Witajcie. Chciałbym przedstawić mój pierwszy skończony model. Wiem, że poziom jest taki sobie, ale nie sądziłem, że w ogóle dotrwam do końca. Poza tym jego wykonanie dało mi kopa do pracy przy kolejnych modelach. Nie będę więc ściemniał - błędów jest sporo. Wiem, że je wyłapiecie, więc choć po części sam się wyspowiadam ;)
Lakierowanie wykonałem farbami Vallejo, bo takie kiedyś kupiłem. Pierwsze malunki robiłem pędzlem (Italeri - okrągłe trzonki, odradzam) i zatrzymałem się na osłonie silnika - nie wyglądała dobrze. Kiedy wróciłem do zerówki miałem już aerograf, więc zmyłem wszystko i położyłem farby na nowo. Nie było tak źle jak niektórzy straszą. Niestety kolor bazowy kładłem źle rozcieńczony (+ za mało retardera) i wyszła dość gruba, chropowata warstwa, która zalała częściowo detale nie wspominając o zasychaniu na dyszy. Z kolejną było lepiej - sukces gwarantuje więc odpowiednia ilość retardera i dobre rozcieńczenie. Jednak nie umywa się to do komfortu malowania farbami Tamiya. Co do kolorystyki - dobrana na podstawie tego co wyczytałem w Internecie. Wiem, że zdania są w tej kwestii podzielone - tutaj nie miało to dla mnie aż takiego znaczenia.
Mimo świetnego spasowania udało mi się spartolić niektóre łączenia, ale na szczęście gównie na spodzie... Razu pewnego spadło mi również z szafy pudełko z drobnicą i jedna z klap podwozia zaginęła na wieki. Na szczęście w pudle były dwa zestawy klap i dorobiłem ją z tej do wersji zamkniętej. Różnicę widać, ale nie jest tragicznie (chyba).
Największe problemy miałem z oszkleniem i kalkami. Te pierwsze wymagało czasochłonnego i trudnego maskowania (przynajmniej dla mnie). Niestety po ściągnięciu masek wyszły podpłynięcia farby - udało się je na szczęście usunąć, widoczne były też zabrudzenia od wewnętrznej strony. Musiałem zatem ją odkleić, wyczyścić i pononie wkleić. Przy okazji złamał się maszt anteny... Dlatego też samej anteny nie ma (zerwała się). Jeżeli chodzi o kalki, to grube były jak skóra słonia. Długo się z nimi siłowałem i niestety poszło mi bardzo słabo. Na pewno nie pomogło kiepskie przygotowanie powierzchni (dało się we znaki również przy washu) i braki w chemii (używałem tylko max fit strong - Tamiya). Po fakcie poczytałem co nieco o starych kalkach Tamiya, ale było już za późno. Dociekliwi pewnie zauważą również błędny numer boczny - jest 872 zamiast 874. Wytłumaczenie jest prozaiczne - pomyliłem się, wybrałem złe kalki.
Sporo tego (i jeszcze więcej), ale dużo się nauczyłem i mimo wszystko jestem zadowolony z tego co robiłem. Stawiam go na półce i idę dalej. Może kiedyś zrobię go jeszcze raz... Nie licząc wypukłych linii podziału (część taka jest), to na prawdę świetny zestaw.
Bądźcie łaskawi również jeśli chodzi o same zdjęcia - to max. co udało mi się wyciągnąć w obecnych warunkach domowych (nie mam dobrego oświetlenia i poluję na słońce za oknem).
Pozdrawiam