Skocz do zawartości

HKK

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    2 423
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    17

Zawartość dodana przez HKK

  1. Albo tak pamiętasz Ale też pamiętam te modele jako fajne. Szczególnie "Lenin", pełen szczegółów i zakamarków. Miał jednak podstawową wadę - był nieuzbrojony. Jak już wkroczyliśmy w pozalotnicze rejony, to pamiętacie te sowieckie modele czołgów? Miałem KW-85 i IS-3 i pamiętam, że były dość zdetalowane. Podobno miały wersje zmotoryzowane, z silniczkiem elektrycznym. Ale ja takich nie widziałem. Ciekawe, czy formy były z czegoś skopiowane. Skala dość egzotyczna - podobno 1:30, więc raczej wyrób oryginalny.
  2. To są przewody zapłonowe. Typowo ekranowane stalową(?) plecionką więc "srebrne". Ale po dłuższej eksploatacji taka plecionka zbierała mnóstwo zanieczyszczeń, więc mogła mieć całą gamę odcieni. Mogły być również dodatkowo owinięte taśmą albo mieć koszulki izolacyjne. Wtedy zwykle są czarne.
  3. Tutaj jest niezłe źródło wiedzy o modelach Plasticard: http://www.arnes-modellbauseite.de/History/plast.htm Moim pierwszym modelem z tej serii był Tu-144. Chociaż już skleiłem wcześniej kilka modeli z "Ruch"-u/ZTS to ten był ponad moje możliwości i zbudował go mój ojciec. Pamiętam, że na osiedlu miałem kilku kolegów sklejających te modele. Razem, mieliśmy chyba wszystkie z serii. Mi-10K robił na mnie największe wrażenie. Wielki, wydawał się być szczytem komplikacji i zdetalowania.
  4. Współczesne, kolorowe zdjęcia odremontowanych egzemplarzy, zwykle nie są miarodajne. Na dodatek, kolory wnętrza (BG, DDG, IG, ZCY, ZCG) moga wychodzić na zdjęciach bardzo różnie w zaleznie od ustawień i oświetlenia. Ja się posługiwałem tym: https://www.ipmsstockholm.se/home/interior-colours-of-us-aircraft-1941-45-part-ii/ Całość wnętrza w B-25 rzeczywiście była IG ale dopiero w modelu J.
  5. Kończę właśnie ten model. Z moich badań wynikało, że wnętrze komory bombowej było NMF a tył kadłuba za nią to ZCY. Z kolei wnętrze kabiny to raczej Bronze Green niż Interior Green. Niestety, dopiero teraz odkryłęm ten wątek i pewnie już za późno by coś zmienić. Model składa się nie najgorzej. Ale u mnie wypełnienie drobnym śrutem ołowianym przestrzeni pod podłogą kabiny nie wystarczyło. Musiałem obciążyć jeszcze gondole silników przed podwoziem, a i tak wyszło "na styk" i minimalne podniesienie dziobu sprawia, że model siada na ogonie.
  6. Srebrne tworzywo było jeszcze ok. Te ciemnozielone, z którego często tłoczyli "Czaple" i modele mikro to był prawdziwy dramat. Z jednej strony gumowate, a z drugiej łamliwe. Coś jak wilgotny herbatnik. Beznadziejne do szlifowania i do klejenia.
  7. W sumie cena typowa dla "firmowych" rozcieczalników. Ok 20-25 PLN za 100 ml. Tyle, że nie ma jeszcze większych opakowań więc konkurencja wychodzi na pewno taniej. Oczywiście to nie zmienia faktu, że kupując "modelarski" rozcieńczalnik, płacimy cenę luksusowego alkoholu za pospolitą substancję chemiczną nie objętą akcyzą.
  8. Hermol dobrze się nadawał do kartonów z Małego Modelarza. Plastik słabo rozpuszczał, ciągnął się w nitki, przy schnięciu nabierał gumowatej konsystencji. Zanim nie odkryłem patentu z TRI, pierwsze modele kleiłem pozostałościami kleju z polskich albo NRD-owskich zestawów. Oprócz Hellera któy miał początkowo ten zielony klej w komplecie.
  9. Tutaj moje jedyne vintage jakie sobie zostawiłem. Model z 1977 r. Nówka nie śmigana Cena 85p w 1977 r. odpowiada jakimś 5 GBP dzisiaj. Niezapomniany klej Hellera w zielonym kondoniku. Zawierał trójchloroetylen. Więc w latach 80-tych robiłem sobie własny klej na bazie TRI. Wcześniej, zdarzało mi się kleić modele czystym trójchloroetylenem. W taki sposób odkryłem świat "thin cementu" zupełnie o tym nie wiedząc. Byłem zadowolony z tego wynalazku. Do czasu, gdy koledzy modelarze popukali się w głowę i kazali mi zagęścić rozpuszczalnik plastikiem z ramek. Druga "nówka". Tym razem z 1979 r.
  10. Było różnie. Ich MS-406 czy D-520 z dziurami na wylot we wnękach podwozia to porażka, bo niewielkim kosztem mogły być dużo lepsze. Amiot 143 - model duży i nic poza tym. Ale taki Potez 63-11, a przede wszystkim Karaś czy Jedenastka to naprawdę znakomite modele, które nieżle broniły się jeszcze całkiem niedawno. Największe rozczarowania przynosił mi w tych latach Airfix. Potrafili jednocześnie sprzedawać modele nowo opracowane i stare wypusty z lat 50-tych. Np. Lancaster czy Ju-87. Miałem oba i nawet wówczas nie miałem najmniejszej ochoty tego budować. Kiedyś wujek przywiózł mi "z zagranicy" P-38F z Airfixa. Całkiem przyzwoity model na owe lata. Ku mojej wściekłości w środku były wypraski P-38J pochodzące z 1958 r. Absolutny gniot ledwo przypominający Lightninga
  11. Arado 196 z Revella to wypraski Hellera. Rzeczywiście bardzo porządny model.
  12. Nie zgadzam się. Już w latach 70-tych powstawały modele których nie musieli się wstydzić. Ich P-38L/M w 1/72 to była perełka. Musiało minąć dobre kilkanaście lat zanim pojawił się lepszy zestaw z Dragon-a. Bardzo dobry był Mirage III. Też z 1976 r.
  13. To jest właśnie mój pierwszy "zachodni" model który dostałem na urodziny w 1973 r. Kupiony w CSH z bodajże pierwszego importu zachodnich modeli. Kosztował 60 zł. Tyle samo kosztował wówczas "resorak" z Matchboxa. Mój ojciec zarabiał wtedy 3000 zł miesięcznie i to była przyzwoita pensja. Model był z w miarę świeżych form i nie miał nadlewek. W porównaniu z polskimi zestawami z Ruch-u, czy modelami Plasticard-u to był inny świat. Ale prawdziwą rewelacją było pudełko!
  14. No i ok. Na setkę też nie pobiegniesz poniżej 10s Jeśli mój model nie ma ewidentnych niedoróbek typu zapadnięcia, widoczne linie łączenia, krzywe połączenia, zacieki itp to jestem zadowolony. Przy malowaniu mocno rozcieńczoną farbą cienkimi warstwami można poprawiać niedoskonałości malowania niemal w nieskończoność. A że nie osiągnę poziomu artyzmu w efektach malarskich jaki prezentuje wielu modelarzy to trudno.
  15. Z Twojego nicka mniemam, że jesteśmy w podobnym wieku. Jęśli chodzi o dostępność modeli, to lata 70-te nie były takie złe. Pierwszego Revell-a dostałem w prezencie w 1972 r. W 1974 pojawiły się w CSH Heller-y, Matchbox-y i Airfixy. W dużym wyborze. Farby Humbrola też były dostępne (10 zł sztuka). Oczywiście ceny były wysokie a ciekawsze tematy szybko znikały z półek. Ale np. międzywojenne dwupłaty i mniej polularne kolory farb były dostępne przez długi czas. Potem (1975-76) pojawiły się czołgi z Tamiyi, które też można było kupić bez kolejki, bo ceny były kosmiczne. Co jakiś czas były dostawy Polistil-i, Revell-a i Matchboxa albo Monogram-u (rzadziej). KP i NRD-owskie modele w zasadzie były dostępne cały czas. Posucha zaczęła się w latach 80-tych. Ale w tym samym czasie dostaliśmy całkiem przyzwoitego Łosia i 7TP. Oba były w miarę łatwo dostępne, chociaż wtedy to kolejki ustawiały się niemal po wszystko. W tych latach z dwoma kolegami, założyliśmy modelarską "spółdzielnię". Wszystkie swoje farby, akcesoria i narzędzia wrzuciliśmy do wspólnego "wora" i jak któryś z nas robił model, to brał sobie co mu było potrzebne. Druga połowa lat 80-tych to znowu dostawy Matchbox-ów do CSH. Ale już szału nie było. Pojawiły się sklepy w których można było kupić modele z prywatnego importu. Drogie, ale dostępne w dużym wyborze. Hasegawa, Tamiya, Monogram - proszę bardzo. No i giełdy modelarskie. Tam można było dostać wszystko. Po upadku PRL-u to już w ogóle problemu nie było (nie licząc finansowego). Mnie osobiście w tych latach zniechęciło do modelarstwa co innego. Malowane pędzelkiem "gluty" któe robiłem do tej pory zaczęły mnie brzydzić. Dostępność planów i zdjęć pokazała mi jasno, że większość zestawów jest słaba merytorycznie i wymaga sporego skraczowania. A na to nie miałem już czasu. Uznałem ponadto, że bez aerografu będę dalej podukował trupio-matowe płaskie knoty. Ale aerograf i kompresor w tych latach były absolutnie poza moim finansowym zasięgiem. I tak zaczęła się moja długa przerwa w modelarstwie.
  16. Być może te farby będą stanowić nową jakość. Ale póki co jestem sceptyczny, bo w zapowiedziach AK jest sporo marketingowego bełkotu: Żadne farby nie mogłyby być wprowadzone na rynek EU bez zgodności z przepisami EU. Żadne farby modelarskie nie mogą zawierać szkodliwych (w sensie toksycznych) substancji. A jakie farby modelarskie nie mają trwałych kolorów i nie są wodoodporne po wyschnięciu? Jakie akryle nie są odporne na washe i farby olejne? Nowe akryle będą odporne na rozpuszczalniki. Jakie, wszystkie? Bzdury. "Dwukrotnie" większa odporność na ścieranie. Jak to zmierzono i w porównaniu z czym? Bełkot. Bla, bla, bla. Istniejące farby zawierają celulozę?! Jaką celulozę, skąd? Pewnie chodzi o nitrocelulozę która ma się do celulozy jak nitrogliceryna do gliceryny. Nie ma modelarskich farb nitrocelulozowych i nigdy nie było. AK 3.0 nie różni się pod tym względem od innych. Żywice? Wszystkie farby akrylowe (w tym "lakiery" Tamiyi i Gunze) są oparte o żywice akrylowe - stąd nazwa. AK 3.0 nie różni się pod tym względem od innych. Brak "celulozy" i "żywicy" ma sprawiać, że AK 3.0 lepiej kryją i nie zatykają aero. To bzdura. Nie jestem przeciwnikiem produktów AK w tym farb. Jedne są dobre inne niezbyt. Jak u każdego producenta. Ale wciskanie takiego marketingowego kitu i jeszcze w słabym stylu, strasznie mnie denerwuje. Skoro w jednym miejscu plotą idiotyzmy, to dlaczego mam im wierzyć w innym?
  17. HKK

    Fine Art 7704

    Paradoksalnie, tani aero lepiej się sprawdza u doświadczonych modelarzy. Taki będzie od razu w stanie ocenić z jakim egzemplarzem ma do czynienia i w przypadku porażki albo wymienić albo stuningować. A inne wady sobie skompensuje odpowiednią techniką malowania czy czyszczenia. Autor wątku po pierwszych problemach nie będzie wiedział czy źle dobrał rozcieńczenie/ciśnienie/odległość, czy aero mu szwankuje. Albo wszystko naraz. Tani aerograf "do nauki" to zwykle droga przez mękę. Co prawda wielu z nas ją przeszło. A jeśli budżet ograniczony, to priorytetem jest przyzwoity kompresor ze zbiornikiem, potem dobre, łatwe w użyciu farby i na koniec lepszy aerograf. Ze stabilnym źródłem powietrza i niekłopotliwymi farbami, nauka będzie łatwiejsza nawet przy tanim chińczyku. Badziewny kompresor, akrylowe "błoto" plus chiński aerograf to przepis na to, jak znielubić modelarstwo.
  18. Czyszczenie pilników jakąkolwiek sztoteczką ma sens jedynie wówczas, gdy rozmiar włosa jest porównywalny z rozmiarem "ziarna" pilnika. W przypadku metalowych pilników zwykle ok. Ale na drobnych okładzinach ściernych lub polerskich będzie to bardziej pilnikowanie szczoteczki niż szotkowane pilnika. Swoją metodę stosuję skutecznie na szmatkach polerskich Micromesh-a. Życzę Solo powodzenia w ich szczotkowaniu
  19. Z patafixem to też jakiś patent. Ale po umyciu pilnik jest nadal ostry. Co do "wieczności" patyczków, to tam gdzie można dojść szerokim pilnikiem, można dojść i papierem ściernym. Ja głównie korzystam z wąskich albo mocno zaostrzonych pasków ściernych. A takie są trudniejsze do kupienia i w sumie dość drogie. Mówimy o dobrej jakości pilnikach.
  20. "Patytczki" to nieco myląca nazwa. Paski? Chodzi o coś takiego. Jak wiadomo, zanim się zużyją (wytrą) to najpierw się zapchają i stają się nieużyteczne. W dodatku wykorzystujemy zwykle jakieś 50% ich powierzchni. A dobrej jakości paski nie są pomijalnie tanie. Poszukiwałem jakiś czas patentu na ich czyszczenie i chyba mi się udało. Do aerografu nalewam mieszankę IPA+Aceton. Z przewagą IPA, żeby nie było zbyt agresywne. Ustawiam duże ciśnienie i ostrym strumieniem z bliska myję zapchane miejsca. Odczekuję chwilę i osuszam/wycieram jeszcze mokrą powierzchnię papierowym ręcznikiem. Mieszanka zmiękcza i rozpuszcza wbity pył plastikowy i ten ze szpachli. Po wytarciu pasek jest "jak nowy". Najpierw warto sprawdzić jak materiał paska reaguje z acetonem. Moje paski Albion Alloys są odporne. Paski Squadron-a (te na zdjęciu) potrafiły się rozklejać i trzeba było szybko wycierać nadmiar płynu. Tak czy inaczej, lepiej nie zostawiać ich na dłuższą chwilę nasączonych . Alternatywnie można stosować wodę z detergentem. Też działa, choć nie tak dobrze.
  21. Metalizery mają wbrew pozorom stosunkowo grube ziarno. No i łatwo zasychają. Czyli gorzej idą na małym ciśnieniu. Ale z kolei dużym ciśnieniem nie można nimi malować. Więc rozwiązaniem jest większa dysza. 0.3 to wg mnie minimum. Alclady da się wtedy bardzo ładnie kłaść na niskim ciśnieniu. Delikatną (ale nie suchą!) mgiełką, co najmniej kilka warstw. Obowiązkowo na podkład. Ze wszystkich metalizerów mają chyba najmniej widoczne ziarno. Albo zamiast się męczyć, użyć AK Xtreme metal. Swoją drogą, żaden metalizer nie dawał mi możliwości malowania cieniutkim strumieniem. Metalizery nie do tego służą. Cieniowanie raczej trzeba robić preshadingiem. Postshading metodą metalizer na metalizer nie wydaje się dobrym pomysłem.
  22. Oba mialy metalowe płaty fabrycznie.
  23. Hasegawa ma kompletnie pustą kabinę i beznadziejne wnęki podwozia, a w zasadzie ich brak. Przydałby się co najmniej Zoom Eduard-a i żywiczne wnęki Quickboosta. Morane miał wypukłe listwy na skrzydłach w miejscach łaczenia blach (?). Model Hase ma je jedynie zaznaczone - płaskie. Byłoby pożądane przyklejenie tam pasków np. z folii metalowej. Ale zestaw fototrawiony Part-a przeznaczony do Hase ma to wszystko plus sporo więcej. Oczywiście jak to Part - nie najłatwiejszy w montażu i ze słabą instrukcją.
  24. Jeśli chodzi o wersję z "metalowym" płatem, to w zasadzie innego wyboru nie ma. Azur i AZ to te same wypraski. Z shortrunów jest także RS model. O "zgodności" wymiarowej nic nie mogę powiedzieć, ale od RS-a trzymałbym się z daleka. Azur wygląda nieco lepiej, ale ten rodzaj shortrun-a to już nie moja bajka. Jeśli koniecznie MS.406, to celowałbym w Hasegawę plus dodatki Quickboosta, Part-a itp. Co prawda z nimi też jest trochę roboty ale przynajmniej sam zestaw składa się dobrze. Tyle, że to najdroższa opcja.
  25. HKK

    IBG P-11 G Kobuz

    Bo mało prawdopodobne, żeby pasowało. Śmigło dobiera się pod silnik i samolot (moc, średnica osłony itp) inaczej może być nieefektywne. Ale ważniejsze jest, czy w ogóle da się to zrobić. Kluczowe sprawy to: kierunek obrotów średnica i długość wału system montażu (rodzaj i wymiar wielowpustu itp.) mechanizm przestawiania skoku Czy Mercury VIII i GR 14N07 były pod tymi względam całkowicie kompatybilne? Śmiem wątpić.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.