Jest kilka aspektów :
1. Koszty - na początek wkład w aero z kompresorem jest większy niż kilka pędzili Italieri (kto od nich nie zaczynał :)?) , ale potem okazuje się, że „kilka pędzli” nie wystarcza, dokupuje się kolejne, dużo droższe, do tego środki do pielęgnacji i … po roku wychodzi, że pędzle są droższe niż aerograf oczywiście aero też można mieć kilka, wielu z nas ma, ale to w sumie bardziej fanaberia niż konieczność.
2. Technika - niektórych efektów nie da się uzyskać pędzlem. I basta. Oczywiście są wirtuozi, którzy potrafią, ale nie ma się co oszukiwać - większość z nas dzięki treningowi uzyskuje poziom rzemieślniczy. Artyzm, zarówno aero, czy do pędzla, raczej nie objawi się nam nagle, bo zaczęliśmy się bawić w modelarstwo. Albo ma się „ten dryg” albo nie - jeśli masz to o tym wiesz, jeśli nie wiesz, to raczej nie masz . W połowie drogi między pedzlami a aero są puszki. Przy pojazdach (a może i samolotach, nie wiem) da się pomalować sprayem, ale nie ma tej kontroli co przy aero. No i koszt sprayu jest taki, że szybko okaże się, że aero tańszy.
3. Sprzęt - jak koledzy mówili dobrze mieć kompresor z pojemnikiem, ale ja bym odradzał chiński aerograf. Głównie dlatego, że jeśli się „wkręcisz” szybko kupisz coś lepszego, a stary zostanie w szufladzie. Jeśli się nie wkręcisz, to chińczyka trzeba będzie w zasadzie oddać „za darmo” , natomiast mając markowy sprzęt odzyskasz jakaś cześć kosztów.
4. Używki - ja kupiłem jeden aero używany, chodzi jak złoto, w zasadzie był prawie nowy. Drugi czeka na wysyłkę i jeśli też będzie taki, to nie wiem czy kiedykolwiek kupię „nówkę”