W tym przypadku prawda leży gdzieś pośrodku. Żaden samolot nie ma tylu luków inspekcyjnych, więc większa część tych kropek na modelu to miały być nity a nie śruby. Problem w tym, że o tyle o ile śruby mocujące są dość dobrze widoczne to nity są słabiej widoczne bo praktycznie zawsze są pod warstwą lakieru. Projektanci jak zwykle zastosowali uproszczenia. Niestety nie poradzę Ci co zrobić żeby było dobrze. Może koledzy coś podpowiedzą.
Chciałem się natomiast odnieść do tych luków inspekcyjnych. Nie ma chyba oficjalnej definicji ale w polskiej nomenklaturze inżynieryjno-lotniczej dotyczącej statków powietrznych post-sowieckich lukiem inspekcyjnym nazywano te pokrywy, które były wyposażone w specjalne zamki lub specjalne zapinki – dżusy takie jak np. na poniższym zdjęciu.
Dżusy i specjalne zamki otwierało się bardzo szybko poprzez przekręcenie wkrętaka o kąt 90 stopni i stanowiły z pokrywą integralną całość. Było to o tyle ważne, że nie było żadnej możliwości zgubienia jakiejś śruby, która po upadku na płytę lotniska mogła być zassana przez silnik. Luki inspekcyjne były używane praktycznie tylko podczas obsług bieżących i podczas obsługi lotów. Dżusów było kilka rodzajów. Taki luk inspekcyjny z dżusami znajduje się na poniższym zdjęciu po prawej stronie na dole ten z żółtym kółkiem.
Na pokrywach zawsze było namalowane kreski określające właściwe położenie dżusa po zamknięciu. Wszystkie pozostałe pokrywy to po prostu pokrywy i były one przykręcane zwykłymi śrubami mocującymi, które zwykle odkręcało się podczas obsług okresowych (np. rocznych) w hangarze eskadry technicznej. Kilka takich pokryw widać również na tym zdjęciu. Mam nadzieję Alu, że nie zaśmieciłem Ci wątku za bardzo a może komuś ta wiedza przyda się do czegoś.