Skocz do zawartości

Mikolaj75

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    2 833
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    82

Zawartość dodana przez Mikolaj75

  1. Czasu ostatnio niewiele, ale w weekend udało mi się co nieco pomęczyć. Uaktualniłem listę zadań i postanowiłem skupić się na elementach "bezkolizyjnych", przez co rozumiem możliwość dłubania bez konieczności ingerencji w model główny czy natychmiastowe malowanie. Ponieważ jakoś ciągle - pomimo gotowej większości elementów podwozia - umykały mi koła, to i przyszedł na nie czas. Może się niektórzy koledzy zdziwią, ale wykorzystałem koła zestawowe - mają dobrą średnicę wymagającą lekkiej ingerencji, ale za to mają za małą szerokość. To spowodowało, że wziąłem koła z dwóch zestawów: Jedna ze stron każdego koła została zeszlifowana tak aby po sklejeniu osiągnąć właściwą szerokość Połóweczki zostały wstępnie obrobione na wiertarce A teraz sklejone schną i czekają na obróbkę i pomysły w sprawie bieżnika I tak pomalutku idzie...
  2. Jest dobrze, kilka niuansów do przeglądnięcia - najbardziej trochę zbyt jaskrawa osłona z przodu. Duży plus za temat i uniknięcie pancernych standardów brudzenia . Bardzo fajna idea z tą kolekcją wrześniową, tyle, że modele wymienionych samolotów wymagające. Wnioskuję zatem o warsztat w stosownym czasie. Wszyscy się czegoś nauczymy, a może i podpowiemy. Czy aby ten PZL nie był do obejrzenia na Paprykarzu? Nadto - w świetle ostatnich dramatycznych transferów - z dziką radością witam tuza działu pancernego tu u nas, nawet jeśli mają to być tylko występy gościnne
  3. Fachowcy w RAF wiedzieli co robią malując oryginał na różowo - faktycznie jest trudno dostrzegalny . Banny - te Frogi w workach to rzeczywiście legenda, miałem sporo i zgadzam się, że wcale nie były takie koszmarne. Ten Spit jednak - jak pamiętam - wymagał sporych prac odchudzających zwłaszcza przy skrzydle, które miało grubość właściwą dla skali 48; Robert - oko sprawne:). Rzeczywiście jest tam klasyczny preszajding. W onych czasach przy pierwszej mej wizycie w Anglii, kiedy to w przerwach zajęć z jęz. angielskiego chodziłem do salonu prasowego i przeglądałem tamtejsze pisma modelarskie, natknąłem się na artykuł opisujący tę technikę. Pisma nie kupiłem, bo wołali za nie mnóstwo GBP, ale artykuł zapamiętałem - i byłem z efektu zadowolony Topper Harley - dzięki za przypomninie anegdotki. A tę SP gdzieś mam, przy okazji poszukam i przypomnę sobie tego gazetowego, bo mi jakoś z pamięci umknął...
  4. Brawa za rewitalizację starych tematów i to w naszych barwach . Bardzo fajnie Ci te Lot-owskie maszyny wychodzą. A ponieważ wychodzą dobrze, to pozwolę sobie lekko pożałować, że Tupolewa trochę bardziej nie zdetalowałeś. Ostatecznie 1:100 jest bliższe 72 niż 144 i można było trochę pokombinować - kabina, nos, może klapki. A kaleczki jakie mają pochodzenie?
  5. Po konsultacjach z kolegą Robertem (co nie zmienia faktu, że należy zastanowić się nad sankcjami za dezercję z sił powietrznych ) postanowiłem pokazać stareńkiego Spitfira, którego swego czasu usiłowałem upodobnić do wersji FR IX, po tym jak ów schemat malowania pokazała Skrzydlata Polska zauroczając mnie cudnym różem . Budowany z zestawu Novo, który otrzymałem w foliowym worku bez kalek. Ukończony około 18-20 lat temu (już dokładnie nie pamiętam), co usprawiedliwia szereg niedopuszczalnych dziś wybryków takich jak np. ordynarnie rdzawe wydechy niewyodrębnione z kadłuba, brak numeru, nieporadne brudzenie itp. Niemniej - pomimo słabego dostępu do dokumentacji - zrobiłem kilka ulepszeń, takich jak np przeryte linie, dorobienie garbu na osłonie silinka, własne wnętrze, co nieco z podwoziem. Pracowników naukowych Katedry Spitfirologii Stosowanej proszę o wyrozumiałość, szczególnie kolegę Fiedotowa Pozdrawiam - Mikołaj
  6. Fajne malowanie, bo niestandardowe i jako że jedna barwa od góry, to będzie wymagać trochę wysiłku. A ten Roden wcale nie był taki zły jako zestaw i dobry był wynik końcowy. No i pogoń z tła fotek deski i szachownice, biała kartka i gitara
  7. Po ŁaGG-u liczę na polepszenie detalu i będzie fajnie. Proszę też o jakąś wizualizację planowanego malowania
  8. Z przykrością stwierdzam, że czołg jest fajny, a deklaracje kolejnych projektów każą pogodzić się Wydziałowi Lotnictwa z utratą ważnego gracza. Na domiar złego dymisję złożył Konrad C. Niezależnie od utyskiwań z niecierpliwością oczekuję na kolejne warsztaty, bo warto
  9. I znów się zgadzam - a tego Gustawa to nawet mam jeszcze. Mam nawet starożytne Me 262 i Spitfire Revella i to też są "perły" Skądinąd były kiedyś czasy, że te modele uchodziły za lepsze, mimo że do ówczesnych ZTS-ów było im daleko. Natomiast co do miarki współczesnych modeli - jestem jednym z ostatnich, którzy by jej ochoczo używali. Na warsztacie ZTS, a w planach KP, kolejny ZTS, jakieś Novo
  10. Hmm... trafiłem "przypadkiem" na jakieś galerie i warsztaty i rozumiem, że szwagier, na którym wywierasz wrażenie regularnie dostaje Best of Show w Telford?
  11. Masz pełną rację z tą rozpoznawalnością sylwetek. Ale nic na to nie poradzimy, że są takie klasyki jak 109, 190, Spit czy Mustang, gdzie odstępstwa są łatwiej wychwytywalne. Moja uwaga dotyczyła po prostu błędu producenta, który w takich przypadkach winien zwracać szczególną uwagę na poprawność wymiarowo-sylwetkową. A dobrze by było, żeby w każdym przypadku o to dbał
  12. Technicznie bez zastrzeżeń, ładne i staranne malowanie. Natomiast to co Hasegawa zrobiła z nosem, to się nie godzi - zadarty jakiś i psuje klasyczną 109-tkową sylwetkę. UWAGA - Banny to nie Twoja wina - ale ten nos to prawie tak jakby w Corsairze zrobić proste skrzydła zamiast "W".
  13. Bardzo profesjonalne stanowisko produkcyjne . Tak bardziej serio - są modele, które w czasie budowy wyglądają już niezwykle atrakcyjnie - i tak jest w tym przypadku. A kiedy nastąpi to "później", kiedy będziemy mogli poznać zaplanowane malowanie?
  14. Powitać kolegę . Nareszcie przegrupowanie sił po "wrogim przejęciu" Roberta przez pancerniaków. Życzę powodzenia, tym bardziej, że Swordfish z urzędu ma wiele uroku.
  15. Jakby się własne półki oglądało . Bardzo przyjemna kolekcja i kilka rodzynków. Dobrze, że inwestujesz w aerograf, to jest jednak skok jakościowy (chociaż wcale niełatwy). A ten Fin to Blenheim zdaje się... O! Kolega KRYSTEK też zauważył..
  16. Hej Robert . Powiem tak - nie jestem przeciwnikiem żadnej techniki modelarskiej, a jedynie nadużywania ich. Zauważ np. że klasyczny preshading czyli malowanie ciemnych pasków aerkiem po liniach podziału zaczyna być w odwrocie, następuje raczej skoncentrowanie się na precyzyjnym malowaniu zróznicowanymi odcieniami jednej barwy. Troszeczkę to upraszczam, ale zdaje się dość dobrze można to zobaczyć na Spitfire Wojtka Fajgi. Tymczasem w galerii podstawowe wnioski większości modeli dotyczą łosza. Na Sabre karambolisa linie jednak - w związku z zastosowaniem metalika - są bardzo dobrze widoczne, ale jednocześnie zachowują możliwą w tej skali subtelność. I tak w porównaniu do fotki prawdziwego samolotu są bardzo wyraźne, wg mnie łosz by im zaszkodził. Można zawsze (dotyczy to każdego statku powietrznego) zrobić test porównania do fotki oryginału - będzie mało przykładów, aby linie były widoczne w sposób bardzo wyrazisty, może poza tymi które znajdowały się w okolicach rozmaitych okopceń bądź miejsc innej intensywnej eksploatacji. Wreszcie większość osób mających styczność z prawdziwymi aeroplanami też powinna potwierdzić, że z odległości kilkunastu metrów większość linii - szczególnie tych, które są "stałe" (czyli nie pokrywy, wzierniki itp.) zaciera się. Dlatego sam wolę rozpocząć od np odpowiedniego polerowania, a ewentualny łosz stosować z umiarem, po to aby linia była widoczna - ale nie na pierwszym planie. Przepraszam karambolisa za wstawkę prywatną - ale np. w moim Jaku, który z racji konstrukcji ma linii niewiele, a większość tych które są - i tak są zdjęte (pokrywy silnika i osłony boczne) - to co ja mam zrobić, skoro grozi mi model bezłoszowy... Trochę byś Robert Fokę pogonił, a nie utknąłeś w tych okopach...
  17. Model mi się podoba, żaden łosz nie jest potrzebny, a jedynie by go ukartonowił. Zdjęcie oryginału pokazuje, że filozofia łosza ma swoje słabe strony - tak się zastanawiam czasem, czy chodzi o to, żeby model wyglądał jak samolot czy jak modny model... Aha, zbiorniki są tak nisko, że przy lądowaniu będzie pożar po przetarciu - porównaj ze zdjęciem. Poza tym wszystko gra
  18. Co do ostatniego zdjęcia - wyjaśnij proszę, czy te fragmenty są już docelowe czy będą jeszcze cięte? Klapa dwuszczelinowa nawet na niewielkim wychyleniu wymaga zaznaczenia tego w odpowiedniej proporcji. Pytam, bo w poprzednim poście zaznaczyłeś miejsca cięcia, do tego odcięte fragmenty powinny być uzupełnione o część klap niewidoczną od góry przy schowaniu. Może po prostu zdjęcie jest "nieprecyzyjne", a w rzeczywistości wszystko w porządku Dawaj te klapy na pełnym wychyleniu, będzie fajny model, a nie tam jakieś kołowanie Pozdrawiam
  19. Się zastanawiałem, czemu tak cicho. Ładna robota, fajny detal i fotki jakby lepsze. Śledzę z uwagą
  20. No nie wiem, mam mieszane uczucia... Na plus - temat z automatycznie przyciągającym oko malowaniem, ogólna czystość i poprawność montażu; Na minus: -od autora o znanych wcześniej kompetencjach należy oczekiwać więcej - nawet przy deklarowanej relaksacyjnej formie, skądinąd już którejś (a P.11, Jak i Spit w 48 to co? Gorsze?) ; -kalki na skrzydłach i numer na kadłubie srebrzą - na warsztacie się na to nie zanosiło, gwiazda na stateczniku/sterze wygląda na położoną jako całość; -nieprzekonywujące okopcenia - swoją drogą po prezentacji okopceń kolegi Wojtka można było podstępnie skopiować metodę... - ja skopiuję ha ha (może Wojtek nie przeczyta i nie zastrzeże praw autorskich) -może to kwestia zdjęć, ale coś nie gra z warstwą lakieru bezbarwnego. A ogólna refleksja - Spitfire zawsze pozostanie magiczny - od razu mnóstwo postów, których żaden świetnie wykonany PWS jakoś nie wygeneruje...
  21. Mikolaj75

    PWS-A (avia BH-33) 1:48

    Dzięki za receptury kolorkowe . A z Fokkerem to można sobie: a) sprawę ułatwić - wybierając malowanie cywilne; b) całkowicie utrudnić - wybierając wyczynowy P-PAAA, tam to już co opracowanie, to inaczej Pozdrawiam - Mikołaj
  22. Mikolaj75

    PWS-A (avia BH-33) 1:48

    Pytanie o kolory w moim przypadku na na razie charakter teoretyczny, bo będąc związanym Jakiem i tak przez jakiś czas za rodzime tematy międzywojenne się nie wezmę. Ale ponieważ w tzw. mocnych planach mam Karasia, Łosia i Fokkera FVII, to zbieram informacje z wszelkich źródeł, także w kwestii kolorów. Do tego będąc przywiązanym do tradycji i wbrew nowoczesnym trendom nie mogę się uwolnić od Humbroli i ModelMasterów. Ale wszelkie przepisy na kolory chętnie przeanalizuję
  23. Mikolaj75

    PWS-A (avia BH-33) 1:48

    Tak przypuszczałem, że to o tę "czwórkę" chodzi. W tej sytuacji - nie ujmując niczego samemu modelowi - pozostaję na stanowiku, że duże szachownice byłyby bardziej urokliwe. Ale zakładam, że może kolega po prostu nastawił się na samolot z określonej jednostki i okresu, to i wyboru nie było A jakieś bliższe dane co do mieszanki farbkowej? mam na myśli numery i proporcje użytych składników
  24. Mikolaj75

    PWS-A (avia BH-33) 1:48

    Ładny i starannie wykonany model. Po polsku i niszowy temat. Pytanie: jaki kolor użyty do malowania? Refleksja: trochę szkoda, że szachownice nie w wersji dużej i symetrycznie rozmieszczone. Aż się prosił o to, przy tym coś mi nie gra z rozmiarami i rozmieszczeniem. Ale mam dostęp do jednego tylko zdjęcia z nową wersją szachownic, zatem nie przesądzam. Gdyby kolega miał taką fotkę, z przyjemnością obejrzę Poza tym - pasuje mi
  25. A schemat malowania masz gdzieś przygotowany? Pytam, bo na rysunkach jest biały Hurricane, ale jednomiejscowy. No i mam wątpliwości co do malowania od razu białym bez wcześniejszego kamuflażu. Ale sam projekt ciekawy, lubię takie nietypówki
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.