Skocz do zawartości
lesio-69

"Białe żagle, szmaragdowa toń" - Golden Hind 1/85

Rekomendowane odpowiedzi

Klasa 4 - Okręty i statki

Specjalna 1 - Najlepsza interpretacja tematu konkursowego

Specjalna 2 - Najlepsza relacja z prac warsztatowych

 

7nnoJbHl.jpg

 

Dni wielkich żaglowców

 

Jak duchy tu przybyły, żagli pełen cały świat

Owiane tajemnicą, skrzydła ich wypełnił wiatr

Ten świeży wiatr poranny, co wilgocią smaga twarz,

Cudownie jest znów ujrzeć jak płyną, płyną w dal.

 

Płyń w dziale slup i kecz, brygantyna, jol,

Ze świata wszystkich stron, gdzie każdy z nich zostawił dom.

Zdobywcy oceanów przebyli drogi szmat,

W imieniu swoich nacji chcą pozdrowić nowy świat.

 

A ci co tego ranka na brzegu chcieli stać,

ujrzeli cudny widok - żaglowców wielkich świat,

słyszeli też wołanie, co z oddali przyniósł wiatr,

i czuli znów jak pokład drży a twarz ma słony smak.

 

A kiedyś wnukom swym opowiem o czerwcowych dniach,

gdy tłum żaglowców przybył nieba sięgał każdy maszt.

I odkąd je ujrzałem już morze mi się śni,

Tak w serce mi zapadły żaglowców wielkich dni.

 

Wykonawca: Smugglers

Słowa: Dorota Potoręcka

Muzyka: trad.

 

 

 

Witam serdecznie.

W konkursie letnim nie może przecież zabraknąć tego co nam się najbardziej kojarzy z latem. Dla mnie to jest woda, słońce, wiatr, piękne letnie zachody słońca. I oczywiście żaglowce.

 

Głównym bohaterem morskiej opowieści będzie „Golden Hind”. Model ze stoczni Hellera w skali 1/85. Heller na pudełku umieszcza skalę 1/200, to oczywisty błąd. Z porównania planów i wielkości wyprasek wychodzi raczej skala 1/85.

 

Trochę o historii okrętu.

 

"Golden Hind" to niewielki angielski galeon z czasów panowania Elżbiety I. Na tym właśnie okręcie słynny korsarz, jeden z pogromców hiszpańskiej "niezwyciężonej" armady, Francis Drake (1540-1596) odbył w latach 1577-1580, jako pierwszy Anglik i pierwszy po Magellanie, podróż dookoła świata. Podczas trwającej około trzech lat wyprawy, Francis Drake ze swą załogą, napadał i grabił hiszpańskie statki, kolonie, osady. Bogate łupy zdobyte zostały przez napad na hiszpański "srebrny galeon" - "Nuestra Senora de la Conception" znany także jak "Cacafuego". Pod koniec wyprawy podzielono łupy. Każdemu z marynarzy sypano do jego worka szesnaście trzymanych oburącz mis złota i klejnotów.

Francis Drake zrealizował również oficjalny cel tej wyprawy - zbadał mijane na swej drodze ziemie i wyspy Ameryki Środkowej, zachodnich brzegów Ameryki Południowej, Indii. Niektóre z nich przyłączył do korony brytyjskiej. W nagrodę otrzymał z rąk królowej Elżbiety I tytuł szlachecki.

Jak podają źródła - angielskie okręty były mniejsze od hiszpańskich, lecz szybsze i lepiej uzbrojone. Tym tłumaczyć można pasmo sukcesów tak niewielkiego galeonu jak "Złota Łania". Dużą rolę odegrał także element zaskoczenia - w czasie podróży dokonano bowiem w wyglądzie okrętu pewnych zmian, mających upodobnić go do jednostki handlowej. Zmieniono również jego pierwotną nazwę "Pelikan". W zwycięstwach pomagał "Złotej Łani" także zabobonny wprost lęk, jaki w Hiszpanach budziła sama myśl o spotkaniu z jej dowódcą - Francisem Drake'iem.

W roku 1581 "Golden Hind" umieszczono w suchym doku w Deptford pod Londynem jako pomnik sławy jego kapitana i całego narodu.

 

Plany "Złotej Łani" niestety nie dotrwały do naszych czasów, jednakże znane są ogólne zasady budowy galeonów z epoki elżbietańskiej. Zachowały się liczne zapiski, przekazy, wizerunki, sztychy. Najcenniejsze zapiski powstały na podstawie obserwacji poczynionych przez hiszpańskiego jeńca, więzionego na "Złotej Łani", a dotyczyły głównie uzbrojenia tego okrętu.

 

PRAWDOPODOBNE DANE TECHNICZNE ORYGINAŁU

długość całk. - 32 m

szerokość - 7 m

zanurzenie max. - 2,8 m

wyporność - 100 ton

załoga - 156 osób

rok budowy - ok. 1560

typ - galeon

uzbrojenie:

14 dział 18-funtowych

12 dział 9 funtowych

kilka dział małego kalibru

 

W 1968r. w Wielkiej Brytanii Anglicy zbudowali pierwszą replikę tego galeonu i do dziś kotwiczy ona w Brixham.

W latach 1971-1973 angielski warsztat szkutniczy J. Hinks & Son w Appledore w Wlk. Brytanii po zgromadzeniu wszelkich możliwych opisów i ikonografii "Złotej Łani", starając się zachować pełną wierność z oryginałem, zbudował drugą replikę tego pięknego żaglowca. Wykonano ją na zamówienie Amerykanów, którzy w ten sposób uczcili 400 rocznicę dotarcia Francisa Drake'a na "Złotej Łani" do Kaliforni - w pobliże dzisiejszego San Francisco. Replika żaglowca - płynąc z Appledore - zawinęła najpierw do Londynu, gdzie zwiedziło ją ok. 200 000 osób, a potem popłynęła przez Ocean Atlantycki i Kanał Panamski do San Francisco i pozostała tam jako eksponat miejscowego muzeum stanowiąc wielką atrakcję turystyczną i filmową. W 1985 r. replika okrążyła Ziemię i "zagrała" w filmie "Shogun" stanowiąc jego prawdziwą ozdobę.

 

(źródło http://www.zaglowce.ow.pl/historyczne/golden_hind/goldenhind.html)

 

 

Oczywiście obowiązkowy In-box.

 

o9UXNpml.jpg?1

 

XJDzezTl.jpg

 

le9ZsoWl.jpg

 

CaSVhkCl.jpg

 

hFd6gZFl.jpg

 

sqT70lhl.jpg

 

I5Vur7vl.jpg

 

xX9UXUpl.jpg

 

pxAU1mOl.jpg

 

WZn5Fq4l.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

lesio-69 - super łajba się zapowiada

trzymam kciuki żeby udało się zdążyć na wielki finał

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tego jeszcze nie widziałem, więc z miłą chęcią i ciekawością popatrzę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Fajnie że żaglowy.

Jest jakiś producent żaglowców w 700ce?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lesio... Za sam początek tej relacji w głosowaniu dam Ci 12/10

DAWAAAJJ

 

A jeszcze od siebie dodam cytat z nieśmiertelnego "Znaczy-Kapitana". Wybaczcie, że przydługi, ale zawsze, gdy widzę Golden Hind, się mi on przypomina A przeczytać warto!:

 

Po obiedzie - znów zbiórka do robót. Wyznaczono mnie tym razem do obsługi kabestanu, przy pomocy którego miano podnosić spuszczone na okres zimowy bram-stengi i reje. Zmieniony w konia wprzęgniętego do kieratu pchałem z całej siły jeden z długich

drągów włożonych w głowicę kabestanu. Drągi nazywano tu po polsku... handszpakami. Koledzy, chcąc wypróbować moją siłę, pchali coraz słabiej, zostawiając cały ciężar dla mnie. Skutek był natychmiastowy: handszpak - wykonany ze specjalnego, twardego

drewna - prysł jak zapałka! Wywołało to szalony entuzjazm. Czegoś podobnego jeszcze nie widziano. Następne handszpaki pękały szybko jeden po drugim. „Duma rozpierała pierś Tenangi”. Szykowałem się właśnie do połamania pozostałych jeszcze czterech zapasowych handszpaków, gdy nadszedł pierwszy oficer. Zamiast cieszyć się razem z nami, wpadł w istny szał.

 

Podobno zostało mu to po służbie na rosyjskim okręcie podwodnym, na którym się topił w czasie manewrów. „Dzięki” kucharzowi. Kucharz po rozkazie przygotowania okrętu do zanurzenia pozostawił otwarty wentylator, woda wdarła się do wnętrza. Nasz

pierwszy oficer, który i w tamtej marynarce był „pierwszym”, zobaczył to jednocześnie z dowódcą okrętu podwodnego. Dowódca wskoczył do wody i popłynął do stojącej opodal jednostki. „Pierwszy”, nie chcąc pozostawić załogi samej bez opieki, zamknął za sobą właz i pogrążył się w dobrowolnie przez siebie wybranej stalowej trumnie. W dziobowych pomieszczeniach

okrętu zdołał opanować panikę i uratować część załogi. Zaledwie paru marynarzy zginęło przy wydobywaniu się z głębin wodnych, kilku trafiło do szpitala z nadwerężonymi płucami. „Pierwszy” zdobył w tej przygodzie zdolność do krzyku tak strasznego, jakiego nie słyszałem nigdy przedtem i nigdy już potem.

 

Teraz cały port zapełnił się jego wibrującym na najwyższej oktawie głosem:

- Da dźjaaaaabłaaaa! Cały statek pałaaaaaamiiii!

 

Ten przeraźliwy krzyk wywołał kapitana. Zjawił się na rufie i podszedł do pierwszego oficera. „Pierwszy” podobny był w tej chwili do duszącego się na koklusz noworodka, przy czym twarz „noworodka” przypominała oblicze sławnego w owe czasy artysty filmowego Maxa Lindera o małych, czarnych szczoteczkach wąsów.

Kapitan w wytwornym czarnym mundurze o czterech złotych pasach i kotwicy na każdym rękawie, z piękną marmurową twarzą półboga, nie ocenił sytuacji tak szybko jak „pierwszy”. Może przez przezorność, by nie okazać się omylnym. W momencie gdy duszący się „noworodek” z wąsami Maxa Lindera wydał ostatni dźwięk, usłyszałem po raz pierwszy głos kapitana:

 

- Znaczy, panie Konstanty, znaczy... co się stało?

 

Kapitan każde swe przemówienie, każdą rozmowę zwykł był zaczynać od słowa „znaczy”. Mówił przy tym wolno, cedząc

słowa przez zaciśnięte zęby. Trzymanie stale zaciśniętych zębów przy mówieniu należało podobno do najbardziej wytwornego sposobu wysławiania się gar-demarinów, czyli wychowanków carskiego korpusu morskiego. Żadnej mimiki, żadnych grymasów twarzy -

kamienne, zastygłe oblicze o olimpijskim wyrazie. I oto teraz kapitan został nagle zmuszony do zniżenia się do spraw ziemskich.

W miarę jak „pierwszy” odkrywał coraz to nowe połamane handszpaki, głos jego z najwyższej oktawy, dostępnej dla mężczyzny, przechodził w wycie czerwonoskórych zajętych skalpowaniem bladych twarzy:

 

- Pałaaaami!!! Wszystka pałaaaaami!! Cały statek pałaaaaami! Nu, wszystka pałamał, wszystkie handszpaki pałaaaamał. Da dźjabłaaaaa!! Biezabrazje!

 

„Ogień” pierwszego oficera udzielił się kapitanowi, ale wyłącznie w formie zaciekawienia. Żaden mięsień na twarzy mu nie drgnął, gdy spoglądał na zachłystującego się wrzaskiem pierwszego oficera.

„Pierwszy” zdążył już policzyć wszystkie połamane handszpaki. Wił się teraz i nadal ryczał:

 

- Wszystka pałamał! Wszystkie handszpaki pałamał!

 

Chciałem się wtrącić i powiedzieć, że jeszcze cztery zostały, ale wobec kapitana nie śmiałem. Naraz znów usłyszałem głos kapitana:

 

- Znaczy, panie Konstanty, znaczy co? Znaczy, za silny?

 

A potem znów straszny, przeraźliwy ryk „pierwszego”:

 

- Nu, tak, za silny! Za silny! Wszystka łami! Wszystka! Cały statek pałami! Cały statek!!!

 

I zwracając się już bezpośrednio do mnie, wrzasnął:

 

- Nu, won stąd! WOOOOON!!!...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chyba trafiłem na konkurs literacki. Człowiek się uczy i ciągle go zaskakują. Ma być dobra relacja o ładnym modelu a nie CV na I-miejsce na pudle. Czekam na relacje modelarską bo żaglowce to trudny temat. Prawidłowe olinowanie to nie przelewki. POWODZENIA W BUDOWIE. Powoli ale cały czas, bez pośpiechu a wyjdzie piękny model.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Chyba trafiłem na konkurs literacki. Człowiek się uczy i ciągle go zaskakują. Ma być dobra relacja o ładnym modelu a nie CV na I-miejsce na pudle. .

 

Na wystawie i konkursie "na zywo" raczej nie przejdzie ale konkurs w necie to magia prezentacji i umiejetności sprzedania siebie i swojej pracy, więc kazdy orze jak może. Ci którzy lubią czytać i przez to poszerzać horyzonty, napewno są usatysfakcjonowani. Forest- tekst trafiony w 10, aż mi sie zechciało wrócić do książki. A w kwestii samej pracy- kibicuję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po literacki wstępie czekam na ciąg dalszy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Po literacki wstępie czekam na ciąg dalszy

 

Spoko, w tym tygodniu na pewno zobaczysz zdjęcia z postępu prac.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dobrze, dobrze bo jakoś tak cicho się zrobiło na pochylni...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

WsyvrCc.jpg

 

Pomału, pomału stocznia zaczyna pracować.

 

Najpierw pokłady.

 

Jako podkład Vallejo. Dlaczego Vallejo? Ponieważ nie ma zapachu. Jako baza Randome Tan z Vallejo.

 

WITqjuf.jpg

 

Teraz zabawa z olejami artystycznymi. Ja używam Burnt Umber z Van Gogha. Wyciskamy trochę na kartkę papieru i czekamy około 20 minut. Chodzi o to, aby papier wciągnął olej z farby. Poznajemy to po tym, że wokół wyciśniętej farby tworzy się otoczka z oleju. Potrzebny jest nam sam pigment. Tym pigmentem smarujemy pokłady.

 

Qv2MgBd.jpg

 

Odczekujemy około 20 minut i zaczynamy ścierać farbę. Mi najlepiej wykonuje się to pałeczkami do uszu.

 

2t1Ii6X.jpg

 

Imitację uszczelnienia pomiędzy deskami wykonuje za pomocą cienkopisu.

 

LFRIcYw.jpg?1

 

Tak wyglądają pokłady

 

v9gUbL0.jpg

 

Wykonam jeszcze imitację gwoździ, którymi były przybite deski. Będzie to albo metoda zastosowana przy Reale de France, lub tylko nawiercenie otworka i wpuszczenie tam ciemniejszej farbki.

 

Pora zabrać się za kadłub. Podkład i kolor bazowy jak na pokładach. Od strony zewnętrznej Brąz van Dycka. Dlaczego Brąz van Dycka ? Chciałem uzyskać trochę bardziej zniszczone warunkami żeglugi drewno.

 

tX0xky3.jpg

 

a od wewnątrz Burnt Umber

 

orIm3xx.jpg

 

Metoda nakładania farb olejnych na kadłubie jest inna niż na pokładach. Tu nanoszę bezpośredni farbkę z tubki i rozcieram pędzlem moczonym w benzynie do zapalniczek. Trochę przypomina to metodę "suchego pędzla". Pędzel moczymy w benzynie, wycieramy prawie do sucha w papierowy ręcznik i dopiero takim pędzlem wycieramy farbę (wzdłuż desek). Robimy to do momentu, aż uzyskamy kolor, który nam się podoba. Benzyna firmy Zippo.

 

Teraz szukam metody na wykonanie szklanych okienek. Same "szkło" to wykonam z Micro Kristal Klear lub Humbrol Clearfix. Pytanie z czego mam zrobić imitację podziału szkła. Nie chce mi się robić tego z pojedynczych drucików. Przydałaby się jakaś siateczka. Oczko to około 0,5 x 0,5 mm. Ktoś ma pomysł?

 

f1WM3Vn.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No Panie w pierwszej chwili myślałem że to gotowy model na tle zachodzącego słonka a tu kolejne zanęcanie. Całe szczęście że kolor drewienka jest Tak trzymać

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Przydałaby się jakaś siateczka. Oczko to około 0,5 x 0,5 mm. Ktoś ma pomysł?

Aber robi gotowe siatki fototrawione, z oczkiem kwadratowym 0.5mm na pewno też będą mieli. Od bidy siatka z torebek-piramidek z herbatą, tylko ona bardzo drobna jest.

 

Drewno na pokładzie rzeczywiście wyszło bajera.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nic w naturze nie jest płaskie . Wycinasz otwór pod szybę, dopasowujesz szkiełko, kawałek plastiku z ramki w kolorku szarym podgrzewasz nad płomykiem naciągasz i masz nitkę. Następnie naklejasz w/w nitkę w kratke oczywiście na szkiełko. Wymiar kratki większy, tak aby pasowało wizualnie. Proste

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Złap perspektywę tego okienka , rozrysuj je sobie w kilku egz. i narysuj kratki w różnych odstępach ...wybierzesz to jakie cię przekona...iluzja.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.