Celem każdej akcji bojowej, strategicznym, czy taktycznym jest w sumie "zatłuczenie" przeciwnika. Tu pełna zgoda co do intencji Luftwaffe.
Zdanie: "RAF starał się ze wszystkich sił z nory nie wychodzić" jest fałszywe, ahistoryczne i nielogiczne. Do siedzenie "w norze" nie trzeba żadnych sił i tutaj te "wszelkie siły" po prostu powodują śmiech. Po co rozbudowa dywizjonów myśliwskich, po co produkcja, nowe fabryki myśliwców, skoro miały siedzieć w norze? Skąd wreszcie znaczne straty Luftwaffe? Skąd znaczne straty obrońców, skoro strategicznie przesiedzieli bitwę w kantynach, zamiast dać się wyciągnąć w powietrze i ginąć za króla? Pomijam tu kwestię kto kogo bardziej "zatłukł", bo bitwa w istocie była remisem ze wskazaniem na RAF, co biorąc pod uwagę okoliczności było i tak sukcesem Luftwaffe. Spiton, tak jak Cię lubię, tak czasem nie rozumiem. Być może czepiłeś się jakiegoś "siedzenia w norze" przy opisie strategii, która wykluczała akcje ofensywne myśliwców nad kontynentem? Tak, rzeczywiście unikano tego typu akcji, bo jak już wiesz priorytetem była obrona własnych lotnisk i miast przed bombowcami. Wiedz też, że opór RAF z czasem tężał. Straty były uzupełniane, ale mimo to przeciętne umiejętności w walce i koordynacji dowodzenia rosły, natomiast morale i wola walki po stronie Luftwaffe systematycznie spadała. Lotnicy bombowi wiedzieli, że nie będą mogli liczyć na lot bez walki i że raczej na pewno ktoś nie wróci. Poległo sporo czołowych niemieckich myśliwskich asów, wielu zażyło kąpieli w Kanale. I to wszystko dzięki flegmatycznej strategii siedzenia w norze. Może to był faktycznie najlepszy sposób? Siedzieć i czekać, aż się niemieckie samoloty wylatają?
Czytałes Kesselringa ? Czy tylko dywizjon 303 ?? Gdyby Anglicy dali sie wciagnąc w Bitwe, to by się szybko wykrwawili.I nie mieliby sił na odparcie inwazji. Nawiasem mówiąc, jak napisałem planów inwazji nigdy nie było, mimo, że podjęto akcje pbojowe. Co pokazuje, że Hitler nigdy nie miał zamiaru opanowac wysp, a jedynie rozjuszyć Brytyjczyków. Inwazja to była oddolna inicjatywa Wermachtu . Radze czytać wspomnienia dowódców, a nie podreczniki szkolne