Na stulecie zakończenia wielkiej wojny znowu naszło mnie na sklejenie najbardziej urokliwego czołgu w historii, czyli FT. Model Flyhawka to cud, miód i malina, nie pamiętam kiedy i czy w ogóle sklejałem tak dobrze pomyślany i zrobiony model. Dla urozmaicenia życia uparłem się na czterokolorowy kamuflaż, tradycyjnie Vallejo kładzione z pędzla. Moja własna inwencja ograniczyła się do drucianych uchwytów na frontowym włazie (dostępne fototrawionki były zbyt drobne) i pasów na skrzynkę narzędziową z taśmy malarskiej. I to tyle, mam nadzieję, że się podoba
W skali 1:Zapałka prezentuje się tak:
A obok krewniaka z First to Fight- tak:
FtF to nie jest zły model, ale w zestawieniu z Flyhawkiem leży i kwiczy. Skoro mogę już porównać gotowe FT obu producentów, chyba machnę jakiś krótki wpis na ich temat