Skocz do zawartości

Baas ArK

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    2 578
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Baas ArK

  1. Znaczy te "odbojniki"? Ok, będziem pruć.
  2. Jakby nie było wygląda hm... inaczej . Ni to Mustang, ni to... No właśnie co? Ale jak sam napisałeś: rzecz gustu, a cały tamten wątek jest dla zabawy, więc luz.
  3. Za wiele się nie naoglądasz. Części mało, a ja nie będę się tu doktoryzował. Skupię się na porządnym sklejeniu i pomalowaniu. A'propos malowania: skoro model ze starych wyprasek, to tak sobie myślę, że może i malowanie "po staremu" czyli Humbrolami (ale z aero). Na razie pierwsze kleje i kolorki: (Zinc Chromate jednak z Gunze - nie miałem w Humbrolach)
  4. Jak się robi takie "nie idealne mazie"? Pytanie najzupełniej poważne.
  5. Jak byście jeszcze chcieli w temacie brzydali, to tu jest cały wątek. Co prawda sporo zdjęć zniknęło w w mrokach historii, ale i tak można jeszcze się pośmiać lub dostać koszmarów (w zależności od psychiki ) : http://il2forum.pl/index.php?topic=14489.0
  6. Przed przystąpieniem do sklejania należy zapoznać się z instrukcją, a następnie głęboko ją schować. Jest bowiem mocno intuicyjna i chodzi tu o intuicję sklejającego . Nie zgadza się numeracja części, ich obecność w instrukcji i brak na wyprasce (oraz na odwrót) i wygląd elementów. No ale trza być twardym jak żelki z biedry i jak się załapie co jest co to można zaczynać. Główne elementy wycięte, oczyszczone i podszpachlowane ślady po wypychczach. Przy okazji objawiło się pęknięcie kadłuba w połowie długości kabiny (jasna smuga na zdjęciu), obecnie podklejona. Teraz sobie schną pokryte Humbrolem 147 jako podkładem. Pisałem, że będzie "na surowo", ale nie da się. Współczesne zestawy przyzwyczaiły człowieka do masy szczegółów, więc żeby choć trochę wypełnić pustkę kadłuba zrobiłem coś w rodzaju tablicy zegarów.
  7. Wypatrzyłem swoją "Czarną Wdowę"... I Lightinga (i parę innych rzeczy). I łezka nostalgii w oku ...
  8. Te "krzaczki" na płatach to też z masek?
  9. Książka p. Wagnera To był mój "elementarz". Obecnie już cokolwiek trąci myszką. Książki p. Moszczeńskiego nie znam to się nie wypowiem.
  10. Obie ładne Wolę klasyczną .
  11. Tylko uważaj, żebyś przy okazji nie załatwił goleni. na pewno nic więcej nie da rady wcisnąć do nosa? Upychanie do gondol silnikowych może nie dać efektu. Za małolata w ten sposób dopychając załatwiłem podwozie w P-61 (bodajże NOVO). Może jako plan awaryjny warto jakąś przeźroczystą podpórkę skonstruować. Miałem B-25 w wersji H (też Italeri) i samo wypełnienie nosa ołowiem wystarczyło. Niestety tylko sam boxart mi się ostał, bo kiedyś podczas mojej dłuższej w domu nieobecności dorwały się do niego rączki pomiotów (bo nie da się tego inaczej określić) znajomych - finału można się domyślić.
  12. Jak śpiewał klasyk: "... I tylko napis błyszczy: NIE STRZELAĆ DO PIANISTY"
  13. Zdecydowanie jest się czym pochwalić!
  14. Mam TT. Mieliśmy z Młodym budować makietę. Kilka lat gromadzenia torów sygnalizacji, sterowników i... wszystko wylądowało w pudle, razem z gotową matą. Coś w tym stylu: Nie moja, zdjęcie z netu, ale taka. Gelandemate TT-Start czy jakoś tak się nazywała. Młody dorósł poszedł "na swoje", a to wszystko zostało. Razem z trafem (też takim jak na zdjęciu) i mostami samoróbkami.
  15. Modelaków używałem krótko. W sumie nie potrafię powiedzieć jak się nimi malowało, bo miałem ich niewiele, chyba dwa zastawy i kilka dokupionych luzem. Pozatym wtedy byłem mocno początkujący i raczej zalewałem nimi model. Do rozcieńczania używałem terpentyny balsamicznej ze sklepu dla plastyków. Jedno co zapamiętałem to to, że zdarzyło mi się parę razy, że te same kolory miały różne odcienie i faktury. To mnie cokolwiek do nich zniechęciło.
  16. Ależ ja o słowie pisanym nie cyfrowym. Takim szczytem beznadziejnego tłumaczenia była dla mnie kiedyś Asy lotnictwa III Rzeszy" S. Mitchama. Była, dopóki nie trafiłem na "Bitwę o Anglię" S. Bungaya. Jak lubię czytać tak nie byłem wstanie strawić więcej jak dwóch stron jednorazowo. Masa uproszczeń (gruppen = grupa to chyba najmniejsze), błędów (l. mnoga = l. pojedynczej) i powielania mitów (chociażby o zniszczeniu polskiego lotnictwa na ziemi drugiego dnia wojny).
  17. Jak czytam niektóre współczesne wypociny, zwłaszcza te tłumaczone z zagramanicznego na nasz, przez tłumaczy korzystających z translatorów i nie mający przy tym podstawowej wiedzy dla danej dziedziny to zdecydowanie wolę te publikacje z przed 30-tu czy 40-tu lat.
  18. Jeśli to jest "jeden wielki eksperyment" i "totalny żywioł" to ja się wypisuję i idę bałwany lepić póki jeszcze jest śnieg. Piękna robota jak na powrót po dwudziestu latach
  19. Drugim moim w Projekcie grupowym będzie tytułowy Curiss P-36/H-75 Hawk. Zaczynamy od krótkiego przeglądu zawartości: Jak widać części nie ma za wiele. Jednak formy dużo bardziej zjechane niż były w przypadku Aichi. Środek - pustynia, a na zewnątrz wypukłe nitowanie i linie podziału, dwa średniej wielkości kratery na płatach, częściowo zalany otwór na zaczep podstawki i taka ciekawostka ornitologiczna: reflektor odlany razem z płatem. Nie jestem pewien czy lepszym wyjściem będzie spiłowanie nitów i linii na gładko, czy zostawienie i zaakcentowanie na koniec suchym pędzlem. Czekam na opinie w tej sprawie. Oszklenie: Szkło jakie jest każdy widzi. Średniej grubości, z nadlewkami, lekko soczewkujące, ale z niezbyt grubymi imitacjami ramek. Nie wiem tylko po co są te kołki na bocznych szybach (widoczne na zdjęciach koła w połowie wysości części) umieszczone od wypukłej strony. Czy to są dystanse, czy do spiłowania? W instrukcji wygląda to zupełnie inaczej - całe oszklenie jako jeden element. Zresztą instrukcją nie ma się co przejmować za bardzo, oszklenie to nie jedyny element, który inaczej wygląda na rozpisce, a inaczej na montażu. Podobnie z numeracją części. Np. nr. 11 i 12 na rozpisce wydechy (chyba), na montażu rudder i fotel. Kalki: Przesunięte, pozalewane, w nadmiarze i raczej nie będę ich używał. Całość chcę zrobić w malowaniu fińskim. Tak więc swasty wezmę z zapasów własnych, a z kalek zestawowych to co najwyżej serial CUw-551. Plan "B" przewiduje malowanie amerykańskie, plan "C" - norweskie (nie przewidziane przez producenta). Nie długo rozpoczęcie, a kogo nie zraża moje ślimacze tempo + zdjęcia warsztatowe z telefonu, może zacząć wygniatać fotel przed monitorem. Na koniec tylko przypomnę: Nie jestem pewien czy lepszym wyjściem będzie spiłowanie nitów i linii na gładko, czy zostawienie i zaakcentowanie na koniec suchym pędzlem. Czekam na opinie w tej sprawie.
  20. Pięknie wyszło malowanie budy. A jak leży na kadłubie?
  21. OPie! Tu są tacy, co będą do siebie siekierami rzucać o to która grubość linki będzie lepiej oddawać przewód antenowy, a Ty piszesz, że "tylko 1 cm"
  22. To znaczy, że co? Nie było wogóle środka czy czy jednej strony (kartki) brakuje? Jeśli ta druga opcja to podaj która, to Ci podeśle foto.
  23. Taki jest plan, na razie studiuję kwitologię...
  24. Wiemy, wiemy taki skrót myślowy Młody modelarz to za te 20 (no +5) zł to kupi sobie HB Easy Assembly i nie będzie się doktoryzował.
  25. Przerabiałem ten temat u siebie i myślę, że powinieneś lekko zmniejszyć wysokość poszczególnych sekcji, tak aby wstępnie równo leżały. Później i tak będzie trzeba sprawdzać i korygować ich wysokość na kadłubie. Bo wbrew pozorom będą odstawać.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.