HKK
Użytkownicy-
Liczba zawartości
2 423 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
17
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez HKK
-
Owszem, kwestia treningu. Ale chodzi równiez o to, żeby nie tylko trafić, ale wypuścić odpowiednią ilość farby. A precyzyjniejszy aerograf mocno to ułatwia. Bo co z tego, że otworzysz spust w taki sam sposób, jeśli raz farba poleci a raz nie? Albo co gorsza, poleci za dużo? Jak wyżej. Poza tym trening na plastiku a nie na papierze. A malowanie mocno rozcieńczoną farbą jest właśnie sposobem na minimalizację problemu. Bo łatwiej pociągnąć w tym samym miejscu kilka razy, stopniowo budując efekt, zamiast zrobić raz i dobrze. Na dodatek, jeśli zejdziesz z kursu, to nie ma problemu żeby zły, ale blady ślad pokryć znowu sąsiednim kolorem. Równiez stopniowo.
-
Chyba jesteś zbyt wrażliwy. Ja niczego nie zarzucam, poprosiłem tylko o przeczytanie reszty bo WYDAWAŁO mi się, że nie dostrzegłeś, iż mówimy mniej więcej o tym samym. Ja tu nie widzę żadnego, najmniejszego powodu do kłótni a tym bardziej do jakichkolwiek przeprosin z którejś strony. Po prostu sobie dyskutujemy. Czuję się jedynie nieswojo, gdy ktoś kończy dyskusję w stylu "nie chce mi się z Tobą gadać". Ale to pewnie z kolei moje przewrażliwienie. Ja się oczywiście zgadzam, że dla początkującego modelarza większe znaczenie ma nauka właściwego doboru rozcieńczenia i ciśnienia niż cechy aerografu. Ale właściwości sprzętu nie są bez znaczenia dla dalszej nauki. Jeśli ktoś chce malowac w nieco bardziej zaawansowany sposób, to gorszy aerograf będzie przeszkadzał, a lepszy pomagał w postępach. Pytanie jest tylko, kiedy początkujący miałby przejść na nieco lepszy sprzet. Ja jestem zdania, że jeśli budżet pozwala, to lepiej od razu sprawić sobie przyzwoity (markowy) aerograf, żeby uniknąc tego dylematu. Nauka na bardziej komfortowym sprzęcie jest szybsza i przyjemniejsza, bez względu na poziom z którego zaczynamy. Ale jeśli ktoś dojdzie do mistrzowskiego poziomu używając chińczyka i przy takim sprzecie pozostanie, to też nie widze problemu,
-
To dość nieelegancko, poddac w wątpliwość czyjąś wypowiedź, zadac pytanie i sobie pójść. KFS używa chińczyka, ale nie pierwszego z brzegu. Jego aero ma zaworek MAC i dobrze działający. Trzeba by było się Kamila zapytać, czy jest mu obojętne jakiego aero używa, ale sądzę, że nie. Nie zaprzeczam sam sobie. Dla modelarzy z doświadczeniem, chińczyk może wystarczyć, ale nie każdy i nie jest obojętne jak działa. Takie jest moje zdanie od początku tej dyskusji. Tu KFS mówi o swoim podejściu do aerografów. 0:11 oraz 1:29:00 Aerograf którego używa to Adler AD-7790.
-
Przeczytaj dalszą część mojej wypowiedzi, gdzie piszę mniej więcej o tym samym. Ale bez przesady. KFS większość malowania wykonuje mocno rozrzedzoną farbą, drobną plamką przy minimalnej odległości od materiału. Nie każdy aerograf umożliwi coś takiego, albo będzie to okupione nieproporcjonalnym wysiłkiem. KFS nie używa pierwszego z brzegu sprzetu. Wyberaja aero które zapewnia mu taki efekt przy możliwie niewielkim nakładzie finansowym. Trwałość sprzętu jest u niego na dalszym miejscu, ale nie możliwości! Przy tym stylu pracy, np dobrze działający zaworek MAC jest absolutnie kluczowy. Typowy "chińczyk" nawet jak zaworek posiada, to często kiepsko działający.
-
To ogranicznik ruchu spustu (igły) do tyłu i ne ma nic wspólnego z regulacją napięcia spustu. Taką możliwość (o ile wiem) ma dopiero Infinity. Nawet Iwaty i Procony (z wyłączeniem Custom Micronów i PS-770) nie mają "prawdziwej" regulacji napięcia sprężyny. Niby można to zrobić wykręcając nieco mechanizm spustowy, ale on jest na tym samym gwincie co "obsadka", więc zakres tej regulacji jest niewielki. Gdy się mocniej poluzuje spust, to obsadka nie wkręci się do końca. Pomijając fakt, że średnica dyszy podawana przez producenta ma się zwykle nijak do rzeczywistej. Np 0.3 w Iwatach i Proconach to tak naprawdę ponad 0.35, a 0.18 w Custom Micron (i PS-770) to 0.3. lub ciut więcej. Co ma sens, bo "cienkość" strumienia bardziej zależy od profilu igły i dyszy niż od średnicy. A zbyt mała średnica powodowałaby trudności przy grubszym pigmencie.
-
Ludzie tak doświadczeni w używaniu aero jak KFS moga sobie pozwolić na kupno gorszego ale tańszego sprzetu, bo wady produkcyjne szybko wychwycą i wymienią aero u sprzedawcy. Natomiast niedoskonałości eksploatacyjne nie będą im robiły różnicy przy ich umiejętnościach kontrolowania sprzętu. Zresztą KFS jasno to podkreślał mówiąc, że on aerograf traktuje mocno po macoszemu i woli sobie tanio wymienić sprzęt na nowy po dwóch latach niż cackać się z drogim narzedziem.
-
Porozmawiajmy o poziomie modelarstwa redukcyjnego od lat 60 do początku lat 90.
HKK odpowiedział Staryfajter1954 → na temat → Dyskusje ogólne
Ja porzuciłem modelarstwo na długi czas w wieku mniej więcej lat 17-tu za schyłkowego PRL-u. I wcale nie chodziło o dziewczyny, maturę, studia i inne rzeczy absorbujące czas i uwagę. Po prostu miałem dosyć takiego modelarstwa jakie do tej pory uprawiałem i jakie dziś niektórzy zowią vintage. Czyli rzeźbienia łopatą w g...nie. Borykaniem się z ciągłą prowizorką i prymitywizmem w materiałach i narzedziach. Chciało się robić coraz dokładniejsze, cieszące oko minatury, ale waliłem głowa w mur. Owszem, byli wówczas wybitni modelarze którzy sobie radzili. Bo to byli wybitni modelarze. Ja nie miałem czasu, pieniędzy ani wystarczającego samozaparcia aby walczyć z rzeczywistością. Zamiast myśleć nad tym, jak osiągnąć dany efekt, zastanawiałem się skąd wziąć głupią igłę od strzykawki, cienki arkusz polistyrenu, czy przyzwoity pędzelek. Miałem dosyć. przy okazji, rodzice przestali mi finansować hobby uznając, że czas skończyć dziecinne zabawy. Dlatego wróciłem do modelarstwa po latach, kiedy wreszcie mogłem skoncentrować sie na "rozwiązaniach a nie na obejściach" jak mawia P. Ziober. Może dlatego dla mnie, modelarstwo typu vintage jest miłym, nostalgicznym powrotem do lat młodości ale powrotem jedynie wspominkowym. Wracać w praktyce do tego nie chcę, tak jak nie sprawię sobie telewizora Rubin i nie będę pracował na ZX Spectrum. Gdybym dziś, robił na siłę modele w taki sposób jak robiłem w latach 80-tych, to uzyskałbym zapewne podobny efekt. Łysych, pozbawionych finezji i szczegółów makietek zbierających kurz na półce. To nie podobało mi się już wtedy, dlaczego więc ma mi się podobać dzisiaj? -
I tutaj miałbym pytanie do P. Andrzeja. Relacja z budowy tego malucha zaczęła się kiedyś na kanale YT Altair.tv i po trzech bodajże odcinkach została przerwana. Później już nigdzie nie widziałem żadnej kontynuacji. Ani filmowej ani fotograficznej. Czy ten projekt jeszcze "żyje"?
-
Jak najbardziej, ale ten model ma niewiele wspólnego z zestawem. Równie dobrze bryłę kadłuba i skrzydeł można by wyrzeźbić (albo wydrukować). A i tak znaczna jej część została usunięta. Przypomina sie opowiastka o zupie na gwoździu.
-
Przepraszam bardzo, ale ja na takie modele nie polowałem. Ta pierwsza edycja była dostępna w niemal każdym kiosku i wywoływała obrzydzenie nawet u bardzo młodocianych modelarzy. Była mizeria i trudności z zaopatrzeniem, ale nawet dzieciaki miały swoje wymagania i nie akceptowały bezmyślnie byle czego. Owszem, sklejało się te g..na ale głównie po to, żeby je efektownie spalić lub rozbić w nurkowaniu z 5-go pietra. Mówię o tym pierwszym modelu i jemu podobnych. Druga edycja pojawiła się później i dało się z niej coś wyrzeźbić ale też nie wzbudzła entuzjazmu.
-
Nie moge malować większym strumieniem farby w Iwata Revolution
HKK odpowiedział Tomasz_Dusza → na temat → Aerograf
Prawdopodobnie źle korzystasz z aerografu. Traktujesz go jako pistolet natryskowy do pokrycia powierzchni jedną lub dwiema grubymi warstwami. Stąd Twoja tendencja do malowania gęstym. Ja rozumiem, że to podkład, ale nawet podkład jest lepiej kłaść wieloma cienkimi warstwami. Rzadką mieszanką. Masz lepszą kontrolę nad kryciem, nad gładkością powierzchni, nad wszystkim. Nawiasem mówiąc, do tak gęstej mieszanki jaką stosowaleś, ciśnienie 1.5 to raczej za mało. -
"Zdolności" są tu bez znaczenia. Jeśli finanse nie sa decydujące, to masz wybór między mniejszą a większą wygodą. I dłuższym lub krótszym procesem nabywania "zdolności"
-
AK nie robi własnych aero, więc to tzw. przepak. Budowę ma analogiczną do klasycznej Iwaty HP-C ale to oczywiście nie jest Iwata. Czyli to musi być chińczyk i to z tych najtańszych, najbardziej typowych. Skoro pakuje go AK, to jest szansa na jakąś kontrolę jakości. Tym samym, to zapewne przyzwoity aerograf z dolnej półki. Do podstawowych prac będzie ok. Unikaj demontażu dyszy, bo jest dość miękka i łatwo ją ukręcić. Nie miałem w ręku, więc mówię na podstawie wiedzy o innych chińskich aero.
-
Jeśli nie traktujesz aerografu jako pistoletu natryskowego, ale jako narzędzia do precyzyjnego nakładania farby w wybranym miejscu i w wybranej ilości, to szybko napotkasz na problem zbierania się zaschniętej farby na końcówce igły. Że wszystkimi konsekwencjami, jak plucie, stopowanie strumienia itp. W zależności od rodzaju farby retarder może być wtedy pomocny albo wręcz niezbędny.
-
Dobry podkład musi śmierdzieć niestety. Istotą dobrego trzymania się tworzywa jest jego lekkie rozpuszczenie i zmiękczenie przez zawarty w podkładzie rozpuszczalnik. Takiego agresywnego dodatku rozpuszczającego polistyren jest zwykle niewiele - 15-20%. Ale to własnie te dodatki sa źródłem intensywnego zapachu - MEK, MIBK, toluen i tym podobne. Podkłady nie zawierające tych dodatków zawsze będą dawały nieco słabiej przylegająca warstwę. W innym przypadku "śmierdzące" podkłądy dawno zostałyby wyparte przez te łagodne. Coś za coś. To samo zresztą dotyczy farb, gdzie tzw. lakiery trzymają się podłoża lepiej niż tzw. akryle. Choć jedne i drugie są zwykle akrylowe, to dodatek "śmierdziela" poprawia przyleganie farby a także zmniejsza efekt zasychania jej na igle aerografu. Inną przyczyną "smrodu" jest szybkie parowanie tych dodatków co zwiększa ich stężenie w otaczającym powietrzu. Ale szybkie parowanie to konieczność, bo dłuższy kontakt z tworzywem powodowałby uszkodzenia powierzchni.
-
A dlaczego nie P.11c z IBG?
-
Nie zgadzam się z powyższymi twierdzeniami. Po pierwsze, potencjał precyzyjnych aerografów jak CM, Olympos MB czy PS-770 jest wg. mnie absolutnie do wykorzystania. I to wręcz szczególnie w modelarstwie. Kontrola nad mała plamką wynikająca z połączenia dobrej atomizacji przy małych ciśnieniach, odpowiedniego profilu iglicy i dyszy oraz pracy spustu czyni wyraźną różnicę w sytuacji gdy chcemy malować szczegóły "z ręki", bez potrzeby maskowania. Nie chodzi o uzyskanie tej tzw. "cienkiej linii". Można ją bowiem uzyskać z każdego w miarę przyzwoitego aero. Ale chodzi o kontrolę nad nią. Zaczęcie linii tam gdzie chcemy i zakończenie jej tam gdzie chcemy. Oraz utrzymanie jej profilu tak długo jak chcemy, bez mozolnego treningu i męczenia ręki. Jeśli chodzi nam po prostu o wygodne pokrycie farbą jakiejś powierzchni to owszem, prawie każdy aerograf to zapewni, a CM nie doda tu niczego specjalnego. Ale jesli ktoś spróbuje namalować pod rząd kilkanaście "obrączek" włoskiego kamuflażu z II WS w skali 1/72 to szybko przekona się o czym mówię. I ma to szczególne znaczenie w modelarstwie, bo operowanie niewielkimi strumieniami blisko powierzchni jest dużo łatwiejsze w przypadku materiału chłonącego jak papier. Wtedy drobne różnice w strumieniu nie sa problemem. W przypadku tworzywa cały czas operujemy na granicy między brakiem plamki lub pluciem a rozdmuchanym kleksem. Co do sensu używania "zamiennika", to ja nie widzę sensu płacenia za dyszę "Iwaty" 60-90 Euro, gdy taka sama dysza PS-770 kosztuje ok 25.
-
Wskrzeszam start temat, ponieważ mi też przydarzyło się nieszczęście i uszkodziłem dyszę w Custom Micron-ie CM-B Iwaty. Akurat miałem zapasową dyszę do PS-770 i porównałem pod lupą. Wizualnie nie potrafiłem stwierdzić różnic. Nawet ten rzekomo inny skok gwintu wydawał mi się identyczny. Po zamontowaniu dyszy w Iwacie, nie ma najmniejszych różnic w zachowaniu. Wszystko działa tak samo jak z oryginalną dyszą. A sprawdzałem to w ekstremalnych warunkach - przy rzadkiej farbie, małym ciśnieniu i minimalnych otwarciach dyszy.
-
Racja, ale aceton miesza się z wodą w każdych proporcjach. Trzeba by chyba wiadro wlać do zlewu, żeby uzyskać odpowiednie stężenie i czas reakcji. Ale dla bezpieczeństwa można najpierw zlać do pojemnika z woda i dopiero do kibla
-
Ja tylko dodam, że ponieważ niemal wszystkie farby stosowane w modelarstwie są oparte na nieszkodliwych żywicach akrylowych lub winylowych, to dobre wypłukanie pojemników odpowiednim (też nieszkodliwym) rozpuszczalnikiem jak aceton, alkohol lub woda - umożliwia pozbycie się resztek wprost do kanalizacji. A same pojemniki moga iść do recyclingu zależnie od materiału.
-
Nie. Jesli chcesz, aby dwa kolory kamuflażu były kontrastowe a wg. Ciebie nie są, to zwiększ ten kontrast. Preshadingiem, postshadingiem, washem, filtrem, itd. Jesli teraz na zdjęciu kontrast jest za mały lub za duży, to zmień oświetlenie albo nastawy. Ale jeśli chcesz aby różnica nie była widoczna, to owszem, pomaluj jednym kolorem W każdym przypadku, chodzi o wrażenie jakie chcesz uzyskać. Dla siebie i dla innych. A dyskusje, czy kolor jest zgodny z "rzeczywistością" są zbędne. Powtarzam jeszcze raz - chodzi o wrażenie w stosunku do wyobrażenia. Więc np. uzycie zielonego zamiast niebieskiego jest błędem, bo wrażenie na modelu będzie bardzo odległe od wyobrażenia jakie mamy o obiekcie rzeczywistym. Dla kogokolwiek.
-
To nie jest filozofia a fizyka i fizjologia. To co piszesz jest nieprawdą, łatwą do udowodnienia. Tzn. dwie farby o TYM SAMYM FS moga dać różne wrażenia na różnych materiałach i w różnym oświetleniu. I nie ma sposobu aby stwierdzic, że jedna jest "lepsza" od drugiej. Tak na marginesie - kładziesz dwie farby na szary podkład i masz inne wrażenie w porównaniu z obiektem rzeczywistym. A jaki podkład był użyty w przypadku obiektu rzeczywistego? Porównałes kolorystykę swojego modelu kładac go na obiekcie rzeczywistym? Możesz wziąć dokładnie ta samą farbę której ktoś użył do pomalowania przykładowego czołgu i pomalowac nią płytkę tworzywa. Na szarym podkładzie bądź nie. Twierdzisz, że jak ta płytkę położysz na czołgu to będzie idealnie pasować kolorem? Wcale nie.
-
Nie ma czegoś takiego jak uniwersalne "realia" w tym przypadku. Trzeba je najpierw zdefiniować. Ta sama farba położona np. na błotniku i na wieży prawdziwego czołgu może wyglądać inaczej i to w zależności od oświetlenia. Jak zrobisz "temu czołgu" zdjęcie, to znowu możesz mieć różnicę albo nie. Farba modelarska o tym samym FS co farba przemysłowa, tez może wyglądać inaczej w zależności od materiału na któym ją połozono oraz od oświetlenia. Co ważniejsze, te różnice moga być dla oka wyraźne albo niewidoczne, nawet jak jakiś przyrząd pokaże minimalną różnicę.
-
To tyle na temat oceniania zgodności kolorów na podstawie jakichkolwiek fotografii. Dotyczy zarówno słoiczków z farbami jak tym bardziej obiektów rzeczywistych. Nawet jak maźniesz sobie farbą jakiś materiał to porównywanie jej wyglądu do zdjęć samolotu jest pozbawione sensu. Barwa twojej próbki zależy zarówno od koloru i faktury materiału na którym ją położyłeś jak i od oświetlenia w którym ją oglądasz. A barwa którą widzisz na zdjęciach samolotu jest wynikiem jeszcze większej liczby czynników. W tym monitora na którym je oglądasz. Weż sobie jakiekolwiek zdjęcie które masz na komputerze i wydrukuj. Potem porównaj swój wydruk z tym co widzisz na ekranie w różnych warunkach oświetlenia. Teraz pomaluj coś farbką modelarską. Zrób temu zdjęcie. Wydrukuj zdjęcie. Porównaj oryginał ze zdjęciem na monitorze i z wydrukiem w różnie oświetlonym pokoju. Będziesz miał całą gamę podobieństw i różnic,
-
Sam mam kompresor od Adama i jestem bardzo zadowolony. Jednak ktoś na drugim forum pisał, że @Adamek1003już się tym nie zajmuje. Nie wiem ile w tym prawdy, ale od kwietnia Adam nic na forum nie zamieszczał.
