Tak z własnego doświadczenia. Nie naciągajcie żyłki za bardzo. Ot, tak żeby byłą prosto. Dlaczego? Pod wpływem farby i czasu, żyłka troszeczkę się kurczy. Używam 0,09 mm. Najmniejsze wiertło mam 0,3 mm. Przykładowo: nawiercam otwór w krawędzi statecznika, końcówkę żyłki zamaczam w "Kropelce" i do otworu. Żyłkę układam w kierunku drugiego punktu zamocowania i zostawiam do wyschnięcia. Po zaschnięciu kleju, delikatnie naciągam i przytrzymuję "uniwersalnym chwytakiem specjalistycznym z klocków Lego " po za drugim punktem mocowania (w tym przykładzie szczyt masztu antenowego) i kleję do masztu. Po wyschnięciu skalpelem odcinam nadmiar i maluję na kolor miedziany. UWAGA Należy osłonić inne elementy w pobliżu! Jeśli pędzelek się "omsknie", żyłka ładnie odsprężynuje elegancko ochlapując wszystko świeżą farbą.
Nie twierdzę, że mój sposób jest "jedyny słuszny", ale ja akurat tak robię. Pomogłem?