Skocz do zawartości

wuwumaster

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    2 108
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez wuwumaster

  1. w 2-wojennym Luftwaffe występowały 2 kolory wnętrza, we wczesnych maszynach RLM 02 - jasny szaro zielony, i w zasadniczej większości maszyn RLM 66 - ciemny szary (nazywany także black/bazalt/tank-gray) - tak jak w Twoim modelu. U Ciebie wyszło faktycznie dość ciemne wnętrze, ale to jest całkiem właściwy kolor (popatrz na odpowiedniki RLM66 u innych producentów, co do Humbroli to ja osobiście spotkałem się jeszcze z użyciem farby nr 67, niewiele jaśniejsza). Jeżeli taki ciemny odcień Ci nie odpowiada to proponuję przetrzeć wnętrze suchym pędzlem jasnym szarym/jasnym błękitno szarym. Wnętrze nie jest puste, coś tam jest, po takim zabiegu rozjaśni się i zyska trochę życia. powodzenia i pozdrawiam! ww
  2. Witam, wyszło w miarę ładnie, ale model nie jest jeszcze skończony; - łopatki śmigiełka prądnicy powinny być alu/srebrne - te klocki na ramionach wózka, na których opierają się skrzydła były obite skórą, powinny mieć inny kolor niż sam wózek - nie wiem, ciężko na filmiku dojrzeć, czy końcówka pitota też jest srebrna, a powinna - co się stało z oszkleniem że jest takie nieprzejrzyste? poza tym - plus za wciągniętą płozę, wygląda lepiej niż na zestawowych listwach, choć w mojej wiedzy była ona albo czarna albo w kolorze spodu, raczej nigdy stalowa - plus za ładne wykonanie opon (niemieckie opony są właśnie takie brązowo-czarne) oraz za przybrudzenie końcówek skrzydeł - mało kto pamięta że pod koniec dobiegu Komet opierał się na końcówce skrzydła (tak jak szybowce, bo to w końcu był eksperymentalny szybowiec, bez planowanego wdrożenia do produkcji, który jednak przez kilku wariatów został do niej skierowany) - minus za malowanie - mimo aerografu gruba warstwa farby, miejscami widać znikające linie podziału, model miejscami jakby zalany farbą - nie udało ci się także odtworzyć charakterystycznego stylu mottingu na ogonie, to ni były po prostu okrągłe ciapki, tam się trzeba troszkę bardziej przyłożyć. pozdr ww
  3. niby tylko biedronkowy, a całkiem ambitnie wykonywany, podoba się
  4. fajny, który Humbrol posłużył za kolor podstawowy?
  5. spoko to wygląda, Komet z Academy to wdzięczny zestaw nie sprawiający większych trudności, btw - te dżwignie w kokpicie były od pomp hydraulicznych do wysuwania klap, zegary ładnie wyciągnąłeś zle chyba zapomniałeś całą tablicę pociągnąć suchym pędzlem, zwłaszcza obramowania zegarów i wewnętrznych paneli - dodało by to sporo uroku. widze usunąłeś klocek przy mocowaniu pitota, i dobrze, nie zapomnij o poszpachlowaniu lini podziałów na łączeniu ogona z kadłubem - tam jest ich o kilka za dużo, jak popatrzysz jak wyglądało zawieszenie płozy to chyba zgodzisz się też z sugestią żeby zrobić ją jako wsuniętą (bo generalnie jak siedział na wózku to płoza była wciągnięta pod kadłub). Te listwy z zestawu wyglądają koszmarnie i będą bardzo psuły efekt. Punkt za prawidłowe podejście do slotów ! A jak jeszcze pocienisz łopatki śmigiełka to w ogóle będzie tip-top A w wózku (Scheuschlepper) jak zetniesz te narożniki na błotnikach i dasz poręcze z drucika to model dużo zyska (ja ten wózek robiłem z blaszkami Parta, tam połowa rzeczy jest wymieniona ale tego specjalnie nie widać, co najbardziej widać to właśnie te uchwyty i cienka kierownica) powodzenia i pozdr! ww
  6. Kokpit b ładny, przejrzystość owiewki rewelacja ALE drążki dalej wklejone odwrotnie!! (tył na przód) Popraw bo to będzie bardzo widać Pozdr ww
  7. coś w tym może być
  8. i jeszcze Fujimi z dostępnych w 1/700, i Trumpek w 1/350, ale to wszystko to właśnie CV-2, a CV-16 ni hu hu... pozdr ww
  9. o kurcze, kapitalna sprawa swoją drogą ciekawy jest dla mnie fakt że w temacie USS Lexington dominują modele pierwszego (CV-2) a jakoś drugi (CV-16) mam wrażenie że jest trochę pomijany mimo że dotrwał w służbie do początku lat 90tych (miałem okazję go zwiedzić w grudniu 2017, jako nie-okrętowiec złożyłoby się takiego w 1:700; CV-16 znam tylko Dragona - od dawna niedostępny, a CW-2 ciągle jakiś wychodzi) pozdr ww
  10. Co do wersji S to zależy w jakich barwach. Jeżeli w barwach niemieckich to żadnej dotychczas spotkanej literaturze nie spotkałem żadnego zdjęcia czy dodatkowego schematu dla Me-163S, wszyscy wiedzą że takie coś było ale nic się nie zachowało (albo raczej - póki co nic nie wypłynęło...). Jedynie pojawiają się domniemane bokorysy. Jeżeli w barwach radzieckich, to tu jest zdecydowanie lepszy materiał. W większości publikacji pojawia się zdjęcia z białym nr-em 94 na ogonie (wg niektórych źródeł nr jest koloru żółtego). W książce wyd Midland serii Red Star 30 "Soviet Rocket Fighters" jest już cały rozdział poświęcony zdobytym Kometom - 3szt. B i 7 szt. S (w innej literaturze można spotkać informację że zdobyto 12 Kometów). Do tego kilka ładnych ujęć testowanych maszyn. Generalnie wyróżnia się jedynie wspomniane "94", pozostałe mają identyczne oznaczenia - gwiazdy na tylnej części kadłuba, ogonie a także na dolnych powierzchniach skrzydeł (od góry brak). Ciężko jednoznacznie stwierdzić czy samoloty S były pozbawione silnika. Wspomniane radzieckie "94" sfotografowano w trakcie lotu na holu oraz w trakcie szybowania - ale dysza nie jest niczym zaślepiona. Znowuż inny egzemplarz sfotografowany na testach statycznych ma w wylocie dyszy zainstalowaną opływową owiewkę (taki korek wpisujący się w obrys zwężającego się profilu kadłuba). Co mi ponadto wiadomo to że owiewki tylnej kabiny występowały w dwóch typach - prod Messerschmitt (jednoczęściowa, wyprodukowano 2 szt takich samolotów) i Junkers (dzielona, tak jak w modelu Academy), ładnie jest to rozrysowane w Monografii Lotniczej nr 35, obecnie łatwo dostępna w niskiej cenie. Jeszcze jedna referencja. w Książce CLASSIC nr 9 - Me-163 Rocket Interceptor vol2 (a seria Classic jest biblią dla Kometa, wszystkie inne znane mi książki mają ją w źródłach), jest krótki rozdział poświęcony Me-163S. Otóż wszystkie S powstały z przebudowania jednomiejscowych B, nosiły takie malowanie jak B. Jest ileś wzmianek/wspomnień niemieckich pilotów o lotach próbnych (koniec końców latali na nim tylko doświadczeni piloci, zaangażowani w program rozwoju Me-163, ostatecznie wg literatury wersja S nigdy nie została dopuszczona do lotów szkolnych). W kilku przypadkach jest wyraźnie zaznaczone że lot był holowany, ale w wielu innych jest to przedstawione jak zwykły lot, nawet z określeniem czasu - 9 min (wygląda znajomo?). Stąd też mój wniosek byłby taki iż prawdopodobnie Komety S jednak miały napęd rakietowy (o ile nie został on zdemontowany na pojedynczych egzemplarzach). Wykonanie modelu w barwach niemieckich nie powinno zatem zbytnio odbiegać od cech wersji jednoosobowej. Także malowanie wg instrucji - OK, dysze bym zamontował (choć wymaga przerobienia żeby cokolwiek przypominała dyszę kometa). Jedna uwaga tyczy się wylotów działek - to bym zaszpachlował, radzeckie egzemplarze S ewidentnie nie miały otworów ani śladów po otworach wylotów luf działek. pozdrawiam i powodzenia w budowie ww
  11. widze że pośmiertnie awansowałeś dr Lippischa na profesora... historii trochę poczytałeś ale dalej konstrukcja maszyny jest ci obca, toto małe szklane to nie żadna osłona celownika... tylko imitacja szyby pancernej, która znajdowała się na stałe przed pilotem, ponad tablicą zegarów. Kalek się czepiasz wybitnie na wyrost... tak jak by tak małe napisy na małym samolocie malowane sprejem od szablonu były hiper czytelne, co dopiero po 72-krotnym pomniejszeniu... pooglądaj jak wyglądały komety, jak wyglądały godła, jaka była jakość wykonania. Gdyby te napisy były czytelne to miały by się nijak do skalki 72. Mam nadzieje że te nieładne kalki nie zepsują wybitnie wykonanego Kometa... p.s. było już trochę Kometów na forum, kilka nawet z Academy, niektóre z poprawionymi podstawowymi błędami zestawu. Nie trzeba pytać - jest w czym szukać. ww
  12. Obawiam się że wkleiłeś drążki tył do przodu, Poza tym pięknie! Pozdr ww
  13. Witaj, ogólnie fajny filmik troche błędów w historii samolotu ale jak się ktoś nie doktoryzuje to można wybaczyć (z istotniejszych - wersją 2-osobową był Me-262B i był to samolot szkolny, większość z nich przebudowano na nocne myśliwce, taka była kolej rzeczy, i nie nazwałbym tego samolotu wielkim przegranym - był techniczną rewolucją i na miarę swoich możliwości dowiódł swojej przewagi - niespotykany współczynnik zestrzeleń do strat, tyle że zaistniał w takich okolicznościach że musiał skończyć tak jak skończył). Co do samego modelu i in-boxu, a na wstępie podkreślę że imho film w b. dobrej jakości, pozwolę sobie dodać parę uwag dot detali lub ich braku, które pominąłeś; - malowania, co ważne dla wielu, obydwa są w miarę dobrze udokumentowane, porównywałem schematy malowania z rozkładem plam na zdjęciach i moim zdaniem Airfix się postarał, jedyna ciekawostka to nieco przesunięty biały podkład pod godłem JG7 (hart na niebieskiej tarczy) - ja się dotąd nie spotkałem z taką wersją godła, choć wydawnictwo Classic podaje go w takiej właśnie formie - ramka 1 ; kadłub - owszem na pierwszy rzut oka wygląda ładnie i czysto, po przyłożeniu do planów (MBI/Stratus) też wygląda dobrze, ale... nie wiedzieć czemu wypukłe luki inspekcyjne po bokach kokpitu, jakieś dziury w miejscach wyrzutników flar, zapinki klap nad uzbrojeniem dstające jakby niedomknięte. Dużym plusem jest właściwe umiejscowienie eliptycznych osłon wylotów z luf działek (Revell ma to zbyt przesunięte do przodu), oczywiście nie nawiercone... linie podziałów generalnie na właściwych miejscach. - kokpit - baaardzo uproszczony, "budyniowy" mimo że wieloelementowy, tak wnętrze jak i zewnętrzna część wanny, tu pozostaje spory niedosyt - ramka 2; skrzydła - faktycznie, wszystko jest piękne i gładkie (tak góra jak i dół), bo brak detali, 20 lat starszy Revell ma imitację śrub na wziernikach itd, Airfix zrobił skrzydło gołe i wesołe, ale przynajmniej dobre geometrycznie - ramka 3; podwozie - bardzo uproszczone, znów budyń, niestety wogóle nie wytrzymuje porównania z 20 lat starszym wujkiem, tak przód jak i tył... *Ciekawostka - jak większość producentów i Airfix dołożył nożyce amortyzatora przedniej goleni, była ona montowana w pierwszych egzemplarzach, ale szybko je zdemontowano, w późniejszych (gros produkcji) w ogóle z niej zrezygnowano pozostawiając jednak mocowania na goleni (były integralnym elementem), ja sobie kiedyś zadałem trudu znalezienia zdjęcia gdzie te nożyce widać - i mimo posiadania chyba ponad 20 książek o 262 - nie znalazłem... ale jakoś prawie wszystkie modele na rynku te nożyce mają... *Ciekawostka 2 - wszystkie znane mi Me-262 posiadały nożyce amortyzatorów podwozia głównego, odrębnym zagadnieniem jest że nożyce te mogły być montowane z przodu, z tyłu bądź i tu i tu jednocześnie (tak tak, przeglądając muzealne walk-around'y można trochę zgłupieć), otóż nasz nowy Airfix - nie ma żadnych... mimo że w instrukcji występują na rysunkach, ja w moim zestawie na ramkach nie znalazłem (dawcę będzie Revell albo Edkowa blaszka zoom). - koła; moim zdaniem koła główne są do przyjęcia (btw - rozkład felgi na cz wewn i zewn odpowiada rzeczywistości, ładnie oddane jest żebrowanie chłodzenia hamulców i na wewn i na zewn części felgi, a malujemy je na czarny błysk, nie srebrno jak wspomniano w filmie), przednie koło faktycznie zostało zaniedbane... dobre koła są w zestawie Academy - albo żywiczny zamiennik Eduarda. - przednia wnęka podwozia - bardzo przypomina element z zestawu Academy, niestety jest turbo-pancerna, lekkie żebrowanie w prawdziwym samolocie oddano masywnymi plasticzanymi słupami - kontrowersje od początku wzbudzają pokrywy podwozia głównego - odlane razem, taki manewr zastosowała także Hasegawa, i tu i tu wygląda to moim zdaniem słabo, ale jak ktoś nie wie to nie rzuca się to bardzo w oczy (Airfix zauważyłem lubi takie sklejone uproszczenia, np. w Gladiatorze opcja odsuniętej osłony kabiny to osłona odlana w całości z tylną owiewką, ot takie pancerne podwójne szkiełko...) - Silniki - tu jest sporo plusów dodatnich i ujemnych, najpierw te pierwsze - poprawna geometria (problem wielu modeli, zwłaszcza Revell), poprawna głębokość pierwszego stopnia sprężarki - bo zwykle w modelach to jest bardzo płytko osadzone (i sprężarki- nie turbiny! - turbina jest na wylocie!) pamiętali o 4 prowadnicach, wylot silnika - imitacja turbiny ok, też pamiętali o 4 prowadnicach strugi gazów, 2-częściowa końcówka stożka wylotowego to nie żaden problem, lepsze takie rozwiązanie niż szpachlowanie jam skurczowych. Plusy ujemne - pierwsze co mi się rzuciło w oczy to brak charakterystycznych otworów wentylacyjnych w tylnej cz. silnika - w ogóle to pominięto! a nie jest łatwo to odtworzyć we własnym zakresie (jedynym wytłumaczeniem może być fakt że podobno wzorowano się na egz z Hendon, obecnie przeniesiony do Cosford - jak obejrzałem muzealne zdjęcia to faktycznie te szczeliny nie rzucają się w oczy, ale pominięcie ich świadczy jedynie o słabym rozpoznaniu konstrukcji płatowca przez projektantów...). Ogólnie mimo że model nie powala finezyjnym detalem to silniki z zewnątrz wyglądają jak by się jakiś praktykant uczył... Podobno też jest jakiś problem przy montażu w skrzydle, ale jak też już internety podają, wystarczy 3 do 5 ruchów pilnikiem iglakiem płaskim, więc jest to bardziej narzekanie miłośników lego niż faktyczny problem w składalności. - jest ludzik! to dobra wiadomość dla licznych komentujących niskobudżetowe modele na np. mojehobby - oszklenie; Airfix nie zawodzi poprawnością kształtu, natomiast szkło jest wręcz pancerne - bardzo zniekształca detale. Fajnie rozwiązany montaż wiatrochronu, ale - jak w większości modeli - oczywiście pominięto płytę pancerną od wewnątrz, a jest to dobrze widoczne w prawdziwych egzemplarzach (jest to o tyle ciekawe że ona była niejako dołożona za wiatrochronem, jedynym znanym mi modelem gdzie to zostało uwzględnione jest Academy (ja w moim wykorzystałem ją wklejając ją za wiatrochronem z vacu, i jestem z tego smaczku b. zadowolony). Reasumując - przy zamkniętej kabinie mało co widać co w środku, przy otwartej - wygląda to jak otwarty właz czołgowy, generalnie mimo dobrego pierwszego wrażenia trochę nie wiadomo co z tym szkłem zrobić, warto dołożyć 5pln na vacu... na koniec duży plus za prezentacje tablic Yahu, wiem że one są tak malutkie że ciężko je dobrze pokazać (może coś więcej światła bezpośrednio na nie by pomogło?) ale i tak fajnie że je pokazałeś Konkluzja: * jeżeli ktoś chce sobie po prostu złożyć zestaw Me-262a to Airfix nie powinien nastręczać problemów w budowie i w miarę wiernie oddawać fizjognomię tegoż samolotu, generalnie powinno być miło i przyjemnie * jeżeli natomiast ktoś czekał na dobrą bazę pod budowę mniej lub bardziej zdetalowanego modelu redukcyjnego, to niestety Airfix nie jest szczęśliwym wyborem, jest tu od groma do przerabiania/poprawiania/wymieniania (choćby żeby podwozie jakoś wyglądało trzeba kupić Revella na dawcę), zapewne z czasem pojawi się więcej dodatków (obecnie widziałem blaszki i koła Eduarda) ale wciąż powierzchnia płatowca wymaga sporego nakładu pracy, słowem - cała nadzieja w wyczekiwanym KP. p.s. pozwoliłem sobie tutaj zamieścić ten przydługawy opis, kupiłem Me-262 jak tylko się pokazał, zrobiłem serię zdjęć porównujących Airfixa z Revellem, dokupiłem Hase coby się przekonać czy to faktycznie takie cudo (okazało się że też nie...), ale brak czasu nie pozwala wrzucić porządnego opracowania na łamy tego forum, mam nadzieje w końcu ten czas się znajdzie pozdrawiam! ww
  14. fajne inboksy w wykonaniu KFSa, nurtuja mnie jedna rzecz, mianowicie czy ktoś sięspotkał z taką interpretacją malowania płatów polskich Fokkerów w Expercie? są/wypłynęły na to jakieś kwity? nie miałem jeszcze modelu w rękach, może Arma podaje jakieś referencje w instr. Jakby ktoś coś wiedział w tym temacie to proszę o podzielenie się tą wiedzą pozdr! ww
  15. B-2 pojawił się w nowościach Martoli, duże zwierze... natomiast Fokker E.V od Army to spora niespodzianka (jest Roden, był Eduard). Ciekaw jestem co im wyjdzie z tego ambitnego podejścia do losengi, patent na drewniane śmigło też ciekawy Oby im i ten model wypalił. W bieżącej MiniReplice (95) jest ciekawy artykuł o lwowskich E.V - akurat się zgrało z dwoma malowaniami w Expercie. Ja na pewno jednego kupię do pary z Rodenowskim samolotem Juliana Jasińskiego. pozdr ww
  16. bardzo przyjemny ten twój fiacik AML robi wymagające modele ale z wieloma smaczkami - jak tam kokpit? masz może jakieś fotki z budowy? jestem pewien że i tam jest na co popatrzeć pozdr! ww
  17. o widzisz, dzięki wielkie uciekł mi ten wątek jakoś... pozdr ww
  18. panowie - czy ktoś użytkuje wspomnianą powyżej komorę BD-512 i może coś powiedzieć jak ona się sprawuje? czy wyciąg działa wystarczająco efektywnie? ostatnio w mojehobby pojawiła się dość negatywna opinia o myślę tym samym produkcie, tyle że tu pod nazwą AD-7000 (jeżeli to nie to samo to bardzo proszę mnie poprawić! ale jak dla mnie wygląda identycznie...) https://www.mojehobby.pl/products/Mini-Kabina-lakiernicza.html jestem na kupnie takowej, szkoda by było zainwestować w jakąś lipę... z góry dzięki za wszelkie opinie! ww
  19. przyjemnie się twojego MiGa ogląda pozdr ww
  20. wuwumaster

    BOEING F3B-1 LUKGRAPH 1:32

    widziałem na żywo, robi wrażenie
  21. spasowanie: jak to short run, trzeba trochę czasem popracować ale tragedii nie powinno być jakość wyprasek: jak to short run, bywają nadlewki i masywne połączenia z ramką, ale za to detal/faktury lepsze niż w typowych modelach seryjnych błędy dyskwalifikujące model od strony merytorycznej: skrzydła od MiG-21 :P joke SH ma dość dobrze przepracowany temat Seafirów i to w kilku skalach, może ktoś się dopatrzy jakichś drobnostek ale generalnie nie powinno być niespodzianek. pozdr ww
  22. widzisz, a dla mnie, i jak sądze wielu innych dłubiących w 72 i w jakimś sensie z entuzjazmem patrzących na polski sprzęt - to spora strata, nie miałem w rękach modeli ale z licznych relacji z budowy raczej słyszy się pozytywne opinie (zwłaszcza Spitfire-y czy wydruki 3D), ich żywiczne PZLki nieprędko zostaną czymś zastąpione, podobnież jak wspomniane zestawy do polskich 29-tych i 16-tek, żywiczne korekcje do RWD-8, Karasia itp. czy dodatki do ich modeli - silnik do Iskry, koła fotele - obawiam sie że nieprędko ktoś podejmie ten temat, obym się mylił. Też bym chciał aby wszyscy produkowali zestawy na światowym poziomie, ale życie pokazuje że w tak niszowych tematach wybór bywa : średniak albo nic, więc z dwojga złego wolę aby ten średniak jednak był, zawsze można nad nim popracować. Osobiście cieszył mnie fakt dynamicznego rozwoju rodzimej firmy, rosnącej ciekawej oferty, więc tutaj zwyczajne osobiste - szkoda, oby ktoś przejął pałeczkę, oby Arma nie wytraciła impetu w rozwoju. Także dla mnie to nie jest dobra wiadomość. pozdrawiam ww
  23. nic się nie martw, nowemu Airfix-owi zapewne ciężko będzie zarzucić jakieś problemy z bryłą, natomiast jeżeli chodzi o spasowanie to na pewno coś wyjdzie w praniu (nawet na brytyjskich forach narzekają że każdy ich new-tool ma z czymś problem, że nie podnoszą jakości z modelu na model a cena pomału dryfuje w zwyż) a poza tym detal do subtelnych nie należy. Prawdę mówiąc faktura czy linie podziału wciąż w Revell-u wyglądają lepiej... kokpit też tyć bardziej zdetalowany, jak się otworzy wnęki to także więcej drobiazgów widać, także nie skreślałbym jeszcze Revella, no i jak by nie patrzeć jest ciągle 2 razy tańszy przy podobnej jakości. Postaram się położyć świeżynkę na posiadanych planach, a także położyć obok części revlowskich i zrobić parę zdjęć. Jak chodzi o dobrego Schwalba to temat ciągle czeka na zagospodarowanie (aca i hase są drogie bądź absurdalnie drogie i pozostawiają wiele do życzenia - zwłaszcza niemal całkowity brak detalu), mam cichą nadzieje nowe KP (czyli AZ) pokażą klasę i w końcu doczekamy się ich wypustu na poziomie przynajmniej porównywalnym do 109tek. pozdr! ww
  24. w sprzedaży pojawił się także dawno zapowiadany nowy Me-262 z Airfixa: https://www.mojehobby.pl/products/Messerschmitt-Me262A-1A-Schwalbe.html zanabyłem, wygląda dobrze choć nie powala, 2 udokumentowane malowania, trochę inwencji własnej i powinno być ok. pozdr ww
  25. Po roku od zapowiedzi Me-262 jest w Preorder na stronie Airfixa: https://www.airfix.com/uk-en/shop/new-for-2017/messerschmitt-me-262-a-1a-schwalbe-1-48.html choć prawdę mówiąc, jeżeli toto co prezentują na fotkach to model testowy i +/- tak to będzie wyglądało, to obawiam się że stary Revell bynajmniej nie przejdzie na emeryturę... obym się miło rozczarował (cena też jest niepokojąca, przy 60 pln jest w pobliżu zdecydowanie subtelniejsze Academy). Co by z tego modelu nie było to na pewno pozytywne będzie pojawienie się garści aftermarketów do Jaskółek. btw KoPro (już to nowe) kiedyś twardo zapowiadało Mesera 262, chyba początkiem 2016 - ktoś coś wie? słyszał? jest jakaś nadzieja? a ponadto, przerobili też Ju-87B na B2/R2 i też jest w preorderze https://www.airfix.com/uk-en/shop/new-for-2017/junkers-ju87b-2-r-2-stuka-1-72.html malowania: pustynne z wężem T6+DP (to samo co w Italeri, imho z błędami w kolorystyce - podają piaskowy RLM79 tymczasem z moich pszeszukiwań wynika że powinien być włoski Giallo Mimetico I) i włoskie. Ogólnie powinno być przyjemnie. pozdr! ww
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.