Skocz do zawartości

HKK

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    2 423
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    17

Zawartość dodana przez HKK

  1. No i dobrze. Jak pisał Fredro w Bajce o Królewnie... itd: Cieszą matkę takie dzieci (...) Że się nie ścigają z Eduardem (na razie) w wersjach Mk VIII-XVI też dobrze. Ciekawe jak wybrną z wypukłych nitów na kadłubie. Po zastanowieniu, te ich dość głębokie (albo tak wyglądające) nity mogą być nie najgorszym pomysłem. Po nałożeniu surfacera i przeszlifowaniu mają szansę wyglądać właściwie - tam gdzie są wgłębne. A jak nie zrobią wypukłych na kadłubie, to też tragedii nie ma. Po zaszpachlowaniu można nakleić nity z HGW. Zresztą Eduardowych Spitów też to dotyczy. W końcu wypukłe nity na grzbiecie kadłuba byłyby raczej utrudnieniem.
  2. Educated guess. Ale ja nie jestem firmą której sprzedaż ma zależeć od zaspokojenia potrzeb większości. Na dodatek MarCorp kupił i zbudował ten model Wildcat-a, więc chyba też do większości się zaliczył
  3. A można wiedzieć skąd firma wie, że lubiących nity jest większość? Jakąś ankietę zrobiła, badanie rynku? Jesli tak, to gdzie można było wziąć udział? A może czyta fora modelarskie których podobno nie czyta? I to pisze ktoś, kto na przeróżnych forach pracowicie krytykował AH za błedy w umiejscowieniu paneli na F4F. Chociaż większości zupełnie nie obchodzą takie szczegóły. Eduard w swoim ostatnim P-51D przewidział dwa rodzaje finletów, które na oko NICZYM się nie różnią. Trzeba je przyłożyć do siebie żeby zobaczyć niewielką różnicę krzywizny, jeżeli się wie, czego szukać. Może dla promila modelarzy i to tych mających pojęcie o Mustangu, będzie to miało jakiekolwiek znaczenie. Dla sprzedaży tego zestawu - żadne. A jednak to zrobili. Tak jak IBG zrobiło kilka wersji FW-190D różniących się drobiazgami, które poza "fokologami" nie będą miały znaczenia. Tak buduje się markę. Zadowalając różne gusta. Dbając także o mniejszość. Nie zawsze da się wszystkim dogodzić, ale to nie powód żeby pisać absurdy.
  4. Nity u Eduarda też mi odpowiadają, ale jeszcze bardziej takie które AH zrobiła na spodzie Mustanga. Szkoda, że nie rozwinęli tego podejścia. Ale pewnie to kwestia narzędziowni i wtrysku. IAR-a nie widziałem.
  5. Jeśli ktoś twierdzi, że firma traci czas na dialog z klientami, to niech powie to na najbliższej rozmowie o pracę i poczeka na reakcję. Przy czym dialog nie oznacza odpowiadanie na każde randomowe pytanie na fejsie czy wdawanie się w gównoburze na forum. Chodzi o przejrzystość, spójny przekaz do klientów oraz możliwość (i chęć) otrzymywania zwrotnej informacji. Przykład? Airfix, a w zasadzie Hornby, bo Airfix z niezależnej firmy już dawno stało się jedną z marek Hornby PLC. Airfix ma własny kanał na YT. Gdzie goście znani z imienia, nazwiska i twarzy regularnie mówią co nowego dzieje się w firmie i nie tylko dotyczy to nowych produktów. Na niezależnych kanałach modelarskich YT, projektanci z Airfixa w charakterze gości opowiadają o swojej pracy i planach. Odpowiadają na pytania od prowadzących ale i oglądających na żywo. Oczywiście bez zdradzania tajemnic handlowych. Można znaleźć filmiki z produkcji i pakowania wyprasek do ich Spitfire 1:24 gdzie właściciel zakładu opowiada o współpracy z Airfix-em. Kilka lat temu powstał 2-odcinkowy film BBC o perypetiach i problemach firmy Hornby w którym narratorem jest James May (Big trouble in model Britain). Powstał również dwusezonowy serial UKTV o firmie i jej produktach. Zresztą podobnie jak poprzedni, w żaden sposób niesponsorowany przez Hornby. A jeśli ktoś powie "kto bogatemu zabroni" to informuję, że Hornby jest na sporym minusie finansowym i są wątpliwości czy przetrwa choć parę lat. Między dwoma skrajnościami - anonimowością ludzi prowadzących firmę i brakiem dwustronnego kanału komunikacji z klientami, oraz plotkowaniem o życiu w firmie i wdawaniem sie w pyskówki z hejterami jest szerokie pole manewru.
  6. To jakaś obsesja to przekonanie, że Arma Hobby cieszy się jakimiś specjalnymi względami które nie dotyczą innych producentów. AH robiła i robi błedy, również PR-owe. Sam krytykowałem ich politykę przedsprzedażową, w której oczekuje się zapłaty za produkt z opóźnioną o 2 miesiące dostawą. A kto nie chce kredytować sprzedawcy, "za karę" nie kupi overtreesów lub wydruków 3D. Ale AH przynajmniej jakiś dialog prowadzi. Można zgłaszać pretensje i liczyć na odpowiedź, choć oczywiście nie zawsze. Ktoś swoją za przeproszeniem "gębą" to firmuje. Zarówno to dobre, jak i to złe. W przypadku IBG - "pisz na Berdyczów". Nikto nie je doma.
  7. To jest właśnie Public Relations. Wzbudzać pozytywne emocje wokół firmy a wygaszać negatywne. Promować pozytywny wizerunek a zapobiegać negatywnemu. Można to robić mniej lub bardziej zręcznie, ale robić trzeba. IBG robi w tym względzie niewiele albo nic zgoła. Co ma skutek raczej przeciwny do zamierzonego o ile jest tu jakieś zamierzenie. Odnieść można wrażenie, że IBG zupełnie nie zależy na tym co myślą i mówią na jej temat klienci. W bardzo przecież niszowym i ograniczonym światku modelarskim. W dzisiejszych czasach (a i pewnie w każdych czasach) nie wystarczy robić dobry produkt a resztę lekceważyć. W myśl zasady rodem z PRL. Tu się sprzedaje, tu się kupuje, idź stąd kliencie, bo cię opluję.
  8. Lufy, a w zasadzie wyloty km z Mastera są bardzo fajne ale... ... ich wpasowanie w model Eduarda to wyzwanie. Trzeba w miejsce oryginalnego oprofilowania w skrzydłach wywiercić dość duże otwory, więc oprofilowanie szlag trafia. Utrzymanie otworów w jednej linii to dodatkowy problem. Więc niestety ostatecznie wyszło tak (lufy jeszcze nie wklejone): A powinno być tak, ale to już w następnym modelu: Tutaj zamiast stosować Mastera wywierciłem otwory pod rurki 0.8 mm w istniejących oprofilowaniach. Żeby zachować centrowanie, zacząłem od napunktowania wiertłem 0.2 mm, a potem rozwiercałem kolejnymi wiertłami ze skokiem 0.1 mm. Początkowo od zewnątrz, a od 0.6 mm od wewnątrz. Wklejone rurki pozwalają zachować oryginalne oprofilowanie i wzmocnić je od środka szczególnie przy wylocie, gdzie plastik już się zaczyna kruszyć. No i tworzą gniazda dla właściwych luf (rurka 0.4 mm wklejona w rurkę 0.6mm). W przypadku wewnętrznych km, gniazdo ma wystawać. Pozostałe dwa zostaną delikatnie spiłowane do wysokości oprofilowań.
  9. To prawda, że w przypadku odmian lMk II mogli tak zrobić. Ale Mk I ma inny kadłub, więc i tak o uniwersalności ramek dla całej rodziny nie ma mowy. Dlaczego dla Hawka ma nie być podobnie?
  10. Takiego PR-u tylko pozazdrościć firmie IBG. Kto im doradza? Zero normalnego dialogu z klientami. Zamiast tego nieco już nudne i ograne quizy.
  11. Zawsze mogą to rozwiązać jak przy Hurricane gdzie wersja mkII jest w zasadzie nowym projektem bez wspólnych ramek z Mk I. Chyba, że się mylę? A do późnych A2 I A3 i tak muszą dać inne skrzydło. Podobnie jak do P-36
  12. Było widać przed malowaniem prawda? Tylko pojawiła się tyleż odwieczna co odwiecznie błedna myśl: pod farbą zniknie.
  13. Innym potencjalnym mankamentem, jest brak osobnych lotek, na dodatek obecnych na obu połówkach płata. Mówię potencjalnym, bo na P-51 przy podobnym rozwiązaniu wygląda to nie najgorzej. Co nie zmienia faktu, że osobne lotki u Eduarda wyglądają lepiej - krawędź spływu jest jak brzytwa. Skoro można zrobić osobne stery, to dlaczego nie lotki? Właśnie przez takie drobiazgi, modele Army są plasowane jakościowo poniżej Eduarda, a tak nie musi być.
  14. To tylko źle świadczy o producencie, bo zamykane luki podwozia i dobrze pasujące pokrywy Matchbox potrafił robić 50 lat temu.
  15. To czemu osłona silnika składa się z paneli? Nie przesadzajmy, właśnie na tym polega uroda współczesnych zestawów, że elementy pasują bez specjalnej obróbki. I Arma sobie z tym radzi. A te otwory wentylacyjne, to nie rowki. To są wypukłe żaluzje. Jeśli Arma zrobiła rowki, to jeszcze gorzej. Ale nie sądzę. Dlatego podmiana na 3d to byłaby rzecz naturalna, bo takie elementy trudno dobrze oddać we wtrysku. A w egzemplarzach które otworów nie miały (większość, w tym pudełkowe malowanie) trzeba szlifować. W nieciekawym miejscu, bo obok jest wypukłość którą trzeba zachować.
  16. Szkoda, że panel przed wiatrochronem jest integralny z kadłubem. Szczeliny wentylacyjne były tylko ma niektórych egzemplarzach serii A1 i A2. Czyli trzeba będzie je zwykle usuwać. A tam gdzie powinny być, nie da się ich łatwo podmienić na 3d. Zestawowe będą raczej słabe. Nie wspominając o konieczności usuwania linii połączeń połówek kadłuba. Osobny panel rozwiązałby wszystkie problemy
  17. Powoli przychodzi czas na podwozie, więc małe porównanie kółek. Oryginalnie, średnica opony wynosiła 27" (wg współczesnego katalogu Goodyear). Szerokość opony to ok 9.5". Czyli w skali 1/72 mamy: średnica: 9.5 mm szerokość: 3.35 mm A jak to wygląda w zestawach. AH: śr- 9.35 mm, sz - 3.2 mm Eduard: śr - 9.5 mm, sz - 3.0 mm Eduard żywica: śr - 9.5 mm, sz - 3.35 mm (!) Nieco mniejsza średnica i szerokość kół Army nie jest moim zdaniem zbytnio dostrzegalna. Natomiast smukłość zestawowych opon Eduarda nieco rzuca się w oczy. W gruncie rzeczy, wolę już koła AH mimo niepasującego bieżnika. Dostrzegalnośc tego defektu na gotowym modelu jest dyskusyjna. Natomiast eduardowa opona jest taka jakaś toporna. Smuci natomiast fakt, że budując którykolwiek zestaw, trzeba poważnie brać pod uwagę wymianę kół na żywiczne. Arma oferuje jedynie pliki 3D do wydruku i to jedynie w 2 odmianach bieżnika. Edard daje tu aż 6 opcji, ale cena tych kółek jest bolesna, sięgająca połowy ceny kompletnego zestawu profipack i niewiele mniejsza niż cena overtreesów.
  18. Jak w Spitfire policzyć wszystkie odmiany płatów łącznie z obciętymi i przedłużonymi, to 11 może się uzbierać.
  19. HKK

    Frajdolarzerka

    W takim razie wróć proszę do Gonza i jego warsztatu, bo to zawsze się fajnie ogląda. I nie będziemy roztrząsać dlaczego to jest fajne
  20. HKK

    Frajdolarzerka

    Tworzenie czegoś, z "niczego". Ma powstać obiekt którego wygląd sobie wyobrażamy. A dysponujemy umowną kupką części, które na razie nijak tego obiektu nie przypominają. Ten proces będzie wymagał jakiegoś planowania, zwalczenia problemów, zmierzenia się z wyzwaniami. I da satysfakcję. To co napisałem jest trywialne i sądzę że dotyczy każdej dziedziny twórczości, w tym modelarstwa redukcyjnego. I teraz: Poziom wyzwań i łatwość lub trudność osiągnięcia celu zależą owszem, od punktu wyjściowego, ale przede wszystkim od umiejętności i świadomości tworzącego. To chyba też oczywiste. Dla mnie, zbudowanie P-51D Tamiyi w 1/32 prosto z pudła byłoby wyzwaniem i na pewno miałbym z tego dużo satysfakcji mimo braku ingerencji w zestaw. Choć pewnie by mnie skusiło. Ale w przypadku prostego zestawu w 1/72 jakim jest np. również tamiyowski P-51D, ktoś o odpowiednio mniejszym doświadczeniu czy możliwościach warsztatowych ma prawo czuć to samo. Ma prawo cieszyć się, że powstaje estetyczna miniatura całkiem dobrze naśladująca wygląd oryginału. "Całkiem dobrze" czyli jak? To zależy od przyjętego świadomie bądź nie, kryterium umowności. Czyli znowu, od osoby modelarza. Czy trochę wyjaśniam?
  21. HKK

    Frajdolarzerka

    A ja rozumiem i znam szereg osób którzy rozumieją. Rozumienie to kwestia odrobiny empatii i wczucia się w czyjąś sytuację. Wcale nie oznacza podążania czyjąś ścieżką.
  22. HKK

    Frajdolarzerka

    Ja wiem, że można. W dodatku to karton, gdzie o gotową alternatywę dla gąsienic o tej szczegółowości jest trudno. Ale i tak pachnie absurdem. Choć mówiąc "absurd" bardziej miałem na myśli podejście, w którym klejenie gąsienic z aftermarketowych ogniw ma być obiektywnie nie dająca satysfakcji łatwizną. Bo, że ktoś woli samodzielną dłubaninę jest dla mnie absolutnie zrozumiałe. Bo przypominam, nie dyskutujemy tu o tym, które podejście do modelarstwa jest "lepsze". Ale o tym, czy czerpanie satyfakcji z "uproszczonego" modelarstwa da się wytłumaczyć i zrozumieć bez specjalnego wysiłku.
  23. HKK

    Frajdolarzerka

    Prowokujesz do rozwijania offtopu, ale ok, to Twój temat. Więc spróbuję. Naprawdę nie rozumiesz tego dziewięcio- czy dwunastoletniego Gonza dla którego fajne było złożenie części z pudła w gotowy model nawet bez malowania? A czy nie rozumiesz, że dla wielu (a może dla wszystkich modelarzy) ważną motywacją jest poszukiwanie tej frajdy którą czuli w dzieciństwie? Trudno pojąć fakt, że znajdują ją w tworzeniu kolekcji modeli sklejonych i pomalowanych bez głębszego riserczu tematu i detalowania od podstaw? Mi również nie przypadają do gustu megakolekcje gdzie szybkość ich powstawania jest ważniejsza niż podstawowa estetyka wykonania. Ale po pierwsze, nie musi tak być i moga powstawać kolekcje zgrabnie wyglądających modeli prosto z pudła. A po drugie, nie powinno być problemów ze zrozumieniem źródeł satysfakcji autora kolekcji. Ale idźmy dalej. Dzisiejsze modele nawe jeśli są zrobione z Potrafią być tak złożone, że ich budowa wymaga mnóstwa czasu, wysiłku i pomyślunku. Że wspomnę jedynie o modelarstwie okrętowym czy pancerce "full interior". Poprawne złożenie setek ogniw gąsienic z "gotowców" ma być pójściem na łatwiznę i zastąpione rzeźbeniem każdego ogniwa od zera? Absurd. Ale i w modelarstwie lotniczym, przekształcenie skomplikowanego zestawu na dobrze wyglądający model to JEST wyzwanie. Nie tylko czasowe i nie tylko dla mniej doświadczonych modelarzy. Nawet jeśli odbyło się bez dorobienia ani jednej części. Naprawdę chcesz powiedzieć, że nie rozumiesz skąd ludzie czerpią frajdę w trakcie i po skończeniu takiej budowy? No i czy nie pomijasz zupełnie kwestii malowania? Przecież zrobienie tego na wysokim poziomie to jest sztuka sama w sobie. Ma nie dawać satysfakcji tylko dlatego, że sama bryła modelu powstała z pudła? Powiedz to modelarzom od pancerki. Swoją drogą, mogło tak być. Ale to nie zmienia faktu, że sam proces powstawania jego wymarzonego dzieła, kręcił go bardziej niż dojście do celu, po któym nie bardzo miałby co robić. Nb. nażeglował się w swoim życiu tyle, że rzeczywiście, perspektywa bujania się swoją łódką po jeziorze nie jawiła się jako specjalnie atrakcyjna.
  24. Jeśli nie masz doświadczenia z różnymi farbami to tak. Może wystarczy dobrze rozmieszać. Ale jeśli po rozmieszaniu ma grudki, to do wyrzucenia. Z farb Revella (tych w puszkach) lepiej zrezygnować. To farby ftalowe z długim czasem schnięcia. Paleta kolorów też nie imponuje. To są nieco przestarzałe farby.
  25. W rodzinie Spitfire da się wymienić więcej niż 5 rodzajów kadłubów. Zależnie od wybranych wersji może być i pięć.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.