Dzięki wielkie za zaangażowanie i materiały. Generalnie, robię to co dali w pudle, acz nie jest to dokładnie B-25 w wersji B, z tego co widzę. Natomiast zdjęcia się przydadzą przy malowaniu
Idziemy do przodu. Udało się skleić kadłub - nie było dramatów przy złożeniu, musiałem jedynie ciut zeszlifować wręgi od komory bombowej.
Wedle instrukcji wieżyczkę grzbietową należałby już wmontować. Doszedłem do wniosku, że uda mi się ją naście razy uszkodzić (zwłaszcza lufy km-ów) przy malowaniu i składaniu całości, toteż na razie jej nie wstawiłem. Wcześniej na sucho sprawdziłem, że da się ją wsadzić później, acz wymagać to będzie pewnej ekwilibrystyki. Ale da się zrobić Żeby ułatwić sobie życie stateczniki poziome na razie zamontowane na sucho.
Samolot ma koło z przodu, wymagany jest balast. Ołowiane grzybki do wiatrówki spłaszczyłem młotkiem na kowadle i wkleiłem cyjanoakrylem za tablicą przyrządów, tam nie będzie ich widać. Gorzej, że za osłoną kabiny pilota trzeba było nieco zeszlifować kadłub, żeby było równo. Plus odtworzenie nitów. Kupiłem też maski Edka, bo Montex ma słaby klej i dużo odlazło od szklarni.
Skleiłem też skrzydła i gondole silników. Same skrzydła zeszły się ładnie, ale przy wklejaniu gondol było kilka szpar, jeszcze w takich miejscach, że tuż obok imitacji śrub i nitów. O ile odtworzenie nitów to w miarę łatwe, to z śrubami gorzej. Trzeba uważać, żeby nie dodać sobie roboty.
Spasowałem na sucho skrzydła z kadłubem, tu chyba będzie bez niespodzianek. Nie widać wielkich szczelin.
Skleiłem też silniki, tu nie było dramatu.
Samolot robi się duży, teraz będziemy wygładzać miejsca sklejenia i powoli nadejdzie czas na podkład.
C.D.N.