Skocz do zawartości

Forest

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    1 729
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Forest

  1. No nareszcie, już myślałem, że temat wyciągnął kopyta, eee, znaczy pływaki Bardzo zacnie Ci wyszedł, jest na czym oko zawiesić
  2. Maskowanie miazga Nadbudówka również, ale wzór na obrusie nieco psuje odbiór
  3. Rewelacja Od teraz jesteś dla mnie Mistrzem Tworzywa-Którego-Nazwy-Nie-Można-Na-Tym-Forum-Wymawiać Z góry uprzedzam, jak w końcu znajdę czas na zabawę z modelami z Tworzywa-Którego-Nazwy-Nie-Można-Na-Tym-Forum-Wymawiać, to zamęczę Cię na Smietr' z pytaniami o technikę
  4. Witam, jakaś kontynuacja w planach? Sam właśnie czekam na dostawę tego modelu i jestem bardzo zaciekawiony tematem
  5. Forest

    Corsair heller 1/150

    Stawiam model na podstawce z zestawu. Ołówek przyklejam do jakiejś podkładki, co by był na odpowiedniej wysokości. Objeżdżam model ołówkiem dookoła. Et voila
  6. Forest

    033 Ming Class HB 1/350

    Gitara
  7. Jak pryśniesz ciemnym kolorkiem, to będzie ideololo
  8. No normalnie obłęd na kółkach... I ze śmigiełkiem
  9. Forest

    033 Ming Class HB 1/350

    Mi chodzi o to, że ten materiał z tyłu zbierasz w innej linii, niż idą otwory (mam nadzieję, że to zrozumiałe ) :
  10. Forest

    033 Ming Class HB 1/350

    Szlif chyba nieco pod kątem w stosunku do otworów poszedł
  11. Forest

    033 Ming Class HB 1/350

    Fajne te twoje maleństwa, jeszcze chwilę, i sam się skuszę
  12. Mi się zdaje, czy malowany pędzlem? Bardzo zacnie wyszło
  13. Jednym zdaniem: obłęd na wiosłach Pojechałeś, gratuluje
  14. Nie ukrywam, pancerka ostatnio mnie mocno wciągnęła, choć preferuję bardziej Afrykańskie klimaty Ale zasiądę z przyjemnością, coby się co nie co poduczyć
  15. Tak z ciekawości, są jakieś zauważalne różnice między tymi modelami? Szczególnie interesuje mnie Kujawiak i Badsworth
  16. Gratulacje
  17. To upraszam wybaczenie i witam klubie
  18. Lesio... Za sam początek tej relacji w głosowaniu dam Ci 12/10 DAWAAAJJ A jeszcze od siebie dodam cytat z nieśmiertelnego "Znaczy-Kapitana". Wybaczcie, że przydługi, ale zawsze, gdy widzę Golden Hind, się mi on przypomina A przeczytać warto!: Po obiedzie - znów zbiórka do robót. Wyznaczono mnie tym razem do obsługi kabestanu, przy pomocy którego miano podnosić spuszczone na okres zimowy bram-stengi i reje. Zmieniony w konia wprzęgniętego do kieratu pchałem z całej siły jeden z długich drągów włożonych w głowicę kabestanu. Drągi nazywano tu po polsku... handszpakami. Koledzy, chcąc wypróbować moją siłę, pchali coraz słabiej, zostawiając cały ciężar dla mnie. Skutek był natychmiastowy: handszpak - wykonany ze specjalnego, twardego drewna - prysł jak zapałka! Wywołało to szalony entuzjazm. Czegoś podobnego jeszcze nie widziano. Następne handszpaki pękały szybko jeden po drugim. „Duma rozpierała pierś Tenangi”. Szykowałem się właśnie do połamania pozostałych jeszcze czterech zapasowych handszpaków, gdy nadszedł pierwszy oficer. Zamiast cieszyć się razem z nami, wpadł w istny szał. Podobno zostało mu to po służbie na rosyjskim okręcie podwodnym, na którym się topił w czasie manewrów. „Dzięki” kucharzowi. Kucharz po rozkazie przygotowania okrętu do zanurzenia pozostawił otwarty wentylator, woda wdarła się do wnętrza. Nasz pierwszy oficer, który i w tamtej marynarce był „pierwszym”, zobaczył to jednocześnie z dowódcą okrętu podwodnego. Dowódca wskoczył do wody i popłynął do stojącej opodal jednostki. „Pierwszy”, nie chcąc pozostawić załogi samej bez opieki, zamknął za sobą właz i pogrążył się w dobrowolnie przez siebie wybranej stalowej trumnie. W dziobowych pomieszczeniach okrętu zdołał opanować panikę i uratować część załogi. Zaledwie paru marynarzy zginęło przy wydobywaniu się z głębin wodnych, kilku trafiło do szpitala z nadwerężonymi płucami. „Pierwszy” zdobył w tej przygodzie zdolność do krzyku tak strasznego, jakiego nie słyszałem nigdy przedtem i nigdy już potem. Teraz cały port zapełnił się jego wibrującym na najwyższej oktawie głosem: - Da dźjaaaaabłaaaa! Cały statek pałaaaaaamiiii! Ten przeraźliwy krzyk wywołał kapitana. Zjawił się na rufie i podszedł do pierwszego oficera. „Pierwszy” podobny był w tej chwili do duszącego się na koklusz noworodka, przy czym twarz „noworodka” przypominała oblicze sławnego w owe czasy artysty filmowego Maxa Lindera o małych, czarnych szczoteczkach wąsów. Kapitan w wytwornym czarnym mundurze o czterech złotych pasach i kotwicy na każdym rękawie, z piękną marmurową twarzą półboga, nie ocenił sytuacji tak szybko jak „pierwszy”. Może przez przezorność, by nie okazać się omylnym. W momencie gdy duszący się „noworodek” z wąsami Maxa Lindera wydał ostatni dźwięk, usłyszałem po raz pierwszy głos kapitana: - Znaczy, panie Konstanty, znaczy... co się stało? Kapitan każde swe przemówienie, każdą rozmowę zwykł był zaczynać od słowa „znaczy”. Mówił przy tym wolno, cedząc słowa przez zaciśnięte zęby. Trzymanie stale zaciśniętych zębów przy mówieniu należało podobno do najbardziej wytwornego sposobu wysławiania się gar-demarinów, czyli wychowanków carskiego korpusu morskiego. Żadnej mimiki, żadnych grymasów twarzy - kamienne, zastygłe oblicze o olimpijskim wyrazie. I oto teraz kapitan został nagle zmuszony do zniżenia się do spraw ziemskich. W miarę jak „pierwszy” odkrywał coraz to nowe połamane handszpaki, głos jego z najwyższej oktawy, dostępnej dla mężczyzny, przechodził w wycie czerwonoskórych zajętych skalpowaniem bladych twarzy: - Pałaaaami!!! Wszystka pałaaaaami!! Cały statek pałaaaaami! Nu, wszystka pałamał, wszystkie handszpaki pałaaaamał. Da dźjabłaaaaa!! Biezabrazje! „Ogień” pierwszego oficera udzielił się kapitanowi, ale wyłącznie w formie zaciekawienia. Żaden mięsień na twarzy mu nie drgnął, gdy spoglądał na zachłystującego się wrzaskiem pierwszego oficera. „Pierwszy” zdążył już policzyć wszystkie połamane handszpaki. Wił się teraz i nadal ryczał: - Wszystka pałamał! Wszystkie handszpaki pałamał! Chciałem się wtrącić i powiedzieć, że jeszcze cztery zostały, ale wobec kapitana nie śmiałem. Naraz znów usłyszałem głos kapitana: - Znaczy, panie Konstanty, znaczy co? Znaczy, za silny? A potem znów straszny, przeraźliwy ryk „pierwszego”: - Nu, tak, za silny! Za silny! Wszystka łami! Wszystka! Cały statek pałami! Cały statek!!! I zwracając się już bezpośrednio do mnie, wrzasnął: - Nu, won stąd! WOOOOON!!!...
  19. Trzeba się przyjrzeć, ale poprzednie malowanki widać, dla mnie, w tej skali, optymalnie
  20. Dołożę od siebie, że artykuł na ten temat, dość obszerny, pojawił się również później w MSiO
  21. M.A.V., odłóż na chwilę telefon/tablet i użyj monitora do przeglądania forum, widać te panele, wielkie jak byk
  22. Mniejszych Żaglowców więcej się zmieści na ścianach
  23. Bo w czerwcu gruchę płacą
  24. Forest

    Bismarck 1:200 Trumpeter

    Wujek Google mówi, że 982 wygląda tak: Przy tej skali, na twoim miejscu skorzystałbym z obu, 985 jako baza i 982 jako rozjaśnienie
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.