Jump to content

P-38 Lightning starej Hasegawy 1:72


Recommended Posts

  • Replies 84
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Czy bąble są spowodowane oderwaniem się farby od podkładu, czy podkładu od plastiku?

Link to post
Share on other sites

No szkoda tego P-38, tym bardziej że autor włożył w niego mnóstwo pracy...

 

Wpadki zdarzają sie, ale m.in. dlatego właśnie buduję frajdolarskie modele prosto z pudła nie angażując dodatków i ekstra pracy... Jak coś pójdzie nie tak, to kupno nowego zestawu i ponowne sklecenie bryły jest zazwyczaj tańsze i szybsze niż ratowanie "denata"!

Link to post
Share on other sites

Możesz spróbować wykorzystać te pęknięcia jako bazę do zrobienia wraku, postrzelany rozbitek, zmasakrować go jeszcze bardziej i jakąś dioramkę zrobić. Wraki trudna rzecz ale jak już wydarzyła się katastrofa to można kontynuować zniszczenia niż przywracać go do stanu lotnego.

Link to post
Share on other sites

Cieszę się, że wywołałem taką dyskusję, szkoda tylko, że kosztem modelu...

Ale cóż, człowiek uczy się na błędach.

 

RAV

Czy bąble są spowodowane oderwaniem się farby od podkładu, czy podkładu od plastiku?

 

 

Podkład jest nietknięty. SM odeszło od czarnej farby, ale tylko w załamaniach modelu.

 

 

greatgonzo

 

Ja postawiłbym pieniądze na ten płyn do naczyń niedokładnie wypłukany, ale niewiele tej kasy.

 

 

Skłaniam się ku tej hipotezie. Być może samo osuszenie aerografem nie wystarczyło. Od suszenia do malowania nie minęła godzina...

 

Arkady-72

 

SM był za gęsty, za dużo i stąd bąble co wydaję się najprostszym wytłumaczeniem.

 

 

Nie sądzę, by farba była za gęsta, ale być może za dużo... Ten tani aerograf....

 

Tymczasem...

 

Lecę ratować samolot.

Link to post
Share on other sites

Danio, piszę z lekką obawą ( coby mnie Przedmówcy nie zlinczowali za "herezje" ). Przyjrzałem się zdjęciom Twojego modelu i zauważłlem że metalizer poodchodził w miejscach gdzie są linie podziału, w załamaniach i przy miejscach maskowania. Myślę że to wilgoć pozostała po aerografowym "prysznicu" spowodowała taki efekt. Miejsca płaskie są nieruszone ( tak przynajmniej widać na zdjęciach). Pracowałem kiedyś jako lakiernik i miałem do czynienia z sytuacją gdy nałożona na karoserię metaliczna baza zaczęła zachowywać się identycznie jak na Twoim modelu, właśnie w zakamarkach itp miejscach. Okazało się później że pomimo z pozoru dokładnego przygotowania ( m.in przedmuchiwania sprężonym powietrzem ) znajdowały się w tych miejscach śladowe ilości wilgoci pozostałe po szlifowaniu podkładu i przemyciu. Inna sprawa to pośpiech przy takich czynnościach- często bywa zdradliwy i łatwo coś przeoczyć. O czarnym podkładzie się nie wypowiadam- Tamiyi nie używam i gdybać nie chcę. Mam nadzieję że uda Ci się uratować Lightinga, bywają większe tragedie. Pozdrawiam

Link to post
Share on other sites
Podkład jest nietknięty. SM odeszło od czarnej farby, ale tylko w załamaniach modelu.

To do kitu taki podkład... O ile wiem, głównym jego zadaniem jest zwiększenie przyczepności farby, a tu on ją zmniejszył. W moich srebrnych Mustangach zastosowałem po prostu Surfacera 1200 pod Gunze SM01 i SM04 i nie było żadnych niespodzianek. W "Big Beautiful Doll" podkład polerowałem pastami Tamiya, co dało nieco większy połysk metalizera.

Link to post
Share on other sites

 

Arkady-72

 

SM był za gęsty, za dużo i stąd bąble co wydaję się najprostszym wytłumaczeniem.

 

 

Nie sądzę, by farba była za gęsta, ale być może za dużo... Ten tani aerograf....

 

To fakt, supermetalikami prawie nie da się malować kiedy są za gęste.

Tymczasem...

 

Lecę ratować samolot.

Powodzenia!

Link to post
Share on other sites
pomimo z pozoru dokładnego przygotowania ( m.in przedmuchiwania sprężonym powietrzem ) znajdowały się w tych miejscach śladowe ilości wilgoci pozostałe po szlifowaniu podkładu i przemyciu. Inna sprawa to pośpiech przy takich czynnościach- często bywa zdradliwy i łatwo coś przeoczyć.

 

Wydaje mi się, że masz rację. Jestem prawie pewien, że to główny powód, choć być może nie jedyny... Należało odczekać choćby nawet dobę.

 

To do kitu taki podkład...

 

To, żeby użyć czarnej Tamiyi jako podkład pod SM wyczytałem swego czasu w którymś z modelarskich czasopism (w tej chwili nie pamiętam gdzie, ale w wolnej chwili postaram się znależć artykuł). Nie tak dawno z kolei znalazłem informację, że te metaliki w ogóle nie wymagają podkładu (niestety tu też nie mogę tego teraz udowodnić). I z tym twierdzeniem się zgodzę... Gdybym natryskiwał SM na czysty, porządnie odtłuszczony plastik, nie byłoby całej biedy.

 

A tak przy okazji - dzięki serdeczne wszystkim za życzliwość.

Aż chce się dalej dłubać...

Link to post
Share on other sites

Witam.

Zanim doszedłem do siebie po szoku związanym z malowaniem, dla relaksu przykleiłem sobie kołpaki do kół i zająłem się tworzeniem kalkomanii.

Kupiłem dwa rodzaje papieru do drukarki atramentowej (bo takową posiadam): biały i bezbarwny. Nabyłem obydwa, bo doszedłem do wniosku, że numer seryjny i cyfry 223 znajdujące się na nosie samolotu, muszą zostać wydrukowane na papierze bezbarwnym, bo mają być widoczne wyłącznie czarne cyfry (bez jakiegokolwiek tła). Natomiast wydruk trójkolorowych francuskich kokard jest możliwy wyłącznie na papierze białym, ponieważ jednym z owych trzech kolorów jest biel niemożliwa do uzyskania na drukarce.

Kiedy już się trochę uspokoiłem, przystąpiłem do "ratowania" modelu.

Zacząłem od likwidacji pustych bąbli, które zdrapałem wykałaczką, po czym przeszlifowałem cały samolot drobnym papierem ściernym (nr 1000), a następnie po raz nie wiadomo który wytrasowałem linie... Po tym wszystkim zamaskowałem wszystkie fragmenty modelu, które miały otrzymać inne barwy, by uniknąć ładowania w te miejsca kolejnych warstw farby.

 

 

 

9TzonRa.jpg

 

 

o0LTcse.jpg

 

 

Niestety, pomimo kilkukrotnego położenia cieniutkich warstw SM01 (tym razem farba kładła się rewelacyjnie - nie rozumiem, jak mogłem spartolić pierwsze podejście ) i każdorazowego szlifowania i polerowania miejsc, gdzie były bąble, nadal w tych miejscach pozostały nierówności (może później wymyślę, czy to zamaskować?).

Układ trzech różnych odcieni aluminiowych blach samolotu zaczerpnąłem z Monografii Lotniczych nr 70 "Lockheed P-38 Lightning cz. 3" gdzie na str. 24 i 25 zamieszczono schemat rozmieszczenia powierzchni szpachlowanych i malowanych na srebrnych Lightningach, który nieco zmodyfikowałem, dostosowując go do posiadanych SM.

Przed malowaniem innymi odcieniami rozmazałem je na kawałku plastiku (sam nie wiedziałem, która farba jest jaśniejsza, a która ciemniejsza).

 

 

svMmw0S.jpg

 

 

 

Dodam, że tym razem jeszcze mocniej rozcieńczyłem SM tak, że przy takim samym ciśnieniu ( 1,2 - 1,3 bara) kompresora, dysza aerografu była MAKSYMALNIE zmniejszona. Przy tak minimalnej ilości farba kładła się idealnie cieniutką, bardzo dobrze kryjącą i przylegającą warstwą.

Po zakończeniu malowania SM01, przygotowałem model do malowania odcieniem SM04, maskując pozostałe fragmenty.

 

 

oJlI9zv.jpg

 

 

 

Nie zapomniałem przy tym o tzw. lusterkach...

 

 

 

4skujgJ.jpg

 

 

 

vbFFajn.jpg

 

 

 

WcieVgA.jpg

 

 

 

 

8Fsz4m2.jpg

 

 

 

Po tych dwóch kolorkach blachy wokół turbosprężarek, owiewkę centropłatu przy kokpicie i odbojniki u dołu stateczników pionowych pomalowałem SM03. No i w końcu zdjąłem maskowanie...

 

 

 

NnnlQC9.jpg

 

 

 

 

SJ1Qpbo.jpg

 

 

 

Na zdjęciach widać niedomalowania w miejscach, gdzie zostanie położona Olive Drab.

 

 

 

CoVMeVJ.jpg

 

 

 

fRRgvks.jpg

 

 

 

Dzisiaj rano przyszła kolej na malowanie błyszczącym MrColor GX100 Super Clear III...

 

 

I ZNOWU... zaskoczenie!

 

 

Po dość silnym rozcieńczeniu tym samym co zawsze MrColor Leveling Thinnerem ( farba w buteleczce była jakoś wyjątkowo gęsta) i niskim ciśnieniu, Super Clear zaczął jakby uciekać od modelu i tworzyć dziwne "farfocle"...

Na poniższych fotach coś, co wyłaziło po lakierowaniu kalkomanii... Od razu mówię, że to nie jest kurz.

 

 

00V10Ul.jpg

 

 

 

PejpypM.jpg

 

 

 

A na modelu, zamiast błyszczącej powłoki pokazał się taki nalot...

 

 

GPM2G4S.jpg

 

 

 

od3EA68.jpg

 

 

 

Po poprawce malowania (po kilku chwilach) efekt zanikał, by następnie pojawić się ponownie. Co znów robię źle???

Czyżby za mało farby? Za niskie, czy za wysokie ciśnienie?

Pomóżcie, proszę.

A czas leci...

Edited by Guest
Link to post
Share on other sites

Cześć, a na co ten czas tak Ci leci? Nie wiem co robisz źle z farbami, bo nie stosowałem Twoich farb, ale wiem, że niedobre jest to, że wszystko wypróbowujesz na modelu. Jest dobry pomysł, nietypowa wersja, ciekawa historia i nietuzinkowy pilot, ale model polewany warstwami farby metodą prób i błędów, kąpany, szlifowany, poprawiany i w kółko. Bierzesz stary model albo zwykły kubek po jogurcie i malujesz. Po odczekaniu patrzysz jaki efekt - jeśli ok - na model. Wydaje mi się, że nie ma możliwości zrobienia 100% recepty przez internet, trzeba samemu sprawdzić parametry rozcieńczenie, ciśnienie, odległość, zapamiętać i dobre stosować. Pozdrawiam

Link to post
Share on other sites

No cóż, dzięki za szczerość.

 

aha, na bytom nie zdązysz. pogódź się z tą myślą, to moze skonczysz tę miniaturę z powodzeniem

 

Faktycznie, chyba pośpiech jest złym doradcą...

W takim razie jeszcze dwa pytanka:

1. Czy matowy lakier Model Mastera można kłaść na MrColor?

2. Coś bezbolesnego na zmycie farb?

Link to post
Share on other sites
  • 2 months later...

Witam po przerwie...

 

Minęły dwa miesiące, ale już zabieram się do roboty. To znaczy zabrałem się od razu, ale najpierw firma wysłała mnie na "bardzo ważne " bezsensowne szkolenie, a potem dochodziłem do siebie... Potem wiosna... A poza tym nawał pracy. Przyznam szczerze, że straciłem zapał. Znając siebie, wiedziałem, że stan taki nie będzie trwał wiecznie, i że najlepiej to przeczekać...

No i przeszło.

 

 

zmyj model do plastiku i daj znać. najlepiej zrób bto szybko, bedziesz miał z głowy. jak zmyjesz, poprowadzi się cie za rączke

 

 

 

Czyż ja mogę postąpić inaczej? Chyba musialoby mi odjąć rozum, by nie skorzystać z rad Mistrza. Jeszcze raz przepraszam wszystkich za zwłokę i postaram się o prowadzenie warsztatu na bieżąco.

 

A więc do rzeczy...

 

Najpierw zaopatrzyłem się w rzeczony Cleanlux:

 

 

 

LMZ8dEk.jpg

 

 

 

I przy okazji jeszcze cóś takie:

 

 

 

e5KefQQ.jpg

 

 

 

Zgodnie z instrukcją przygotowałem wodny roztwór 1:5 (1 część Cleanluxu na 5 części wody) i przy pomocy pędzelka (jednego z najtrwardszych i największych z mojego zestawu pędzli do malowania) zacząłem nanosić go na model.

 

I nic...

 

Następnie zgodnie z instrukcją przygotowałem wodny roztwór 1:3 i naniosłem go na model.

 

I nic...

 

 

Zaryzykowałem więc i naniosłem na model Cleanlux prosto z butelki !

 

I nic...

 

Sięgnąłem więc po broń cięższego kalibru, a więc Cleanlux Plus+ (środek do GRUNTOWNEGO czyszczenia po remontach, który usuwa stare, zaschnięte plamy po farbach, lakierach i smarach).

Zgodnie z instrukcją.....................1:5 i naniosłem na model.

 

I nic...

 

Następnie zgodnie........................1:3 i przy pomocy pędzelka .........

 

I nic....

 

 

Zaryzykowałem więc straszliwie i z duszą na ramieniu, już bez rozcieńczania, przy pomocy pędzelka naniosłem to cóś prosto z butelki na model.

 

I prawie nic...

 

Nareszcie po pewnym czasie z modelu zaczęło spływać coś w innym niż bezbarwnym kolorze. Po szarej barwie domyśliłem się, że w końcu farba się rozpuszcza. Tylko, że cholernie wolno.....

Po pewnym czasie uzupełniłem akcesoria o szczoteczkę do zębów i zmywak do naczyń. Wszystko to z miernym skutkiem.

Po półgodzinnym szorowaniu ostatnim wariantem Cleanluxa skrzydło modelu wygląda tak

 

 

 

FfNKCLy.jpg

 

 

 

Szok.

Jednakże nikt nie mówił, że będzie łatwo.

Będę próbował dalej...

Edited by Guest
Link to post
Share on other sites

lekko przetrzyj papierem ściernym. Zarysujesz lakier i powinno pójść

Albo po staropolsku zastosuj kreta. No ale wtedy pewnie model znów będzie do sklejania , niestety

Link to post
Share on other sites

Witam.

 

W końcu mam to !

Rozpracowałem Cleanluxa ! (tak myślę.....)

 

Oto efekt szorowania szczoteczką do zębów 2 x 1/2 godziny, prawie do zdarcia skóry na palcach...

 

 

 

hTicTNz.jpg

 

 

 

Skutek prawie żaden, a nakład włożonej pracy nieadekwatny... Szczotkowanie nie było wcale delikatne... Na powierzchni skrzydła mogę sobie na to pozwolić, nie wyobrażam sobie jednak takiego zabiegu w

okolicy przyklejonych blach.

Zgodnie z sugestią zacząłem coraz dłużej przetrzymywać model w pojemniczku z płynem, co jakiś czas doglądając go i ponawiając próby zdzierania farby. Po 5 godzinach namaczania, zdzieranie farby

stało się łatwiejsze, a efekt bardziej widoczny...

 

 

NW3ZZLW.jpg

 

 

 

 

Do tej pory możliwe było ścieranie farby tylko na górnej powierzchni skrzydła, po dłuższym moczeniu można pracować również na dolnej...

 

 

 

Abaws4E.jpg

 

 

 

Następnego dnia postanowiłem jeszcze przedłużyć moczenie. Po 8 (!) godzinach, samolot trzymał się jeszcze kupy, za to moim zdaniem farba zmiękła jeszcze bardziej i tym łatwiej dawała się usunąć.

 

 

 

DQvpLLj.jpg

 

 

 

YbsUWIn.jpg

 

 

 

Zauważyłem jednak,że pod wpływem Cleanluxa rozpuszcza się czarny podkład Tamiyi, natomiast metaliki ciągle się trzymają. Podczas szorowania i zdzierania paznokciem oczywiście się poddają,

odpadają fragmentami, jednakże czarna Tamiya rozpuszcza się całkowicie ( Cleanlux w słoiczku staje się czarny ).

Technologię usuwania farby udało się więc opanować, pozostaje jeszcze logistyka. Muszę rozpracować etapy, według których będę się pozbywać farby na kolejnych fragmentach modelu,

tak by w najmniejszym możliwym stopniu uszkodzić kolory wnętrza. Pogodziłem się z faktem, że pewnie konieczne będzie ponowne malowanie wnęk podwozia, za żadne skarby nie mogę jednak

sobie pozwolić na zniszczenie kokpitu...

Proszę o cierpliwość w najbliższym okresie, usuwanie farby pewnie potrwa ( postaram się pochwalić efektami ), a chciałbym jeszcze popracować nad liniami podziału blach. No i zapewne trzeba będzie

poprawić szpachlówkę...

 

No, to do dzieła...

Edited by Guest
Link to post
Share on other sites
  • 4 weeks later...

Witam.

Melduję, że etap obcowania z Cleanluxem mam za sobą...

Trwało to dość długo i ślamazarnie, bo - jak zauważyłem - SuperMetalic`ki bardzo opornie reagują na rozpuszczanie (jak pisałem wcześniej, czarny podkład schodził - przy takim stężeniu środka - błyskawicznie). Przedłużając stopniowo namaczanie modelu w Cleanluxie doszedłem w końcu do cyklu 24-godzinnego ! Zakupiłem dodatkowo jeszcze 2 opakowania środka, zaanektowałem od małżonki plastikową 1,5 litrową miseczkę z kuchni (wielkość odpowiednia do bezpiecznego zanurzenia fragmentu samolotu) i sukcesywnie, partiami zalewałem model środkiem Lakmy. Zacząłem od zewnętrznych części skrzydeł...

 

 

BQF803B.jpg

 

 

Po takim namoczeniu powierzchnia metalizerów w niektórych miejscach (zazwyczaj w okolicach linii podziału), zaczęła delikatnie odchodzić od plastiku i przy pomocy wykałaczki udawało się zedrzeć dość duże fragmenty. Zazwyczaj moczony fragment dawało się oczyścić w 2 -3 podejściach. Po usunięciu farby ze skrzydeł, zanurzyłem ogon samolotu (aż po turbosprężarki), a w następnej kolejności ponownie skrzydła, tym razem wraz z centropłatem i przednią częścią gondol silnikowych. W tym momencie musiałem uważać, by nie dopuścić do przypadkowego przesączenia się Cleanluxu do środka kabiny. Zauważyłem przy tym, że cała powierzchnia farb SM ulegała zmianie. Niby nie pozwalało to na jej usunięcie, ale w jakiś sposób (może przez podsiąkanie podkładówką, a może przez parowanie środka) powierzchnia metalizerów ulegała "erozji"...

 

 

 

CduGAqW.jpg

 

 

o8ThaSc.jpg

 

 

 

Co gorsza, pomimo delikatnego traktowania, odkleiły się wszystkie zewnętrzne blachy, trochę (ale tylko trochę) łagodniej obchodząc się z wnękami podwozia. Uszkodzeniu ulegała również szpachlówka...

 

 

 

 

LIjLt8t.jpg

 

 

Nie pozostawało jednak nic innego, jak brnąć dalej... Tak wyglądał model pływający w Cleanluxie:

 

 

 

Mg9onsD.jpg

 

 

kBnhDbl.jpg

 

 

 

Ldqw42Y.jpg

 

 

 

No, a na koniec poszedł nos samolotu...

 

I tyle...

 

 

VVW9j3k.jpg

 

 

To, co pozostało, muszę usunąć ręcznie czyli ściernie...

 

Mam jedynie WIELKĄ nadzieję, że wnętrze kabiny pozostało nietknięte (biorąc pod uwagę moje obserwacje dotyczące podsiąkania, boję się, że nadzieja może być bezprzedmiotowa...). Nie mam odwagi zdjąć maskowania z kokpitu...

 

Jak widać na zdjęciach uszkodzenia po Cleanluxie są dość znaczne...

 

 

Np8AxnW.jpg

 

 

cdUv3yQ.jpg

 

 

...jednakże do uzupełnienia.

 

Może ktoś z kolegów ma zbędne pozostałości blach z częściami do wnęk podwozia P-38 ? W przeciwnym razie będę musiał uzupełnić braki plastikiem.

 

Modelarstwo uczy cierpliwości. W moim przypadku jest to aż nadto...

 

Na końcu ciekawostka. Oto co zrobił Cleanlux z siatką wlotu do chłodnicy międzystopniowej (tej od dołu silnika)...

 

 

0pYKoGi.jpg

 

 

Pozdrawiam i idę rzeźbić dalej.

Edited by Guest
Link to post
Share on other sites
  • 2 months later...
  • 3 months later...

Witam po długiej przerwie...

Właśnie mija pół roku od mojej ostatniej obecności na Forum. Jak ten czas leci...

Nie zmarnotrawiłem go do końca, upłynął mi na pracach bardzo niewdzięcznych, mało efektownych, acz bardzo czasochłonnych.

Po tym, jak uporałem się z brakiem zapału do modelowania, przyszła pora na uzupełnianie ubytków szpachlą Humbrola i Gunze, szlifowaniu, polerowaniu, trasowaniu na nowo (bądź poprawianiu starych) linii podziału i ponownym szpachlowaniu, szlifowaniu i polerowaniu. I tak centymetr po centymetrze, fragment po fragmencie...

Do poprawiania linii nabyłem taki oto przyrząd:

 

3bKWX9T.jpg

 

gpy0ZOz.jpg

 

Efekt tych prac wygląda mniej więcej tak:

 

DAYwF0G.jpg

 

qU0U6rc.jpg

 

4dNt8kf.jpg

 

Wprawdzie jeszcze sporo jest do poprawy i zajmie to trochę czasu, ale "chwalę się" swoimi postępami już teraz nie tylko, by zaspokoić swoją pychę, ale głównie z tego powodu, że nurtują mnie pewne przemyślenia.

Po pierwsze - zastanawiam się, czy tak jak poprzednio zastosować czarny błyszczący jako podkład, czy też może odpuścić go sobie, bo po takim polerowaniu nie powinno być już żadnych rys na modelu, i boję się "powtórki z rozrywki", a więc tego, że jak za pierwszym razem - SuperMetalic odejdzie od gruntu.

Po drugie - zastanawiam się nad usunięciem maskowania wiatrochronu i zamaskowaniu go na nowo. Wydaje mi się, że w obecnym stanie zdjęcie masek spowoduje poważne uszkodzenie malowania ożebrowania kabiny, co na tym etapie jest jeszcze do naprawienia, zaś po zakończeniu malowania modelu będzie tragedią...

 

6aVIULE.jpg

 

DxcgnhB.jpg

 

Jak widać na zdjęciach, warstwa farby jest dość obfita, a co gorsza - na samym ożebrowaniu niezbyt równa.

Przy tej okazji mam pytanie do doświadczonych kolegów: lepiej na tej części stosować maskowanie, czy może bardziej efektowne jest malowanie pędzlem? Na wszystkich swoich modelach malowanie wiatrochronu jest najsłabszym punktem twórczości. Jakiś sposób na realistyczne wykończenie osłony?

Dziergam dalej...

Edited by Guest
Link to post
Share on other sites

Cześć - na ramki osłony stosuję dwie metody: maskowanie z użyciem pociętej na wąskie paski taśmy Tamiya oraz naklejanie pasków kalkomanii pomalowanej na właściwy kolor - przy czym pierwsza warstwa odpowiada kolorowi wnętrza.

Musisz baaardzo lubić tego Lightninga...

Link to post
Share on other sites
Musisz baaardzo lubić tego Lightninga...

 

No cóż... Stał się już częścią mojego modelarskiego życia. Dość obszerną... A tak naprawdę, to rzeczywiście czuję do niego sentyment. Aż mi żal, że następny model już nie będzie tak emocjonalny (mam w planie Fw 190 A3 oczywiście Matchboxa).

Dzięki za poradę - a jak wykonać z pasków taśmy przednią ścianę owiewki?

Link to post
Share on other sites
Dzięki za poradę - a jak wykonać z pasków taśmy przednią ścianę owiewki?

 

Chodzi Ci o ten łuk na szczycie szyby pancernej?

Jeśli na owiewce są wyraźne wypukłe linie, to możesz nakleić na przód taśmę, jeden większy kawałek, potem przycisnąć do czegoś twardego posmarowanego czymś barwiącym (kartka papieru na równym blacie porysowana miękkim ołówkiem) , poruszać trochę, uważając, żeby się taśma nie przesunęła i będziesz miał odciśnięty wzór do wycięcia skalpelem.

Niektórzy wycinają bezpośrednio na owiewce, ale to twardziele.

Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.