Skocz do zawartości

barszczo

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    7 489
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    95

Zawartość dodana przez barszczo

  1. Żaden problem : Edit: Dopiero teraz zauważyłem że zdjęcia już wrzucono, ale jest jedno nowe
  2. Zupełnie jak u mnie, czasu na wszystko brak...
  3. Teraz zrób większego . A tymczasem kadłub w jednym kawałku. Spasowanie więcej niż dobre, śladowe ilości szpachli: Zapadła też decyzja co do malowania. W modelu są dwie pary skrzydeł, z zewnętrznymi działkami MGFF i bez nich. Jako że w samolocie Hegenauera nie widać czy są zamontowane działka, a na jednym z serii zdjęć maszyny Schopfela widać że ich nie ma, wybór był tylko jeden:
  4. Wymalowane i gotowe do montażu wnętrze i front silnika. Będzie można zamykać kadłub:
  5. Wracają chęci do skończenia Douglasa, gotowe do montażu elementy przedniego podwozia:
  6. Był to miesięcznik Sekcji lotniczej Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Mechaników polskich. Napisałem wcześniej że wydawano go od lat siedemdziesiątych, ale znalazłem tajemnicze rzymskie 44, więc wygląda na to, że pismo ukazuje się od 1945 roku. Okładki faktycznie ładne i kolorowe nie odzwierciedlają tego co w środku, zawartość lotnicza ale mocno techniczna.
  7. Co prawda to czasopismo to już lata dziewięćdziesiąte, ale wywodzi się z wydawanej od lat siedemdziesiątych Techniki lotniczej i astronautycznej: To ostatnie dwa numery jakie mi zostały. Pierwszy Spitfire od góry znalazł odzwierciedlenie w modelu Revella którego zdjęcia zamieszczałem. Przekształcenie i uatrakcyjnienie TLiA nastąpiło w roku 1990 i jeszcze pod opieką wydawnictwa Sigma wydano pierwszy numer czasopisma Aerohobby: a po zmianie wydawcy, powstała już wersja ostateczna czyli AERO technika lotnicza: Przypominam tą serię nieprzypadkowo. Na przedostatniej stronie prezentowano recenzje modeli, często pochodzących jeszcze z lat osiemdziesiątych i wcześniejszych. A jako że znalazłem w piwnicy wszystkie roczniki ATL, postanowiłem kontynuować przegląd modeli z tamtych lat rozpoczęty Klubem 1:72 ze Skrzydlatej Polski. Na początek EA-6 Revella, Lublin Spójni i F-14 Hasegawy jeszcze z Aerohobby następnie A-6 Revella, Ta152H Trimastera i RWD-8 Spójni z numeru 4/90, Tornado F.3 Italeri i Me262 Trimastera, także nowości modelarskie na rok 1990 z numeru 5/90, Macchi MC202 Tauro Model, F-111 i F-14 Hasegawy z numeru 6/90 i na koniec Su-25K OEZu z numeru 7/90. Wspominajcie:
  8. Dobrze wygląda, dawaj z mottlingiem.
  9. Pełen podziwu za walkę z niezwykle oporną materią . Fajny będzie.
  10. O tak, Blenheima też bardzo lubię. Czeka w składziku Airfixowy w 1:48.
  11. Zarówno post inicjujący jak i cały wątek jest mój...
  12. To był jeden z lepszych polskich modeli vacu w tej skali. Też go miałem zbudowanego w wersji AV-8A, pamiętam że trzeba było dorobić sondę do tankowania w powietrzu. Instrukcja była wręcz wzorcowa z tymi rozrysowanymi szczegółami. Drugi model skończył jako dawca części do wersji GR.3 którą budowałem z zestawu Novo. Zdjęcie tej hybrydy już tu zamieszczałem. Gdzieś jeszcze mam jego resztki, kalki i instrukcję.
  13. Bardzo fajny . Maźnij tylko lusterka od zewnętrznej strony choćby z pędzelka na czarno, pozdrowienia .
  14. Przypominam czasopismo Wiraże wydawane od lat pięćdziesiątych. Do roku 1986 dostępne było tylko dla żołnierzy, później można je było kupić normalnie w kioskach. Mam kilka egzemplarzy, a w dwóch znalazłem kącik modelarski pod redakcją znanego modelarza Przemysława Skulskiego:
  15. No i stało się, kończymy prezentacje Klubu 1:72 z papierowych wydań Skrzydlatej Polski. Ostatnie cztery skany pochodzą z czterech pierwszych numerów rocznika 1991 wydanych w starym stylu. Numer 5/1991 wydano już w nowej formie. Na koniec ostatnia część planów F-14, szczegóły budowy modelu P-38, kolejne zawody w Wałbrzychu, Lublin R-XIII w skali 1:72 i plany P-48 Lamparta. Numery kolejno: 49, 51-52/1990, 1, 2, 3, 4/1991.
  16. Robiłem dawno temu Spitfira VIII jeszcze pod marką Otaki, a potem P-40 już jako Arii. Mam sentyment do tych modeli. Podglądam choć Japończyki to kompletnie nie moja bajka .
  17. Bardzo filigranowy ten samolocik. Przód jak z Biesa przełożony, skojarzenie chyba przez to śmigło.
  18. No pięknie to wszystko razem się komponuje. Kawał wiatraka.
  19. Dzięki panowie, to był pierwszy zbudowany przeze mnie model w skali 1:48. Podszedłem do niego bardzo ambitnie, malowane i wycinane kalki z bliska wygladają jak wyglądają, ale wtedy nie było kompletnie nic. Teraz po latach jak go oglądam, zastanawiam się jakim cudem wymalowałem go z pędzla bez maz. O rozcieńczaniu miałem pojęcie dość ogólne i raczej jeszcze nie zaprzątałem sobie tym głowy. Od góry Revell brąz i Model Master zieleń, od dołu Sky Humbrola.
  20. Pierwszy polski model w skali 1:48, powstał jeszcze przed Lublinem i RWD-8 Spójni. Model wykonano w technologii vacu, był on dość dobrze zdetalowany i miał naprawdę sporo części. Miałem okazję go budować i pamiętam że wszystko pasowało dość dobrze ale nie porwałem się na wykonanie wysuniętej kołyski. Malowałem go Humbrolami aerografem. Tutaj drugi egzemplarz który miał być zbudowany nieco ambitniej:
  21. Kolejny odnaleziony zabytek. Model marzenie z tamtych lat. Inny bo bez czerwonych gwiazd, nie czechosłowacki, nie z NRD i nawet bez szachownic. No i ten kształt. Mój egzemplarz to trzecia edycja, pochodzi z połowy lat osiemdziesiątych i nawet nie pamiętam czy w tym pudełku był u nas dostępny w CSH. W środku klasyczny srebrny plastik i biała kultowa podstaweczka. No i oczywiście klej:
  22. Pozwolę sobie dorzucić zdjęcia mojego egzemplarza. Nawet nie pamiętałem że miałem jeszcze jednego nie zrobionego. Przy okazji przypomniałem sobie ceny modeli KP z początku lat osiemdziesiątych. Te w mniejszych pudełkach jak Delfin, Avia B534, Ła-7 kosztowały 45zł, większe jak Ił-10, Letov 328 były po 55zł, a największy Aero C-3A kosztował 75zł. A tym czasem piękny, łososiowy Delfin:
  23. Uzupełnieniem zdjęcia odnalezionego kadłuba, nawet nie pamiętałem że wierciłem wydechy. Wintydż pełna gebą, rok 1989:
  24. Przetrzepałem dzisiaj szafki i szuflady u moich rodziców i oto efekty, tutaj wrzucam wkładkę tytułową z Harriera vacu i pudełko po Migu-21 Plasticarta które mnie mocno wzruszyło. Koniec lat siedemdziesiątych, cena 19zł i te ulubione przeze mnie miniaturki na bokach pudełek, nic więcej nie trzeba było do szczęścia. Żadnych aerografów, nitowadeł, farb, płynów pod kalki i innych pierdół. Ale się rozmarzyłem :
  25. No i świetny temat na start, dobrej wczesnej Złośnicy w tej skali nie ma. Mam nadzieję że będzie też wczesna wersja z dwułopatowym śmigłem.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.