Skocz do zawartości

greatgonzo

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    4 386
  • Rejestracja

  • Wygrane w rankingu

    19

Zawartość dodana przez greatgonzo

  1. Nie może być mowy o skreślaniu podmalówek. Laserunki to fajne narzędzie pozwalające uzyskać świetne efekty. Dopiero traktowane jako patent, na ogół znany jako preshading, staje się kontrowersyjne. Ale to też nie znaczy, że zupełnie zbędne i w takiej formie. O świadomość stosowania chodzi. Problemem podmalówek i laserunków jest kontrola nad cieniem, barwą i kształtem. Zachowanie jej wymaga naprawdę niezwykłego skillu. Większość efektów jest do uzyskania na położonym kolorze. I tu o kontrolę dużo łatwiej, bo działamy w czasie rzeczywistym, a nie prorokujemy przyszłość. No, trochę tak, ale tylko na ten jeden, bieżący krok naprzód. To znacznie ułatwia też testy, bo sprawdzamy tylko jedną zmienną (co jest wręcz zasadą w tego rodzaju próbach). To też jest przyczyna dlaczego pre jest tak trudne - właściwie nieskończona ilość zmiennych czyni próby niezwykle żmudnymi. I pomijam tu zupełnie kwestię, co taki preshading ma przedstawiać, w odniesieniu do rzeczywistego obiektu. Z tym byłoby jeszcze trudniej. Na pewno ktoś mnie czegoś nauczył, i czegoś nauczyłem się sam. Ale wiesz, ja jestem kształcony plastycznie i jakaś tam praktyka plastyczna towarzyszy mi też przez całe życie. To niekoniecznie są rzeczy, które poznawałem przez modelarstwo.
  2. Ile razy ja to mówiłem... .
  3. greatgonzo

    BF-109E-3 1:48 Eduard

    Miękko i bezstresowo to zdecydowanie nie przyjemność! Ja tam myślę, że te druciki cieszą nas wszystkich :).
  4. greatgonzo

    BF-109E-3 1:48 Eduard

    Me to dla mnie obce konstrukcje. Przy okazji tego warsztatu dotarło do mnie, że taka 109 to idealny przypadek dla modelarza, który chciałby spróbować dorabiania elementów wyposażenia, ale podchodzi do tego jak do jeża. Ubogość osprzętu i jego prostota w najbardziej eksponowanych przestrzeniach sprzyja takiemu wyzwaniu. Te Twoje druciki są fajne, a do tego takie przełamanie się zwykle nieźle procentuje w kolejnych budowach. Jednak nie spodziewaj się super efektu. Barszczo napisał, że kolektor z przewodami zapłonowymi może od biedy zostać, ale to od biedy to jest tu eufemizm. To jest akurat dominujący element przy tym silniku i właśnie ta ubogość osprzętu staje się tu problemem, bo nic go nie zamaskuje, nic nie odwróci uwagi. Przed montażem silnika jego zeszlifowanie i zastąpienie dorobionym elementem byłoby zupełnie bezproblemowe ( w kategoriach lekko łatwo i przyjemnie - wymarzona relacja włożonej pracy do efektu końcowego ). Teraz trochę gorzej i pozostaje ciszyć się z kabelków, które, pamiętajmy, są wciąż fajne.
  5. greatgonzo

    BF-109E-3 1:48 Eduard

    Do CA często używam wyciągniętej nad ogniem ramki. Średnicę masz małą, jaką chcesz. Oklejoną końcówkę ułamuję/ucinam i wywalam. Druciki ni chcą się tak łamać, a czyszczenie z kleju ogólnie mnie wkurza.
  6. Zestaw parę błędów ma, prostych do usunięcia i nie. Parę kontrowersyjnych merytorycznie rozwiązań też. W sensie, że warto trochę posprawdzać przy budowie.
  7. greatgonzo

    BF-109E-3 1:48 Eduard

    Może być. Ale uważaj, kilka drucików tu, jakiś drobiazg tam i możesz się poczuć jak król scratchu. Niewykluczone , że zasadnie.
  8. greatgonzo

    BF-109E-3 1:48 Eduard

    Każdy sam ustawi sobie granicę. Ale ja nie o granicach piszę i nie o wielkich wyzwaniach, tylko o konsekwentnej prezentacji w ramach granic przyjętych przez autora. Gotowy model ma tendencje do równania w górę, jeśli chodzi o jego odbiór. A może odwrotnie? Chodzi o to, że jeśli jakiś jego element będzie wykonany na lepszym poziomie, to inne, gorsze, będą odbierane jako niedociągnięcia. Nie przeciwpołożnie. Jakiś fajny element nie będzie wartością dodaną. To jest będzie, sam w sobie. Ale będzie też tworzył kontrastowe tło dla reszty uwypuklając słabsze miejsca. U Ciebie spodziewamy się dobrej ogólnej prezentacji. Poziom detali określą elementy zestawu, głównie kabina, która w dzisiejszych czasach jest zupełnie przyzwoicie odwzorowywana przez producentów. Przedstawienie przedziału silnika na zaniżonym poziomie zlikwiduje potencjalny efekt realizmu uzyskany resztą prac. Szczególnie, że ten przedział, ze względu na konstrukcję samolotu, jest tak eksponowany, że bardziej się nie da. Jako jakieś ćwiczenie, ten silniczek nic Ci nie da. Modelowi też nie pomoże. Chyba, ze pójdziesz za radą Barszcza... .
  9. greatgonzo

    BF-109E-3 1:48 Eduard

    OK, to niechcenie jest tu nieistotne. Można je wyrzucić z mojej wypowiedzi. Reszta stoi.
  10. greatgonzo

    BF-109E-3 1:48 Eduard

    Założenie jak założenie, ale ma swoje konsekwencje. Jeżeli uda Ci się poprawnie zbudować i pomalować model, ten przedział silnikowy będzie wyraźnie wyróżniał się in minus i zasadniczo wpłynie na całościową prezentację pracy. A nie ma żadnego powodu, by spodziewać się, że model nie będzie zrobiony poprawnie. Jeśli komuś nie chce się porządnie wykonać otwartych przedziałów samolotu, lepiej jest ich po prostu nie otwierać. Z pożytkiem dla modelu i modelarza. Zaoszczędzony czas i energię można przeznaczyć na jeszcze lepsze wykończenie budowy, albo po prostu na dowolne inne rzeczy. Model i tak skorzysta.
  11. Satysfakcja pewnie większa. Przyjemność to inna okoliczność i może być różnie. Co prawda też zawsze miałem problem ze zrozumieniem, dlaczego ktoś wybiera sobie hobby, w którym trwanie bez rozwoju i brak wyzwań zupełnie go zadowalają, no i gdzie tu, u diabła, jest miejsce na przyjemność. Ale też chyba rozumiem, że to jest mój problem, nie tego kogoś.
  12. W kwestii formalnej. Znaffca, to taki co nie wie, ale mówi, czy może to znawca, tylko na jeszcze wyższym poziomie? A może coś jeszcze innego?
  13. Zależy Ci? O chwycie pisałem na niebieskim. ZCY jest błędny. Na P-47 stosowano przynajmniej dziewięć rodzajów śmigieł i to nie licząc niuansów z zestawieniem piasta/łopata, czy testów.
  14. Oj, tam. przyczepiłem się tylko do niewłaściwego dla M silnika i śmigła, wklejonego do góry nogami silnika i koloru chwytu powietrza do sprężarki... . Samoloty 63rd FS nie są najlepszym materiałem do porównań. Nikt nie wie czym je pomalowali. Za to 62nd to ta sama, jeśli chodzi o specyfikację (DTD) farba. Śmigło do silników serii C było inne , bo inny był wał śmigła. Optycznie różniło się od wcześniejszych trapezowymi w obrysie mankietami. Widać to wyraźnie na zdjęciu nosa P-47 Łanowskiego, które pokazałeś.
  15. Jeśli spojrzymy na zdjęcia P-47-M z 61st FS to łatwo zauważymy różny stopień matowości farby na różnych przykładach. Ze względu na specyfikę wprowadzania tych samolotów do służby wydaje się mało prawdopodobne, by wpływ mogły tu mieć działania obsługi (polerowanie/woskowanie), choć zupełnie wykluczyć tego się nie da. Raczej w grę wchodzą różne warunki oświetleniowe, a możliwe, że i takie rzeczy jak mokre poszycie, czy sposób nakładania farby. Odkładając takie teorie na bok, farba Night byłą farbą, typu smooth. Te farby klasyfikowano jako farby matowe, jednak nie były one tak matowe, że bardziej się nie da. Można powiedzieć, że półmat, ale kolokwialnie rozumiany półmat to jest wszystko między absolutnym matem i pełnym połyskiem, czyż nie? Czy też półmat to dokładnie to co jest w środku - 50% połysku? Tu trzeba się ustawiać wyraźnie po stronie matu. Stopień zmatowienia dobraćć jest trudno, bo mówimy o efekcie w skali i wg mnie istotny jest tu też kontekst, czyli prezentacja innych modeli w kolekcji. Jeżeli obok siebie stoją ten p-47 M i Spitfire z Bitwy o Anglię to warto chyba różnice w połysku przedstawić? I to tak, by nie zamknąć sobie drogi do innych przypadków. Na zdjęciach mat wydaje się być faktycznie nieco zbyt intensywny. Trochę podejrzany jest też odcień, wyglądający na czysty czarny, na bazie szarości. Ale to trochę gdybanie, bo zdjęcia łatwo oszukują w takich niuansach.
  16. Ekierki niewygodnie się przykłada do ekranu. A fragment monografii nie porusza tematu, o którym mowa.
  17. Takie rzeczy lepiej sprawdzać, Zauważanie jest zbyt obciążone potencjalnymi złudzeniami optycznymi. Można w literaturze, ostatecznie tak:
  18. Trochę nienaturalnie się ułożył ten Sutton.
  19. TB898 jest przypisywany do 317 dywizjonu jako JH-L i pewnie stąd nieporozumienie. Jednak do jednostki trafił później niż TD 138 i zdążył zaliczyć crasha na długo przed ostatecznymi problemami TD. Zatem nie da się wyprowadzić prostego wniosku, że jeden zniknął i zastąpił go drugi.
  20. Jest też zdjęcie, gdzie widać 138 i kawałeczek litery D.
  21. Serial samolotu przypisany był doń od narodzin (a nawet wcześniej) do jego końca. Owszem, w końcu możemy zetknąć się z problemem statku Tezeusza, ale to zostawmy filozofom i, w ostateczności, współczesnym restauratorom statków powietrznych. W dywizjonie 317 nie było opcji, żeby zmieniać Spitfire'owi serial. Edyta: Źle zrozumiałem powyższy post, więc ta część mojej wypowiedzi jest. wprawdzie prawdziwa, ale w kontekście zupełnie bez sensu. JH-L to TD 138, bez modyfikacji zmiany trakcji podwozia, a zatem i bez przetłoczenia na koło w górnym poszyciu skrzydła. Za to z nową golenią, z mechanizmem nożycowym z przodu, a tym samym, z odpowiednio zmodyfikowaną pokrywą podwozia i podcięciem poszycia przy wnęce na koło.
  22. Dlaczego?
  23. Małe to, ale przyjrzawszy się, to one chyba są od Suttona, tylko późniejszej wersji. Czyli dalej się nie zepną :). Nie wiem czy zestaw zawiera tylko jeden rodzaj rodzaj pasów, ale producent to mógł popełnić błąd przy tworzeniu tego zestawu. Pasów do kabiny w Twoim modelu, jak sądzę, nie wklejał.
  24. Pasy biodrowe to dałeś amerykańskie. Nikt tego nie zepnie :).
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.