Skocz do zawartości

persyMG

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    96
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez persyMG

  1. Bardzo fajny, Podstawka też. Tylko szkoda, ze chociaż kierowcy nie ma.
  2. W samej scence aż tak bardzo różnicy rozmiaru między ułanem a czołgistą nie widać (nie rzuca się w oczy). Natomiast pokazałem to jako ciekawostkę. Bo niby obaj panowie w skali 1/35, ale w czasie roboty nad modelem w pewnym momencie coś mi nie pasowało... jak ich położyłem obok siebie to się lekko zdziwiłem
  3. Znany pojazd, znany model od IBG (35046) w mojej propozycji podania. Dodatkowo – ułan na koniu od M-Model (35002) Scenka miała być pozycjonowana we wrześniu 1939, pojazd w trakcie zwiadu lub marszu, więc zakładałem, że będzie raczej zamknięty. Niemniej, wnętrze wykonałem i częściowo ulepszyłem, zwłaszcza tam, gdzie przewidywałem, że jednak coś może być widać. W uzupełnieniach bardzo pomocny był ten temat , w którym wiele szczegółów i braków w modelu zostało wyjaśnionych. Początkowo TKS miał po prostu stać na polu, ale z czasem pomysł wyewoluował – pole zmieniło się w rżysko (w końcu wrzesień) i przyjechał ułan, który ma też pośrednio pokazywać jak małe były TKSy, a całość można by opatrzyć tytułem „Szwaby pod lasem!” Malowanie – Hataka C (pierwszy raz używałem farb celulozowych – super!) + Model Master + Ammo MIG No i wyszło tak: Sam model TKSa znany, więc chyba nie ma co opisywać. Spasowany nieźle, jakościowo też OK. Dziwi kilka braków i błędów merytorycznych wskazanych wcześniej przez inne osoby, które go robiły. Najbardziej dziwi brak osłony na silnik – bo to duży element dominujący we wnętrzu. A z innych rzeczy - gąsienice to koszmar. Co do ułana – koń i figurka bardzo ładna, dość dobrze spasowane elementy, aczkolwiek przy pierwszej próbie wsadzenia ułana na konia połamałem mu nogi. Najwyraźniej koń przytył w transporcie. Ostatecznie trzeba było trochę spodnie ułanowi podciąć od strony kobyły Ponadto, zmieniłem ułanowi ułożenie ręki (w zasadzie dorobiłem całą rękę w innej pozycji). Natomiast co jest złego w tej figurce to… rozmiar. Ułan jest o jakieś 15-20% za duży! Na zdjęciu – kierowca z zestawu TKS i ułan. Ja wiem, że ułani to byli chłopy na schwał, a do czołgów to pewnie brali skromnych wzrostem… ale bez przesady. Wygląda jak tata z synkiem. A stopy ułana to już w ogóle. But ułana ma jakieś 11mm wzdłuż podeszwy czyli 38,5cm w realu. To jest rozmiar 50, albo i więcej! Ogólnie – myślę, że ostatecznie ułan wyszedł całkiem nieźle, a TKS i podstawka poprawnie. Na żywo całość wygląda znacznie lepiej niż na zdjęciach. Zdjęcia z bliska wyciągają rzeczy, które przy normalnym spojrzeniu są zupełnie niewidoczne . Chociaż, z drugiej strony, im dłużej patrzę, tym jakoś mniej jestem zadowolony… ale chyba wiem gdzie popełniłem największy błąd.
  4. Cuś jakby pikny, Panie!
  5. Świetny.... aż czuć zimno zimy w czasie której ten czołg był.
  6. Po tytule (AT-T) myślałem, że to jakiś kroczący stwór ze Star Wars.... ... i w sumie prawie trafiłem, bo to taki Sawieckij Wszędołaz
  7. Renault FT (zwykle nazywane FT-17, choć to nie zupełnie poprawne) z 1. Pułku Czołgów, rok 1920. W planie miał być zrobiony patriotycznie na 15 sierpnia.. zdążyłem na 11 listopada Meng Model TS-008 1/35 + blaszki Voaget i E.T. model Malowane (w wiekszości) MIG-AMMO + Model Master Całość wyszła +-poprawnie, ale nie do końca tak jak chciałem (zwłaszcza niektóre obicia i część brudzenia )... Co do pojazdu, to jak widać ma to być nr 1716 - "Mars". Odbiega on kamuflażem od jeżdżącego, odrestaurowanego egzemplarza ponieważ kamuflaż tegoż zupełnie nie pokrywa się ze zdjęciem oryginału. Moja wersja też nie jest 100% zgodna, ale moim zdaniem jednak mu bliższa. Zapewne ktoś zauważy, że schemat kamo na wieży jest inny niż na kadłubie. Wg mnie tak było w rzeczywistości - jest jedno zdjęcie pojazdu. Widać na nim, że na kadłubie słabo, ale jednak widoczne są czarne pasy rozdzielające kolory, a na wieży ich nie ma. Ponadto, w ewidencji pojazd miał karabin, a na zdjęciu ma działo więc musiał mieć wymienianą wieżę. Wyjaśniałoby to różnice malowania. Zapewne zauważyliście, że w niektórych miejscach są w modelu szpary między elementami... ... ale to dlatego, że wszystkie klapy są ruchome: Odnośnie koloru wnętrza, to gdzie nie spojrzeć, zwykle modelarze robią białe. Ale jak się przyjrzeć zdjęciom... to zacząłem mieć poważne wątpliwości. Moim zdaniem całkiem sporo pojazdów w okresie zaraz po I WŚ miało ciemne (zielone?) wnętrze. Do takiego wniosku doszedłem jednak w momencie, gdy bryła była już prawie "zamknięta" i nie było jak tego zmienić. Sam model całkiem dobrze składalany, dość szczegółowy, ale kilka rzeczy mogłoby być dopracowanych trochę lepiej. Najgorsza sprawa to gąsienice, które mają spore luzy prze co robią się przez to o pół ogniwa za długie i źle się układają. Co do blaszek, to użyłem Voyagera i E.T Model. Główna różnica między nimi to to, że Voyagery mają elementy podwozia (dość ciężko składalnego pod względem zachowania geometrii, a do tego z kilkoma elementami o błędnych wymiarach), a w E.T. są m.in. włazy przednie. Reszta się w dużej części pokrywa, ale E.T. są lepiej spasowane z modelem i sensowniej zaprojektowane. Klapy silnika robione częściowo własnoręcznie. Muszę wyciągnąć wnioski i poprawić technikę w następnym modelu.
  8. persyMG

    Zapomniany Tygrys...

    Fajny karmnik dla ptaków
  9. Koszmar modelarza - kończy się miejsce na półkach Ale na szczęście jeszcze jest pusty kawałek ściany na następną gablotkę ?
  10. Bardzo ładny. Tylko skąd na pustyni taki wielki betonowy postument?
  11. Bardzo przyjemny. Zwłaszcza kadłub klasa... wygląda jakby był na prawdę pokryty sklejką.
  12. Bardzo fajna robota... w sumie dobry pomysł - po co kupować nowy, drogi zestaw, który ma być wrakiem jeśli ma się już wrak modelu "w magazynie"
  13. Bardzo ładnie zrobione brzydactwo
  14. To z takich starszych - Gdańsk Rębiechowo 94 Pamiętam pokaz MiGów 23, gdzie latali nisko nad publicznością (niewyobrażalne w tej chwili), z dużymi prędkościami, może nawet przydźwiękowymi i dopalaczach. Ludzie kładli się na ziemię ze strachu Gdynia 98 "Dawne" (kilka edycji było) pokazy w Gdyni pamiętam jako bardzo fajne - dużo ciekawego sprzętu było. Mam sporo zdjęć, ale analogowych. Fajne były też pokazy/pikniki w Pruszczu Gdańsku, zwłaszcza te pierwsze.
  15. persyMG

    Mark IV, Takom, 1/35

    Tak, drut Aber 35A013. Powiedzmy, że jego realizm jest średni. Teraz, gdy popatrzyłem na zdjęcia to doszedłem do wniosku, że może trzeba było trochę powyginać "kolce" na różne strony? Początkowo kupiłem drut jakiejś węgierskiej firmy, który chyba wyglądałby nieco lepiej, ale jak zacząłem liczyć ile tego potrzebuję to wyszło, że mam go zdecydowanie za mało. Widziałem też w necie różne tutoriale jak założyć fabrykę własnego drutu
  16. Mark IV Male czyli mastodont na spacerze z przeszkodami Robiony praktycznie w całości "z pudła". Oryginalny pojazd istniejący do dziś jako muzealny, ale nie przywiązywałem się szczególnie do ścisłego odwzorowania historycznego. Farby w większości Ammo MIG + gdzieniegdzie Model Master, pigmenty Ammo i Vallejo Stopień zadowolenia z końcowego rezultatu - średnio na +.
  17. Gąsienice Bronco są całkiem fajne. Użyłem ich (aczkolwiek nieco innej wersji) w tym modelu. + Wykonane OK, dość łatwo się składają - tylko trzeba sobie przygotować odpowiednie "prawidło" i oszczędnie działać klejem - Wycięcie i przygotowanie (podszlifowanie) wszystkich części to parę dni roboty i ból paców - to jest jakieś 400 części na jedną gąsienice Trzeba tez uważać z łącznikami - są delikatne. - pojedyncze ogniwa są o ułamek mm za krótkie więc na jedną gąsienicę wchodzi o kilka (3 albo 4?) ogniw więcej niż było w rzeczywistości. Wizualnie tego nie widać, ale jakiś purysta może kręcić nosem. W pudełku jest zapas ogniw - mi chyba zostało kilkanaście.
  18. Trzeba mieć duży dom... a nawet posesję, żeby to wszystko składować A jak już te wszystkie Shermany i Pattony skończy to na samą myśl o amerykańskim czołgu będzie mu niedobrze.... (czego zdecydowanie nie życzę)
  19. Tak patrzę i patrzę i masuję szczękę po podniesieniu z podłogi... a w międzyczasie zastanawiam się, czy nie prościej było ten model robić zupełnie od zera? Tyle przeróbek, że z bazowego modelu to jakieś pojedyncze skrawki plastiku zostaną w końcowym dziele...
  20. Z tymi szwami to nie tak prosto - nowe, mało używane koła Shermana miały szew na gumowym bandażu, który potem się ścierał. Więc to nie koniecznie jest ślad łączenia form, ale może być świadomy wybór producenta... albo jedno i drugie jednocześnie
  21. Żuraw jak żywy - brawo!
  22. persyMG

    T-60 Mistercraft 1:35

    Po prostu skleiłem wszystko do kupy - tak jak napisałem, model będzie wyłącznie do testów chemii, aerografu itp. Gdybym miał go robić jak normalny model to chyba najpierw pomalował bym boki kadłuba za podwoziem, potem zamontował podwozie i pomalowane od zewnątrz gąsienice. Nawet jeśli potem by się to zamalowało częściowo to i tak była by szansa, że w miejscach niedostępnych przynajmniej jest jakiś +- dobry kolor a nie goły plastik.
  23. persyMG

    T-60 Mistercraft 1:35

    "Przed chwilą" właśnie też ten model skleiłem z przeznaczeniem do testów A wziąłęm go bo był najtańszy Jakość części, które są na wypraskach jest całkiem dobra jak na 20+ zł za model. Aczkolwiek, instrukcja pokazuje rzeczy, których nie ma na wypraskach. Ogniw gąsienic jest za mało, by koła ustawić wg własnej wizji - muszą być w położeniu jak najbardziej "zwartym", żeby ich starczyło. Zresztą lepiej nie wklejać koła napinającego zanim nie sklei się większości gąsienic bo się to może źle skończyć Gdyby dali kilka ogniw więcej nie było by problemu. U mnie częściowo nie dolana była płyta przednia. Myślałem, że to nadlewka i obciąłem, a potem się okazało, że jest z przodu szpara Wracając do modelu z tego wątku - brawo za wyciągnięcie z niego aż tyle.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.