HKK
Użytkownicy-
Liczba zawartości
2 438 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
17
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez HKK
-
Jostein jest częścią planu. Nikt za darmo nie hejtowałby z takim zaangażowaniem. Arma go wynajęła.
-
Taaa Skrzydła w Hasegawie o cięciwie przy kadłubie szerokiej jak w P-51D. Spiłowac się tego tak po prostu nie da, bo się wjeżdża na wnęki podwozia. Trzeba je cofnąć, ale najpierw wyciąć ich wnętrze, bo za płytkie. A po tm wszystkim i tak mamy skrzydło z błędnie umieszczonymi światłami pozycyjnymi, wyrzutnikami od czapy i paroma innymi problemami. Academy ma nieco lepsze skrzydło, ale też za szerokie u nasady. Da się to skorygować jedynie optycznie, chyba że ktoś chce cofać wnęki. Które również są za płytkie. Wyrzutniki lepsze niż w Hase ale tez nieprawidłowe. Wlot powietrza pod kołpakiem przypomina uśmiech Joker-a.
-
Postarali się Dawali drążek z okragłym uchwytem jak w brytyjskich maszynach, bo takie opinie wtedy pokutowały, choć zdjęć nikt nie pokazał. Dawali również osłonę Malcolm Hood, brzydką jak kupa jeża, za to z karykaturalnie krótkim wiatrochronem i adekwatnym do tego wycięciem w kadłubie. Typowej osłony zreszta to też dotyczy. W związku z tym, nie widziałem nigdy modelu P-51 z Revell-a który by dobrze wyglądał. Ta osłona kabiny wyje z bólu na odległość. Jesli ktoś mówi, że Revellowski P-51 to fajny zestaw, chyba nigdy sie mu dobrze nie przyjrzał. Niestety zarówno Hasegawa i Academy mają inne bolączki, bardzo widoczne na gotowym modelu i co gorsza, kłopotliwe do usunięcia.
-
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
HKK odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
No i ok, bo wtedy nikt nie oczekiwał, że producent zestawu dostarczy szczegółowe wnętrze czy inne detale. I tak trzeba było wyrzeźbić samemu. Lepszy był brak detalu i miejsce do skracza niż detal połowiczny i nie do końca prawidłowy który trzeba było usunąć. Brak detalu w zestawie nie bolał. Problemem (przynajmniej dla mnie) był brak odpowiednich narzędzi i materiałów aby sobie dłubać. Cienkie wiertła, frezy, papier ścierny, precyzyjne pędzle. Ciężkie do zdobycia, a jak już to groteskowo oszczędzane. -
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
HKK odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Ale używaj przewodowej wiertarki - zawsze znajdziesz na końcu kabla. -
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
HKK odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Podpowiedź tkwi w określeniu "przewidziane miejsce" Niekoniecznie równające się miejscu składowania. Ale owszem, przy pracach modelarskich mam obok skrzyneczkę z narzedziami. Jeśli potrzebuję np. pilnika biorę ze skrzynki, używam i odkładam do skrzynki. Oczywiście nie za każdym razem kiedy musze zdmuchnąć pył lub spojrzec pod światło. -
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
HKK odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Modelarstwo to nie tylko hobby. Jeden z moich kolegów (też modelarz) stwierdził kiedyś, że wielu swoim pracownikom zaleciłby przymusowy kurs modelarstwa. Żeby nauczyli się, co to jest plan pracy, przygotowanie materiałów, narzedzi i stanowiska. Żeby portrafili przewidzieć negatywne skutki jakichś czynności lub im zaradzić. Żeby bardziej obchodziło ich jak zwalczyć trudności, niż jak wytłumaczyć dlaczego się "nie da". Itd. Mnie modelarstwo nauczyło właśnie takiego podejścia do większości prac, bo z natury jestem mistrzem prowizorki i tymczasowych rozwiązań. Ale od wielu lat nie zabiorę się do roboty nie mając wcześniej planu i wyobrażenia poszczególnych czynności. Szukanie na gwałt narzędzi i materiałów bo właśnie okazało się, że o czymś nie pomyślałem napawa mnie odrazą. Kojarzycie wściekłość, gdy posmarowaliście klejem jakiś element a teraz nie możecie znaleźć pensety albo drugiej części choć "przed chwilą tu była!". Dlatego każde narzędzie po użyciu odkładam na przewidziane miejsce nawet gdy będę po nie za chwilę sięgał. Życie stało się prostsze. -
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
HKK odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Nie zgadzam się. Sentyment i kolekcjonowanie wspomnień z dzieciństwa mają się równie dobrze na Zachodzie. Np. nie śmigane Airfixy czy Matchboxy z lat 70-tych są bardzo poszukiwane w UK mimo, iż wówczas kosztowały tam grosze i można je było kupić nawet na poczcie razem z gumami do żucia i lizakami. Ważne jest również, że TERAZ są trudno dostępne a więc cenne. Weź np. branżę samochodową. FSM Syrena to był u nas obciach już w latach 80-tych. Kilkukrotnie droższy Polonez był obiektem westchnień. Dziś Syrena w dobrym stanie kosztuje dużo więcej. To też dość typowe. O to co tanie i popularne nikt nie dbał. Chuchanych i dmuchanych Polonezów przetrwało całkiem sporo. -
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
HKK odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Thimble Drome to nic innego jak handlowa nazwa produktów firmy COX. Zarówno silników jak i modeli. Nazwa stopniowo wychodziła z użycia od lat 60-tych, choć jeszcze jest widoczna na opakowaniach z lat 70-tych. Sama seria Tee Dee wzięła nazwę od skrótu TD czyli Thimble Drome. Silnik który pokazujesz to Baby Bee 049 co zresztą jest opisane na pudełku. Sam silniczek był produkowany w od 1955-go do lat 90-tych. Powstały zdaje się miliony egzemplarzy, więc jako taki nie jest specjalnie wiele wart. Ale w komplecie z modelem to inna sprawa. Ten Curtiss był produkowany od 1960 do 1962 roku. https://www.mh-aerotools.de/airfoils/cox_frameset.htm Rzeczywiście wygląda na rarytas. -
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
HKK odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Jak już mamy plastikowe samochodziki, to też dorzucę coś od czapy Chociaż nikt nie może się przyczepić, że to nie modelarstwo... Legendarny COX Medallion .09 RC. Sprowadzany do Polski przez CSH w latach 1975-1976. Nigdy nie robiłem modeli latających ale jako dzieciak bardzo chciałem. I marzyłem o posiadaniu takiego silniczka... Nie dość że były trudne do kupienia - pierszeństwo miały modelarnie - to jeszcze koszmarnie drogie. Całkowicie poza zasięgiem dziecięcego budżetu. Więc w ramach "kompensacji" kupuję je sobie teraz. Oczywiście jako usprawiedliwienie mam argumenty kolekcjonerskie. Takie motorki w fabrycznym stanie sa niełatwe do znalezienia i nabierają wartości. Od lewej: COX TeeDee 049 (0.8 cm3). Najbardziej klasyczny przedstawiciel rodziny Tee Dee. O ile mi wiadomo, nie sprowadzany wtedy do Polski. CSH importowała wersję 09 (1.5 cm3) COX Pee Wee 020. Pierwszy seryjnie produkowany silnik o tak małej pojemności (0.3 cm3). Produkowany od końca lat 50-tych. Ten egzemplarz pochodzi chyba z końca lat 70-tych. COX Tee Dee 020 (0.3 cm3). Jeden z najbardziej poszukiwanych silników COX-a. Produkowany od 1961r. Ten egzemplarz to koniec lat 60-tych. I na koniec COX Tee Dee 010. Najmniejszy produkowany seryjnie silnik spalinowy - 0.015 cm3. Też ceniony przez kolekcjonerów. Ten egzemplarz to sądząc po opakowaniu, początek produkcji, czyli wczesne lata 60-te. -
Poza tym, jeśli ktoś nie zauważył. mamy inflację. Nie tylko w Polsce. Brakuje materiałów, towarów, fachowców. Jednocześnie rządy dosypały na rynek tony gotówki. Jest jak jest i się prędko nie zmieni.
-
100 zł za model, to dla jednego pryszcz, dla drugiego ok, dla trzeciego za drogo. Jak to mówią - "percepcja to rzeczywistość". Producent nie dostosuje ceny do moich prywatnych oczekiwań i możliwości. Tyle. Jesli kupujących będzie za mało, producent zmieni politykę cenową lub skończy produkcję. W przeciwnym wypadku, żadne narzekania niczego nie zmienią.
-
-
P-51 B/C z Revell-a już niedostępny (i dobrze). Podobnie Academy. Hasegawa we wcieleniu Hobby 2000 jest na wyczerpaniu i kosztuje niewiele mniej niz zapowiadana Arma. Swoją drogą, Hasegawy kijem bym nie dotknął. Mamy jeszcze model KP/AZ który nie jest zły, ale też nie jest tani i wymaga szeregu poprawek podczas budowy. Wg. mnie Mustang z Army to nie tylko najlepszy model, ale najlepszy stosunek ceny do jakości pośród dostępnych. Oczywiście sądząc po instrukcji i zdjęciach ramek.
-
Jeśli tyle zapłaciłeś, to była jakaś niesamowita promocja. 15 euro za ten zestaw to cena nijak mająca się do rynkowej: Ale gwoli prawdy trzeba dodać, że za nieco ponad 100 zł (taka była cena na stronie Eduarda) można tu mieć dwa świetnie zdetalowane modele z 2 kompletami blach i żywic oraz 10-ma wersjami malowań.
-
Bo to benzyna ekstrakcyjna. Zawiera lżejsze frakcje. Jako rozcieńczalnik do farb lepiej nadaje się benzyna lakowa. Tyle, że warto sprawdzić czy jest wystarczająco czysta i nie zostawia osadu po wyschnięciu. Szybkie odparowanie z jednej strony ma zalety, bo wash błyskawicznie wysycha. Z drugiej, wash w miseczce również i wymaga ciągłego uzupełniania. Przynajmniej z mojego doświadczenia z benzyną ZIPPO. A dlaczego po prostu nie użyć dedykowanego rozcieńczalnika Mig-a czy innego podobnego? Tam oczywiście nie ma żadnej tajemniczej chemii, ale na pewno będzie czysty i nie pozostawiający śladów. Cena oczywiście jest groteskowo wysoka w porównaniu z zamiennikami z "budowlanego", ale tu się nie da specjalnie oszczędzić. Buteleczka dedykowanego rozcieńczalnika starczy na lata. Ja używam takiego i jestem zadowolony. Wcześniej używałem właśnie benzyny do zapalniczek, ale to szybkie parowanie mnie zniechęciło. Próbowałem używać "bezzapachowego" dla plastyków, ale ten z kolei strasznie długo wysychał.
-
W tym wydaniu nie dadzą. Będzie tylko jedno "polskie". Ja mam 3 komplety kalek SS - z AJ Press, z Techmod-u i z modelu KP. Mogę odstapić którąś z dwu ostatnich.
-
Jeśli chodzi o osłony filtrów na bocznych wlotach powietrza, to na wcześniejszych seriach (P-51B-1) wogóle ich nie było, bo nie było tych wlotów powietrza. Na późniejszych, były głownie "dziurkowane" osłony. Te "łuskowe" rzeczywiście są na brytyjskich Mustangach III, ale to nie reguła. W polskich dywizjonach można spotkać wszystkie wersje.
-
Dokładnie takie same zestawy wierteł są w ciągłej sprzedaży na Alle... Cienkie wiertła, czyli 0.1- 0.5 mm warto kupować w kompletach po 10 szt, bo łatwo się łamią.
-
P-51 B/C 1:72? Oby.
-
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
HKK odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Faszystów też mamy. Co ciekawe, jakoś komuchy i faszyści się wzajemnie nie zwalczają. Co mnie zresztą nie dziwi. -
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
HKK odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
To zależy od przepisów w danym kraju i od polityki producenta. W UK nie ma zakazu symboli nazistowskich i np. Eduard dostarcza do UK w modelach kalkomanie ze swastyką. Są drukowane na marginesie arkusza i zależnie od rynku przeznaczenia odcinają albo nie. Ale na pudełkach już swastyk nie ma, bo nikt nie będzie drukował w dwóch wersjach. Matchbox i Airfix to angielskie firmy i kiedyś nie przejmowali się tym w ogóle, bo przepisy zakazujące swastyki istniały w zasadzie tylko w Niemczech i Austrii. Inne kraje (nie wszystkie) wprowadzały takie przepisy dopiero w latach 90-tych lub później. W Polsce w 2012. -
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
HKK odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Nie sądzę, aby to miało związek z polityką. Mówimy o latach 70-tych. Chyba nawet nie było przepisów które by tego zakazywały. To raczej sami rodzice protestowali przeciwko obrazom wojny na półkach z zabawkami. Pamiętajmy, że lata 70-te to rozwój ruchów antywojennych na Zachodzie. Jakieś znaczenie pewnie miał fakt, że pokolenie hipisów zaczynało miec wówczas własne dzieci. Było, minęło. Dziś nikt sie tym nie przejmuje, a sceny wojenne wróciły na box-arty. W PRL-u nas to omineło. Wręcz przeciwnie, byliśmy jako dzieci wręcz faszerowani wojskowo-wojenną propagandą. Stąd i nasze hobby było na wskroś militarne. Cywilne samoloty czy pojazdy rzadko kogo kręciły. Dobrze, źle? Nie wiem. -
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
HKK odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Nie dlatego. Zresztą taka modyfikacja nie unieważnia praw autorskich. Czytałem kiedyś wywiad z rysownikiem, któy robił box-arty dla Matchboxa. W pewnym momencie zaczeli usuwać dodatkowe obiekty z obrazków, bo klienci mieli pretensje, że na pudełku sa np. trzy samoloty, a w środku tylko jeden model! Podobnie, w drugiej połowie lat 70-tych zaczęły znikać z box-artów wybuchy, płomienie itp. W ramach walki z propagowaniem przemocy na produktach dla dzieci. Potem, wielu producentów w ogóle zaprzestało pokazywania realistycznych scen na pudełkach i zastapiono je zdjęciami gotowych modeli. Większość pierwotnych obrazów z box-artów zostało bezpowrotnie straconych. Artyści bowiem dokonywali zmian na oryginałach, zamalowując co trzeba. Poniżej, przykład takiego pudełka. Bliski mojemu sercu, bo takie pudełko (puste oczywiście) przez długie lata leżało w osiedlowej gablocie promując jakąś lokalną modelarnię. A ja wracając ze szkoły za każdym razem zatrzymywałem się żeby popatrzeć. Marzenia się ziściły, bo w końcu wujek przywiózł mi z rejsu dokładnie ten model. -
Żadna żywica akrylowa nie jest rozpuszczalna w wodzie. Natomiast po rozpuszczeniu w innej substancji (np. alkoholu) może dawać się rozcieńczać wodą tworząc emulsję. Pod warunkiem, że użyty rozpuszczalnik miesza się z wodą. Tak działają np akrylowe farby emulsyjne do wnętrz. Tak działają farby Tamiya X w których rozpuszczalnikiem jest alkohol i glikol, ale dają się rozcieńczać wodą. Niektóre żywice będa łątwiej tworzyć wodne emulsje inne nie. Wygląda na to, że B82 należy do tych pierwszych. Ale tak czy inaczej, trzeba rozpuszczać albo w czystym alkoholu albo w mieszaninie alkoholu z wodą, gdzie alkohol rozpuści a woda dodatkowo rozcieńczy. Dlaczego w ogóle dodawać wody? Alkohol latwo paruje i taki roztwór będzie szybko zastygał. Woda działa tu jako bezwonny, obojętny retarder (i tani rozcieńczalnik). Ale woda nie rozpuszcza, więc po zastygnięciu nie da się już żywicy zmyć wodą, a alkoholem owszem. B82 w porównaniu do B72 jest tańsza ale bardziej miękka. Nic nie piszą o odporności na żółknięcie, więc pewnie po jakimś czasie żłóknie. Jako klej akrylowy pewnie będzie równie dobra jak B72. Ale jako lakier lub impregnat do kartonu - gorsza. W ogóle, rodzina żywic akrylowych jest bardzo różnorodna. Np żywica B44 jest po zastygnięciu twarda i ma dobrą przyczepność. Lakier z takiej żywicy byłby zapewne bardzo dobrym podkładem na blachy i elementy żywiczne.
