sam mam wątpliwości, na pewno jako załogant wolałbym w razie pożaru aby było tam jakaś lepsza osłona, w końcu "to" jeździło na benzynę. Po za tym huk i smród. Spierać się można fakt jest tak: - koniec końców nie widać tego.
A dalej idzie tak:
Tu pojawił się problem natury akademickiej. Choć powszechnie wiadomo, że Wehrmacht w kampanii polskiej oznaczał swoje pojazdy białymi krzyżami i są na to liczne dowody, to w relacjach świadków można znaleźć inny przekaz. Gen.bryg. (wówczas podchoraży) Antoni Heda, ps."Szary" w swojej książce pt. Wspomnienia "Szarego" opisuje zdarzenia ,w których uczestniczył, a które ja próbuję przenieść na dioramkę. Na str 26 czytamy: "Tego samego dnia (06.09.1939r. przyp. - G), w rannych godzinach od strony wschodniej, od Gór Świętokrzyskich, pokazały się trzy wozy pancerne z widocznymi z daleka czarnymi krzyżami. (podkreślenie - G). i później na str. 28; "Tosiek! Przecież nie zamalowaliście czarnego krzyża niemieckiego! Nasi mogą ostrzelać"
Z kolei we wspominanej już książce Leszka Zioło "Starachowicki wrzesień" na str.98-99 stoi; "Porucznik uważnie obserwuje obłok kurzu, który na krzyżówce w Michałowicach (powinno być: 'w Michałowie' - przyp. G) rozdziela się na dwie części. Większa chmura płynie na prawo, mniejsza wali wprost na Wierzbnik. Jest co raz bliżej. W końcu wyłania się z niej sylwetka pojazdu. Jeszcze moment i porucznik Sosnowski widzi biały krzyż na burcie wozu".
Wydaje się, że relacja naocznego świadka ma większa wagę niż narracja w wersji fabularyzowanej. Jednak późniejsze doświadczenia wojenne "Szarego" i kontakt z niemieckimi pojazdami opatrzonymi przez resztę wojny krzyżami czarnymi, mogły zatrzeć wrześniowe wspomnienia opisywane po latach lub mieć na nie znaczący wpływ. Zwłaszcza, że mowa o szczegółach, a nie o istocie sprawy. Choć w tym wypadku szczegół akurat staje się istotą.... ktoś doczytał dotąd? Ostatecznie wybrałem białe.
Pudełkowy zestaw kalkomanii, a jakże takich nie zawiera trzeba, było skorzystać z szablonu. Szablon czekał długo na swoja kolej. Był bowiem załączony do czasopisma "Model Fan" nr 09 /99.
Jak wyszło? Potem