Skocz do zawartości

socjo1

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    1 867
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    17

Zawartość dodana przez socjo1

  1. W porównaniu z róznymi JoyYardami, VeryFire'ami to Trębcz wydaje się ubożuchny. Żadnych podziałów poszycia itd. Z drugiej strony, jak na Trumpka to wygląda na całkiem dobrze dopracowany produkt. Trochę zamienników z Micromastera i innych, dorobienie podziałów blach i jest szansa na całkiem przyjemny wypełniacz półki.
  2. In-box trumpeterowego krążownika klasy Dido (HMS Naiad) w 1/350: TRUMPETER BRITISH CRUISER NAIAD (modelwarships.com)
  3. socjo1

    Ka-25 C 1/72 ACE Model

    To była prawdziwa radość, móc obejrzeć ten wspaniały model na żywo.
  4. Że Modelsvity to cienkie modele, czy że Rafale jest reprezentowany cienkimi modelami?
  5. I takich ludzi nam tu trzeba !
  6. Świetna praca, zwraca uwagę też tematyka. Jak doprscujesz podstawkę, będzie petarda przez wielkie P!
  7. Po 40ce warto spojrzeć w lustro i jasno sobie powiedzieć że trzeba się szanować, a na pewne modele nasze życie jest po prostu za krotkie.
  8. socjo1

    AH-1Z 1:35 Academy

    Imponujący!
  9. Więcej wiary w siebie, Kolego! pamiętaj - do wszystkiego da się dojść, tylko trzeba dużo ćwiczyć. Nie bądź nieśmiały - pokazuj swoje prace na Forum, zadawaj śmiało pytania a bardziej doświadczeni Koledzy na pewno z przyjemnością podzielą się swoją wiedzą! Słuchaj się ich i nie przejmuj ewentualną krytyką, bo służy ona tylko podnoszeniu jakości warsztatu. Każdy z nas kiedyś zaczynał, nie przejmuj się tak bardzo swoimi pierwszymi niepowodzeniami.
  10. socjo1

    MiG-29M 1:48 GWH

    Piękny!
  11. socjo1

    Hashidate 1/700

    Bardzo ładnie, proszę Pana. Lipy nie ma! I tylko zawistne języki mówiły, że to kwestia mielizn
  12. @mysiek13 I tu - że tak powiem - dotknąłeś jądra. Dla niektórych jest to sedno. I mogą to robić bez końca - i bez głębszej przyczyny. Ajabymstwo i trzebabylstwo bez końca. Ostatnio jeden z Kolegów, miłośników poloników oswiadczył że nowy PWS-26 z Lukgraphu to jednak jest zdrada, bo to jest drukarstwo, a nie modelarstwo. No więc naprawdę czasem nie ma co tu analizować (w rozumieniu posługiwania się logiką), ja po prostu oddaje się lekturze niektórych postów z fascynacją i czipsami w garści i takie podejście polecam. A każdemu z nas życze udanych modeli, które objawią się w atrakcyjnych galeriach na Forum ku radości i satysfakcji wszystkich - Twórców i widzów.
  13. Bardzo podoba mi się Twój model, zawsze lubiłem ten rodzaj malowania Zer.
  14. Ależ przyjemność oglądać Twoje prace! A tę - szczególnie. Mnóstwo tu ciekawych detali i smaczków, niebanalny samolot...
  15. Wzajemnie! Wyjechałeś z Inowrocławia obwieszony jak choinka (bardzo słusznie!) Gdzie zmieściłeś te wszystkie puchary i nagrody- chyba musisz mieć ciężarówkę?!
  16. Bo poza Papieżem, to najlepsze co Polska dała światu!
  17. Trochę głupio tak się chwalić i to jeszcze odgrzewanym kotletem, ale zrozumcie proszę, w końcu to mój pierworodny Korniszon. Więc choćby był nienajpiękniejszy, nienajmądrzejszy, i tak dalej, to... sami wiecie. Ale to wszystko przez Żonę (jest moim Ultrasem!) , która mi kazała wystartować w konkursie modelarskim. Trochę nie wiem dlaczego miałem to zrobić, w końcu modelarstwo to nie biegi przez płotki, ale Żony słuchać trzeba. Takoż pojechaliśmy do pięknego Inowrocławia gdzie przy okazji podziwialismy romańską bazylikę z unikatowymi maszkaronami na murach oraz bardzo urokliwą architekturę willowo- uzdrowiskową. W tym samym czasie na hali, gdzie rozgrywał się konkurs musiały się dziać rzeczy przedziwne i dla mnie niepojęte, ponieważ... No i masz, Babo, placek! Z chłopakami z Olsztyńskiego Stowarzyszenia Modelarzy "Warmia" (świetna ta plakietka!): I nasz Wydra Team (mieliśmy nadzieję, że popływamy canoe, ale tym razem się nie udało): Dziękuję Kolegom za wyróżnienia. Tym bardziej, że okrętów było naprawdę sporo i prezentowały wysoki poziom. Oglądałem je z ogromną przyjemnością A mój wypierdasek - liliput został wyróżniony razem z wspaniałymi Nagato (który chyba był nawet w Moson) i Arizoną w 1/200 - obydwa znane z łamów Forum. Piękne też były modele kartonowe m.in. ogromniasty Missouri. Ale czymś, co kompletnie mnie sponiewierało był wspaniały... Sołdek. Tak, tak zwykły handlowiec ale zrobiony tak, że spędziłem przy nim wiele minut. Imprezę ze wszech miar polecam, zaś do jedzenia -wielce urokliwą knajpę niedaleko rynku "Róże fiołki i aniołki". Ach, byłbym zapomniał: również Żona ma swoje trofea. Na pchlim targu naprzeciwko wystawy wyhaczyliśmy dwa stare, zgrabne krzesła. Ledwo to wszystko zmieściliśmy w aucie. Po konkursie obskoczylismy jeszcze Strzelno z romańską rotundą św. Prokopa oraz bazyliką z unikatowymi, rzeźbionymi kolumnami, a na do widzenia wykąpaliśmy się w Gople pod Mysią Wieżą. W W-wie byliśmy przed 23.00. Wycisnęliśmy ten weekend jak cytrynę!
  18. Nie miałem pojęcia o takich okrętach. Paczam!
  19. Szacun.
  20. Bardzo dziękuję organizatorom za świetną imprezę i Kolegom modelarzom za przywiezienie modeli które dostarczyły całej mojej rodzinie dużo radości z ich oglądania. Miło było poznać osobiście znajomych z Internetu. Do zobaczenia! EDIT: Żona kazała przekazać, że bardzo jej się podobało rozdanie nagród prowadzone przez Pana Eryka. Inteligentnie, z humorem i wyczuciem, a jednocześnie sprawnie i w dobrym tempie. Zaś syn do wieczora zaśmiewał się z Nagrody Oklapniętej Klapy!
  21. Michu, Z całą sympatią ale coraz bardziej ciulowe to są ostatnio komentarze wysyłane z Twojego konta. I nie jest to tylko moja odosobniona opinia. Ponieważ zaś Ty jesteś sympatycznym gościem, to zapewne jest sprawka zaginionego ostatnio płk. Mitrofanova. Odbądź z nim proszę przy okazji męską rozmowę, bo Ci tu krecią robotę robi. Albo odstaw mu wodę sodową która jak widać przy okazji upałów do głowy potrafi uderzyć (zwłaszcza, że pułkownikowski łeb pewnie przyzwyczajony bardziej do samogonu). Kolejny pomysł (lub eksperyment myślowy) który sugeruję Ci rozważyć, to nakłonienie tawariszcza M. do napisania na Britmodellerze, gdzie również się widujemy, kilku komentarzy takich jak ostatnio - o ciulowatych malarzach, przekombinowych projektach, skraczwnikach od siedmiu boleści itd. Stawiam dolary przeciwko orzechom, że tamtejsi moderatorzy wysłaliby pułkownika Mitrofanova tam gdzie ongiś poleciała bohaterska psina Łajka szybciej, niż napisałem tego posta. I w sumie trudno byłoby im się dziwić. Serdecznie i życzliwie pozdrawiam, Michu.
  22. Bardzo silna i dobra reprezentacja okrętów! A zwrociłeś może uwagę na imponujące Missouri z kartonu?
  23. Na żywo efekt jest naprawdę fajny, nie będę zmieniał. To jużbardziej irytuje mnie grubość lin między żurawikami - wybrałem zbyt gruby drut. Tymczasem staram się zwiększyć tzw. współczynnik humanistyczny powstającej pracy:
  24. No właśnie będzie tutaj o wędzeniu artylerii. Korwet zbudowano coś koło 300. Fascynujące jest to, jak były różne. Kilka serii, wiele różnych kamuflaży, polowe modyfikacje. Można by pomyśleć - każdy okręt jest inny. Hibiscus był własnie takim okretem, który miał całkiem sporo ciekawych detali. Większość korwet była uzbrojona w 40-mm / dwufuntowe działko Vickersa (tzw. pom-pom) wariantu VIII (QF2 Mk. VIII ) z charakterystyczną płytą - osłoną obsługi. Tymczasem na Hibiscusie zamontowano jego wcześniejszą wersję, pochodzaca jescze z czasów Wielkiej Wojny Mk. II (w które to działka wyposazono również naszą Burzę i Wichra). Byłem gotów dłubać ten element od podstaw, ale na szczęscie znalazłem żywiczno-blaszany zestaw rodzimego AJM-Models. Nie jest to może jakość Micromastera, ale po dodaniu ramkowych celowników uważam, że działo stanowi ozdobę mojego okręciku. Ubrojenie p-lot uzupełniły podwójne Lewisy (zestawowe - bardzo ładnie wyszły BlackCatowi). Oryginalnie były one usytuowane horyzontalnie. Odciąłem je od podstaw i przykleiłem tak, by czujnie wypatrywały wroga na niebiesiech. Zabrałem się też za środki ratunkowe. Najpierw szalupy. Lewą wywiesiłem za burtę - w czasie wojny często tak pływano (może po to, aby łódź była gotowa do natychmiastowego spuszczenia w razie storpedowania?) i tak też jest uwieczniona na fotografii okrętu, na której się wzoruję. Szalupy starałem się odtworzyć z różnymi elementami widocznymi na fotografiach prawdziwych szalup, a więc z drągiem i pasami stabilizującymi wychyloną szalupę, z siatkami i linami które pomagały zająć miejsce w łodziach. Co ciekawe - na Hibiscusie szalupy były kamuflowane. ' Na powyższych zdjęciach widzicie też owalną tratwę tzw. Carley Float. Jak wszystko na tym okręcie, nic tu nie może być normalnie. Chyba na żadnej innej korwecie nie widziałem tratw na wysokości pomostu dowodzenia. Zwykle są one umieszczone bliżej rufy, na specjalnych wspornikach na wysokości pom-poma. Hibiscus zaś w tym miejscu niósł tratwy... innego systemu - kwadratowe, zbite z drewna z pływakami w środku (niektórym Kolegom kojarzyły się z europaletami, względnie skrzynkami na pomidory). Poszukiwania w Internecie pozwoliły zdobyć trochę materiałów, pozwalających odtworzyć ich wygląd: A tu poniżej cekawostka: rozbitek ze storpedowanego handlowca który na takiej tratwie dryfował w oceanie 133 dni (!!!), dopóki go nie wyłowili rybacy u wybrzeży Brazylii. Mam zresztą takie wrażenia, że te tratwy były częściej stosowane na jednostkach handlowych. Tego rodzaju tratw żaden producent nie oferuje. Nie pozstało mi nic innego niż wydłubać je samu. Każda to 30 elementów. Trochę czasu mi to zajęło, kilka prób było nieudanych... Po pomalowaniu wyladowały na miejscu. A pom-pom naprawdę mnie cieszy... A na mojej liście "do zrobienia" pozostało 6 pozycji. Mam ogromną nadzieję, że do jutra godz. 8.00 - skończę! Michał.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.