował to dosłownie i żółta obwódka trafiła do instrukcji.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.