-
Liczba zawartości
483 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
4
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez tenzan
-
Ruszamy dalej z M6A - acz po sporej przerwie. Seiran zmontowany, tzn. posklejany płatowiec oraz pływaki. Tradycyjnie, po wyszlifowaniu spoin i niedoróbek (pomimo stosowania zasady "3 razy przymierz, raz przyklej", na pływakach linie podziału blach nie do końca się zeszły), położyłem podkład białego Surfacera 1000. Biały podkład dałem celowo. Następnie, preshadnig - w kolorze czerwonym. Jako, że pozostała mi nadwyżka farby pomarańczowej, uznałem, że ten kolor też może mieć zastosowanie w malowaniu tego samolotu, toteż podkład czerwony pod pomarańczowy, wydał mi się zasadny. Kolejnym krokiem było położenie koloru pomarańczowego - na próbę tylko dolne powierzchnie. Kładłem dosyć rzadką farbę, kilka warstw. Efekt mnie zadowolił, acz trzeba będzie położyć jeszcze warstwę. W międzyczasie zająłem się też wózkiem transportowym. Złożony "na sucho" i pociągnięty Surfacerem 1200: Malowanie: Wózek potraktuje lekkim washem i następnie zmatowię, ale to może w kolejnej odsłonie relacji. C.D.N.
-
Bajeranckie wykonanie Aż miło popatrzeć...
-
Generalnie, wczesne Claude dostawały kamuflaż w warunkach polowych, toteż trudno było o jakieś super dokładne wytyczne względem malowania. Co do symetryczności - rozkład plam mógł być podobny po obu stronach, ale nie symetryczny.
-
Model zacny, acz faktycznie - widać zmagania z Hinomaru na kadłubie. Poza tym, czy aby boczne Hinomaru nie powinny być ciut wyżej?
-
Wygląda bardzo dobrze, choć model toporny
-
Drobne ubrudzenia nie zaszkodziłyby, aczkolwiek i na czyściocha samolot prezentuje się bardzo ładnie. Następny nocny "Japończyk" to Gekko czy Judy w wersji S? Czekamy z niecierpliwością
-
Ładna 11-stka Wykonanie naprawdę zacne, aczkolwiek pilot ma taką minę, jakby pociągnął łyk zwietrzałego bimbru ;)
-
Morane Saulnier MS 406 C.1 | AZmodel 1:48
tenzan odpowiedział Hubert Kendziorek → na temat → [L]Galerie
Model śliczniusi, zwłaszcza malowanie No i plus za cierpliwość do short-runa... -
Widać, że włożyłeś serce w ten model. Relację śledziłem w wielką uwagą, podziwiając kunszt i precyzję wykonania, zwłaszcza malowanie przypadło mi do gustu. Efekt końcowy robi wrażenie. Super model bardzo ładnego samolotu.
-
Nocna wersja Gingi - brzmi smakowicie. Ładny samolot. Gdybyś potrzebował informacji na temat malowania mam kilka książek, w tym poświęconą P1Y1, - jest sporo zdjęć. Służę.
-
Naprawdę, Draken robi wrażenie Świetne wykonanie! Czekam na kolejne Twoje modele, miło popatrzeć.
-
Każdy Japoniec mile widziany, zwłaszcza dobrze zrobiony Doczepiłbym się jedynie do koloru dodatkowego zbiornika paliwa. Zbiorniki wtedy często wykonywano z drewna (deficyt aluminium) i malowano na jasnoszary kolor. A duże, japońskie - hmmm - Emily, Mavis, Betty? Czy coś innego?
-
Bardzo fajnie zrobiony model, no i zdjęcia black&white podobają mi się wielce. Co następne na składzie? Też jakiś staroć?
-
Zapowiada się ciekawie. Chętnie popatrzę, zwłaszcza, że początki obiecujące
-
Gratuluję ukończenia modelu! Ładnie zrobiony, podoba mi się, zwłaszcza w oprawie historycznej, którą nam tu zaserwowałeś. Zapewne będą kolejne Karasie? Czekam
-
Jest moc. Super wykonanie
-
Pod kątem wykonania model bardzo mi się podoba - fajna maszyna, ładnie sklejona, mocno utytłana wojennym losem. Ma swój urok. Co do zgodności z historią, to nie wiem, czy Grace były aż tak wyeksploatowane. Weszły do linii pod koniec wojny, zbytnio się nie nalatały. Są zdjęcia pokazujące stopień zużycia, ale nie aż taki. Co do aotake, wydaje mi się, że Japończycy wtedy używali interior green we wnękach podwozia i komory bombowej (albo wcale nie malowali), ale nie dam sobie czegokolwiek uciąć, że tak było na 100%. Generalnie, fajne wykonanie samolotu, który sam w sobie ładnie wygląda.
-
Nie jestem fanem rur, ale Twoje modele przyprawiają me serce o szybsze bicie (bez podtekstów ;) ). Piękne wykonanie! Takie modelarstwo lubię, bez napinki, liczenia nitów, wykonane dla rozrywki i satysfakcji. Jedynie Su-22 wydaje mi się ciut za bardzo styrany lataniem, a przecież na szaro przemalowano je stosunkowo niedawno. Jednakże, ekspertem od Su-22 nie jestem. Inna sprawa, że pewnie polatają jeszcze trochę u nas, bo o następcach to jedynie się mówi, toteż będa miały okazję, aby lakier spłowiał
-
Mitsubishi G4M "Betty". Gdybym miał wskazać mój ulubiony samolot to maszyna ta miałaby szanse na podium, a w kategorii "bombowce" zapewne na pierwsze miejsce. Dlaczego? Tak zwyczajnie samolot mi się podoba, zwłaszcza w wersji G4M2, do tego stanowił trzon lotnictwa bombowego Cesarskiej Japońskiej Marynarki Wojennej podczas wojny na Pacyfiku. Samolot ten odniósł spektakularne sukcesy (zatopienie brytyjskich okrętów "Prince of Wales" i "Repulse" - przy pomocy starszych G3M Nell, czy ciężkiego krążownika "Chicago"), ale ponosił też dotkliwe porażki. Od 1943 roku straty tych maszyn przybrały alarmujące rozmiary, aczkolwiek już wcześniej okazało się, że Mitsubishi Betty ma kilka wad. Samolot powstał na zamówienie Cesarskiej Japońskiej Marynarki Wojennej, która widziała potrzebę budowy dwusilnikowych, operujących z lądu samolotów uderzeniowych. Pierwszym udanym samolotem tego typu stał się Mitsubishi G3M "Nell", jednakże Japończycy szybko zaczęli projektować jego następcę. Marynarka wymagała ogromnego zasięgu, dobrej prędkości, możliwości przenoszenia torpedy i uzbrojenia defensywnego, w postaci m.in. działka 20 mm ulokowanego w ogonie samolotu. Były to wyśrubowane wymogi, ale japoński inżynier Honjo Sueo zdołał opracować samolot spełniający wymogi Marynarki, co do zasięgu i prędkości. Jednakże, coś za coś. Zasięg rzędu 4800 kilometrów uzyskano instalując zbiorniki paliwa pozbawione warstwy samouszczelniającej, a aby oszczędzić na masie, samolot nie posiadał opancerzenia stanowisk załogi. Wersja G4M1 weszła do produkcji przed wybuchem wojny na Pacyfiku, a podczas jej pierwszych miesięcy odniosła liczne sukcesy. Jednakże, kiedy "Betty" napotykały dobrze zorganizowana obronę, zaczęły ponosić ciężkie straty. Już 17 lutego 1942, podczas ataku na lotniskowiec USS "Lexington", 4. Kokutai stracił 15 z 17 użytych bombowców. W trakcie dalszych walk "Betty" doczekał się ironicznych określeń typu "latająca zapalniczka", "jednostrzałowa zapalniczka" czy "zapalniczka Typ 1". Pozbawiony samouszczelniających się zbiorników paliwa i opancerzenia samolot okazał się łatwą zdobyczą dla wrogich myśliwców, jeżeli japońska eskorta była zbyt słaba. Podczas walk o Guadalcanal "Betty" poniosły poważne straty, a kilkakrotnie ich formacje uległy zdziesiątkowaniu, zwłaszcza podczas ataków torpedowych wykonywanych z niewielkiej wysokości. Od 1943 maszyny te zaczęto wykorzystywać do ataków torpedowych i bombowych nocą, w której odniosły pewne sukcesy. Nie zmieniało to faktu, że G4M1 był zbyt łatwy do zestrzelenia, a straty rosły. Próby modernizacji samolotu, poprzez wzmocnienie uzbrojenia obronnego, zastosowanie mocniejszych silników, jak też poprawienie ochrony zbiorników paliwa i stanowisk załogi przynosiły połowiczne rezultaty. Wersja G4M2, produkowana w licznych odmianach, posiadała grzbietową wieżyczkę z działkiem 20 mm, do tego w późniejszych wersjach boczne karabiny 7,7 mm zastąpiono działkami. Jednakże opancerzenie stanowisk załogi pozostawało dalece niewystarczające, a zbiorniki paliwa miały tylko połowiczną ochronę. Do tego dochodziła rosnąca przewaga USA w powietrzu, przeradzająca się w dominację. Straty "Betty" rosły. Pod koniec wojny sytuacja Japonii zmusiła decydentów wojskowych do zastosowania desperackich środków, w postaci ataków samobójczych. Jednym z pomysłów było wykorzystanie samolotów-pocisków o napędzie rakietowym MXY-7 "Ohka". Ten niewielki samolot o napędzie rakietowym, pilotowany przez lotnika-samobójcę, miał atakować cel z dużą prędkością (800 km/h), co miało uniemożliwić przechwycenie go przez myśliwce US Navy. Jednakże, do napędu zastosowano proste silniki rakietowe na paliwo stałe, co ograniczało zasięg "Ohka" do marnych 35-37 kilometrów. Dlatego Japończycy przystosowali G4M2 "Betty" do przenoszenia samolotów-pocisków w pobliże wrogiej floty. Koncepcja ta była krytykowana przez część japońskich dowódców, m.in. admirał Wada Misao stwierdził, że wobec dominacji amerykańskiej w powietrzu G4M2 "Betty" z podczepioną "Ohka" nie mają szans zbliżyć się do przeciwnika, zwłaszcza, że japońskie lotnictwo myśliwskie ma nikłe szanse zapewnić im efektywną eskortę. Głosów rozsądku jednakże nie słuchano. G4M2 "Betty" przystosowane do przenoszenia "Ohka" znalazły się w składzie 721. Kokutai nazwaną "Jinrai Butai" (Boski Grom). W jej skład wchodziły myśliwce, jak też wspomniane nosiciele (G4M2E) i oczywiście samoloty-pociski. Pierwsze bojowe użycie "Ohka" miało miejsce 21 marca 1945 roku. Amerykańskie zespoły lotniskowców atakowały wtedy cele w Japonii, a przekoloryzowane meldunki o ciężkich stratach zadanych Jankesom przez kontratakujące siły japońskie zachęciły dowodzącego 5. Flotą Powietrzną wiceadmirała Ugaki Matome do wysłania w powietrze G4M2E z podczepionymi samolotami-pociskami "Ohka". Wystartowało 18 "Betty", towarzyszyło im około 30 myśliwców "Zero". Misja skończyła się całkowitą katastrofą. Zgodnie z przewidywaniami co rozsądniejszych dowódców Amerykanie nie mieli problemów z namierzeniem i zniszczeniem "Betty" obciążonych "Ohka". Myśliwce US Navy unicestwiły niemalże całą formację, do bazy wróciły jedynie ocalałe myśliwce, natomiast cały 711. dywizjon G4M2E został wystrzelany. Dokumentuje to niniejszy filmik: Jeżeli ktoś lubi japońskie anime, to poniżej link do filmu Reiji Matsumoto "Cockpit" (część 2). Animacja luźno nawiązuje do wydarzeń z 21 marca 1945 roku Generalnie, koncepcja "Betty" plus "Ohka" nie sprawdziła się. Zbyt mały zasięg samolotu-pocisku powodował konieczność zbliżenia się do wroga na odległość narażającą samolot-nosiciel na przechwycenie i zniszczenie. Ocenia się, że ofiarą "Ohka" stał się jedynie niszczyciel USS "Mannert L. Abele", zatopiony w dniu 12 kwietnia. Co ciekawe, Amerykanie ochrzcili "Ohka" nazwą "Baka", w języku japońskim oznaczającego głupka. Wracając do modelu - biorę się za G4M2E "Betty" plus Ohka z zestawu Hasegawa 1:72. Wykorzystam też maski Eduarda dedykowane to tego modelu, ze względu na bogate oszklenie bombowca. Maszyna jest w skali 1:72, acz to mój jednorazowy (jak sądzę) wyskok w tej skali. Niestety, na G4M2 "Betty" w skali 1:48 zapewne nie mogę liczyć, a przerabianie zestawu Tamiya (wersja G4M1 na G4M2) to nie ma moje siły (zbyt wiele przeróbek, plus dorobienie od podstaw wieżyczki grzbietowej). Jako, że G4M2 to mój ulubiony bombowiec, zdecydowałem się na skalę 1:72. Na pierwszy rzut oka model wygląda dobrze, acz razi duża ilość wypychaczy we wnętrzu kadłuba. Niby po zamknięciu niewiele będzie ich widać, ale zdecydowałem się zalać je Mr Surfacer 500 i wygładzić. Złożyłem też kadłub na sucho, pasuje wszystko. Jako, że w tej wersji "Betty" boczne stanowiska strzeleckie były umieszczone asymetrycznie (aby strzelcy nie przeszkadzali sobie w prowadzeniu ognia), należy zakleić fragment kadłuba, producent bowiem wypuszcza też serie wcześniejszych wersji G4M2, gdzie stanowiska były symetryczne. Na miejsce łączenia ostrożnie położymy Mr Surfacer 500 (aby nie zalać linii podziału blach) i wyszlifujemy. W międzyczasie złożyłem też skrzydła. Niespodziewajka: Takich rzeczy nie lubię, zwłaszcza u producentów, którzy mają pewną renomę. Zagotowałem wodę, zrobiłem herbatę z miodem, odlałem nieco gorącej wody do miski, zanurzyłem skrzydło, zacząłem delikatnie odkształcać w pożądaną formę, powtórzyłem parę razy. Kiedy część płata przybrała oczekiwany prosty kształt, zanurzyłem ją w zimnej wodzie. Problem rozwiązany... c.d.n.
-
Ładna kolekcja japońszczyzny. Takie eleganckie, modelarskie sushi podane na tacy Co do planowanego Seirana, to raczej bomba 800 kg niż torpeda Typ 91, ale to już Twój wybór Gratuluję wykonania!
-
Mam ten samolot na składzie i chętnie popatrzę jak się klei
-
Japończycy w maszynach prototypowych, zwłaszcza pierwszych egzemplarzach, nie zawsze instalowali uzbrojenie. Najpierw testowali własności lotne maszyny, jej osiągi, a dopiero potem - jak dana maszyna sprawuje się obciążona uzbrojeniem i amunicją, i czy jest stabilną platformą do prowadzenia ognia (w przypadku myśliwców). Czekam na kolejnych Japońców ;)
-
Prototypowy Kawanishi zacny, ale doczepiłbym się do okopcenia działek. To był prototyp, toteż w rzeczywstości aż tak bardzo się nie nastrzelał. Musiałbym sprawdzić czy w ogóle miał zamontowane uzbrojenie.
-
Świetny model Gratulacje!
-
SB2U-3 Vindicator 1:48 A.M. - Koszmar spod Midway
tenzan odpowiedział kornik_69 → na temat → [L]Galerie
Betty, Yamamoto... Odczuwam modelarski dreszczyk emocji, milordzie
