Dobry,
no i finito. Dziękuję wszystkim za uwagi - w miarę swoich możliwości próbowałem je wdrażać. Z doświadczeń tu nabytych już wiem, że przy następnym ulepku kilka rzeczy zrobię zupełne inaczej. A już na pewno muszę jakoś opanować rozcieńczanie farb - teraz są zdecydowanie za grube warstwy, część szczegółów zalałem .
Wiem, że model jest fatalny, ale mam usprawiedliwienie Po pierwsze primo to mój drugi model w tej skali. Po drugie primo to mój pierwszy model z aerografem w ręku (warsztat zaczynałem na pędzlu, w trakcie przesiadłem się na aerka). Po trzecie primo - bazując na opinii kolegów tak z tego forum jak i u konkurencji - na debiut wybrałem sobie wyjątkowo upierdliwą wersję modelu Eduarda. Co, nie będąc jednak znawcą, muszę potwierdzić...
Galerii z tego robić nie ma sensu, tym bardziej, że niektóre kalki „się same skrzywiły”... I tu następny zonk - mimo iż robiłem wg siedemnastego przykazania, które mówi „Nie będziesz kładł kalki na nie polakierowaną lakierem glossy powierzchnię modelu”, to i tak po 2-3 sekundach kalka już była nie do ruszenia - mimo wcześniejszego zaaplikowania Micro-Seta... :-( Gdzieś tu przeczytałem poradę, żeby kalki dawać „na ślinę” - przy niemieckim maniakalnym ordungu, gdzie każda wręga kadłuba musi mieć swój numerek, chyba bym się zapluł na śmierć .
W innym poście pisałem, że ten model kupiłem „sercem”, zawsze mi się bardzo 110-ki podobały, więc myślę że w przyszłości zrobię jeszcze jakąś (ale raczej nie edka! :-) )