Jesteś na forum od 2008 roku, ja od 2017. A jednak to ja już dostaję mdłości, gdy trafiam na wątek z dylematem dotyczącym stosowania vallejo w aerografie... I bynajmniej nie dlatego, że to nudny temat, tylko dlatego, że pojawia się średnio raz na tydzień i czytam o tym ciągle. A Ty?
Powiem Ci, dlaczego tak jest.
1) Vallejo i inne MIGi są solidnie reklamowane (przez wykorzystanie) w filmach na YouTube, zwłaszcza tych dla początkujących.
2) Vallejo ma szeroką paletę kolorów, w przeciwieństwie do np. Tamiyi. Nic tak nie odrzuca początkującego jak konieczność mieszania, kiedy nie ma się nawet orientacji ile farby będzie nam potrzebne ("Matko bosko, a jak będę musiał domieszać?!"). Gunze ma paletę ale tu....
3) Cena. Większość zaczynających z modelarstwem jest i tak przytłoczona wydatkami na narzędzia i same modele. Dlatego 10pln za 17ml wydaje się być lepszym wyborem niż 10pln za 10ml.
4) Rozcieńczanie. Kto na początku chce się babrać jeszcze w rozcieńczaniu farbek, skoro można mieć Vallejo Air "gotowe do sprejowania aerografem"?
5) Baza. Dobre farby są bazowane na nitro. Nie każdy ma warunki lokalowe (tudzież jeszcze gotówkę na komorę lakierniczą), żeby móc smrodzić chałupę. A Vallejo reklamowane są jako nietoksyczne i wodorozcieńczalne.
Nie wiem, czy wymieniłem wszystko, ale to są w zasadzie główne powody, dla których temat Vallejo pojawia się i będzie się pojawiał regularnie jak kometa.
Nic dodać nic ująć - czyli "Amen"