polecam starą dobrą metodę która może trochę upierdliwa i pracochłonna ale robi "mało syfu"
1. przykładanie i pasowanie blaszki "na sucho"
2. blaszkowy element łapie do modelu klejem BCG , ja używam takiego :
https://orlik.pl/chemia-modelarska/kleje/klej-bcg-wodny-brand-clear-glue-50ml.html
nie zostawia śladów, szybko paruje, dodatkowo ma konsystencje żelową i nie trzyma mocno więc na tym etapie możliwe są korekty klejenia "bez szkód" (przesuwanie blaszki, oderwanie jej i przyklejenie ponowne)
3. jak już blaszka jest tam gdzie trzeba to dopiero wtedy łapie ją CA aplikowanym PUNKTOWO końcówką drucika, przykładowo tą kotwicę to był łapał tu :
ja używam drucika ze starego silniczka elektrycznego, cienki ale w miarę sztywny i wygodny bo rozwijany ze szpulki wiec mało miejsca zajmuje, a jak się uwali zaschniętym CA to po prostu odcinam koniec.
EDIT ------------
ja kiedyś z powodzeniem używałem igły do haftowania z przyciętym oczkiem , coś w tym stylu jak zaznaczyłem na czerwono :
zostawały takie mini "widełki" którymi całkiem dobrze się aplikowało CA. sama igła była wbita w korek po ginie żeby wygodniej było ją trzymać i operować. minusem tego rozwiązania jest to że trzeba ją często czyścić w debonderze - zwykły drucik z metody opisanej wyżej jest wygodniejszy ( chociaż mało eko bo produkuje się odpady )