-
Liczba zawartości
7 362 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
95
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez barszczo
-
Bardzo fajny Mig. Odsunięta owiewka powinna tylko bardziej przylegać do kadłuba :
-
Pamiętam ten model choć zetknąłem się z nim dopiero w połowie lat osiemdziesiątych. Chwilę później był już nowy Ławoczkin z KP, a ja już żegnałem się ze skalą 1:72.
-
Fajnie wyszedł. Świetne porównanie z Aero w 1:48. Dzbanek wygląda przy nim jak większy model RC.
-
Tamiya Bf109 G-6 1:48 "Nieślubne dziecko kapitana Ameryki i Helgi" :)
barszczo odpowiedział Bengal → na temat → [L]Warsztat
Dobrze jest, walcz dalej . -
P-40 Polistilu nie pamiętam ale model Spitfira MkI już tak. No i oczywiście metalowego Fiacika 126 z otwieranymi drzwiczkami.
-
Świetna robota. Czekam na kolejne .
-
Kontynuując wykopki ze starego dysku, przedstawiam kolejnego Plasticarta - Tu-134. Model który chyba wszyscy mieli, u mnie oczywiście też gościł na półce. Zestaw na zdjęciu pochodzi z drugiej edycji z lat siedemdziesiątych. W moim zestawie było tylko malowanie Aerofłotu, ale bywał też Interflug z poprzedniej edycji lub oba na raz. Model szczytem finezji nie był, jednak na podstawce prezentował się świetnie. Co można było z niego wyrzeźbić możecie zobaczyć na zdjęciu. Kształt kadłuba w części dziobowej nie został co prawda poprawiony, ale cała reszta wraz z oszkleniem kokpitu już tak. Model dostał pierwsze malowanie Lotu, wszystko było maziane od masek. Brakuje jeszcze pasa przed kokpitem i napisów które były zamówione jako kalki. Finalnie wyglądał jak nie Plasticart. Niestety nie mam zdjęć po ukończeniu, a model poszedł w świat.
-
Fajnie wygląda, zawsze lubiałem tego pokraka .
-
An-14 Pszczółka, ostatni Plasticart którego kupiłem i skleiłem. Było to w roku 1988. Otrzymał barwy armii NRD w kamuflażu, a malowany był polskimi farbami z zestawu w szklanych buteleczkach. To był bardzo fajny model, miał całe wnętrze i otwierane tylne drzwi. Linie były wypukłe. Pamiętam też niezbyt przejrzyste oszklenie. Pszczółka to jeden z ostatnich modeli Plasticarta. W sumie szkoda bo jakość już się trochę poprawiła i skala też była normalniejsza.
-
Też zabytek tak jak Zero i Mustang, są z tego samego okresu. Linie wypukłe, część detali i wzierników wyeksponowana. Wnętrze też symboliczne. Ale to jedyny Oskar w tej skali na rynku .
-
Były, były. Są pod czeskimi kalkami. Po lewej cywil z DDRowa, po prawej NVA.
-
Kolejny wykopek ze starego dysku. Tyma razem coś z Plasticarta. Według Scalemates pierwsza edycja to lata siedemdziesiąte, a kolejna która prezentuję to rok 1989. Pierwszą edycję w klasycznym pudełku pamiętam z początku lat osiemdziesiątych, drugą z ich końca, oczywiście w SH. Był to mały, filigranowy samolocik, dość dobrze zdetalowany. Jeden z tych lepszych modeli tego wytwórcy. Oczywiście jak wszystkie Plasticarty wyposażony był w kalkomanię umożliwiającą oklejenie całości zamiast malowania. I co dziwne ale dało się ją położyć, nawet na gondolach silników. Na mojej półce sklejony L-410 nigdy nie zagościł. Egzemplarz który prezentuję miałem krótko na początku lat dwutysięcznych.
-
Projekt jak napisałem dotyczył Iła-18 z Plasticarta, Krugozor miał być dawcą części.
-
Miałem czerwona Muchę . I Jantara z kalkami tylko na jedną stronę. Fajne były te modeliki .
-
Kontynuujemy rocznik 1990. Ostatnia część planów ze szczegółami F/A-18, plany Austera i modele czytelników. Jest też relacja z Giełdy Rzemiosła gdzie zaprezentowano kolejny model ZTSa czyli RWD-6 i śmigłowiec Sea Cobra. Znajdziemy tam też recenzję wtryskowego Mustanga III firmy Top Model. Spotkałem go kiedyś w jakimś sklepie z zabawkami, wyglądał jak wczesny Airfix okraszony parowozowymi nitami. Jest też recenzja Lublinków w skali 1:72. Numery kolejno: 9, 13, 14, 15, 16, 17/1990.
-
Chyba z armaty . A modelik naprawdę fajny .
-
To nie był ten projekt.
-
Znalazłem parę starych zdjęć z modelarni którą prowadziłem przez jakiś czas przy swoim sklepie. Miałem tam jednego amatora pasażerów który mocno zapalił się do starych projektów typu Plasticart czy Krugozor. Przedstawiam jednozdjęciowy inbox Iłka 18 z Krugozoru który wyglądał na nieudolną kopię Plasticarta. Według Scalemates pierwsza edycja pochodziła z lat siedemdziesiatych, potem był wznawiany przez Alangera. Model mocno uproszczony ze zbyt dużymi otworami imitującymi okna i pokracznym oszkleniem kokpitu. Był przewidziany jako dawca części do projektu Ił-18 Plasticarta. Tutaj zdjęcie wierzchu pudełka (zdjęcie z sieci): A tutaj macie model Plasticarta w trakcie budowy, a właściwie reanimacji sklejonego starocia przez wspomnianego wyżej zapaleńca. Zwróćcie uwagę na precyzyjnie wycięte oszklenie kokpitu, namęczyliśmy się z tym okropnie. Stare okienka na bokach zaklejone od spodu, zalane żywicą, wyszlifowane i wiercone na nowo we właściwych miejscach. Niestety nie wiem czy projekt został ukończony, ale dobrze rokował.
-
No jest naprawdę fajny, kawał wiatraka w tej skali . Dobra robota.
-
Myślę że byłoby dobrze to zrobić, bo kalki siadły tak sobie. Ja też często mam lenia, a potem szlag mnie trafia .
-
Muszę gdzieś dopaść pierwszą edycję. Mam już trzy z tego czasu, wypadało by mieć resztę. Choćby tylko jednosilnikowe .
-
Dla ówczesnych decydentów takie modele nie istniały. Były dostępne tylko w imporcie prywatnym, najczęściej z wyciętymi swastykami przez celników na granicy. Jeszcze w latach osiemdziesiątych takie numery robili. Miałem wtedy Mustanga z Hasegawy z malowaniem Meyera gdzie ktoś pracowicie czarnym markerem zamalował wszystkie swastyki jako oznaczenia zwycięstw...
-
Są jeszcze Mig-15, Su-7, Mi-10K za Migiem 21 stoi Draken. Między An-2, a Migiem 21 jest jeszcze Ił-2 Krugozoru. A z tyłu Mosquito z MM w trakcie budowy. Ech, wspomnienia...
-
Fragment fotografii z roku 1981 gdzie widać moją wystawkę Plasticartów i właśnie Antka:
-
Miałem to dziwo! Mój tata go skleił i pomalował Humbolami. Ciężki był jak nieszczęście i bardzo szybko wyłamało się podwozie. Tata kupił go z sentymentu, skakał z m.in. z Antka podczas służby w 6 PDPD w Krakowie.
