-
Liczba zawartości
4 491 -
Rejestracja
-
Wygrane w rankingu
19
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez greatgonzo
-
Jeżeli zgodność historyczna jest dla modelarza istotna, to jednym z jego zadań jest ustalenie, które publikacje są rzeczywiście ważkie. Tu nie ma informacji podanych na tacy. Szczególnie, że zdecydowanie godnym zaufania autorom zdarzają się wpadki. Akurat rozmawiamy o takim przypadku w sąsiednim wątku. Niestety zgłębienie jakiegoś tematu często wychodzi daleko poza zerknięcie do pierwszej pod ręką książki, czy chwilę surfowania w internecie. Dobra wiadomość jest taka, że zdarzają się typy walnięte w głowę na tyle, że gotowi są zgłębiać przeróżne aspekty historii związane z naszym hobby. Miejsca takie jak forum pomagają ich odnaleźć i skorzystać z ich pomocy. Czy to bezpośrednio, czy to w wyborze źródeł. Jednak jakaś baza jest wskazana. Łatwiej o współpracę.
-
Dobre źródło. I Dana Bell (nie Hall) to autorytet w temacie. Trudno o większy. Ale akurat w tym opisie zwyczajnie się rąbnął. Zdarza się najlepszym, ale właśnie ze względu na 'wagę' autora warto o tym wspomnieć.
-
O Messerschmittach nie wiem nic, ale na tym twierdzeniu przejechał się już niejeden modelarz. I nie chodzi tu koniecznie o tego wydawcę.
-
Trzeba trochę ostrożnie. Dana zrobił błąd w opisie. DDG nie był używany w Wildcatach Grummana. W Hellcatach też raczej niekoniecznie, choć tu istnieją poszlaki. Także z tym standardem to też bez szarży.
-
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
greatgonzo odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
W tych czasach, jak człowiek stał w kolejce w takim miejscu, że jeszcze starczyło towaru z dostawy, to już był wybrańcem. Nic sobie nie trzeba było wyobrażać. Jakiś narwaniec Ci się trafił. Ale, że się resory nie zwetheringowały przez tyle lat. To nie był wyjątkowo trwały element. -
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
greatgonzo odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Składnica u nas była taka bardziej peryferyjna i zaopatrzenie tez takie. Plasticart i KP bywały, ale do kolejki tylko czasem jakieś popłuczyny. Chyba jedyny wielki sukces zakupowy, jaki tam zaliczyłem, to gdy zamieniono ją już na sklep radiowy i udało mi się tam ustrzelić parę Altusów. Wziąłem ostatnią z dostawy: jedna czarna, druga brązowa. Człowiekowi nawet do głowy nie przyszło, by przejąć się takim drobiazgiem - nikt z moich znajomych nie miał Altusów. -
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
greatgonzo odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
No miałem. tego grzmota z pracowni fizycznej. Miał objętość trzech cegieł i trzeba się było wysilić, by go podnieść. A skąd niby miałem mieć ten dedykowany? Kolega miał FZ1, ale jego tata był szychą w bezpiece ;). W ogóle miał złożoną stała makietę. Estakada, podświetlone domki, sterowane zwrotnice, samozamykające się przejazdy i semafor ze zintegrowanym martwym torem, który zatrzymywał pociąg, o ile nie zasuwał zbyt szybko i inercją nie przeskoczył tej martwej strefy.. Zazdrościłem mu bardzo, bo ja swoją kolej rozkładałem co jakiś czas na podłodze i o elektryfikacji moich szpejów nie mogło być nawet mowy. Z drugiej strony ta jego makieta to była ósemka z dodatkowym torem na obwodzie jednego oka 8. Wszystko stało na zwykłej płycie, nie było terenu, dróg itp. Bardzo prosty układ torów znacznie ograniczał potencjał zabawy i to łagodziło ból :). Ale rzeczywiście poziom techniczny tej zabawki był zdumiewający. Wagoniki i lokomotywy były przy tym bardzo precyzyjne, wagony miały wnętrza, napisy na ścianach itp. I pełna gama akcesoriów, domy, bloki, magazyny, tartaki, ludzie, samochody, no cholera wszystko ! Rzecz w tamtych czasach kompletnie z kosmosu! -
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
greatgonzo odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
No dobra, nie jestem pewien co do szczegółów kolejkowych. Moja kolej była rozbudowywana przez lata. Lokomotywy, wagony, zwrotnice, semafory, przejazdy, budynki, pojazdy, ludzie itd. Przez ładnych parę lat było wiadomo, że gdy chodzi o prezenty liczą się tylko rzeczy do kolejki. Kiedyś tato wrócił ze służbowej wizyty w Warszawie (Centralna składnica harcerska - szansa na skarby) i nic nie przywiózł. Nie mogłem uwierzyć, że nie było nawet torów. W końcu przyznał się, że tory jednak były i wyciągnął z torby dwie zwrotnice. To była chyba najbardziej skrajna huśtawka nastrojów, jaką przeżyłem :). Transformator był problemem. Kolega miał super trafo z potencjometrem. Ja jechałem na wypożyczonym przez mamę nauczycielkę ze szkolnej pracowni fizycznej transformatorze, gdzie regulacja odbywała się przez przełożenie wtyczek. Miałem dwa tryby - wolno/szybko. Aha, tej żołtoczerwonej cysterny ze zdjęcia nie miałem i nie widziałem. -
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
greatgonzo odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Mój był policyjny, Świecił światłami, kogutem i wył polizeiską syreną. Był mega wypasiony. W ogóle czuję się dość głupio, bo z tych kolorowych marzeń miałem wszystko. Niekoniecznie mikołajowo. -
Najfajniejsze są paszczate A. Reszta to druga liga, ale i tak te z obciętym grzbietem nie umywają się fajnością do poprzedników.
-
Ho, ho. Wydarzenie! Kończy się powoli jeden z tych warsztatów na forum.
-
W zestawie to nie wiem. W modelu jest zamontowany zbiornik papierowy, co można poznać po charakterystycznym żebrowaniu nierozwijalnych części. Takie zbiorniki malowano na srebrno. Na zdjęciu samolotu widzimy zbiorniki metalowe, a te malowano na szaro.
-
Ale to chyba nie o to Ci chodziło ;). Celownik żyroskopowy to taki wczesny HOTAS. Obsługa odbywała się m.in. z użyciem pokrętła działającego jak motocyklowy rolgaz , które stanowiło element dźwigni przepustnicy. Także np. wymiana celownika i zastąpienie starszego typu to była grubsza robota, niż parę śrubek. Modelarze to często pomijają, ale ta dźwignia, choć w skali mała jest charakterystyczna i zauważalna. W lewym dolnym rogu: Instrukcja w pewnym sensie się nie myli co do zbiornika i jest to nawet zgodne ze zdjęciem. Tylko zbiornik nie ten.
-
Fajny model. Podoba mi się jak odróżniają się powierzchnie niemalowane od malowanych na spodzie płata. I trzeba się postarać, żeby się do czegoś przyczepić. Po postaraniu się za dużo żółtego we wnęce tylnego koła i za dużo IG na zbiorniku paliwa. K-14 nie będzie działał. Trochę dziwnie u mnie na ekranie wygląda IG. Jakiś bury taki, bardziej przypominający dwie warstwy ZCY. Te zbiorniki podwieszane (swoją drogą malowano je na srebrno) to z zestawu? Trochę zastanawia mnie niekonsekwencja producentów, którzy cyzelują linie podziałowe, czy dziurki imitujące nity itp. i jednocześnie robią obejmy mocujące zbiorniki paliwa z centymetrowej grubości płaskowników. Tu też tak jest, czy to efekt agresywnego w tym miejscu malowania? Mnie w takiej galerii brakuje choć ze dwóch słów o Andersonie. Dobra robota!
-
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
greatgonzo odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Kwestia znaczenia słowa estetyka. Tu bardziej jako design. moda i co się komu podoba. Estetyka , jako taka jest obiektywna. Może rozmyta na krawędziach, ale to mamy przy każdej niemal pozamatematycznej definicji. Ale podział na elementy merytoryczne i estetyczne modelu jest zbędny, o ile interesuje nas realistyczny odbiór modelu przez obserwatorą , a nie zachowanie wymiarowania w skali. Moim zdaniem to drugie to rzecz dla technologów, nie dla modelarzy. W modelu estetyka przenika się z merytoryką i celem jest stworzenie wrażenia realizmu. Czasem w tym celu dokonuje się celowych deformacji i dotyczy to zarówno modelarzy, jak i producentów zestawów. W tym kontekście argumentacja, że np. nity w zestawie są gęsto, bo tak było w oryginale nie ma sensu. To znaczy te gęste nity mogą być OK, ale uzasadnienie jest w najlepszym razie niepełne. Pełne brzmiałoby w ten deseń: na oryginale jest gęsto i rozstaw nitów i ich rozmiar dobrano tak, by uzyskać wrażenie takie, jak w przypadku oryginału. Jeżeli zaś celem jest uzyskanie ładnego modelu, to wchodzimy w zupełnie inny obszar i biorąc pod uwagę zwyczaje panujące w dzisiejszym świecie, nie widzę realnej alternatywy dla działań zobrazowanych tym co pokazał BRAVO. -
Kloss nie sądził, od sądzenia byli inni! Niebrzydkie całkiem. W silnikach jest jakiś problem z proporcjami. Zewnętrzna część osłony reduktora jest chyba zbyt kopulasta. W każdym razie jest jej za dużo, i to zaburza proporcje na pierwszy rzut oka. To znaczy wiem, że Prattandwittneyowym purystom, a schowana pod osłonami w tej skali i im niekoniecznie :). Brakuje tez charakterystycznego dla serii C rozrzeźbienia w tej strefie, przez co silnik wydaje się zbyt gładki jak na tę wersję. Ale to jak wyżej i jeszcze bardziej. Korpus, osłonę reduktora i rozdzielacze malowano Engine Gray, ale iskrownik już na czarno. W silnikach z ciśnieniową instalacją zapłonową, a zatem i 34W, kolektor przewodów malowano jak korpus EG.
-
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
greatgonzo odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Cool. To, że w konsekwentnym odróżnianiu zestawu do budowy modelu i modelu jestem co najmniej w zdecydowanej mniejszości, jest dla mnie oczywiste. Nie oczekuję i nie spodziewam się, że inni będą to robić. Zrównanie słów model i zestaw w dyskusji, o której teraz rozmawiamy było dla mnie oczywiste w momencie pisania poprzedniego postu. Fragmenty wypowiedzi pmroczki o niekupowaniu modelu traktuję jak rodzaj alegorii. I wtedy jest si. Bo jeśli dosłownie, to faktycznie jakby bez sensu . -
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
greatgonzo odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
To często spotykane pouczenie. Nie lubię go i nie używam. Raz, że wg mnie nie jest zbyt eleganckie. Dwa, że łatwo może obrócić się przeciwko je piszącemu. -
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
greatgonzo odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
No tak, ale to jest indywidualna rzecz i mocno subiektywna. Bardziej chyba chodzi o to, jakie jest dominujące spojrzenie na sprawę. Nawet nie wiem, czy to nazywać problemem, czy tworzeniem popularnego wątku na forum. Zresztą termin gównoburza wydaje mi się być na wyrost. Podejrzewam, że ktoś z zewnątrz patrząc na te spory zrobiłby maślane oczy i powiedział: Ojej, kłócą się o jakieś nity na plastiku, jakie to słodkie!\\ Dla mnie temat jest raczej dziwny, bo ja funkcjonuję w przekonaniu, że za zestaw może i odpowiada producent, ale za model - modelarz. To nie oznacza, naturalnie, że ma on (ten modelarz) jakikolwiek obowiązek w podejściu do modelowania. Ale gdy zaczyna powstawać model kończy się wina producenta. Tu się nic nie zmieniło przez czterdzieści lat. Rozumiem, że modelarz może nie uznawać wad swojego modelu za istotne, czy nawet w ogóle za wady. Zastanawia mnie tylko dlaczego rzecz nieistotna w moim modelu, staje się nagle tak ważna w zestawie do budowy. -
Czyli 52. Też fajny i tak estetycznie nie krzywdzi oczu.
-
Raczej to. Tout a été dit.
-
Skoro obrabia się powierzchnia poszycia gondoli pilota, to czas zająć się gniazdami do montażu podstawy goleni przedniego koła. Trzeba ustalić jak bardzo te gniazda mają wystawać w środku. Chodzi o to, by podstawa miała podparcie i by dało się ją w te gniazda włożyć. Pomocny będzie tu roboczy model podstawy, który leży sobie w postaci kawałka ramki wtryskowej, nieco zdeformowanej termicznie. Obok nadmiar rusztowania podpierającego ściankę wnęki podwozia. Byłoby go niestety widać w wycięciu w ściance. Cóż, będzie musiało wystarczyć to co zostało. Gniazda wklejone i sprawdzone – pasuje :). Można odcinać. Teraz trzeba te gniazda zaślepić od zewnątrz. Nada się pręcik plastikowy. Byle nie za głęboko i znowu można odcinać. I można przygotowywać się do poprawek szlifowania powierzchni. Trzeba natrysnąć powłokę sprawdzającą. Podstawa przedniej goleni na tym etapie nie potrzebuje koloru, ale czasem trzeba! Dla satysfakcji, że mamy coś, co przypomina w miarę gotowy element. W końcu o frajdę tu chodzi. Taka obłupana tarczka spokojnie daje radę wypiłować szczelinę w nożyku do cyrkla. Co prawda ostrze jest zbyt mało spiczaste i powoduje to problemy przy wycinaniu kółek w tworzywie, ale o tym przekonałem się po fakcie. To zdjęcie to zapowiedź kolejnego odcinka rozpoczynającego sagę z turbosprężarkami General Electrics.
-
Znowu? Chyba jednak pas.
