Skocz do zawartości

socjo1

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    1 867
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    17

Zawartość dodana przez socjo1

  1. Przecież zawsze można Miraża kupić. Jest znacznie tańszy. Fajnie że jest wybór - dwie (w zasadzie więcej - choć pozostałe dla masochistów i gerontofilów) w 1/72 , dwie w 1/48 i jedna w 1/32. CZegóż chcieć więcej? Kasa jak kasa. Dla jednych ta sama suma to większy wydatek w domowym budżecie, dla innych mniejszy. Przecież można zawsze zrezygnować z innego modelu, jeśli naprawdę komuś zależy na jedenastce. Albo kupić później. Albo odpuścić, jeśli zależy mniej. Przecież i tak pewnie 2/3 wrzuci model na półkę, gdzie się będzie sezonował... To tylko nasze fanaberie, zabaweczki... Dziwny ten świat coraz bardziej z chorobą miecia - muszę mieć wszystko, mieć natychmiast i mieć jak najtaniej...
  2. Przepraszam za off top, chciałem jedną rzecz doprecyzować. Mam jedno dzieło Mala Wrighta, o drugowojennych kamuflażach brytyjskich jednostek - niszczycieli i mniejszych. Wyszło w 2014 r. Mogę tylko wyrazić nadzieję, że w przypadku autora z biegiem lat nastąpił efekt ... gaci w kroku lub klamki w toalecie. Czyli - że od tamtej pory chłop się wyrobił. Metafora mało wykwintna, ale niestety adekwatna. Dlaczego? Otóż książkę tworzą małe grafiki z barwnymi sylwetkami okrętów - widok z boku oraz z góry, a także krótkim opisem danej jednostki. Muszę przyznać, że takiego niechlujstwa edytorskiego naprawdę dawno nie widziałem. Sylwetki były robione chyba w paincie lub podobnej klasy programie. Pal to licho, gorzej, że detale - uzbrojenie, lufy, linia wodna są często porozjeżdżane względem siebie. Pod względem merytoryki, pracka owa zebrała recenzje również raczej miażdżące. Nie przepadam za hejtowaniem czyjegoś dorobku, ale podkreślę raz jeszcze że w tym wypadku zawód był ogromny.
  3. Przecież kolega Ochli nudzi i marudzi nie mając nic ciekawego do powiedzenia i tu i na forum niebieskim. Może go własny licznik postów jara? Po prostu próbuj go ignorować. Jako i większość czyni. A gdzie Ci się taka sztuka udała?
  4. Właściciel Starling Models zdradził ich przyszłoroczne plany wydawnicze ( https://starling-models.co.uk/ ) Jak zwykle w przypadku Starling Models, wieści ucieszą miłosników White Ensign. Klasa Bangor to około 50 metrowe trałowce: HMCS Yarra to przedstawiciel eskortowych slupów klasy Grimsby o długości blisko 80 metrów. Służył na bardzo ciekawych akwenach - Morzu Czerwonym, przeciwko Irakowi i Iranowi. Najbardziej jest znany ze swojego ostatniego, heroicznego boju z zespołem cięzkich jednostek japońskich, m.in. krążowników Atago, Takao i Maya. Z modelarskiego punktu widzenia, może się podobać kamuflaż: Z kolei holownik Challenge to wciąż pływający weteran spod Dunkierki. Bardzo dziarsk i stylowy staruszek! Zaś fregaty Loch to następczynie jednostek klasy "River", ulepszone i przystosowane do masowej produkcji.
  5. socjo1

    PZL P11a IBG 1:72

    Acz chyba lepiej dedykowanym. Radykalnie mniej śmierdzi a efekty są równie dobre. Obecnie również gunze wolę rozcieńczać hataką.
  6. Brawo temu Panu!
  7. chyba bardziej opłaca się kupić linki Uschi van den Rosten. Jest to to samo co Mig, jest ich 45 m w szpulce, 3 grubości ma je w ofercie np. krakowski Agtom. Ok. 45 zł kosztują, jesli dobrze pamiętam https://agtom.eu/30349_uschi-van-der-rosten
  8. Kolejny samolociarz, którego woda wciąga (uważaj, to niebezpieczne!)? To napisz więcej jak ją robiłeś, bo robi duże wrażenie (choć reszta również prezentuje się przyjemnie dla oczu)!
  9. A propos polerów / nawiewników itd. Kudy mi do Was, stoczniowych gigantów, ale do takich samych przemysleń doszedłem bardzo niedawno przy robieniu Rzeczułki (HMS Jed). Fajnie że są tam "grzybkowe" nawiewniki, ale 1/3 jest krzywa (nawet jak na moje niewysokie standardy !) a, ok. 10 % się połamało ( i to jest w skali 1/350!). No więc czeka mnie robota z ich prostowaniem itd. A gdyby były osobno + jakieś otworki montażowe, byłoby o wiele sympatyczniej z punktu widzenia montażu a i łatwiej by się to elegancko malowało. Tyle mojego, wracam do swojego przedszkola/ sadzawki.
  10. Jak na 1/72 to trochę szortranem trąci. Ale myślę, że nie jest gorszy od Pavli. Wierzę, że coś z tego jeszcze wyciśniesz. Tylko czemu w okrętach?
  11. Jak to on - od niechcenia
  12. No to stosunek wow-effect-factor do prostoty urządzenia osiągnąłeś zdumiewający Porównywalny chyba tylko z gadającymi kapciami lub cepem na wifi! (złośliwość zero, patencik naprawdę mnie rozbawił)
  13. Co to za przyrzunt widnieje? Jakiś doping farma?
  14. socjo1

    Lusterko wsteczne

    Chromowy pisak z firmy Molotov też daje dobre efekty. Choć oczywiście, nie będzie żadnego odbicia w lusterku i zastosowanie raczej do np. lusterek lotniczych w 1/48 itd.
  15. Mam nadzieję, że nie pracujesz w restauracji, bo bym się bał, gdybyś zapewniał mnie, że jedzenie jest świeże. Ta nowość to ma już dobre półtora roku. Z drugiej strony - zawsze to warto poinformować publikę. Kolejna informacja przy okazji - Mike, właściciel Starling models zapowiedział, że kolejne wypuszczane przez niego modele nie będą miały wznowień. Bo generalnie woli sprzedawać niż produkować. Bo to zamieszanie z kilkoma poddostawcami i tak dalej.... Tak więc na przykład, jak ktoś się na "moją" fregatę River nie załapał do wczoraj, to już się nie załapał. Kiedyś namawiałem go na okręty podwodne typu U, tak żeby można było choćby nasze "terrible twins" wykonać. Moim zdaniem temat ma potencjał handlowy, ale jakoś nie było dużej reakcji. Zresztą wypuszczanie nowości strasznie wolno im idzie, chyba te modele nie schodzą mu tak jaky chciał, albo ich produkcja nie jest tak zyskowna jakby sobie tego życzył. Szkoda, bo bardzo ciekawe tematy zapowiadał i jakość jest znacznie wyższa, niż dawnych WEMów i ich pogrobowców.
  16. Troszkę o nim piszę w swojej sadzawce. Generalnie znacznie lepsza przyczepność do żywicy niż surfacer kładziony aero, który to odrywał się od żywicy jak najgorsza farba akrylowa. (post raczej u dołu):
  17. No nareszcie... Kanał lewy: Kanał prawy: Nie obyło się bez potknięć i poprawek, ale w końcu mam bazę do brudzenia, drapania i tak dalej. Czym zajmę się w oczekiwaniu na zamówione uzbrojenie (działa + jeż) oraz pokład z powierzchniami antypoślizgowymi... Zastanawiałem się, czy dorobiony przeze mnie grill na kominie nie będzie zbyt koślawy, gruby lub krzywy. Mogłem to ocenić dopiero po malowaniu i montażu. No i zakończyliśmy wspólny projekt z synem. Efekt nie powala, ale wstydu nie ma - do gablotki trafi. Fajny sposób na zrobienie starych modeli których trochę szkoda zarówno robić, jak i się pozbywać. No i szansa na bezproblemowe, 100% relaksacyjne sklejanie bez ostrych rozkmin merytoryki i waloryzacyjnych wzmożeń. Wszystko byłoby pięknie, gdyby zaraz po skończenie Welliego Mała Bestia nie przydreptała do mnie na pięterko i trzymając w ręce niepozorne pudło nie oświadczyła: -No dobrze Tato, to kiedy bierzemy się za TO? Gadzina podeszła mnie jak łosia na rykowisku w bagnie. Przecież wie, że bardzo lubię ten niewielki samolocik. Że kojarzy mi się z Kanadą, tundrą, dzikimi pustkowiami... Miał mnie w garści jeszcze zanim zaczął grzebać w szufladzie (te dzieci są coraz bardziej bezczelne - kto mu na to pozwolił???) i wygrzebał kalki, którymi zamachał mi przed nosem. I te ślepia kota ze Szreka... No i co miałem powiedzieć? Że to nie od tego? Nie z nim te numery... Że nie są fajne? No może nie kanadyjskie. No może nie na pływakach. No ale - przecież każdy z Was kiedyś pewnie chciał zostać strażakiem, prawda? A takim, co do roboty udaje się nie bryką, ale na spadochronie? Jeśli tak - poszukajcie sobie np na Youtoube o smokejumperach. To są dopiero goście! Do następnego! Michał.
  18. Fajne zdjęcie, nie znałem. Rozumiem, że jak będziesz robił tabliczkę do podstawki, to zakomponujesz również godło obkrętu? Z rufą to nie pamiętam - opiszesz coś więcej? Gdzieś też spotkałem się z twierdzeniem, że z kształtem lub wysokością mostka jest coś nie tak. Majaczy mi sie, czy ktoś może pamięta dokładniej? No i zapomniałeś napisać o kominie, ale to oczywista oczywistość PS. Dostałem info, że Czarny Kot dla z pom-pomem dla Ciebie i innymi gadżetami dla mnie dziś został nadany. Mam nadzieję, że dojedzie na koniec przyszłego tygodnia...
  19. Kompletnie się nie znam na tym odłamie modelarstwa - ale z zaciekawieniem obserwuję Twoje działania. Taki powrót do korzeni - naturalne materiały, skala przy której modelarskie aktywności nie kojarzą się z kastrowaniem pcheł...
  20. Jeszcze drobna uwaga do wzoru 2 , jeśli się da. Te "korytarze - listwy" układały się wzdłuż okrętu. Nie jestem pewien, czy na blaszce są one wzdłuż jej dłuzszej krawędzi. Byłoby super, bo to by umożliwiło jej prawidłowe położenie na większych powierzchniach, tak jak na zdjęciach:
  21. No i dobrze, że szukają. Z czegoś trzeba popłacić medykom, strażakom i nauczycielom. Czemu nie z naszego kaprysu, przyjemności, luksusu czy jak inaczej by tego nie nazwać? Jak stać nas żeby dać te 100 dolarów za nasze zabawki czy książki (ostatnio przecież przekonywaliscie że to żaden piniondz), to te kilka - kilkanaście więcej robi taką różnicę? (nie będę ciągnął tego wątku, bo wiem że ma duży potencjał wybuchowy a zerowy merytoryczny, ale skoro wilk został wywołany z lasu, to spójrzcie na to też z tej strony...) Aaaale, przy okazji spytam też konkretniej. Jak do tej pory, dwa razy nikt nie zainteresował sie paczką z Nowej Zelandii do mnnie, no ale jak mowią do trzech razy sztuka. W procentach wiele sobie życzą daniny? Rozumiem, że od wartości towaru, a nie + przesyłka?
  22. Ileś razy go oglądałem i ... zawsze warto jeszcze raz. Pięknie wykonany i pięknie sfotografowany. Przyjemna, minimalistyczna podstawka która nie odwraca uwagi od meritum. Malowanie figurkek to wisienka na torcie dzieła. Kotlet który warto odgrzewać i wciąż smakuje!
  23. Z Czarnego Kota HMCS Agassiz oraz HMS Begonia: Już dostępne. A w zasadzie - już chyba niedostępne. W każdym razie - po khm, khm - 100 eurasków... Dla tych których cena nieco przerasta, Black Cat zapowiedział waloryzacje "cząstkowe", przygotowane pod model Miraża.
  24. To i ja chciałbym oficjalnie odbić od kei. Z tym: Slup kasy Modified Black Swan, żywica ś.p. White Ensign Models, 1/350. Slupy ze swoją długością ok. 90 metrów były porównywalne z fregatami River (prostszym w konstrukcji, słabiej uzbrojonymi i wyposażonymi - widoczna jest na powyższym foto), czy niszczycielami eskortowymi Hunt (mniejszy zasięg, większa prędkość). Co ciekawe - Amerykanie całą tą czeredę obsługiwali jedną klasą okrętów, niszczycielami eskortowymi. Black Swany były silnie uzbrojone: 6 dział 102 mm, do 10 Oeerlikonów 20 mm lub 2 poczwórne pom-pomy 40 mm lub 2 podwójne Boforsy 40 mm z systemem kierowania ogniem (HACS). Do tego dwie zrzutnie bomb głebinowych i nawet do 8 bocznych miotaczy. Nic wiec dziwnego, że nazywano je "Rolls Royce'ami eskorty". Największą sławę zyskały służąc w 2 Grupie Wsparcia (2nd Escort Group) pod dowództwem słynnego U-boot-killera - Frederica Johna Walkera (o czym może w następnych wpisach, aby Was nie zanudzić). Zbudowano łącznie 37 okrętów klas Black Swan oraz Modified Black Swan. Ich łupem padło aż 29 U-bootów. Sam "Starling" (czyli nasz niepozorny szpak)- dowodzony przez Walkera - wziął udział w zatopieniu 11 okrętów podwodnych, co czyni go jednym z najskuteczniejszych okrętów II wojny światowej. Model to typowy wytwór spod znaku (nomen omen) White Ensign. Super że jest, ale aby osiągnąć zadowalający efekt, należy włożyć weń sporo pracy (i dodatków). Detale mocno spod znaku kluchy (sponsored proudly by Makaron Babuni!). Chociaż Anglicy wciąż się jarają, no ale co się dziwić, jak się całe życie pod prąd zapycha a do obsługi wody w wannie potrzebuje dwóch kranów? Zresztą sami popatrzcie: Na osłodę mamy dwie spore blachy: No i oczywiście gluty części z białego metalu. Naprawdę nie zasługują na lepsze zdjecia. Wyglądają jak części trawione... pardon, (prze) trawione przez psa! Nawet ich nie wyciągam z wora. Jedyne co można zawołać na ich widok to: Niech żyją Micromaster, Black Cat Models, North Star i Master Models!!! Jak już widzieliscie moją korwetkę w galerii i oglądacie fragatę w warsztacie, to z grubsza wiecie czego się spodziewać. Zabawa podobnymi klockami, podobne detale konstrukcji i patenty. Rozruch będzie raczej powolny - na razie koncentruję się na fregacie, poza tym na początku budowy zawsze bardzo pracochłonne jest studiowanie dokumentacji i planowanie prac... DOKUMENTACJA Historia slupów została wyczerpująco przestawiona w książce Arnolda Hague'a British Sloops 1926-1946. Około strony opisu losów każdej jednostki, plus jedno--dwa ogólne zdjęcia każdego okrętu. Niestety zdjęć żadnych detali, ani planów - nie uświadczysz. Książka ma również wersję rosyjskojęzyczną, raczej mocno piracką. Stoczniowe plany Black Swanów (niezłej jakości reprograficznej) znalazłem w: Atlantic Escorts Davida K. Browna (plan HMS Whimbrel - pol. kulik mniejszy - uzbrojony w 2x podwójne Boforsy) British Warships of the Second World War Johna Robertsa (wśród kilkunastu zamieszczonych tam planów jednostek różnych klas mamy plan HMS Starling). Plany Starlinga mozna znaleźć również w "Modelarstwie Okrętowym" natomiast nie mam tego czasopisma. W 2020 wydano również książkę ze stoczniowymi planami "Black Swan Class Sloops: Detailed in the Original Builders' Plans" PS. Mam wrażenie, że po tym obkręcie będę potrzebował odpoczynku od paradygmatu"angolski eskortowiec - z brytolskiej żywiczki - lub na odwrót". Zaczyna być to jakiś uzależniający przepis na toksyczny związek... Coś trzeba będzie w swoim życiu zmienić!
  25. Wszystko idzie znacznie wolniej niz myślałem - ale najważniejsze, że nie stoi w miejscu. Niestety, ostatnimi czasy zdrowie się nieco sypło i po prostu nie mam wiele sił, a poza tym, kiedy tylko wymykam się do swojej dziupli, zaraz daje się posłyszeć tupot małych stóp i głos "Tata, pomodelujemy?" No i jak tu takiemu małemu molestatorowi odmówić? No nie sposób się opędzić. Zwłaszcza, że własny... No więc najsampierw trzeba pańszczyznę odrobić, a dopiero później bierzemy się za swoje. Oczywiście, tak naprawdę - bardzo mnie cieszy, że syn chce spędzać ze mną czas i dzieli ze mną hobby. Przejdźmy zatem do rzeczy. Z pokładów zdarłem prawie wszystkie skrzynki i inne detale. Pozaślepiałem różne schodnie etc. Niezastąpiony przy tym były dwa zestawy piłek Hasegawy Trytool TP-3 i TP-4 oraz dłuto modelarskie Trumpetera. Dzięki nim mogłem siegnąć nawet w miejsca które są trudno dostępne. Używając tych piłek nie zostawia się prawie śladów piłowania, ale w kilku miejscach niezbędne było jednak wyszlifowanie śladów po obróbce. Szlifowałem przy użyciu mikropilniczków RB-models które mocuje się do skalpela, można je poodginać i są bardzo wąskie. Równolegle pracowałem nad detalami: Jak widzicie, zdewastowałem całkiem sympatycznie wyglądający mostek. Niestety, to co zproponował producent (ponownie) nie odpowiadało dokumentacji - ani planom, ani zdjęciom. Co dalej? - położyłem drewniany pokład na mostku oraz przygotowałem jego nową przednią ścianę (do przygotowania skomplikowanego kształtu dewnianego pokładu bardzo przydatny okazał się stary, dobry papier milimetrowy). Jeśli chodzi o mostek, to jeszcze sporo pracy przede mną. - zdetalizowałem podstawę radaru - poprawiłem obrys nawiewnika maszynowni (znacznie bardziej zaokraglone narożniki) - wykonałem grill na wylot komina (z miedzianego drutu). Trudno uwierzyć, ale tak charakterystycznej części zabrakło na blaszce! - z mosięznej rurki wykonałem nowe mocowanie komina - kopułka ASDIC (sonaru) - żywiczne wały napędowe zastąpię metalowymi Luki zamieniłem na blaszkowe, wyrównałem bardzo niestarannie wykonane pokrywy świetlików nad kambuzem i dodałem tam iluminatory (zestaw North Star) Otworzyłem i pocieniłem detale na pokładzie (chyba to są jakieś windy do łodzi). Równolegle przygotowywałem kadłub do malowania. Kilka warstw surfacera i mozolne szlifowanie powierzchni. Kiedy już wszystko było gotowe, zacząłem odtwarzać imitację pasów poszycia. Na kadłubie narysowałem linie pomocnicze, następnie nakleiłem przycięte pasy z taśmy Tamiya. Pięknie było, ale się skończyło, kiedy chcąc coś poprawić przy ułożeniu Taśmy, zacząłem ją odrywać. Easy come, easy gone... Decyzja mogła być tylko jedna: Jeszcze raz podkreślę - był to podkład surfacera, nakładany aerografem. Poradziłem się kolegów na PWM, co zrobić z tym fantem i jak zapobiec takim niespodziankom w przyszłości. Odpowiedzi było kilka - farba Tamiya, podklad do żywic od Gunze (Mr. Resin - niestety już nieprodukowany), grzanie żywicy na kaloryferze lub surfacer ale w sprayu. Ostatecznie, przypomniałem sobie o jeszcze jednym specyfiku w swoim składziku. Smród był bardzo obiecujący, zaś model nabrał cokolwiek diabolicznego charakteru... Podkład Alclad był strzałem w dziesiątkę (oprócz tego, że urywał nos). Dobrze się szlifował, miał twardą i gładką powierzchnię, no i przede wszystkim - mocno trzyma się żywicy. Potem na szczęście już obyło się bez przygód - znowu linie, znowu taśma, natrysk Surfacerem żeby stworzyć krawędzie linii. Na koniec zaznaczyłem linię wodną i namalowałem ją na czarno oraz zamaskowałem taśmą (co było widoczne na zdjęciu powyżej). Mała dygresja: Na zdjęciu produkt Hobby Zone. Kupiłem go z myślę o rysowaniu linii wodnych, ale miałem nadzieję też, że uda się nim zawalczyć wiecej. Chciałem wyrysować pionowe linie w kadłubie samolotu (Sunderlanda), aby móc potem odtworzyć wręgi. Niestety przyrząd nie pozwala na wygodne wysuwanie / wsuwaniaeołówka więc jest do tego celu bezużyteczny bez jakiejś głębszej modyfikacji. Dziś raczej sięgnałbym po pdobny wytwór RB Model (mimo wyższej ceny). Przede mną wreszcie malowanie! Mam nadzieję, że przygód już będzie mniej...
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.