-
Liczba zawartości
4 381 -
Rejestracja
-
Wygrane w rankingu
19
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez greatgonzo
-
Skoro obrabia się powierzchnia poszycia gondoli pilota, to czas zająć się gniazdami do montażu podstawy goleni przedniego koła. Trzeba ustalić jak bardzo te gniazda mają wystawać w środku. Chodzi o to, by podstawa miała podparcie i by dało się ją w te gniazda włożyć. Pomocny będzie tu roboczy model podstawy, który leży sobie w postaci kawałka ramki wtryskowej, nieco zdeformowanej termicznie. Obok nadmiar rusztowania podpierającego ściankę wnęki podwozia. Byłoby go niestety widać w wycięciu w ściance. Cóż, będzie musiało wystarczyć to co zostało. Gniazda wklejone i sprawdzone – pasuje :). Można odcinać. Teraz trzeba te gniazda zaślepić od zewnątrz. Nada się pręcik plastikowy. Byle nie za głęboko i znowu można odcinać. I można przygotowywać się do poprawek szlifowania powierzchni. Trzeba natrysnąć powłokę sprawdzającą. Podstawa przedniej goleni na tym etapie nie potrzebuje koloru, ale czasem trzeba! Dla satysfakcji, że mamy coś, co przypomina w miarę gotowy element. W końcu o frajdę tu chodzi. Taka obłupana tarczka spokojnie daje radę wypiłować szczelinę w nożyku do cyrkla. Co prawda ostrze jest zbyt mało spiczaste i powoduje to problemy przy wycinaniu kółek w tworzywie, ale o tym przekonałem się po fakcie. To zdjęcie to zapowiedź kolejnego odcinka rozpoczynającego sagę z turbosprężarkami General Electrics.
-
Znowu? Chyba jednak pas.
-
Prawda, nie wadzą. Tylko wyglądają jak anchois na torcie.
-
O cholera, naprawdę zestaw idealny! Są takie w 48?
-
-
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
greatgonzo odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Wystawiłem na giełdzie, ale kto by tam zaglądał. Takie mi się znalazły: Sprężarka jest z lat 2000, ale aerograf (hłe, hłe... aerograf...) tato przywiózł mi z podróży służbowej za wschodnią granicę na początku lat osiemdziesiątych. Ależ to była radość! Tyle, że niewczesna, bo okazało się, że jednak potrzebne jest jakieś zasilanie powietrzem. O jakiejkolwiek sprężarce można było zapomnieć, a patenty typu dętka nikomu nie przyszły do głowy. W drugiej połowie dekady pojawiła się nadzieja. Coś tam obijało się o uszy o lodówkowcach, ale człowiek nie miał pojęcia co i jak. Ale objawił się szwagier z jakąś niepotrzebną mu sprężarką. Nie wiem od czego to było, jak od lodówki, to jakiejś mikro. Ot pierdzidełko, które jakoś przepychało powietrze, ale aerograf nie chciał z tym współpracować. A o jakichś kombinacjach ze zbiornikami, czy zasilaniem nie miałem bladego pojęcia. I tyle, Piorun pizgnął w szczypiorek. Pierwszy raz użyłem to aero po powrocie do modelarstwa. Wtedy można już było kupić sprężarkę modelarską. Ale radości dalej nie było. Przy pierwszej okazji zaopatrzyłem się w jakiś normalny aerograf. -
* Sprężarka z początku wieku. Nie mam do niej odpowiedniego zasilacza. Podłączyłem słabszy i kompresorek sie kręci, ale nie mam jak wkręcić go na właściwe obroty. Ostatnio sprawdzałem ładnych parę lat temu i wtedy się wkręcał. Kiedy go używałem, miałem zasilacz z potencjometrem i mogłem tłoczenie regulować. Nie wyposażony w żaden wyłącznik ciśnieniowy, pracuje ciągiem. Ta czarna podstawa, to jest zbiornik wyrównawczy – 20 zł. Przesyłka paczkomat Inpost wg ichnich stawek.
-
Dodałem jeden numer Aeroplana, który się wcześniej gdzieś zawieruszył. Ten ze słynnym wstępniakiem o frajdolarzach :).
-
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
greatgonzo odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
-
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
greatgonzo odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Taka ciekawostka mi się znalazła. Nie jest to już wprawdzie PRL, ale ze 20 lat minęło. To jest mój modelarski plan na kolekcję, który szacunkowo miał mi zająć te 20 lat. A potem miało się zobaczyć, bo kto by planował jeszcze dalej! Zrobiłem z tego pięć modeli, w tym jeden spoza planu. Plan, oczywiście dawno się już zdezaktualizował. Teraz, z okazji przygotowywania prezentów pod choinkę nabyłem dwa zestawy, podwajając magazyn i znów mam plan na tyle lat, że kto by dalej planował :). To jest nieco młodsze. Mój plan na budowanego właśnie P-38, ale nie pamiętam, która wersja :). -
... i wydłużyć ogon.
-
Oby nie chodziło o Urbanowicza :).
-
Trzeba pamiętać, że wartości wyrażane w dB są słyszalne nieliniowo, a przede wszystkim dźwięk ma różną uciążliwość przy różnych częstotliwościach dla jednakowej głośności w dB. Uciążliwość jest również zależna od sytuacji, tła dźwiękowego itd. Jest też adaptowana przez mózg. Do tego w przypadku urządzeń istotne są warunki testu, które mogą rozmijać się z praktyką użytkowania. O potencjalnym naciąganiu wartości nie wspomnę. Ale to tętno człowieka mnie wzruszyło. Takie zakochanie się to już rzadkość!
-
Malowania, OK, ale w jakim kontekście? Bo o zestawie Eduarda nie wiem kompletnie nic.
-
A jaki jest temat, bo mi umknęło?
-
Ja nic. To zależy, co producent zestawu ma na myśli.
-
Wczesny, średni, późny to jest podział na potrzeby producentów zestawów modelarskich. Dobierany tak, jak im wygodniej. Czasem jest tylko wczesny i późny. Zmiany w produkcji wprowadzano ewolucyjnie i nie istnieje żaden formalny podział. Pierwszy egzemplarz jest wczesny, ostatni późny, a po drodze to już jest pole do popisu.
-
Dobra. dobra, świetnie się trzymasz. Nie dałbym Ci nic nad 60.
-
-
3D Polish Wings - modele drukowane
greatgonzo odpowiedział kopernik → na temat → [L]Nowości i In-Boxy
-
Nepotyzm, kumoterstwo, protekcjonizm i kolesiostwo. Jak to na forum.
-
Wolałbym, żeby mi się nie podobał z tymi trójkolorowymi plackami. Byłoby zgodnie z duszą i można by się cieszyć. A tak, to smutno.
-
W Wildcatach mamy trzy strefy malowania wnętrza z przodu. Okapotowanie silnika (do ściany ogniowej), przedział dostępu do osprzętu silnika (za ścianą ogniową) i wnęka koła, sprowadzająca się do wcięcia w kadłubie. Tylko ta ostania była obowiązkowo malowana na kolor spodu. Malowanie pozostałych elementów (i ich odpowiedników w innych samolotach) na kolor kamuflażu jest jedną z wnętrzarskich legend i w zasadzie dotyczy tylko czasów malowania Blue Gray/Light Gray. Później działy się różne rzeczy. Np. w przypadku trzykolorowych FM-1 okapotowanie silnika było Light Grey. Przestrzeń za silnikiem Light Grey we wszystkich FM. Z tradycyjnymi w takich razach zastrzeżeniami. Problem pojawia się z samolotami dla FAA. Chodzi o to, że malowanie wg wytycznych z Brytanii skończyło się wraz z przystąpieniem USA do wojny i uruchomieniem programu Lend-Lease. Wcześniej Wielka Brytania była po prostu klientem wytwórni lotniczej, który miał życzenia i za nie płacił. Teraz klientem/zamawiającym był już rząd federalny Stanów Zjednoczonych. Beneficjenci programu L-L mogli uzgadniać swoje oczekiwania, ale nie mogli ich po prostu narzucać i GB nie była tu wyjątkiem. A z praktyki, także innych wytwórni widzimy, że generalnie przestrzenie wnętrza samolotów nie podlegały zmianom, gdy samoloty miały trafić do Brytyjczyków. Owszem delegaci Brytanii wciąż próbowali ugrywać coś w wytwórniach i czasem im się to udawało, ale śmiem twierdzić, że to w przypadkach, gdy podążanie za ich oczekiwaniami było logistycznie uzasadnione. Na tym można by coś zbudować, ale wiadomo też, że już na wyspach zdarzało się, że przemalowywano MAPowskimi farbami całe samoloty dostarczone w uzgodnionym przez JAC brytyjskim malowaniu. Czy tak było w przypadku Wildcatów - nie wiem. Ani co przy tej, hipotetycznej, okazji działoby się z wnętrzem Wildcatów. Jednak przemalowywanie przestrzeni za silnikiem wydaje mi się w tym przypadku wyjątkowo kłopotliwe, ze względu na specyfikę podwozia tego myśliwca. Ale też może mi się wydawać... .
-
A te wywody do czego się sprowadzają?
