Pora na coś (mam nadzieję) szybkiego, w ramach konieczniej redukcji stosu wstydu. Wybór padł na KW-2, którego udało mi się jakiś czas temu wylicytować na ebayu za śmieszne pieniądze, lekko zaczęty, z kilkoma jakimiś żywicznymi figsami w zestawie - bez opakowań, więc nie mam pojęcia co to, ale szkoda żeby się zmarnowały, a do poćwiczenia będą w sam raz. Blaszki na grille są w drodze, liny też, chociaż nie wiem czy liny akurat wykorzystam.
Już dawno chciałem zrobić słynnego KW-2 spod Leningradu, w zimowym kamo, z numerem 528 i nie ukrywam, że niedawny film wujka Nocna Zmiana mnie popchnął do wzięcia akurat tego modelu na warsztat.
Tak to wygląda świeżo wyjęte z pudła: