Żeby rozwiać wątpliwości czy jeszcze żyję, załączam mały apdejt. Wolno idzie, bo czasu mało. Jak pisał Święty Jan z Dukli - jeśli zaczyna ci brakować czasu na projekt, to pora zacząć następny. Ponieważ jednak metę widać już na horyzoncie, postaram się do niej dociągnąć. Po obiciach i smyrach na lufie zacząłem olejować, nie bardzo wiedziałem co chcę tym sposobem osiągnąć bo znałem tylko biedronkę, ale nieco rozjaśniło mi się po obejrzeniu Pattona Kamila. Nieudolnie starałem się tu i tam urozmaicić płaszczyzny, efekt jest chyba na podstawowym poziomie. Pewnej klęski doznałem w okolicach wydechu, gdzie miała się panoszyć rdza tego rodzaju:
No, ale to robił doświadczony kolega z Czech, a mnie zamiast rdzy wyszły obicia. Co prawda w tamtym rejonie będzie wisiała lina holownicza obijająca się o wydech, zatem wspomniane obicia można będzie jako tako usprawiedliwić. Nie zmienia to faktu, że uzyskałem niezamierzony i niechciany efekt. Przy okazji - jeśli ktoś wie, czym i jak zrobić taką rdzę - może zechce się podzielić tą wiedzą. Potem nieco błotka na podwoziu, a na koniec pył i kurz.
Obecnie jeszcze trochę błota oraz kurzu na kółka, nieco sponiewieram gąsieniczki, jakieś ostatnie machnięcia pędzlem tu i tam, lina holownicza, antena i... chyba koniec.