-
Liczba zawartości
3 062 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
19
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Endrju
-
Kolega @PiotrekM budując model swojego Ford Tfc 1920 przypomniał mi pewien sposób na wyciskanie nitów w hipsie. Pomysł podpatrzyłem dawno temu na forum kartonowym Kartonwork jako sposób na wyciskanie nitów w kartonie. Pomysł został zaprezentowany przez kolegę krzywy w wątku Dodge WC-54 MP z MODELIKA 12/10. Pozwolę sobie bezkrytycznie wkleić tutaj fragmenty tego wątku jako inspirację dla kolegów, którzy chcieli by zastosować tę metodę. Sam osobiście zbudowałem sobie taki przyrząd i testowałem wyciskanie nitów w kartonie i powiem, że pomysł jest rewelacyjny. Od razu zaznaczam, że nie testowałem tego na hipsie. Przyrząd niestety gdzieś zaginął w czeluściach mojej "czarnej dziury" (strychu) i dopóki go nie odnajdę nie przetestuje tego. Myślę jednak że w cienkim hipsie da się to zrobić. Może komuś z kolegów przyda się taki patent. Wpis zawiera oczywiście informację dla modelarzy kartonowych ale myślę że nie będzie problemem dla nikogo wyłowienie z niego spraw dla nas istotnych. Poniżej wspomniany fragment wątku kolegi krzywy. Pozdrawiam. Andrzej. Złożyłem dwuczęściowy przyrząd do bardziej dokładnego przetłaczania/wypychania, widoczny na zdjęciu poniżej. Z jednej strony, w listewce, jest zamocowany kawałek gwintu z jednej strony zapiłowany w stożek z zaokrąglonym czubkiem. Zamocowany tak, żeby kulka wystawała z drewna. Do listewki jest przymocowany kawałek bezbarwnego tworzywa, tak, żeby można je było dociskać do kulki. Odciskam kulkę w tworzywie - najlepiej po solidnym połączeniu tworzywa z listewką. Teraz po wsunięciu kartonu między listewkę i plastik, i ponownym naciśnięciu - w kartonie wytłacza się coś w rodzaju nitu z wyraźną krawędzią. Uzyskiwany efekt jest dosyć delikatny - trzeba uważać żeby nie przesadzić z głębokością "matrycy", bo karton zacznie się rozdzierać. Jaka to głębokość, to zależy od jakości kartonu. Ja przesadziłem, żeby wytłoczenia lepiej wyszły na zdjęciach - ale karton miejscami zaczął pękać Natomiast dosyć łatwo trafić z wytłoczeniem w wydrukowany nit - wystarczy "wjechać" nadrukowanym nitem pod wyciśniętą w tworzywie kulkę. Dlatego tworzywo musi być przezroczyste, i najlepiej bezbarwne. Na zdjęciu pokazałem też przykłady "zestawów" do mocowania śruby w takiej np. listewce. Ja użyłem takiego insertu jak po lewej. Przeciwnakrętka jest konieczna. Tutaj miałem problem - brak nadrukowanego wzoru wytłaczania. Wycięte z nadmiarem kawałki skleiłem po obrzeżach z wydrukowanym na cienkim papierze szablonem tłoczenia. Na zdjęciu szablon kształtu błotnika, karton sklejony z szablonem, odwrotna strona kartonu podczas tłoczenia, i kartoniki z próbami. Po odklejeniu szablonów musiałem jeszcze poprawić tłoczenie. Tylny stopień, przy którym miałem łatwiej, ale i tak go zepsułem. Ale dorobiłem drugi ze stopnia bocznego. Wytłoczenie połączone z nadrukiem wygląda lepiej. W tym i poprzednich zdjęciach oświetlenie ustawione tak, żeby podkreślić przetłoczenia.
-
Pozwoliłem sobie wrócić do tego stwierdzenia. Dawno temu na forum dla kartoniarzy znalazłem opis przyrządu do powtarzalnego wyciskania nitów w kartonowych elementach nadwozia. Zrobiłem sobie taki przyrząd. Tym urządzeniem da się nitować w cienkim hipsie. Jeśli autor wątku lub ktokolwiek byłby zainteresowany takim patentem to proszę o info np. na priv to udostępnię gdzieś te informacje.
-
Super to maleństwo. Podoba mi się. Gratuluję nagrody. A z ciekawości zapytam czy malowanie robiłeś z repliki czy znalazłeś inne materiały?
-
Ładny. Podoba się.
-
Z tymi dziewczynami to chyba słaby pomysł. Odciągają moją uwagę od modelu. Nie mogę się dobrze przyjrzeć modelowi. No dobra. Już się przyjrzałem. Jest dobrze. Model się podoba. Dziewczyny też się podobają.
-
Zrobiłeś swoją dioramą tak wystrzałowe wrażenie że trudno o niej zapomnieć.
-
Niesamowite.
-
Ładnie to wygląda. Co do słabego preshadingu to chyba faktycznie farba do preshadingu jest za jasna. Przy takim malowaniu ja użył bym na szarym podkładzie czarno-zieloną. Wygląd poprawi się po położeniu washa. Dalsza procedura dokładnie tak jak opisałeś.
-
Gratulacje.
-
Ładny Ci on jest. Podoba mi się. Masz u mnie plusa a za polskie malowanie to masz nawt plusa dodatniego. W mojej ocenie błysku tu nie ma. Jeśli już to satyna.
-
Kleje dwuskładnikowe nawet te najnowszej generacji schną długo więc do modelarskiej działalności raczej słabo się nadają. Ja też mam problem z używaniem kleju CA ale jakoś daję radę. Nie wiem czy Ci to pomoże ale ja klejąc klejem CA nanoszę kropelkę kleju na starą kartę płatniczą a stamtąd wykałaczką nanoszę klej tam gdzie trzeba. Zarówno pojemnik z klejem jak i kartę trzymam z dala od siebie. Nie pochylam się nad klejonym elementem a żeby ułatwić klejenie robię sobie taką niby podstawkę z książek, żeby model był wysoko. W gotowości mam też mały wentylator ale praktycznie go nie używam Klejenie na stosie książek pomaga też jak się ma problem z szyjnym odcinkiem kręgosłupa. Mam nadzieję że choć zainspirowałem Cię do twórczych poszukiwań.
-
Ciekawy ten model. Podoba mi się. Można by zakwalifikować do sekcji "Pojazdy wojskowe".
-
Jeśli dobrze rozumiem to cały kadłub był drukowany z wszystkimi szczegółami czy też coś drukowałeś oddzielnie?
-
Jak można pozyskać taki projekt? Modelarstwo to też zabawa.
-
No jednak pamięć mnie zawiodła bo to był jednak trapez.
-
Koledze chodziło o półkę z lotnictwem w gablocie a Wy się tu czepiacie. A modelik super. Podoba mi się. Samolot też mi się zawsze podobał. Taki niemyśliwski myśliwiec.
- 24 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- polikarpow
- i16
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Niemożliwe. Ludzie takich rzeczy nie robią. A na poważnie to powiem że gdybym ja robił tego Stuarta w 1:35 to wyglądał by gorzej. Świetny model. @GreGG24 Przepraszam za off-top ale nie mogłem się powstrzymać.
-
Zadziwiająco szybko.
-
Wrzuć ten plan. Chętnie odświeżę sobie pamięć bo niestety czas robi swoje i cieka wiele rzeczy.
-
To co nazywasz trapezem to jest to tzw. zawiesie, czyli element śmigłowca, do którego mocowany był ładunek przenoszony na zewnątrz śmigłowca. Niestety nie pamiętam już dokładnie ale według mnie to był trójkąt który w przedniej części w dwóch punktach przegubowo był przymocowany do kadłuba a tylna część z zamkiem do mocowania liny była podciągnięta i znajdowała się pod kadłubem. Zwalnianie samego zamka i wypuszczeni liny odbywało się przyciskiem chyba na drążku pilota. Niestety nie jestem pewien. Co najważniejsze dla Ciebie na śmigłowcach etiopskich mogły być używane ponieważ wiem z opowiadań że dostarczanie żywności do pewnych miejsc było bardzo utrudnione i worki z żywnością były zrzucane i prawdopodobnie przenoszone na zewnątrz na zawiesiu. Pytałeś o to na stronie Leźnickiej? Część śmigłowców miała klapy z okienkami a część bez okienek. Niestety nie wiem do czego służyły okienka. Dokładnie tak jak napisałeś. Blachy były od góry i od dołu.
-
A to jaka skala? Czyżby też 72?
-
Takie wykonanie modelu w skali 1:72 sprawiają, że nabieram chęci do zlepienia jakiejś konserwy w tej skali.
-
Autor wątku zadał jedno pytanie i więcej się nie odezwał. Zastanawiam się czy mu pomogliśmy.
-
Ciekawy temat. Podglądamy.
