HKK
Użytkownicy-
Liczba zawartości
2 438 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
17
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez HKK
-
??? Powietrze nie leci dyszą! Więc nie może tam żadnego oporu napotykać. Chyba, że dyszą nazywasz coś innego. Powietrze pod ciśnieniem podawane jest do komory pod tzw. aircapem. I wydostaje się szczeliną pomiędzy aircapem a dyszą. Ale cały czas, w przestrzeni pod aircapem jest wyższe ciśnienie. Jeśli między dyszą a kanałem farbowym nie będzie szczelnie, to bąbelki powietrza pojawią się w zbiorniku. To samo stanie się, jeśli końcówka dyszy jest zdeformowana lub nie wystaje dostatecznie ponad aircap. Wtedy "cofanie się" powietrza nastąpi przez jej koniec.
-
Problem z aerografem Gunze Procon
HKK odpowiedział Tomasz_Dusza → na temat → Jak to zrobić i jak pokazać
Upewnij się, że nie masz żadnego paprocha w dyszy. Wówczas dysza nie jest dokładnie zamknieta igłą i w przerwach między pryśnięciami powoli zbiera sie na końcu farba. Po otwarciu powietrza masz kleksa. Stwierdzenie i wygrzebanie śmiecia z dyszy moze być trudne bez jej wykręcenia i podłubania czymś cienkim i ostrym (z drewna lub plastiku). Oczywiście wygięta igła może spowodować podobny efekt, bo równiez nie zamyka dokładnie dyszy. Lekkie wygięcie to nie tragedia. Mozna je zlikwidować przez wyrolowanie końcówki igły na czymć twardym (np. szkło). Oczywiście ostrożnośc i precyzja wskazane. -
A jeśli chodzi o rozcieńczanie, to nie demonizowałbym zagadnienia. Oczywiście @greatgonzoi pozostali maja całkowitą racje mówiąc o kluczowej kwestii doświadczenia. Ale to nie jest tak, że dopóki nie zużyję litra farby na próby to nie ma co zabierać się za malowanie modeli. Początkujący może jak najbardziej zacząć od tej mitycznej "konsystencji mleka" lub nieco rzadszej. I tak będzie początkowo malował raczej "powierzchniowo" chcąc uzyskać równomierne krycie. I raczej skupić się na doborze ciśnienia niż gęstości farby. tzn. jak aero kiepsko rozdrabnia farbę (pluje) to zwiększyć ciśnienie. Jak rozdmu:bip:e farbę na powierzchni to nieco zmniejszyć i ew. oddalić aero. Dopiero gdy te zabiegi nie wystarczają, zwiększyć lub zmniejszyć rozcieńczenie. Do opanowania podstaw wystarczy naprawdę kilkanaście minut prób na modelarskim złomie. Nie na papierze!
-
Mam wrażenie, że rozmawiamy tu jednocześnie o dwóch rzeczach - o mieszaniu farb w celu uzyskania pożądanego koloru i o rozcieńczaniu w celu uzyskania właściwej konsystencji do aero. Ale to są całkiem różne zagadnienia! Mieszanie kolorów - owszem tu można oczekiwać jakichś mniej lub bardziej dokładnych receptur i takowe sa dostępne. Najczęściej dotyczy to farb Tamiya których paleta jest stosunkowo uboga i czasem trzeba mieszać. Na ile te receptury dają oczekiwane rezultaty to już inna sprawa. A jeszcze inna - co oznacza "oczekiwane" i czy jest sens się tym przejmować. Ja np. traktuję proporcje proponowane przez instrukcje w modelu czy znalezione w sieci jako punkt wyjścia i modyfikuję wg. swojego uznania, tzn wrażenia wzrokowego. I oczywiście zgadzam się z tym, że ostateczny kolor zarówno na oryginalnym obiekcie jak i na modelu jest wypadkową wielu czynników, a poszukiwanie jednego właściwego jest daremne.
-
Nie ma żadnego wyboru. Academy to parodia P-47.
-
Tak jak abtb pisze, Revell produkował wypraski w Polsce. Nb. instrukcje też były tu drukowane. Może nawet i pudełka. Tłoczenie w tych zakładach owocowało wykorzystaniem charakterystycznego, srebrno-szarego, nieco metalicznego polistyrenu, nieco przypominającego stare NRD-owskie tworzywo z Plasticard-a. Średniej jakości rzekłbym, ale dawało radę. Natomiast jakość wtrysku była różna. Często zdarzały się widoczne, pofalowane krawędzie styku pływów tworzywa. Do tego stopnia, że części potrafiły samoistnie pękać na tej granicy. W połączeniu z błędami merytorycznymi dawało to wg. mnie kiepski stosunek jakości do ceny. Jeśli dodać te zajechane formy jak mówicie, to w ogóle nie widzę sensu. Już chyba lepiej zainwestować w P-47D Tamiya plus części Quick Boost-a do konwersji na M.
-
Raz kupiłem. Nadawał się do czyszczenia miseczki na która lałem klej CA i to wtedy, gdy jeszcze dobrze nie zasechł (klej). Poza tym, do niczego.
-
Upraszczając, to bez maskowania łatwiej pędzlem. Z maskowaniem - aero.
-
Bo w dyszy HS pozostaje znacznie więcej farby i jej dokładne wypłukanie jest trudniejsze. Szczególnie, że farba na ściankach dyszy może gęstnieć i zasychać nawet w trakcie malowania. Przy małej dyszy jak Iwaty czy Mr Hobby, problemu w zasadzie nie ma. Ale i tak czasem trzeba dyszę wykręcić. Przynajmniej w moim przypadku, kurz dostający się do zbiornika po jakimś czasie potrafi "skołtunić się" w dyszy i ją przytkać. Wtedy żadne przedmuchiwanie nie pomoże, trzeba dziada wydłubać. Dlatego przed malowaniem wycieram dobrze zbiornik i w ogóle staram się mieć na nim cały czas pokrywkę. Ale i tak problem co jakiś czas się pojawia. Przypuszczam, że to kurz bo wydłubuję takiego "kłaczka" pozlepianego pigmentem. Chyba, że macie inne pomysły?
-
[IN-BOX + RECENZJA] Kabina Malarska Lakiernicza HS-E550BLK
HKK odpowiedział toled → na temat → Lakierowanie i zabezpieczenie powierzchni
Przeznaczenie kabiny lakierniczej nie pokrywa się dokładnie z przeznaczeniem maski. Maska zapobiega wdychaniu pyłu z farby - kabina niezbyt. Kabina ogranicza osiadanie pyłu z farby w warsztacie - maska wcale. Kabina może usunąć lub ograniczyć nieprzyjemny zapach rozpuszczalników w trakcie malowania. Plus ich rozprzestrzenianie sie na inne pomieszczenia - maska nie. Wentylacja po malowaniu, to ciut za późno. -
Na zdjęciach pewne rzeczy sa niewidoczne, ale ja naprawdę nie malowałem tego modelu "na odwal". Najpierw był podkład imitujący antykorozyjny. Potem jaśniejszy odcień zielonego. Potem chipping fluid, potem ciemniejszy zielony niejednolicie. Potem lekkie odrapania (do jaśniejszej zieleni, nie do podkładu). Potem było cieniowanie paneli i wypukłaści jasną zielenią oraz ciemniejszą w zakamarkach. Potem wash. Na koniec cieniowanie olejami i zacieki. Zacieki widać na zdjęciach, będe się kłócił Oraz okopcenia Tamiyą smoke z aero. Przypuszczam, że potraktowałem ten model nieco po "lotniczemu" a pancerka wymaga bardziej zdecydowanych działań. No i słabe oświetlenie na zdjęciach zrobiło swoje.
-
Z tym kołem to masz rację, za późno to zauważyłem. Niestety uparłem się na ruchome zawieszenie tak jak to przewidział projektant zestawu. System montowania pierwszego koła jezdnego to porażka. Plastik w AFV Club jest kruchy i oś wahacza ukręciła się juz po zamontowaniu kół. Usiłowałem od zewnątrz trepanowac ośkę i wkleić z powrotem. Niestety przekoszoną geometrię dostrzegłem dopiero na zdjęciach! Reszta cóż - jest ruchoma ale pewien luz na wahaczach powoduje, że koła sobie lekko chodzą na boki. Taka uroda zestawu i mojego braku doświadczenia w klejeniu podwozi gasienicowych.
-
Wydawało mi się, że w czasie wojny nikt nie zawracał sobie głowy antykorozyjnym malowaniem zapasowych ogniw. A czysta stal po krótkim czasie musi się pokryć pięknym, rudym nalotem., szczególnie w klimacie środkowoeuropejskim. Ale to tylko moja teoria. Jeśli chodzi o pancerkę to nie będe się kłócił z fachowcami.
-
Jak do tej pory, wszyscy pokazują Dowanol PM czyli 1-metoxy 2-propanol. Dowanol DPM ma szereg bardziej skomplikowanych nazw. I jest teoretycznie znacznie lepszym retarderem z temp wrzenia 190C. Ale w praktyce nigdy nie miałem do czynienia.
-
Czystego Dowanolu bym nie użył. Ma temperaturę wrzenia 120C. Co w uproszczeniu oznacza, że odparowuje wolniej niż woda. W LT retarderem jest skuteczniejszy alkohol diacetonowy (170C), ale to nie oznacza, że nie można sobie jeszcze bardziej opóźnić przez dodanie Dowanolu.
-
Bo to jest rozpuszczalnik. Dzięki dużej temperaturze wrzenia wolno paruje i opóźnia "wysychanie" czyli zastyganie farby.
-
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
HKK odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Właśnie te Matchbox-y miałem na myśli mówiąc, że posucha trwała do 84. Fakt, że juz nie cieszyły tak jak kiedyś. W tym czasie zacząłem odwiedzać giełdy modelarskie. Po naoglądaniu sie modeli Tamigawy, Matchbox spadał do niższej ligi. -
Do farb opartych na polioctanie winylu pewnie się nadaje. Czyli np winylowych farb Vallejo i podobnych, niesłusznie choć powszechnie zwanych akrylami. Do właściwych farb akrylowych jak Tamiya, Mr Hobby itp na pewno nie. Żywica akrylowa nie rozpuszcza się w wodzie ani w occie, choć póki jest płynna może się z nimi mieszać.
-
Po pierwsze, to było na papierze. Po drugie, były to co najmniej linie o grubości 1 mm i powyżej. Po trzecie, takie szybkie maziaje to najłatwiej wychodzą.
-
Dziękuję bardzo! Nie ma orła z tyłu wieży - przyjrzyj się zdjęciu Nie dałem anteny., bo nie chciałem blokować obrotu wieży, a zapomniałem zrobić obracaną podstawę anteny. Wiem, że to głupie. Belki nie było w zestawie. Pewnie i tak bym nie dał, żeby nie "psuć" sylwetki modelu. Z tych samych wzgledów nie masakrowałem błotników z przodu. Też głupie. Zbiorników dać nie mogłem ze wzgledu otwierana tylną płytę. Okopcenia są, choć delikatne.
-
Ponieważ głównie robię lotnictwo 1:72, to nie wstydzę sie wrzucić mojej premiery. Pierwszy pojazd, pierwszy czołg, pierwszy model 1:35. Doświadczenie fajne, pewnie będę okazjonalnie kontynuował. Model prawie z pudła, trochę skraczu i gąsienice MasterClub. Ponieważ w temacie cieniowania i brudzenia pojazdów jestem nowicjuszem, skupiłem się na mechanice modelu, starając się zrobić wszystko co się da ruchome. Z podobnych względów nie przejmowałem się przesadnie zgodnością historyczną.
-
Od paru miesięcy nie miałem w rękach aerografu i trochę wyszedłem z wprawy. Z góry więc zaznaczam, że efekty na zdjęciach są poniżej moich oczekiwań. Ale co nieco da się stwierdzić. Wiertło ma 0.2 mm dla unaocznienia proporcji. Aerograf Custom Micron 0.18. Właściwie to Olympos MP-200B ale jest w zasadzie identyczny z Iwata CM-B. Farba MRP Olive Drab. Tutaj próba na zwykłym papierze drukarkowym. Widać ślady dobierania ciśnienia i odległości. Kółka z kropką w środku to moja zwykła metoda ćwiczenia precyzji. Dalej próby na gładkim tworzywie (arkusz HIPS, błyszczący). Widać, że dobór ciśnienia i odległości jest trudniejszy. Po prawej próby Procon-em PS-289 (0.3). Gorsze efekty wynikają głównie z trudnością operowania większym i cięższym aero. Dalej na tworzywie. Maziaje po prawej, to znowu PS-289. Widać, że rozmiar dyszy 0.3 w porównaniu do 0.18 nie czyni wielkiej różnicy przy wyciąganiu "cienkich linii" Próby z dobrze rozcieńczoną farbą Tamiya. Tutaj już zdecydowanie trudniej dobrać ciśnienie do operowania blisko materiału. "Cienkie linie" to wg mnie trochę sztuka dla sztuki. Naprawdę ważna jest umiejętność i możliwość postawienia niewielkiej plamki w wybranym z góry miejscu. I to trzeba wyćwiczyć. Postawiłem pisakiem akrylowym regularne kropki i starałem trafić jak najmniejszą plamką w każdą kropkę. Tutaj jest założona osłona igły, więc plamka mniej ostra, ale nie o to chodzi. Widac, że wyszedłem niezo z wprawy. Igła w aero już zarosła farbą i stąd pryskanie drobinami. Przy tak małym ciśnieniu i niewielkiej ilości farby zarastanie igły zachodzi nawet przy agresywnej i rzadkiej MRP. Wypolerowanie igły sporo pomaga.
-
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
HKK odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Nie mówię o modelach z NRD, bo te pojawiały się w CSH już w latach 60-tych. Karaś z "Ruch-u" to też 60-te a Karaś z Heller-a to model z 1979-roku. Chodzi mi o pierwsze "zachodnie" modele dostępne w normalnej sprzedaży, bo w sklepach komisowych z prywatnego importu to oczywiście też były do kupienia wcześniej. To co wiem na 100%: W 1972/73 roku pojawiły się samochodziki z Matchbox-a w sklepach zabawkowych. W 1973 roku zobaczyłem w CSH w moim mieście pierwsze modele z Revell-a. Innych nie pamiętam. W tym samym roku u kolegi w Warszawie zobaczyłem modele samolotów z Matchbox-a. W 1974 roku do CSH w moim mieście trafiła duża dostawa modeli z Heller-a i Matchbox-a otraz farby Humbrol. Nieco później (koniec1974 albo początek 1975?) dołączyły modele z Airfix-a, i Revell-a. Lata 1976-78 pojawiają się nieregularne dostawy również innych firm. Pamiętam modele Monogram-a, Tamiya, Polistil-a. Niektóre popularne tematy znikały błyskawicznie, podobnie jak najczęściej używane farby. Inne modele - np. międzywojenne szmatopłaty i bardziej egzotyczne kolory można było kupić jeszcze przez parę miesięcy. Lata 80-84 to w zasadzie zupełna posucha. Brak jakichkolwiek dostaw z zachodu. Późniejsze lata aż do 89 to już import prywatny, pierwsze pół-prywatne sklepy, giełdy itp. Mozna w zasadzie kupić wszystko ale drogo. -
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
HKK odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Na pewno były już w 1973 r. A być może i wcześniej. Ktoś wie? -
Czysty aceton nie jest najlepszym zmywaczem, bo nieco za szybko paruje. W efekcie, może wyschnąć zanim do końca spłuka to co rozpuścił. pozostawiając np lepką i niewidoczną warstwę farby. Więc używa się go często więcej niz potrzeba, żeby skompensowac efekt szybkiego parowania. Dlatego też płyny Tamiya czy Mr Hobby mają spory dodatek octanu butylu który paruje znacznie wolniej. Co do uszczelek, to w zasadzie jedyną mocna narażoną na działanie zmywacza jest ta uszczlniająca igłę. I chyba w większości współczesnych aerografów jest zrobiona z teflonu. Więc nic jej nie zaszkodzi. Ale nawet "gumowe" uszczelki nie muszą koniecznie być wrażliwe na aceton i podobne. Bo dzisiaj uszczelki z "gumy" czyli syntetycznego kauczuku, nie sa częste. Więc ich odporność na chemikalia zależy od tego, z jakiego tworzywa są zrobione. Jak ktoś ma wątpliwości, może zamówić sobie oringi odpowiedniego rozmiaru wykonane z EPDM lub Viton-u. Kosztują grosze, a są odporne na większość chemii.
