Skocz do zawartości

greatgonzo

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    4 381
  • Rejestracja

  • Wygrane w rankingu

    19

Zawartość dodana przez greatgonzo

  1. greatgonzo

    Frajdolarzerka

    Rada jest dobra, dzięki. Ale też relacja nie jest całkiem na bieżąco. Staram się w niej podkreślać te momenty, kiedy coś nie wychodzi, albo kiedy pomysły nie wypalają. Żeby ci, którzy chcieliby spróbować zawalczyć z własną waloryzacją nie mieli poczucia, że skoro raz im nie wyszło, to znaczy, że nie umieją w te klocki. Porażki i nieudane próby są wpisane w ten proceder. Obecnie Gonzo kleci czwartą wersję wirnika, i jest to coś na kształt tego, o czym piszesz.
  2. greatgonzo

    Frajdolarzerka

    Sprężarka w zestawie w zasadzie prezentuje się nieźle. I może wystarczyłoby podrasować ją nieco by było dobrze. Jednak dwie sprawy robią problem i każda z nich samodzielnie, że nie wchodzi to w grę. Po pierwsze jest tak, że niestety chwyt powietrza do chłodzenia zlany jest z wirnikiem, a to jest rzecz nie do przełknięcia. ustrojstwo powinno tworzyć wiadukty nad wirnikiem, o tak: Po drugie z tą sprężarką mamy od dawno na pieńku. Wiele lat temu, budując model P-47 robiłem imitację tego GE. Wyszło to bardzo zgrubnie. Tam to przeszło, bo element był w zasadzie niewidoczny. Ale efekt jednak był marny i niesmak pozostał. Pora wyrównać rachunki. W planie jest pozostawić korpus, odciąć chłodzenie, wygrzebać wirnik i dorobić nowy. Spoko. Tylko ten wirnik... . No to pierwszy pomysł po linii najmniejszego oporu. W plastikowej płytce wycięte zostało koło, dopasowane średnicą do wirnika w elemencie z wypraski. To będzie szablon do produkcji wirnika. Zgrubnie przycięty, plastikowy wielokąt, niemal koło, też z plastikowej płytki, podzielony został na pół, a następnie na ćwiartki, ósemki i tak, aż do granicy możliwości nożyka. Powstałe kliny wetknięte w szablon imitować mają wirnik. Arkusz z wyciętym ząbkiem, to narzędzie, pozwalające wpychać ostatnie klinki, bez wystrzału elementu w kosmos. Eee, podział w wirniku Hasegawy jest dużo gęstszy. Trzeba będzie inaczej... . No to drugi pomysł. Najpierw trzeba zwrócić trochę honoru gilotynce Dispiae. Okazuje się, że konstrukcja urządzenia nie jest symetryczna i po przykręceniu przymiaru z drugiej strony można ciąć elementy około pół milimetra. Tyle, że baza od której odcinamy te cypki musi mieć przynajmniej niemal centymetr, żeby można było oprzeć ją o prowadnicę i utrzymywać coś na kształt prostopadłości ciecia. OK, marnotrawstwo kawałka plastiku 1cm x pół milimetra możemy przeżyć. W ten sposób naprodukowała się kupka kwadracików 0,5 x 0,5 mm, które wklejone w szablon po obwodzie będą imitować wirnik. Do płytki z szablonem heftnięta został cieńsza płytka stanowiąca podkład. Do niego klejone były kwadraciki, tak by można było potem spokojnie oderwać ten podkład od szablonu wraz z wirnikiem. Zostało tylko dociąć i doszlifować brzegi. No dobra, ilość podziałów to jest rząd wielkości tego co widać na pokazanym wyżej zdjęciu sprężarki. Cóż, gdy zdjęcie pokazuje sprężarkę ze zdjętym wirnikiem i to co widzimy to są stałe deflektory nakierowujące spaliny na wirnik. Sprężarka z wirnikiem wygląda tak: Nic to! Trzeba będzie inaczej... .
  3. HO było cięższe, a pociąg najeżdżał na ten semafor z górki. I w sumie ta ósemka nie była wielka, nie było za dużo miejsca. Nie mówiąc o tym, że wątpię, by po zmontowaniu makiety był w okolicy ktoś, kto by ogarnął to wydłużanie :).
  4. Jeżeli zgodność historyczna jest dla modelarza istotna, to jednym z jego zadań jest ustalenie, które publikacje są rzeczywiście ważkie. Tu nie ma informacji podanych na tacy. Szczególnie, że zdecydowanie godnym zaufania autorom zdarzają się wpadki. Akurat rozmawiamy o takim przypadku w sąsiednim wątku. Niestety zgłębienie jakiegoś tematu często wychodzi daleko poza zerknięcie do pierwszej pod ręką książki, czy chwilę surfowania w internecie. Dobra wiadomość jest taka, że zdarzają się typy walnięte w głowę na tyle, że gotowi są zgłębiać przeróżne aspekty historii związane z naszym hobby. Miejsca takie jak forum pomagają ich odnaleźć i skorzystać z ich pomocy. Czy to bezpośrednio, czy to w wyborze źródeł. Jednak jakaś baza jest wskazana. Łatwiej o współpracę.
  5. Dobre źródło. I Dana Bell (nie Hall) to autorytet w temacie. Trudno o większy. Ale akurat w tym opisie zwyczajnie się rąbnął. Zdarza się najlepszym, ale właśnie ze względu na 'wagę' autora warto o tym wspomnieć.
  6. O Messerschmittach nie wiem nic, ale na tym twierdzeniu przejechał się już niejeden modelarz. I nie chodzi tu koniecznie o tego wydawcę.
  7. Trzeba trochę ostrożnie. Dana zrobił błąd w opisie. DDG nie był używany w Wildcatach Grummana. W Hellcatach też raczej niekoniecznie, choć tu istnieją poszlaki. Także z tym standardem to też bez szarży.
  8. W tych czasach, jak człowiek stał w kolejce w takim miejscu, że jeszcze starczyło towaru z dostawy, to już był wybrańcem. Nic sobie nie trzeba było wyobrażać. Jakiś narwaniec Ci się trafił. Ale, że się resory nie zwetheringowały przez tyle lat. To nie był wyjątkowo trwały element.
  9. Składnica u nas była taka bardziej peryferyjna i zaopatrzenie tez takie. Plasticart i KP bywały, ale do kolejki tylko czasem jakieś popłuczyny. Chyba jedyny wielki sukces zakupowy, jaki tam zaliczyłem, to gdy zamieniono ją już na sklep radiowy i udało mi się tam ustrzelić parę Altusów. Wziąłem ostatnią z dostawy: jedna czarna, druga brązowa. Człowiekowi nawet do głowy nie przyszło, by przejąć się takim drobiazgiem - nikt z moich znajomych nie miał Altusów.
  10. No miałem. tego grzmota z pracowni fizycznej. Miał objętość trzech cegieł i trzeba się było wysilić, by go podnieść. A skąd niby miałem mieć ten dedykowany? Kolega miał FZ1, ale jego tata był szychą w bezpiece ;). W ogóle miał złożoną stała makietę. Estakada, podświetlone domki, sterowane zwrotnice, samozamykające się przejazdy i semafor ze zintegrowanym martwym torem, który zatrzymywał pociąg, o ile nie zasuwał zbyt szybko i inercją nie przeskoczył tej martwej strefy.. Zazdrościłem mu bardzo, bo ja swoją kolej rozkładałem co jakiś czas na podłodze i o elektryfikacji moich szpejów nie mogło być nawet mowy. Z drugiej strony ta jego makieta to była ósemka z dodatkowym torem na obwodzie jednego oka 8. Wszystko stało na zwykłej płycie, nie było terenu, dróg itp. Bardzo prosty układ torów znacznie ograniczał potencjał zabawy i to łagodziło ból :). Ale rzeczywiście poziom techniczny tej zabawki był zdumiewający. Wagoniki i lokomotywy były przy tym bardzo precyzyjne, wagony miały wnętrza, napisy na ścianach itp. I pełna gama akcesoriów, domy, bloki, magazyny, tartaki, ludzie, samochody, no cholera wszystko ! Rzecz w tamtych czasach kompletnie z kosmosu!
  11. No dobra, nie jestem pewien co do szczegółów kolejkowych. Moja kolej była rozbudowywana przez lata. Lokomotywy, wagony, zwrotnice, semafory, przejazdy, budynki, pojazdy, ludzie itd. Przez ładnych parę lat było wiadomo, że gdy chodzi o prezenty liczą się tylko rzeczy do kolejki. Kiedyś tato wrócił ze służbowej wizyty w Warszawie (Centralna składnica harcerska - szansa na skarby) i nic nie przywiózł. Nie mogłem uwierzyć, że nie było nawet torów. W końcu przyznał się, że tory jednak były i wyciągnął z torby dwie zwrotnice. To była chyba najbardziej skrajna huśtawka nastrojów, jaką przeżyłem :). Transformator był problemem. Kolega miał super trafo z potencjometrem. Ja jechałem na wypożyczonym przez mamę nauczycielkę ze szkolnej pracowni fizycznej transformatorze, gdzie regulacja odbywała się przez przełożenie wtyczek. Miałem dwa tryby - wolno/szybko. Aha, tej żołtoczerwonej cysterny ze zdjęcia nie miałem i nie widziałem.
  12. Mój był policyjny, Świecił światłami, kogutem i wył polizeiską syreną. Był mega wypasiony. W ogóle czuję się dość głupio, bo z tych kolorowych marzeń miałem wszystko. Niekoniecznie mikołajowo.
  13. Najfajniejsze są paszczate A. Reszta to druga liga, ale i tak te z obciętym grzbietem nie umywają się fajnością do poprzedników.
  14. greatgonzo

    An-26, 1:72 A-Model

    Ho, ho. Wydarzenie! Kończy się powoli jeden z tych warsztatów na forum.
  15. W zestawie to nie wiem. W modelu jest zamontowany zbiornik papierowy, co można poznać po charakterystycznym żebrowaniu nierozwijalnych części. Takie zbiorniki malowano na srebrno. Na zdjęciu samolotu widzimy zbiorniki metalowe, a te malowano na szaro.
  16. Ale to chyba nie o to Ci chodziło ;). Celownik żyroskopowy to taki wczesny HOTAS. Obsługa odbywała się m.in. z użyciem pokrętła działającego jak motocyklowy rolgaz , które stanowiło element dźwigni przepustnicy. Także np. wymiana celownika i zastąpienie starszego typu to była grubsza robota, niż parę śrubek. Modelarze to często pomijają, ale ta dźwignia, choć w skali mała jest charakterystyczna i zauważalna. W lewym dolnym rogu: Instrukcja w pewnym sensie się nie myli co do zbiornika i jest to nawet zgodne ze zdjęciem. Tylko zbiornik nie ten.
  17. Fajny model. Podoba mi się jak odróżniają się powierzchnie niemalowane od malowanych na spodzie płata. I trzeba się postarać, żeby się do czegoś przyczepić. Po postaraniu się za dużo żółtego we wnęce tylnego koła i za dużo IG na zbiorniku paliwa. K-14 nie będzie działał. Trochę dziwnie u mnie na ekranie wygląda IG. Jakiś bury taki, bardziej przypominający dwie warstwy ZCY. Te zbiorniki podwieszane (swoją drogą malowano je na srebrno) to z zestawu? Trochę zastanawia mnie niekonsekwencja producentów, którzy cyzelują linie podziałowe, czy dziurki imitujące nity itp. i jednocześnie robią obejmy mocujące zbiorniki paliwa z centymetrowej grubości płaskowników. Tu też tak jest, czy to efekt agresywnego w tym miejscu malowania? Mnie w takiej galerii brakuje choć ze dwóch słów o Andersonie. Dobra robota!
  18. Kwestia znaczenia słowa estetyka. Tu bardziej jako design. moda i co się komu podoba. Estetyka , jako taka jest obiektywna. Może rozmyta na krawędziach, ale to mamy przy każdej niemal pozamatematycznej definicji. Ale podział na elementy merytoryczne i estetyczne modelu jest zbędny, o ile interesuje nas realistyczny odbiór modelu przez obserwatorą , a nie zachowanie wymiarowania w skali. Moim zdaniem to drugie to rzecz dla technologów, nie dla modelarzy. W modelu estetyka przenika się z merytoryką i celem jest stworzenie wrażenia realizmu. Czasem w tym celu dokonuje się celowych deformacji i dotyczy to zarówno modelarzy, jak i producentów zestawów. W tym kontekście argumentacja, że np. nity w zestawie są gęsto, bo tak było w oryginale nie ma sensu. To znaczy te gęste nity mogą być OK, ale uzasadnienie jest w najlepszym razie niepełne. Pełne brzmiałoby w ten deseń: na oryginale jest gęsto i rozstaw nitów i ich rozmiar dobrano tak, by uzyskać wrażenie takie, jak w przypadku oryginału. Jeżeli zaś celem jest uzyskanie ładnego modelu, to wchodzimy w zupełnie inny obszar i biorąc pod uwagę zwyczaje panujące w dzisiejszym świecie, nie widzę realnej alternatywy dla działań zobrazowanych tym co pokazał BRAVO.
  19. Kloss nie sądził, od sądzenia byli inni! Niebrzydkie całkiem. W silnikach jest jakiś problem z proporcjami. Zewnętrzna część osłony reduktora jest chyba zbyt kopulasta. W każdym razie jest jej za dużo, i to zaburza proporcje na pierwszy rzut oka. To znaczy wiem, że Prattandwittneyowym purystom, a schowana pod osłonami w tej skali i im niekoniecznie :). Brakuje tez charakterystycznego dla serii C rozrzeźbienia w tej strefie, przez co silnik wydaje się zbyt gładki jak na tę wersję. Ale to jak wyżej i jeszcze bardziej. Korpus, osłonę reduktora i rozdzielacze malowano Engine Gray, ale iskrownik już na czarno. W silnikach z ciśnieniową instalacją zapłonową, a zatem i 34W, kolektor przewodów malowano jak korpus EG.
  20. Cool. To, że w konsekwentnym odróżnianiu zestawu do budowy modelu i modelu jestem co najmniej w zdecydowanej mniejszości, jest dla mnie oczywiste. Nie oczekuję i nie spodziewam się, że inni będą to robić. Zrównanie słów model i zestaw w dyskusji, o której teraz rozmawiamy było dla mnie oczywiste w momencie pisania poprzedniego postu. Fragmenty wypowiedzi pmroczki o niekupowaniu modelu traktuję jak rodzaj alegorii. I wtedy jest si. Bo jeśli dosłownie, to faktycznie jakby bez sensu .
  21. To często spotykane pouczenie. Nie lubię go i nie używam. Raz, że wg mnie nie jest zbyt eleganckie. Dwa, że łatwo może obrócić się przeciwko je piszącemu.
  22. No tak, ale to jest indywidualna rzecz i mocno subiektywna. Bardziej chyba chodzi o to, jakie jest dominujące spojrzenie na sprawę. Nawet nie wiem, czy to nazywać problemem, czy tworzeniem popularnego wątku na forum. Zresztą termin gównoburza wydaje mi się być na wyrost. Podejrzewam, że ktoś z zewnątrz patrząc na te spory zrobiłby maślane oczy i powiedział: Ojej, kłócą się o jakieś nity na plastiku, jakie to słodkie!\\ Dla mnie temat jest raczej dziwny, bo ja funkcjonuję w przekonaniu, że za zestaw może i odpowiada producent, ale za model - modelarz. To nie oznacza, naturalnie, że ma on (ten modelarz) jakikolwiek obowiązek w podejściu do modelowania. Ale gdy zaczyna powstawać model kończy się wina producenta. Tu się nic nie zmieniło przez czterdzieści lat. Rozumiem, że modelarz może nie uznawać wad swojego modelu za istotne, czy nawet w ogóle za wady. Zastanawia mnie tylko dlaczego rzecz nieistotna w moim modelu, staje się nagle tak ważna w zestawie do budowy.
  23. greatgonzo

    MiG -21PFM, Eduard, 1/72

    Czyli 52. Też fajny i tak estetycznie nie krzywdzi oczu.
  24. Spytałem bo hamburger ma te dekoracje malowane dość specyficznie. Ciekawe, czy kalkomania to uwzględnia. Fajna robota z tą szczęką.
  25. greatgonzo

    MiG-21PFM, Eduard, 1/72

    Raczej to. Tout a été dit.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.