Skocz do zawartości

filipsg

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    1 825
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Zawartość dodana przez filipsg

  1. Też używam tylko Topcoat od Mr Hobby i nie mogę złego słowa powiedzieć na jego temat. Bezproblemowy lakier.
  2. Wygląda o niebo lepiej
  3. Przepiękny jest, w sam raz ubrudzony...chociaż trochę bym kotwice przybrudził, jakieś takie wypucowane się wydają przy zaciekach pod kluzami. Chyba najbardziej podobają mi się samoloty pokładowe- przedwojenne maszyny USN miały obłędną kolorystykę No i tak jak poprzednicy mówili, wygoń załogę pod pokład, bo tak po prawdzie to wyglądają jak jakieś toporne ołowiane żołnierzyki.
  4. Te modele w granicach 200-300 złotych to dość stare modele z lat 70., na chwilę obecną szału nie robią chociaż często nie ma dla nich alternatywy (King George V na przykład). Wyjątkami są modele Kagero, Yukikaze i I-400, one są nowe i przepiękne a ich cena wynika po prostu z wielkości modelu. Droższe modele za 500-600 czyli na przykład ciężkie krążowniki japońskie i pancerniki Iowa to nowe modele warte swojej ceny... ale myślę że warto sprawdzić jak wyszłoby cenowo kupowanie ich w Japonii. Yamato z kolei to temat na sporą dyskusję, bo o ile stary Yamato to właśnie lata 70. i szału nie robi, o tyle nowy Yamato, mimo że ładniejszy i z subtelniejszymi detalami, jest pełen błędów merytorycznych, wypunktowanych wstępnie chociażby tutaj: http://fow.pl/forum/viewtopic.php?f=22&t=7096 Moim zdaniem model nie jest wart swojej ceny- sklejacz modeli nie walczący o każdy maleńki detal, za to szukający wielkiej łajby do postawienia na kominku będzie w zupełności zadowolony ze starych wyprasek, a wirtuozowie modelarstwa ze starego Yamato zrobią sobie fajną bazę do waloryzacji i bardzo możliwe że całość budowy takiego Yamato byłaby tańsza albo równa cenie samego modelu nowego Yamato bez żadnej waloryzacji. Nieproporcjonalnie wysoka cena Yamato rzuca się w oczy najbardziej kiedy się ją porówna z ceną ich nowych pancerników typu Iowa- Yamato jest ponad dwa razy droższy! Chyba że ktoś jest bogatym sklejaczem i różnica między 300 a 1300 złotych to dla niego żadna różnica, to wtedy można brać śmiało
  5. filipsg

    U-2540 Revell 1:144

    Pactry są straszne, do malowania pędzlem polecam Ci akryle Vallejo- maluję nimi prawie wszystko, od czołgów w 1:35 po detale na okrętach w 1:700 i złego słowa o nich nie powiem.
  6. Przepiękny jest, wielki szacunek za kamuflaż- "stara pudernica" wygląda z nim niemal nowocześnie
  7. filipsg

    U-2540 Revell 1:144

    Świetnie, że ruszasz z warsztatem ...ale koniecznie musisz zrobić coś z gęstością farby, jaką malujesz, bo nie dość że rura pomalowana dość niedokładnie, to jeszcze pancerną warstwą farby. Jakich farb używasz w tym modelu? Na trzecim od góry zdjęciu spod czarnej farby widać goły szary plastik- stąd zakładam, że nie używasz podkładu. A w podkład naprawdę warto się zaopatrzyć, też jakiś czas temu myślałem że to zbędna fanaberia, ale całkiem odmienia to malowanie- nawet, a może zwłaszcza, jeśli uprzesz się malować pędzlem Powodzenia życzę i trzymam kciuki- będę zaglądał Filip
  8. http://www.battleshipyamato.com/index.album/operation-tenichigo-april-671945?i=112 http://www.shipmodels.info/mws_forum//viewtopic.php?f=47&t=4707&start=410 Dzięki za wyręczenie mnie z linkami, blacman- nie mogłem tego odnaleźć w kilometrach wątków o Yamato Całkiem prawdopodobnym się w tym momencie wydaje, że "jasnoszary" kolor pokładu Yamato z kwietnia 45 to wyblakły i wytarty ciemnoszary pokład z października spod Leyte. Swoją drogą, nie widziałem wcześniej tego zdjęcia lotniczego pokazującego że Yamato w swoim ostatnim rejsie miał rozmontowany dźwig. (Jedno ze zdjęć w pierwszym linku) Warto było odwlekać budowę swojego
  9. Jak na pierwszy model wygląda naprawdę fajnie. Warto by jeszcze pomalować na czarno lufy działek 23mm i potrzeć je np. ołówkiem dla uzsykania połysku. Mógłbyś też pomalować jeszcze zwierciadła reflektorów na nadbudówce. Malowałeś całość modelu pędzlem? Bo wygląda na pokryty strasznie grubą warstwą farby- trochę zniweczyło to efekty Twoich przeróbek modelu. Duży plus za ładne metalowe lufy i olinowanie Pokład Yamato to dyskusyjna kwestia. Na zdjęciu lotniczym z operacji Ten-Go widać że pokład jest zdecydowanie ciemniejszy niż szare elementy dziobu i nadbudówek: Gdzieś mi się obiło o uszy że pokład zaciemniono i na Yamato, i na Musashi wcierając sadzę w deskowanie jeszcze przed bitwą w zatoce Leyte. Wygląda na to że czarną warstwę na pokładzie odnowiono przed ostatnim rejsem Yamato. Powiem szczerze że sam mam rozgrzebanego Yamato z Fujimi i nie mam pojęcia jak ten efekt ładnie odwzorować A w kwestii samolotów, ja słyszałem że 7 kwietnia na pokładzie Yamato były dwa Jake, przy czym oba odleciały przed pierwszym nalotem- ale tu też są rozbieżne informacje.
  10. Szary uniwersalny podkład Tamiya...
  11. Na moje oko mundury pasują do walk w Europie w 1944 i 1945, tak jak na opakowaniu pisze producent. Żołnierze na pudełku to 2. Dywizja Piechoty, na kalkach widzę też oznaczenia na pewno 29 i chyba 1 DP, wychodziłoby na to że same jednostki z D-Day. A i ja mam pytanie- pracując nad ostatnim modelem dostawałem szału widząc jak farba odłazi z części fototrawionych- części były czyste, pryśnięte primerem Tamiya i farbą Tamiya, a i tak samo złapanie elementu w szczypce kończyło się tym że w miejscu styku farba odpadała. Są jakieś inne możliwe powody dlaczego tak się działo, poza niewystarczającym odtłuszczeniem blaszki?
  12. filipsg

    Konkurs 2017

    A mnie np. żaden z nich nie podszedł. W ten sposób znacząco zawęża się krąg osób pragnących wystartować w konkursie. Od tego są np. projekty grupowe. Uważam że konkurs powinien być otwarty bez tematu. W końcu i tak przy sędziowaniu każdy wybiera modele wg tego jak mu się podobają, nieprawdaż? Jak tak się później nad tym zastanowiłem to te kategorie są mocno kłopotliwe dla modelarzy cywilnych, więc chyba faktycznie kiepskie z nich przykłady. Cały czas uważam jednak że fajnie mieć jakiś temat konkursu, zwłaszcza takiego który zachęciłby do spróbowania czegoś nowego. Oczywiście jeśli nie odnajdzie się temat na tyle elastyczny żeby pasował do każdej kategorii i na tyle ciekawy, żeby znaleźli się chętni do pracy z nim, trzeba będzie zrobić konkurs bez tematu przewodniego- ale to moim zdaniem pewna strata. Trzeba się przy tym pogodzić z faktem, że przy każdym temacie znajdzie się ktoś komu on nie podpasuje- na pewno były osoby którym tematy "Zima" i "Lato" nie odpowiadały
  13. Wybitnie wymagający model wybrałeś jako bazę wyjściową, tym bardziej trzymam kciuki i obserwuję z ciekawością- prawdę mówiąc nie widziałem jeszcze żeby ktokolwiek podejmował na forach walkę z typem Kongo od Hasegawy
  14. Super że Shinano wraca do gry Jest szansa że podobny powrót z zaświatów zaliczy później Forrest Sherman? ;)
  15. filipsg

    Konkurs 2017

    Nie uważam żeby dodatkowy podział na skale był zasadny. To wprowadza większy rozgardiasz w kategoriach, rozgardiasz całkowicie zbędny i momentami niesprawiedliwy. Modele pancerki mają swoją skalę dominującą 1:35, w okrętach dominuje 1:700 i tak dalej- w tych dominujących skalach konkurencja będzie największa (bo i prac najwięcej), a rodzynki czy to w pancerce (1:72, 1:48) czy w okrętach (1:144, 1:600, 1:350) będą w ten sposób uprzywilejowane. Taki podział miałby sens gdyby prace w konkursie oceniały osoby bez pojęcia o modelarstwie, przechodnie, bo takie osoby najczęściej patrzą tylko na tzw. efekt "wow" nie mając pojęcia o wkładzie pracy włożonym w dany model (np. U-Boot w 1:72 przyćmiłby wszystko w 1:700 z racji samych gabarytów, tak samo czołgi w 1:16). Sądzę że my głosując na kilka skal w jednej kategorii mamy bardziej merytoryczne podejście, i zdając sobie sprawę że taki a taki detal prościej uzyskać w tej niż w tamtej skali potrafimy oceniać je wszystkie obiektywnie. Obecny podział jest wystarczający, i nie licząc dylematów z dioramami dzieli wszystkie modele możliwie sprawiedliwie bez nadmiernego rozdrabniania. Jeśli chodzi o tematy, to sądzę że powinny być właśnie mniej ogólnikowe i mniej... śliskie, a także zachęcające do zrobienia czegoś nowego i rzadko spotykanego na forum. Z pomysłów jakie przyszły mi do głowy spodobały mi się szczególnie dwa: -sprzęt zdobyczny, ew. nietypowej narodowości (meksykańskie Fletchery, irańskie Tomcaty...) -sci-fi (modele z historii alternatywnej, Maus w malowaniu LWP szturmujący Pragę czy cośtam) Takie kategorie dają olbrzymie pole do popisu każdej z kategorii modeli, jednocześnie mając jasno określone granice kiedy coś pasuje do tematu, a kiedy nie. Nagrodami w konkursach powinny być w miarę możliwości bony do sklepów modelarskich.
  16. filipsg

    SMS Emden Revell 1:350

    Ja na Samidare wykorzystałem suchy pigment w kolorze prawie identycznym z japońskim linoleum i wtarłem go trochę w powierzchnie pokładu. Może nie dało to efektu wypłowienia, ale fajnie, delikatnie zróżnicowało kolorystykę (no dobra, tak delikatnie że na zdjęciach tego nie dałem rady uchwycić )
  17. filipsg

    SMS Emden Revell 1:350

    Gratuluję ukończonego modelu! Piękny okręt o naprawdę czarującej, anachronicznej linii. Od dawna mam apetyt na coś z Wielkiej Wojny, a tu jeszcze taka galeria mi go podsyca Niestety muszę dorzucić kilka punktów do listy Drozdka powyżej: -łańcuch kotwiczny chyba ze zbyt dużymi ogniwami, poza tym niesamowicie czysty i odcina się od reszty modelu. Przy następnym modelu wypróbuj np. mój przepis na łańcuch: całość pomaluj na czarno, po czym przetrzyj ołówkiem albo pędzlem z minimalną ilością metalicznej farby, na koniec w szczeliny łańcucha "powpychaj" rdzawe pigmenty. -zacieki są zdecydowanie za wielkie i kontrastują z generalnie czystą bielą. Porównaj chociażby na ostatnim zdjęciu zaciek pod pierwszym bulajem z lewej, który wygląda przyzwoicie, z kleksem pod jednym z żurawików. -czy linie podziału blach na kadłubie są odrysowanie ołówkiem? Nie wyglądają dobrze... -Skala 1:350 prosi się o porządną waloryzację (dlatego jej nie lubię ) zwłaszcza w przypadku tak wiekowego modelu. Elementy jak np. drabiny, kotwice, żurawiki (na których wyraźnie widać że nie usunąłeś nadlewek) rzadko kiedy wyglądają przyzwoicie w plastiku, zwłaszcza jeśli zostaną pokryte tak gęstą farbą jak w tym przypadku. Zabiegi malarskie takie jak malowanie kół ratunkowych czy linek na szalupach raczej finałowego efektu nie uratują, wręcz przeciwnie- pogłębią wrażenie przeskalowania tych części. -lufy dział w tej skali można śmiało wydrążyć najzwyklejszą igłą lekarską, jest to chyba nawet prostsze niż robienie czarnych kropek z farby na wylotach luf, a wygląda o niebo lepiej ;) -widać duży pośpiech przy pracach, czy to w krzywych przejściach koloru (czerń/mosiądz na rufowym maszcie) czy w wychodzeniu poza malowany element (przewody kominowe). Dodatkowo ta zbyt gęsta farba pogrubiła maszty i flagsztoki na dziobie i rufie. Sądząc jakości wyprasek i tak warto by je wymienić na druciane, ale nawet te zestawowe pokryte cienszą warstwą farby wyglądałyby o niebo lepiej. Koniec końców cały model wygląda dość chaotycznie. Jeśli nie malujesz aerografem, proponuję Ci malowanie farbami w sprayu, np. Tamiya. Cenowo wypadają nieźle, a dają bardzo dobry efekt końcowy. Niestety, ale takiej dużej, gładkiej powierzchni jak kadłub okrętu nie da się dokładnie pomalować pędzlem. Im większa powierzchnia, tym łatwiej robią się smugi farby. Nie odbieraj proszę tej krytyki jako jakiegoś totalnego mieszania z błotem- sam jestem raczej zielony w okrętach i ciągle się uczę (wiele z moich uwag wyżej mógłbym zastosować do okrętów które sam mam na półce ) ale sporo aspektów modelu można poprawić bardzo prostymi sztuczkami. Pierwsza walka z relingami wyszła Ci naprawdę dobrze, olinowanie też wygląda na porządną robotę choć miejscami mogłoby być trochę lepiej naciągniete. W następnym modelu skup się raczej na czystym i równym poskładaniu i pomalowaniu całości z jakąś drobną waloryzacją, no i koniecznie załóż relację z budowy! Jestem pewien że każdy kolejny Twój model wyglądał będzie coraz lepiej i lepiej, ale przede wszystkim bez pośpiechu- nie od razu Rzym zbudowano! Pozdrawiam Filip
  18. taltos1 Zdaję sobie sprawę z problemów związanych z tym czego użyłem, no ale niestety nadciągający termin końcowy zmusił mnie do wykorzystania tego co było pod ręką. Wielkie dzięki dla wszystkich obserwujących, doradzających i oceniających moje zmagania z japońską materią. Śmiem stwierdzić że jeśli chodzi o stopień waloryzacji i dodatków to Samidare jest dla mnie okrętem przełomowym, niczym USS Nautilus dla amerykańskiej floty podwodnej... i jestem ze skutków tej przełomowości naprawdę zadowolony, a to chyba w tym wszystkim najważniejsze Pozdrawiam Filip
  19. Obowiązek spełniony, głosy oddane. Przyznam że wyrównany poziom zwłaszcza w dioramach i pancerce przyprawił mnie o zawrót głowy Wielkie dzięki za rywalizację i dobrą zabawę, a teraz- niech wygra lepszy!
  20. Olinowanie to mieszanina żyłki 0.14mm i nici nylonowej. Zgodnie z zaleceniami przetarłem brezent pigmentami, model dostał matowy finisz i mogę już zaprosić do galerii
  21. Galeria Konkurs Lato 2016 Model zakwalifikowany do: Klasa 4 - Okręty i statki Specjalna 1 - Najlepsza interpretacja tematu konkursowego Specjalna 2 - Najlepsza relacja z prac warsztatowych Warsztat TUTAJ Najmniejszy z walczących w konkursie okrętów dopłynął do portu przeznaczenia! Samidare (jap. Deszcz Wczesnym Latem), szósty niszczyciel typu Shiratsuyu, zbudowany według stanu na lato 1942 roku. W tym okresie był już weteranem m.in. bitwy na Morzu Jawajskim. Model Fujimi wsparty blaszkami Fujimi, Tom's Modelworks, i Abera, a także częściami własnej roboty. Miłego oglądania, mam nadzieję że się spodoba Pozdrawiam Filip
  22. W przypadku brezentów ciężko znaleźć materiał idealnie odzwierciedlający to jak wyglądały "w realu", zwłaszcza w tej skali nie widziałem jeszcze żeby ktokolwiek uzyskał efekt napięcia brezentu na relingu. Spróbuję delikatnie przetrzeć je brązem lub beżem i powinny lepiej się komponować z utytłanym kadłubem. Na zmianę luf już niestety za późno, ale mam żelazne postanowienie że następne modele już nie obejdą się bez tego dodatku
  23. Teraz zdjęcia już będą jaśniejsze Z drobnicą i masztami jakoś tak się rozpędziłem że nie zdążyłem jej obfotografować przed przyklejeniem na model, potem uszkadzanie i naprawianie wszystkiego po fyfnaście razy sprawiło że zapomniałem o bożym świecie, ale oto jest! Samidare gotowy w 99.9 procentach, wymaga jeszcze paru drobnych machnięć pędzlem tu i ówdzie i matowego lakieru. Przed właściwą galerią kilka zdjęć z dzisiejszej sesji próbnej, zrobionej dla odszukania wszelakich baboli i niedoróbek na okręcie. Zacieki na kadłubie momentami są trochę zbyt wyraziste, ale sądzę że matowy lakier i tak "zdmuchnie" część pigmentów (przynajmniej tak robił na pancerce ) i będzie w sam raz.
  24. Pięknie to wszystko wygląda Na drugim zdjęciu od góry zdziwił mnie czarny kolor na dalmierzu przy kominie- skąd takie malowanie?
  25. Samidare płynie dalej! Zdjęcia i obecny stan prac miał być już kilka dni temu, ale okręt zaliczył uderzenie o podłogę* i trochę czasu musiało zająć mi uspokojenie akcji serca po szukaniu części na podłodze Brezent na relingach zrobiony za radą cooper69, z papieru od sera. Teraz zostaje już naprawdę tylko drobnica, relingi, no i... maszty. Pierwsza runda walki z nimi zakończyła się moją klęską, ale myślę że przez pozostałe 18 dni zdążę je pokonać. Prawie wszystko co na zdjęciach widać jest już przyklejone, poza pojedynczym działem 127 i nadbudówką z kominami na śródokręciu. Pozdrawiam Filip *-czy tylko ja zaobserwowałem modelarskie prawo Murphy'ego? "Model zawsze spada na ziemię wrażliwszą stroną do dołu." A w przypadku okrętu- nadbudówkami...
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.